"Łzy życia"- Rozdział 26

Teksty niespełniające wymogów regulaminu.
Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 157

"Łzy życia"- Rozdział 26

Post#1 » 30 wrz 2018, o 10:00

Było przyjemnie chłodno.
Orzeźwiający poranek.
Po wielu zimnych, deszczowych dniach zapowiadała się nareszcie słoneczna pogoda. Od morza wiała delikatna bryza. Wystarczająca wszakże, by uczynić rozległe wody lekko niespokojnymi. Drzemiący żywioł pomrukiwał majestatycznie. Potężny i odwieczny, odległy i cichy szum milionów przelewających się fal grał w uszach niepowtarzalną, urzekającą melodię natury.
Dochodziła siódma rano. Czerwiec.
O tak wczesnej porze pasaż popularnej miejscowości uzdrowiskowej świecił pustkami.
Od czasu do czasu przejechał, dyskretnie burcząc – jakby senny jeszcze – samochód dostawczy. Tu i ówdzie mignęła sylwetka śpieszącego do pracy miejscowego. W dziewięćdziesięciu procentach zatrudnienie tutejszych mieszkańców związane było na różne sposoby z bezlikiem wczasowiczów, mniej lub bardziej aktywnie uprawiających lenistwo, mające przywrócić energię do dalszej pracy po urlopie.
Młoda osiemnastoletnia pielęgniarka, szczęśliwa, że otrzymała przed paroma miesiącami pracę w klinice rehabilitacyjnej na oddziale dla niepełnosprawnych, stała cichutko za wózkiem inwalidzkim i podziwiała zachwycający widok na Morze Północne. Ta jej zdobyta posada była jeszcze formą praktyki, ale gdyby się sprawdziła, miała szansę na stałe zatrudnienie w sanatorium. Dwie starsze koleżanki odchodziły niebawem na emeryturę.
Dłuższą chwilę podziwiała piękno roztaczającego się przed nią bezmiaru wód. Kochała wodę. Może dlatego, że od dziecka była ona nieodłącznym elementem jej życia. Wiele lat uprawiała wyczynowo pływanie, osiągając niebagatelne sukcesy w swoim landzie*. W stylu dowolnym biła z roku na rok rekordy w kolejnych kategoriach wiekowych. Spokój z treningami dała sobie w poprzednim sezonie: mierziła ją atmosfera niezdrowej, zawistnej rywalizacji panująca w klubie. Rodzice utalentowanej pływaczki rozumieli ją i dlatego zaakceptowali decyzję córki o dobrowolnej rezygnacji z dobrze zapowiadającej się kariery sportowej.
Jej pacjent, stale milczący mężczyzna o wielkich ciemnych oczach w wychudłej, zawziętej twarzy i szpakowatych włosach, kończył w sierpniu dopiero dwadzieścia dwa lata, w co ciągle jeszcze nie mogła uwierzyć. Ponieważ sama zaledwie zaczęła osiągać dorosłość, nie zdążyła jeszcze posiąść umiejętności trafnego oceniania wieku. Dlatego i tym razem była przekonana – zanim poznała jego kartę zdrowia – że pozbawiony obu stóp odjętych około dziesięciu centymetrów powyżej stawów skokowych, kuracjusz Elvis Mustafa jest mężczyzną po trzydziestce, i to dobrze po trzydziestce. Nie znała jego tragedii, ale pojmowała, że to, co spowodowało amputację, postarzyło go – i to zapewne nie tylko zewnętrznie – o wiele lat.
– Zjedziesz ze mną na dół, na molo? – odezwał się niespodzianie jej podopieczny.
Zaskoczona (ten pacjent praktycznie nigdy z nią nie rozmawiał i pozwalał się wozić wszędzie, gdzie tylko zechciała), ruszyła wolno w dół betonową pochyłością przeznaczoną dla pojazdów kołowych. Molo było obszerne i długie, i zaopatrzone w pierwszych dwóch trzecich w ciąg sklepików zakończony małą kawiarenką.
Minęli część zagospodarowaną i zmierzali ku jego, oddalonej o kilkadziesiąt metrów, wbitej w morze szpicy służącej turystom za punkt obserwacyjny. Tam siostra Christa Kappmeier ustawiła pacjenta w dogodnym miejscu widokowym i zablokowała koła hamulcem.
– Przynieś mi coś do picia! – zabrzmiało rozkazująco z ust kaleki.
Pielęgniarka już miała na końcu języka ciętą ripostę, kiedy Mustafa dodał cicho
– Proszę.
– Skąd? Przecież wszystko jeszcze pozamykane
– Tam… w kawiarni… ktoś tam się kręci. Może da szklankę wody.
Dziewczyna spojrzała niepewnie w kierunku poruszającej się za szybą kafejki postaci w roboczych spodniach. Kobiecej prawdopodobnie.
– Spróbuję. Tylko niech pan nie podjeżdża za blisko barierki.
Wiedziała, że jej uwaga była raczej zbędna: górna, główna metalowa balustrada miała pod sobą, na wysokości sześćdziesięciu–siedemdziesięciu centymetrów, dodatkową poziomą poprzeczkę zabezpieczającą z rozciągniętą niżej metalową siatką. Inwalida nie mógł wypaść z wózka i z mola do morza. Chyba, że chciałby tego.
– Okay! Za parę minut będę z powrotem.
Po pokonaniu połowy drogi do lokalu, odwróciła się za swoim pacjentem. Siedział nieruchomo, tak jak go pozostawiła. Patrzył w jej kierunku. Uspokojona maszerowała dalej, ale już po paru sekundach struchlała na skutek nagłego podejrzenia.
Czy on nie przysunął się bezpośrednio do barierki i jakby… podniósł nieco z siedzenia?
Nie mógł wypaść z wózka i z mola, chyba że by tego… chciał.
Nerwowo okręciła się na pięcie… wózek stał przodem do niej i… był pusty. Wrzasnęła przeraźliwie, zwracając na siebie uwagę tęgiej kobiety wychodzącej właśnie na zewnątrz kafejki. Była to od lat zatrudniona na molo sprzątaczka.
Już wcześniej zauważyła bardzo młodo wyglądającą pielęgniarkę, pchającą przed sobą wózek z jakimś sparaliżowanym nieszczęśliwcem. Teraz ta dziewczyna, która dopiero co z jakiegoś powodu maszerowała w jej kierunku i była mniej więcej w połowie drogi między kawiarenką a swoim podopiecznym, runęła na złamanie karku z powrotem do opuszczonego pacjenta, gubiąc natychmiast białe, służbowe chodaki. Zaraz, zaraz… kobieta przed kafejką wytężyła wzrok. Tak, wózek stał wprawdzie przy barierce, ale owego sparaliżowanego jegomościa w nim nie było…
Sprzątaczka była osobą z natury rezolutną i opanowaną. Migiem, w kilku dosyć komicznie wyglądających przy jej tuszy susach, zawróciła do posprzątanego właśnie lokalu, chwyciła słuchawkę telefonu przy kasie i choć nieco nerwowo, to jednak szybko i bezbłędnie wystukała numer policji.
Numer był zajęty.
Tymczasem młodziutka pielęgniarka osiągnęła wózek inwalidzki i wychyliła pośpiesznie głowę za barierę ochronną.
W następnej chwili bez wahania prześliznęła się pomiędzy balustradą a dolną poprzeczką i skoczyła do spienionej sześć metrów niżej, falującej toni morskiej.

* Land (niem.) – tutaj: region, województwo

Wróć do „Publikacje nieregulaminowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość