"Łzy życia"- Rozdział 28

Długa proza (powyżej 10 stron) publikowana w częściach: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie.
Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dla tekstów wieloczęściowych, w treści każdej części należy dodać odnośniki do opublikowanych części: pierwszej, poprzedniej i następnej (jeżeli jest dodana). Służy to ułatwieniu czytelnikom dotarcia do reszty tekstu.
Krzytawy
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 75

"Łzy życia"- Rozdział 28

Post#1 » 1 paź 2018, o 23:00

Christa z tępym uporem przedzierała się przez napierające, a jednocześnie odciągające ją od brzegu grzywacze. Po dwukrotnym bolesnym zderzeniu z betonowym fundamentem mola, zdołała opuścić niebezpieczne sąsiedztwo twardej ściany i skierować się razem z bezwładnym ciałem w kierunku plaży. Za pomocą, drętwiejącego teraz powoli, lewego przedramienia wsuniętego pomiędzy ramiona i łopatki Elvisa, usiłowała utrzymać twarz nieprzytomnego ponad powierzchnią wzburzonych fal. Trzymając mężczyznę na wysokości prawego bicepsa, łokciem naciskała od dołu na jego plecy, wypychając klatkę piersiową i głowę możliwie wyżej niż zalewający ich żywioł. Płynęła na boku, prawą ręką prąc mozolnie do brzegu. Ciągle nie miała odwagi sprawdzić palcami stóp, czy sięgnie już dna. I bez tego stale zachłystywała się wodą. Nie chciała więc dodatkowo ryzykować ponownego zanurzenia z coraz cięższym balastem. Obawiała się, że gdyby raz jeszcze wciągnięta została pod powierzchnię topieli, nie walczyłaby więcej o życie podopiecznego, a w lękliwym popłochu porzuciła coraz bardziej ciążący jej korpus pozbawionego zmysłów kaleki na pastwę żarłocznego morza.
Ale i tak czuła, że nie wytrzyma już długo i uwolni się niebawem od nieświadomego jej wysiłków inwalidy, ratując własną skórę. W skrajnym wyczerpaniu zaczęła nawet żywić obawy, że może się jej nie udać… ani jedno, ani drugie.
Rozluźniła uchwyt z zamiarem porzucenia Mustafy, kiedy dotarło do niej wycie syren. Policja albo pogotowie – zarejestrowała bezmyślnie. Albo jedno i drugie… i nagle zrozumienie faktu nadciągającego wsparcia dało jej dodatkowego kopa energii: pomoc jest tuż, tuż. Z na wpół zwierzęcą tępą determinacją podjęła raz jeszcze zaciekłą walkę z tą, tak przyjaźnie z daleka wyglądającą, morską potęgą.
Kilkanaście sekund później straciła resztki sił.
I kiedy zaczęła się zapadać w zimnej toni – puściła ciało samobójcy.
Ledwie to uczyniła… uderzyła kolanami o piaszczyste podłoże.
Krztusząc się, z trudem stanęła na umykającym spod stóp piasku. Tracąc wciąż równowagę, poczuła, że coś obija się z boku o jej żebra. Rozpoznała przyczynę – chwyciła topielca za włosy i z mozołem wyciągnęła jego twarz do powietrza.
Pomyślała, że i tak już za późno, bo choć woda sięga jej zaledwie do klatki piersiowej, to ona nie da więcej rady utrzymać głowy nie tylko Elvisa, ale i swojej nad powierzchnią miotających nimi fal. Jakby na dowód tego doznała bez ostrzeżenia bolesnego skurczu mięśni brzucha, który szarpnął spazmatycznie jej ciałem. Zwrócona raptem tyłem do brzegu, pojęła, że bezrozumne i bezwzględne bałwany morskie dokonają zaraz okrutnego dzieła, zwalą ją ostatecznie z nóg i pochłoną.
Sztywna i skostniała z zimna czekała z rezygnacją na koniec. „I nic ci nie pomogło tych parę lat ambitnych treningów w sekcji pływackiej” – przemknęło jej absurdalnie.
Kiedy uderzenie następnego większego grzywacza ponownie wciągnęło ją pod powierzchnię słonej wody i ostatecznie pogodziła się z tym, że przegrała jednak walkę z mocami natury… została raptem zamknięta w silnym uścisku czyichś ramion. Ktoś inny usiłował uwolnić głowę Elvisa z jej zaciśniętych kurczowo na włosach mężczyzny palców. Wybawca próbujący uwolnić topielca z ręki Christy miał z tym problemy, a ona nie mogła mu pomóc, ponieważ jej przedramię i ściskającą czuprynę nieprzytomnego dłoń, również sparaliżował przemożny skurcz mięśni.
Następnych paru minut ze swojego młodego życia ofiarna pielęgniarka nigdy potem nie zdołała sobie przypomnieć. Tutaj po prostu film się jej urywał. Kolejnym, co potrafiły później odtworzyć szare komórki pracownicy sanatorium dla niepełnosprawnych, było intensywne, zakończone ostatecznie sukcesem, dążenie do przywrócenia życiu Elvisa Mustafy.
Obraz wymiotującego mężczyzny, jej podopiecznego, na zawsze utkwił wyraziście w pamięci Christy… i łączył się z nieskromnym poczuciem dumy, które nią w tamtym momencie zawładnęło.

Wróć do „Proza: teksty wieloczęściowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość