"Łzy życia" (ciąg dalszy)-Rozdział 29

Teksty niespełniające wymogów regulaminu.
Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 157

"Łzy życia" (ciąg dalszy)-Rozdział 29

Post#1 » 6 paź 2018, o 16:02

Pewnego dnia, rozwożąc po celach książki, został zagadnięty przez wiekowego więźnia, który bardzo dużo czytał i który był – co dostrzegł nawet separujący się od otoczenia Ralf – dość tajemniczy. Więzień ów zdawał się mieć jedynego przyjaciela w ponaddwumetrowym gigancie ważącym z pewnością ze sto osiemdziesiąt kilogramów. Olbrzym był równie szeroki, co wysoki, masywny, mocny jak góra i sprawiał tylko nieznacznie inteligentniejsze od niej wrażenie. W sprzyjających okolicznościach mógłby niewątpliwie zostać niezłym zawodnikiem sumo.
Ci z ciężkich przestępców, którzy górowali w hierarchii więziennej, zawsze starali się w tej klasyfikacji lokować każdego według własnych pryncypiów.
Starego z olbrzymem omijali jednak z daleka. Ralf nie odkrył ani jednej sytuacji, w której ta dwójka mężczyzn zostałaby zaczepiona choćby jednym krytycznym słowem. I vice versa: starszy mężczyzna w oryginalnej parze najwyraźniej gardził resztą tego małego światka, a jego rosły i nieodłączny partner był tak bezkrytycznie i pełen podziwu zapatrzony w tajemniczego kamrata, że Ralf był pewien: wielkolud, aby zamienić z kimś innym parę słów, musiałby zapewne prosić o zezwolenie starszego towarzysza. Starego znano tutaj pod ksywą Killer, ale wszystko wskazywało na to, że nikt nie wiedział dokładnie dlaczego. Tak przynajmniej utrzymywał jeden z więźniów, chętnie korzystający z więziennej biblioteki.
– Znam twoją historię, chłopcze – odezwał się Killer tak nieoczekiwanie, że Ralf, podający staremu przez kraty zamówioną pozycję, drgnął bezwiednie, początkowo nie przyjmując do wiadomości sensu zagajenia.
– Tak…? Nie rozumiem… – Zbity nieco z tropu po chwili dorzucił: – Wolałbym, żeby mnie pan nie nazywał chłopcem. Już dawno przestałem nim być.
– Dobrze, zapamiętam. – Sędziwą twarz o tysiącu szczelin i bruzd wykrzywił nieznacznie trudny do zdefiniowania grymas. Ralf uznał za dość prawdopodobne, że mógł to być uśmiech. – A ty mi nie musisz mówić pan. Tu nikt do nikogo tak się nie zwraca… mimo że – znowu to brzydkie zniekształcenie oblicza – jedni tutaj są mniej panami, inni więcej.
– Ty, rzecz jasna, więcej.
– Rzecz jasna!
Ralf zamierzał kontynuować obchód z wózkiem pełnym książek, zapytał jednak mimo woli:
– A cóż to takiego nadzwyczajnego wiesz o mnie?
– Wszystko! O twoim chłopcu, cierpieniach, zemście…
– To może wiedzieć każdy odrobinę bystry i dociekliwy koleś, mający dobry kontakt z kimś z władz więzienia, na przykład z dyrektorem. Ten zawsze ma dostęp do akt.
Ralf ruszył w kierunku innych więziennych czytelników. Był dwie cele dalej, kiedy ponownie usłyszał chrapliwy głos wiekowego kryminalisty.
– Masz pozdrowienia od Adama Degambe!

Wróć do „Publikacje nieregulaminowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości