"Łzy życia" [rozdziały 1-60]

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia" (cią dalszy)- Rozdział 30 i 31

Post#46 » 9 paź 2018, o 12:46

Później, w swoich skromnych czterech ścianach, kiedy otrząsnął się z pierwszego zaskoczenia, Ralf począł penetrować w pamięci minione dwa lata za kratkami.  

Nowi więźniowie byli zazwyczaj natychmiast testowani przez wyjadaczy-recydywistów i otrzymywali mniej lub bardziej liczący się stopień poważania w kryminalnej minispołeczności. Najgorzej mieli po raz pierwszy lądujący w więzieniu, niekarani dotąd skazańcy. Przechodzili gehennę, zanim aklimatyzowali się jako tako – albo i nie – w nieznanym im dotąd środowisku. A nie daj Bóg byli przystojni lub stawiali się! Wtedy zaczynali systematycznie robić za kobiety, a bicie i różnego rodzaju zmiękczanie stawało się ich tragicznym i regularnym, choć może nie codziennym (nie wszyscy strażnicy przymykali oczy), udziałem.  

Ralfa to wszystko ominęło.  

Sądził do dzisiaj w nieuświadomionej arogancji, że prawdopodobnie rozeszło się, iż uprawiał niegdyś boks, więc unikany był z respektu przed jego umiejętnością korzystania z pięści.  

O naiwny!  

Wiedział przecież, nawet on – żółtodziób w tym środowisku, jakie zabijaki tu siedziały, z nudów gotowe podjąć prawie każde nowe wyzwanie. Wielu z nich pół życia więziennego spędzało w siłowni. Pod prysznicem krótko ostrzyżone osiłki wyglądały jak góry chaotycznie posplatanych ze sobą mięśni z małą kulką głowy (i jeszcze mniejszym mózgiem) na szczycie byczego karku. 

* * * 

Leżał i dumał – rozwalony na wznak z rękoma podłożonymi pod głowę.  

Jego proste łóżko skrzypiało pod byle ruchem, ale dawno już do tego przywykł i nie przyjmował do wiadomości.  

W pierwszej chwili po „strzale” Killera, Ralf wściekł się na Adama.  

Jednak po wnikliwszym rozpatrzeniu swojego życia więziennego uświadomił sobie, skąd brały się życzliwe uśmiechy rzucane mu od czasu do czasu przez – ponurego zwykle – goliata towarzyszącego Killerowi; ani razu nie widział dotąd, aby kolos obdarzył uśmiechem kogoś innego poza swoim starym patronem. 

Uzmysłowiwszy sobie jasno i ostatecznie, kto spowodował dwa lata spokoju, cichcem zapewnione mu w tym zbiorowisku zbrodniarzy i bandytów, zrewidował swój spontaniczny napad gniewu. Po przemyśleniu wszystkiego ponownie – jak wtedy, gdy tamten zdołał go przekonać do zemsty – przeważać zaczęło w nim uczucie wdzięczności dla Degambe. Był teraz pewien, że to on właśnie za pośrednictwem Killera zapewnił mu nietykalność w zakładzie penitencjarnym na oddziale o zaostrzonym rygorze.


Tagi:

Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia" (ciąg dalszy)- rozdział 32

Post#47 » 10 paź 2018, o 16:56

Któregoś dnia przyniosła książkę.  

Położyła ją na szafce obok łóżka i zaproponowała, żeby w nocy, kiedy znowu nie będzie mógł zasnąć, próbował czytać. 

– Ciekawa książka staje się w podobnych okolicznościach prawdziwym wybawieniem. Uwierz mi – perswadowała.  

Od dnia, w którym uratowała mu życie, Elvis traktował Christę z szacunkiem i zaufaniem. Rozumiał też, że jest ona jedyną, pozostałą mu w świecie kaleki, bliską i życzliwą osobą. I choć była to jej praca, wiedział teraz, że młoda kobieta wykonuje ją z pełnym poświęceniem. Starał się nie myśleć o tym, że jest ładna i mu się podoba. Pojmował, że może liczyć, co najwyżej, na odrobinę sympatii i współczucie z jej strony.  

Teraz był zaskoczony pomysłem młodej opiekunki.  

Zdecydowanie sceptycznie oceniał w duchu możliwość poprawy kondycji psychicznej poprzez czytanie książek. Co może być interesującego w śledzeniu wymyślonych przez jakiegoś palanta, wyssanych z palca historii?! Gazety i owszem: pełniły pożyteczną rolę, umożliwiając bierny bo bierny, ale jednak jakiś kontakt ze światem.  

Nie chcąc sprawiać Chriście przykrości, skinął bez przekonania głową na znak zgody. 

– O nie, kolego! Nie wierzę ci. Obiecaj, że jak pójdę do domu, zaczniesz czytać tę powieść – zażądała ze sztuczną surowością.  

U nikogo innego nie zaakceptowałby tej formy rozmowy z nim. U niej polubił tę ciepłą szorstkość. Z jakiegoś powodu wprowadziła ją zaraz po incydencie przy molu.  

– Obiecuję… jeśli ci na tym tak zależy. 

– Zależy mi… zrób to dla mnie, Elvis. Proszę! Zobaczysz, że ci się spodoba – mówiąc to, pogładziła go przelotnie po włosach.  

Robiła tak nie po raz pierwszy, a on za każdym razem czuł… motyle w brzuchu.  

On, który grzmocił kiedyś prawie każdą laskę, jaka wpadła mu w oko na dyskotece… teraz miękł – he, he! – mdlał prawie, kiedy ta młódka zaledwie go dotknęła.  

Czy dotknie go jeszcze kiedykolwiek, gdy się dowie prawdy o Blondasie?  

Około północy, po wielokrotnych nieudanych próbach zaśnięcia, wspomniał daną dziewczynie obietnicę i sięgnął w końcu po niezbyt okazały wolumin. Podejrzewał, że to właśnie świadomość niedotrzymania słowa danego Chriście, dodatkowo jest winna niemożności zaśnięcia. Zdumiewało go, iż od wydarzenia nad morzem coraz niechętniej oszukiwał pielęgniarkę (niepołknięte tabletki, niewykonywanie zalecanych ćwiczeń gimnastycznych itp.) i że któregoś dnia stwierdzi zapewne, iż stał się wobec niej uczciwy jak niemowlak. 

Nieufnie zabrał się do czytania pierwszej stronicy.


Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"(ciąg dalszy)- rozdział 33

Post#48 » 11 paź 2018, o 16:02

Mając od kilku miesięcy stałe zajęcie w więziennej bibliotece, Ralf zaraził się w końcu książką. Coraz częściej zabierał jakąś pozycję do celi i tam, zwykle późnym wieczorem bądź nocą, pogrążał się w lekturze. Nie czytywał beletrystyki od szkoły średniej. Wtedy, jak pamiętał, czytał stosunkowo dużo, choć zgodnie z wiekiem, z reguły powieści przygodowe, a także science fiction. Nie pasjonował się w liceum – jak zresztą większość jego rówieśników – dziełami wybitnych pisarzy czy klasyką. Należały one do lektur szkolnych, a tych nie czytano chętnie, ponieważ jak wszystko co narzucane, budziły u młodych ludzi niechęć i opór.  

Później natomiast nie miał jakoś nigdy czasu na odprężenie przy dobrej powieści. Wszystkie wolne chwile poświęcał studiowaniu wydań naukowych i medycznych. Prenumerował ambitne pisma fachowe, pilnie idąc ramię w ramię z rozwojem nowoczesnej chirurgii. Tak było przed przyjściem na świat Benjamina, ale i potem, choć już mniej intensywnie, i aż do śmierci ich chłopca.  

Teraz, odsiadując zasądzoną karę, zaczął się w końcu, po dwóch latach odosobnienia, nudzić w swojej celi.  

I tak rozbudził w sobie dawną fascynację literaturą.


Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"(ciąg dalszy)- rozdział 34

Post#49 » 12 paź 2018, o 16:18

Nigdy chyba jeszcze nie był tak radośnie zdumiony!  

Książkę przyniesioną przez Christę przeczytał… jednym tchem – jeszcze tej samej nocy! Na początku, pierwszych parę stron, zmuszał się do koncentracji na tekście – robił to dla Kappmeier. Z wewnętrznej potrzeby dotrzymania jednak danego jej słowa.  

Potem wzbraniał się niemrawo przyznać sam przed sobą, że dziewczyna miała jednak rację!  

I to nie tylko w kwestii walki na tej drodze z bezsennością. Elvis odkrył raptem, że oto otwiera się przed nim szansa odnalezienia sensu w tym jego nowym, nędznym życiu inwalidy! On tę liczącą sto parę stron powieść właściwie – jak już nadmieniono – nie tyle przeczytał, ile wręcz pochłonął.  

Nieoczekiwanie już po kilku stronicach fabuła opisanej historii zaczęła go wciągać. Napisał ją ktoś o nazwisku Francis Clifford. Zainteresował się tym dopiero po przeczytaniu przyniesionej przez pielęgniarkę lektury. Chciał teraz czytać i inne powieści tego gościa! Na pewno był znany, więc nie będzie problemu ze zdobyciem dalszych książek pisarza Clifforda. To pewno jakiś Amerykanin… albo z Anglii.  

Tytuł książki, czy też raczej książeczki, brzmiał oryginalnie: „Trzecia strona medalu”. Przeczytana historia opowiadała o facecie, który pracował w banku, ale niezbyt był zadowolony ze swojego nudnego życia. Któregoś dnia, kiedy w jego rękach znalazła się większa kasa, niewiele myśląc – zarówno o żonie, jak i o konsekwencjach – zwinął mamonę i prysnął do Hiszpanii. Zatrzymał się w hotelu, gdzie zostawił w wynajętym apartamencie torbę ze szmalem, po czym wyskoczył na mały rekonesans po mieście. I wtedy właśnie nastąpiło silne trzęsienie ziemi. Pędem rzucił się z powrotem do swojego pokoju, nie zważając po drodze na trupy i rannych.  

Hotel leżał w gruzach.  

Runął do ruin budynku i zaczął pełzać przez dziury w zgliszczach do miejsca, gdzie powinien się znajdować jego wynajęty pokój. I jego torba z pieniędzmi. Ludzie krzyczeli, żeby dał spokój, żeby nie igrał ze śmiercią, próbując ratować tych, co przeżyli w chaosie gruzowiska, bo sam postrada życie. Nie wiedziały, dzięcioły, he – he, że on wyłącznie dla zwędzonej kasy tak ryzykował. A potem, gdy rzeczywiście zdołał pod górą rumowiska odnaleźć skradzioną forsę… usłyszał w pobliżu pojękiwania jakiejś dziewczyny. Najpierw chciał czmychnąć czym prędzej z odnalezionym szmalem, gdy raptem… pożałował kobiety.  

Początkowo Elvis był rozczarowany frajerem. Jak mógł dać tak czadu!? Tyle gotówy! Zrezygnować z takich pieniąchów dla jakiejś obcej baby!? Fakt… okazało się potem, że była niezłą dupą… Ale on przecież nie wiedział tego, kiedy odnalazł torbę, a potem usłyszał ją, tę ranną dziewuchę w zgliszczach. Później, doczytawszy powieść do końca, a jeszcze zanim zasnął… poczuł, że mimo wszystko zafascynował go postępek tego urzędnika bankowego. Zrezygnował ze wszystkiego, machnął ręką na całe swoje plany oraz pieprzył fakt oczywisty, że w ten sposób szykuje sobie własny koniec: gliny będą go przecież miały jak na patelni. Mimo to zdecydował się jednak uratować życie jakiejś tam obcej mu kobiety, o której nic nie wiedział. To było jednak mocne. Głupie, ale… tak: MOCNE! Poza tym ostatecznie zakochał się w niej… a ona w nim.  

Może wartało jednak…?  

A gdyby nic w niej takiego nie było? Gdyby była głupią przeciętniarą i nie poczuliby do siebie mięty? Miałoby to sens…? Tego nie wiedział – był raczej za „nie”.  

Elvis zasnął pierwszy raz od dawna – bardzo, bardzo dawna – z ogromnym poczuciem szczęścia i uśmiechem na twarzy.


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1890
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"

Post#50 » 12 paź 2018, o 18:54

Wreszcie odnalazłem pierwszy rozdział. Nie oznaczony w tytule jako pierwszy, bez odnośników z następnych fragmentów. Naprawdę ciężko go było odnaleźć. Jeśli masz problemy z silnikiem naszego forum lub jego językiem (PHP), to napisz do któregoś z administratorów. My też jesteśmy ludźmi, a do tego chętnie pomagamy, o ile ktoś szanuje pracę, jaką tu wykonujemy. 

 

Od razu zaznaczę, że w komentarzach, z powodu ograniczeń klawiaturowych stosuję niemiecki cudzysłów, zamiast polskiego.  

 

Czas teraz nakreślić błędy: 

1) Brak sformatowania utworu: wcięć akapitowych, przedzielenia fragmentów utworu, przez co czytelnik widzi tylko ścianę tekstu. 

2) Użyłbym pauz, ponieważ wydaje mi się, że w dialogach stosujesz dywizy. 

3) Pozostałe błędy, głównie interpunkcja: 

Krzytawy pisze:Jak bowiem miał się on wybić w tej popularnej i konkurencyjnej dyscyplinie sportu, jeśli nie zależało mu na tym choć w połowie tak, jak ojcu czy matce?
 

Pomiędzy tym i choć przecinek. 

 

Krzytawy pisze:– Kilku z komisji było przeciw, wytykali lenistwo Bena – relacjonował Willy.
 

Bez przecinka po "przeciw". 

 

Krzytawy pisze:I tak, oczekując niecierpliwie przyjścia małżonki z pracy, dopuścił bezwolnie, by poprzez radosną euforię przebiły się smutne akcenty.
 

Tu również zbędny przecinek, po "tak". 

 

Krzytawy pisze:Czy jego próby konsekwentnego acz liberalnego przecież wychowywania Bena mściły się teraz?
 

Przed spójnikiem "acz" przecinek. 

 

Krzytawy pisze:Mama też ma ciebie dosyć!
 

Użyłbym krótszej formy zaimka: Mama też ma cię dosyć! 

 

Krzytawy pisze:„Bądź zadowolony z tego co jest”, powiedział sobie.
 

Pomiędzy tego i co przecinek. 

 

Krzytawy pisze: Poza tym w paźdzerniku zdaję na prawko, więc będę mógł już samodzielnie jeździć na treningi.
 

Październiku ;-) Zjadłeś "i". 

 

Krzytawy pisze:– Noo… co się tak gapisz jak sroka w gnat?
 

Przed jak przecinek. 

 

Krzytawy pisze:Złamanie to jakoś bardziej dodawało twarzy Ralfa męskiego uroku niż szpeciło.
 

Przed niż przecinek. Oddzielasz dwa czasowniki znakiem przestankowym lub spójnikiem. 

 

4) Ogólnie tekst treścią mnie nie wciągnął. Nie wiem co jest tego przyczyną. To jednak dobrze nie wróży kolejnym częściom.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Kawka
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 922
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"(ciąg dalszy)- rozdział 34

Post#51 » 13 paź 2018, o 12:10

Jak zwykle, dobre.

Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"

Post#52 » 14 paź 2018, o 15:29

Hej, operatorzy portalu! 

 

Przed chwilą zakończyłem pisać bardzo długi (i czasochłonny) tekst. 

Odpowiedź na krytykę DuralT'a. 

Po zakończeniu obszernego tekstu nacisnąłem opcię: Pełny edytor i podgląd, chcąc nadać poprawny -nadający się do czytania-kształt całości.  

Niestety w wyniku wybrania nadmienionej opcji cały tekst zniknął i nie wiem jak go odzyskać, by wysłać go do DuralT'a i przedstawć innym czytelnikom "Łez życia". 

 

Proszę o pomoc w odzyskaniu mojego tekstu.


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1890
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"

Post#53 » 14 paź 2018, o 15:36

Krzytawy pisze:Hej, operatorzy portalu! 

 

Przed chwilą zakończyłem pisać bardzo długi (i czasochłonny) tekst. 

Odpowiedź na krytykę DuralT'a. 

Po zakończeniu obszernego tekstu nacisnąłem opcię: Pełny edytor i podgląd, chcąc nadać poprawny -nadający się do czytania-kształt całości.  

Niestety w wyniku wybrania nadmienionej opcji cały tekst zniknął i nie wiem jak go odzyskać, by wysłać go do DuralT'a i przedstawć innym czytelnikom "Łez życia". 

 

Proszę o pomoc w odzyskaniu mojego tekstu.

 

Z ciekawości, gdzie pisałeś tę krytykę? Ponieważ opcja ta przenosi twój komentarz do edytora. Dodam od siebie, że możesz cofnąć się do poprzedniej strony. Na tym portalu nie miałem takiego problemu, ale na podobnym (starsza wersja silnika) forum, udało mi się w ten sposób uzyskać napisany komentarz.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Re: "Łzy życia"

Post#54 » 14 paź 2018, o 15:44

Krzytawy pisze:Hej, operatorzy portalu! 

 

Przed chwilą zakończyłem pisać bardzo długi (i czasochłonny) tekst. 

Odpowiedź na krytykę DuralT'a. 

Po zakończeniu obszernego tekstu nacisnąłem opcię: Pełny edytor i podgląd, chcąc nadać poprawny -nadający się do czytania-kształt całości.  

Niestety w wyniku wybrania nadmienionej opcji cały tekst zniknął i nie wiem jak go odzyskać, by wysłać go do DuralT'a i przedstawć innym czytelnikom "Łez życia". 

 

Proszę o pomoc w odzyskaniu mojego tekstu.

 

 

Nie możemy odzyskać, bo póki nie wyślesz posta, nie znajduje się on w naszej bazie danych. Trudno mi powiedzieć, w jaki sposób skasowałeś treść wiadomości, bo w opisany sposób byłoby to niemożliwe, forum po przejściu do pełnego edytora zawsze tekst zapamiętuje.  

Jeżeli mógłbyś cokolwiek odzyskać, to po stronie swojej przeglądarki, jeżeli zapamiętuje treść formularzy. My nie jesteśmy w stanie pomóc.


Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"

Post#55 » 14 paź 2018, o 16:36

Jak mówiłem: wcisnąłem opcję "Pełny edytor i podgląd", by po dokonaniu poprawek użyć opcji "Wyślij"- nie doszło do tego ponieważ tekst ulotnił się jak kamfora. 

Przecież jeśli edytor tekst zapamiętuje, po moim naciśnięciu tej opcji, powinien on być osiągalny w pamięci edytora! 

Odnośnie do porady na początku: w jaki sposób mam się cofnąć do poprzedniej strony?


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6434
Zobacz teksty użytkownika:

Re: "Łzy życia"

Post#56 » 14 paź 2018, o 16:44

Krzytawy pisze:Jak mówiłem: wcisnąłem opcję "Pełny edytor i podgląd", by po dokonaniu poprawek użyć opcji "Wyślij"- nie doszło do tego ponieważ tekst ulotnił się jak kamfora. 

Przecież jeśli edytor tekst zapamiętuje, po moim naciśnięciu tej opcji, powinien on być osiągalny w pamięci edytora! 

Odnośnie do porady na początku: w jaki sposób mam się cofnąć do poprzedniej strony?

Wytłumaczę jeszcze raz - póki nie wyślesz, my postu nie widzimy, nie mamy w bazie. Był on dostępny u ciebie, w twojej przeglądarce i, choć wpisujesz go w edytor na forum, był on w pamięci twojego komputera, a do niego nie mamy dostępu. Są witryny, które zapamiętują takie treści w edytorach, Facebook chociażby, ale nie mamy takiego skryptu.  

Chciałabym pomóc, ale z naszej strony nie możemy nic zrobić. 

Polecam zainstalować sobie dodatek do przeglądarki, która zapamiętuje treść wpisaną w różne formularze.


Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

Do DuralTa niezbyt konstruktywnej krytyki

Post#57 » 15 paź 2018, o 19:55

Hej, DuralT! 

 

Wczoraj „wysmażyłem” obszerny tekst odnoście do Twojej krytyki pierwszego 

rozdziału „Łez życia”. 

Po dwóch godzinach ślęczenia nad Twoimi zarzutami mój „odpór” był gotowy. 

Zjechałem na dół i wcisnąłem opcję „Pełny edytor i pogląd”, aby dokonać ostatniego 

szlifu mojego tekstu. Dwie godziny pracy zniknęły natychmiast jak kamfora. 

Operatorzy twierdzą, że wina nie może leżeć po ich stronie.  

Hm, nie mam pojęcia, co ja mogłem źle zrobić- ja jedynie nacisnąłem wyżej wymienioną opcję. 

Ażeby problem się dzisiaj nie powtórzył, piszę tym razem na Wordzie i wkleję wszystko 

potem na portalu. Tym razem postaram się (żeby nie poświęcać Ci całego mojego wolnego 

czasu) odnieść do Twojej krytyki krótko i węzłowato. 

 

Najpierw może tam, gdzie masz rację. 

 

 

 

Krzytawy pisze: Złamanie to jakoś bardziej dodawało twarzy Ralfa męskiego uroku niż szpeciło. 

Przed niż przecinek. Oddzielasz dwa czasowniki znakiem przestankowym lub spójnikiem. 

[Masz absolutnie rację! Sprawdziłem w oryginalnej powieści- istotnie brak tam niezbędnego przecinka. Zdumiewa mnie to, że ten oczywisty błąd przeoczyłem zarówno ja, jak i moi korektorzy, w rezultacie czego książka poszła do druku z tą poważną usterką ortograficzną. Chwała Ci za to i moje podziękowanie za tę uwagę] 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

Przytaczam ogólną opinię jednego z fachowców języka polskiego, do którego zwróciłem 

się z prośbą o ocenę Twojej krytyki.  

„Panie Krzysztofie, 

w kilku przypadkach krytyka czytelnika jest wzięta z kosmosu. Zarzuty dziwią zwłaszcza tam, gdzie fragmenty są oddzielone przecinkami. W czterech z ośmiu przypadków krytyka jest jednak zasadna“. 

 

Owszem, Twoja krytyka jest zasadna co do tekstu, który ukazał się na portalu.  

Wkleiłem go(i wklejam) bezpośrednio z pliku „Łez życia”, który poszedł ostatecznie do druku jako powieść.Nie mam pojęcia dlaczego, ale błędy wykryte przez Ciebie na portalu, w książce nie występują. Możesz to sprawdzić, jeśli powieść (w papierze) znajdzie się kiedyś w Twoich rękach.  

Oto gdzie Twoja krytyka jest oczywiście zasadna, aczkolwiek błędy te w książce nie mają miejsca: 

 

Krzytawy pisze:Czy jego próby konsekwentnego acz liberalnego przecież wychowywania Bena mściły się teraz? 

Przed spójnikiem "acz" przecinek.[W oryginale przecinek występuje] 

 

Krzytawy pisze:„Bądź zadowolony z tego co jest”, powiedział sobie. 

Pomiędzy tego i co przecinek. [Tu w książce także jest przecinek] 

 

Krzytawy pisze:Poza tym w paźdzerniku zdaję na prawko, więc będę mógł już samodzielnie jeździć na treningi. Październiku Zjadłeś "i". [Jak napomykałem:w oryginale książki „i” jest na swoim miejscu] 

 

A teraz tam, gdzie wiedza pisowni polskiej Cię zawiodła i nie masz racji: 

 

Krzytawy pisze:Jak bowiem miał się on wybić w tej popularnej i konkurencyjnej dyscyplinie sportu, jeśli nie zależało mu na tym choć w połowie tak, jak ojcu czy matce? 

Pomiędzy tym i choć przecinek. [Nic podobnego- przemyśl dobrze] 

 

Krzytawy pisze:– Kilku z komisji było przeciw, wytykali lenistwo Bena – relacjonował Willy. 

Bez przecinka po "przeciw". [Twoja krytyka również błędna i do Twojego przemyślenia] 

 

Krzytawy pisze: I tak, oczekując niecierpliwie przyjścia małżonki z pracy, dopuścił bezwolnie, by poprzez radosną euforię przebiły się smutne akcenty. 

Tu również zbędny przecinek, po "tak". [Tu również zbędna krytyka- kulą w płot, DuralT] 

 

Krzytawy pisze: Mama też ma ciebie dosyć! 

Użyłbym krótszej formy zaimka: Mama też ma cię dosyć! [Nic podobnego! I to niezależnie od tego, że wyżej wymieniony językoznawca wspiera mój wybór, a nie Twoją propozycję. Odnośnie do tego tematu napisał dłuższy wywód- jeśli zechcesz chętnie Ci go doślę. Rzecz jednak i w czym innym: Nie możesz wpychać do ust Bena słowa, które wydają Ci się poprawniejsze. Benjamin nie jest autorem tej powieści! Jest jedną z jej postaci, więc nie możesz od niego wymagać, by w chwili emocji wyrażał się zgodnie z Twoim poczuciem estetyki!] 

 

Krzytawy pisze: – Noo… co się tak gapisz jak sroka w gnat? 

Przed jak przecinek. [Bzdura! Sorry za brutalność mojego komentarza, ale tym razem 

„popisałeś się” indolencją językoznawczą! Nie komentuję dalej- wrzuć po prostu w google: „Gapić się jak sroka w gnat”. Pół królestwa dla Ciebie, jeśli znajdziesz tam przecinek. 

Inne przykłady porównań z jak i bez przecinka: Pisał jak natchniony poeta, Pędził jak szalony, Wrzeszczał jak obdzierany ze skóry.] 

 

Piszesz na początku: 

„Wreszcie odnalazłem pierwszy rozdział. Nie oznaczony w tytule jako pierwszy, bez odnośników z następnych fragmentów. Naprawdę ciężko go było odnaleźć. Jeśli masz problemy z silnikiem naszego forum lub jego językiem (PHP), to napisz do któregoś z administratorów. My też jesteśmy ludźmi, a do tego chętnie pomagamy, o ile ktoś szanuje pracę, jaką tu wykonujemy.” 

[Owszem, miałem na początku problemy z wklejaniem moich tekstów, z akapitami, odstępami et cetera. W międzyczasie- jak mam nadzieję- jakość moich postów poprawiła się] 

 

"Ogólnie tekst treścią mnie nie wciągnął. Nie wiem co jest tego przyczyną. To jednak dobrze nie wróży kolejnym częściom." [No cóż… czytelników sobie nie wybieramy. Twoja niechęć do dalszego czytania „Łez życia” nie przeraża mnie wprawdzie, aczkolwiek chętnie maiałbym tak krytycznego czytelnika. A propos czytelników: ich ocena- oznaczana gwiazdkami- w google jest wysoce pochlebna, co dla mnie ważnejsze nawet od recenzji (także pochlebnych) zawodowych krytyków] 

 

Reasumując: dziękuję za Twoją krytykę, DuralT. Mimo wszystko odkryłeś błąd, który przeoczyli zawodowi korektorzy! 

Niemniej radziłbym Ci w przyszłości nieco pilniej sprawdzać „błędy”, które chciałbyś widzieć u innych miłośników pióra, abyś się kiedyś ponownie nie stał ofiarą własnych krytykanckich błędów (lapsus linguae). 

Z poważaniem 

Krzytawy


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1890
Zobacz teksty użytkownika:

Do DuralTa niezbyt konstruktywnej krytyki

Post#58 » 15 paź 2018, o 22:48

Krzytawy pisze:Hej, DuralT! 

 

Wczoraj „wysmażyłem” obszerny tekst odnoście do Twojej krytyki pierwszego 

rozdziału „Łez życia”. 

Po dwóch godzinach ślęczenia nad Twoimi zarzutami mój „odpór” był gotowy. 

Zjechałem na dół i wcisnąłem opcję „Pełny edytor i pogląd”, aby dokonać ostatniego 

szlifu mojego tekstu. Dwie godziny pracy zniknęły natychmiast jak kamfora. 

Operatorzy twierdzą, że wina nie może leżeć po ich stronie.  

Hm, nie mam pojęcia, co ja mogłem źle zrobić- ja jedynie nacisnąłem wyżej wymienioną opcję. 

Ażeby problem się dzisiaj nie powtórzył, piszę tym razem na Wordzie i wkleję wszystko 

potem na portalu. Tym razem postaram się (żeby nie poświęcać Ci całego mojego wolnego 

czasu) odnieść do Twojej krytyki krótko i węzłowato. 

 

Najpierw może tam, gdzie masz rację. 

 

 

 

Krzytawy pisze: Złamanie to jakoś bardziej dodawało twarzy Ralfa męskiego uroku niż szpeciło. 

Przed niż przecinek. Oddzielasz dwa czasowniki znakiem przestankowym lub spójnikiem. 

[Masz absolutnie rację! Sprawdziłem w oryginalnej powieści- istotnie brak tam niezbędnego przecinka. Zdumiewa mnie to, że ten oczywisty błąd przeoczyłem zarówno ja, jak i moi korektorzy, w rezultacie czego książka poszła do druku z tą poważną usterką ortograficzną. Chwała Ci za to i moje podziękowanie za tę uwagę] 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

Przytaczam ogólną opinię jednego z fachowców języka polskiego, do którego zwróciłem 

się z prośbą o ocenę Twojej krytyki.  

„Panie Krzysztofie, 

w kilku przypadkach krytyka czytelnika jest wzięta z kosmosu. Zarzuty dziwią zwłaszcza tam, gdzie fragmenty są oddzielone przecinkami. W czterech z ośmiu przypadków krytyka jest jednak zasadna“. 

 

Owszem, Twoja krytyka jest zasadna co do tekstu, który ukazał się na portalu.  

Wkleiłem go(i wklejam) bezpośrednio z pliku „Łez życia”, który poszedł ostatecznie do druku jako powieść.Nie mam pojęcia dlaczego, ale błędy wykryte przez Ciebie na portalu, w książce nie występują. Możesz to sprawdzić, jeśli powieść (w papierze) znajdzie się kiedyś w Twoich rękach.  

Oto gdzie Twoja krytyka jest oczywiście zasadna, aczkolwiek błędy te w książce nie mają miejsca: 

 

Krzytawy pisze:Czy jego próby konsekwentnego acz liberalnego przecież wychowywania Bena mściły się teraz? 

Przed spójnikiem "acz" przecinek.[W oryginale przecinek występuje] 

 

Krzytawy pisze:„Bądź zadowolony z tego co jest”, powiedział sobie. 

Pomiędzy tego i co przecinek. [Tu w książce także jest przecinek] 

 

Krzytawy pisze:Poza tym w paźdzerniku zdaję na prawko, więc będę mógł już samodzielnie jeździć na treningi. Październiku Zjadłeś "i". [Jak napomykałem:w oryginale książki „i” jest na swoim miejscu] 

 

A teraz tam, gdzie wiedza pisowni polskiej Cię zawiodła i nie masz racji: 

 

Krzytawy pisze:Jak bowiem miał się on wybić w tej popularnej i konkurencyjnej dyscyplinie sportu, jeśli nie zależało mu na tym choć w połowie tak, jak ojcu czy matce? 

Pomiędzy tym i choć przecinek. [Nic podobnego- przemyśl dobrze] 

 

Krzytawy pisze:– Kilku z komisji było przeciw, wytykali lenistwo Bena – relacjonował Willy. 

Bez przecinka po "przeciw". [Twoja krytyka również błędna i do Twojego przemyślenia] 

 

Krzytawy pisze: I tak, oczekując niecierpliwie przyjścia małżonki z pracy, dopuścił bezwolnie, by poprzez radosną euforię przebiły się smutne akcenty. 

Tu również zbędny przecinek, po "tak". [Tu również zbędna krytyka- kulą w płot, DuralT] 

 

Krzytawy pisze: Mama też ma ciebie dosyć! 

Użyłbym krótszej formy zaimka: Mama też ma cię dosyć! [Nic podobnego! I to niezależnie od tego, że wyżej wymieniony językoznawca wspiera mój wybór, a nie Twoją propozycję. Odnośnie do tego tematu napisał dłuższy wywód- jeśli zechcesz chętnie Ci go doślę. Rzecz jednak i w czym innym: Nie możesz wpychać do ust Bena słowa, które wydają Ci się poprawniejsze. Benjamin nie jest autorem tej powieści! Jest jedną z jej postaci, więc nie możesz od niego wymagać, by w chwili emocji wyrażał się zgodnie z Twoim poczuciem estetyki!] 

 

Krzytawy pisze: – Noo… co się tak gapisz jak sroka w gnat? 

Przed jak przecinek. [Bzdura! Sorry za brutalność mojego komentarza, ale tym razem 

„popisałeś się” indolencją językoznawczą! Nie komentuję dalej- wrzuć po prostu w google: „Gapić się jak sroka w gnat”. Pół królestwa dla Ciebie, jeśli znajdziesz tam przecinek. 

Inne przykłady porównań z jak i bez przecinka: Pisał jak natchniony poeta, Pędził jak szalony, Wrzeszczał jak obdzierany ze skóry.] 

 

Piszesz na początku: 

„Wreszcie odnalazłem pierwszy rozdział. Nie oznaczony w tytule jako pierwszy, bez odnośników z następnych fragmentów. Naprawdę ciężko go było odnaleźć. Jeśli masz problemy z silnikiem naszego forum lub jego językiem (PHP), to napisz do któregoś z administratorów. My też jesteśmy ludźmi, a do tego chętnie pomagamy, o ile ktoś szanuje pracę, jaką tu wykonujemy.” 

[Owszem, miałem na początku problemy z wklejaniem moich tekstów, z akapitami, odstępami et cetera. W międzyczasie- jak mam nadzieję- jakość moich postów poprawiła się] 

 

"Ogólnie tekst treścią mnie nie wciągnął. Nie wiem co jest tego przyczyną. To jednak dobrze nie wróży kolejnym częściom." [No cóż… czytelników sobie nie wybieramy. Twoja niechęć do dalszego czytania „Łez życia” nie przeraża mnie wprawdzie, aczkolwiek chętnie maiałbym tak krytycznego czytelnika. A propos czytelników: ich ocena- oznaczana gwiazdkami- w google jest wysoce pochlebna, co dla mnie ważnejsze nawet od recenzji (także pochlebnych) zawodowych krytyków] 

 

Reasumując: dziękuję za Twoją krytykę, DuralT. Mimo wszystko odkryłeś błąd, który przeoczyli zawodowi korektorzy! 

Niemniej radziłbym Ci w przyszłości nieco pilniej sprawdzać „błędy”, które chciałbyś widzieć u innych miłośników pióra, abyś się kiedyś ponownie nie stał ofiarą własnych krytykanckich błędów (lapsus linguae). 

Z poważaniem 

Krzytawy

 

Każdy ma swoje zdanie, nie zajmuję się korektą profesjonalnie, korzystam jedynie z wiedzy wpojonej mi przez lata nauki. Tym, co zakreśliłem, to są błędy, według mojego skromnego zdania, a czy się nimi przejmiesz, jest Twoją sprawą. 

Sprawdziłem Twoją książkę. Została wydana w Poligrafie, czyli vanity. Uważam, że dalszy komentarz jest zbędny.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1481
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"

Post#59 » 16 paź 2018, o 16:55

Krzytawy, mógłbyś być bardziej uprzejmy wobec osób, które poświęcają swój czas i energię, aby podzielić się wrażeniami, opinią i skorygować to, co uważają za błędne. Możesz się z tym zgodzić albo nie, ale przecież czynią to w dobrej wierze i z chęci udzielenia jak najlepszych rad autorowi tekstu. Tak więc sformułowania „Bzdura” czy uwagi typu „Niemniej radziłbym Ci w przyszłości nieco pilniej sprawdzać „błędy”, które chciałbyś widzieć u innych miłośników pióra, abyś się kiedyś ponownie nie stał ofiarą własnych krytykanckich błędów (lapsus linguae).” lub „ale tym razem „popisałeś się” indolencją językoznawczą!” są absolutnie nie na miejscu i świadczą jak najgorzej o Tobie. 

 

Przytaczam ogólną opinię jednego z fachowców języka polskiego, do którego zwróciłem 

się z prośbą o ocenę Twojej krytyki.

 

To po co zamieszczasz tutaj swój tekst, skoro masz fachowców od oceny czy opinii? I pierwszy raz słyszę, aby ktoś poddawał ocenie, to, co zostało tu powiedziane w komentarzach. Po co to robisz? 

 

[W oryginale przecinek występuje]
 

To znaczy, że to, co tutaj zaprezentowałeś, nie jest oryginałem. Czym więc jest? Kopią? Skopiowałeś coś?  

 

[Tu w książce także jest przecinek]
 

A co nas może obchodzić, co jest w jakiejś książce???!!! Odnosimy się do tekstu, który widzimy – to chyba oczywiste! 

 

*** 

Sprawdziłem Twoją książkę. Została wydana w Poligrafie, czyli vanity. Uważam, że dalszy komentarz jest zbędny.
 

Oczywiście.


Krzytawy
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 160
Zobacz teksty użytkownika:

"Łzy życia"

Post#60 » 16 paź 2018, o 23:47

To tyle co do uprzejmości "dobrze Ci życzących" czytelników!

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Mszczuj i 4 gości