"Łzy życia"(ciąg dalszy)- rozdział 34

Teksty niespełniające wymogów regulaminu.
Krzytawy
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 128

"Łzy życia"(ciąg dalszy)- rozdział 34

Post#1 » 12 paź 2018, o 16:18

Nigdy chyba jeszcze nie był tak radośnie zdumiony!
Książkę przyniesioną przez Christę przeczytał… jednym tchem – jeszcze tej samej nocy! Na początku, pierwszych parę stron, zmuszał się do koncentracji na tekście – robił to dla Kappmeier. Z wewnętrznej potrzeby dotrzymania jednak danego jej słowa.
Potem wzbraniał się niemrawo przyznać sam przed sobą, że dziewczyna miała jednak rację!
I to nie tylko w kwestii walki na tej drodze z bezsennością. Elvis odkrył raptem, że oto otwiera się przed nim szansa odnalezienia sensu w tym jego nowym, nędznym życiu inwalidy! On tę liczącą sto parę stron powieść właściwie – jak już nadmieniono – nie tyle przeczytał, ile wręcz pochłonął.
Nieoczekiwanie już po kilku stronicach fabuła opisanej historii zaczęła go wciągać. Napisał ją ktoś o nazwisku Francis Clifford. Zainteresował się tym dopiero po przeczytaniu przyniesionej przez pielęgniarkę lektury. Chciał teraz czytać i inne powieści tego gościa! Na pewno był znany, więc nie będzie problemu ze zdobyciem dalszych książek pisarza Clifforda. To pewno jakiś Amerykanin… albo z Anglii.
Tytuł książki, czy też raczej książeczki, brzmiał oryginalnie: „Trzecia strona medalu”. Przeczytana historia opowiadała o facecie, który pracował w banku, ale niezbyt był zadowolony ze swojego nudnego życia. Któregoś dnia, kiedy w jego rękach znalazła się większa kasa, niewiele myśląc – zarówno o żonie, jak i o konsekwencjach – zwinął mamonę i prysnął do Hiszpanii. Zatrzymał się w hotelu, gdzie zostawił w wynajętym apartamencie torbę ze szmalem, po czym wyskoczył na mały rekonesans po mieście. I wtedy właśnie nastąpiło silne trzęsienie ziemi. Pędem rzucił się z powrotem do swojego pokoju, nie zważając po drodze na trupy i rannych.
Hotel leżał w gruzach.
Runął do ruin budynku i zaczął pełzać przez dziury w zgliszczach do miejsca, gdzie powinien się znajdować jego wynajęty pokój. I jego torba z pieniędzmi. Ludzie krzyczeli, żeby dał spokój, żeby nie igrał ze śmiercią, próbując ratować tych, co przeżyli w chaosie gruzowiska, bo sam postrada życie. Nie wiedziały, dzięcioły, he – he, że on wyłącznie dla zwędzonej kasy tak ryzykował. A potem, gdy rzeczywiście zdołał pod górą rumowiska odnaleźć skradzioną forsę… usłyszał w pobliżu pojękiwania jakiejś dziewczyny. Najpierw chciał czmychnąć czym prędzej z odnalezionym szmalem, gdy raptem… pożałował kobiety.
Początkowo Elvis był rozczarowany frajerem. Jak mógł dać tak czadu!? Tyle gotówy! Zrezygnować z takich pieniąchów dla jakiejś obcej baby!? Fakt… okazało się potem, że była niezłą dupą… Ale on przecież nie wiedział tego, kiedy odnalazł torbę, a potem usłyszał ją, tę ranną dziewuchę w zgliszczach. Później, doczytawszy powieść do końca, a jeszcze zanim zasnął… poczuł, że mimo wszystko zafascynował go postępek tego urzędnika bankowego. Zrezygnował ze wszystkiego, machnął ręką na całe swoje plany oraz pieprzył fakt oczywisty, że w ten sposób szykuje sobie własny koniec: gliny będą go przecież miały jak na patelni. Mimo to zdecydował się jednak uratować życie jakiejś tam obcej mu kobiety, o której nic nie wiedział. To było jednak mocne. Głupie, ale… tak: MOCNE! Poza tym ostatecznie zakochał się w niej… a ona w nim.
Może wartało jednak…?
A gdyby nic w niej takiego nie było? Gdyby była głupią przeciętniarą i nie poczuliby do siebie mięty? Miałoby to sens…? Tego nie wiedział – był raczej za „nie”.
Elvis zasnął pierwszy raz od dawna – bardzo, bardzo dawna – z ogromnym poczuciem szczęścia i uśmiechem na twarzy.

Kawka
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 487

"Łzy życia"(ciąg dalszy)- rozdział 34

Post#2 » 13 paź 2018, o 12:10

Jak zwykle, dobre.

Wróć do „Publikacje nieregulaminowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość