"Łzy życia"-ciąg dalszy-rozdział 35

Teksty niespełniające wymogów regulaminu.
Krzytawy
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 128

"Łzy życia"-ciąg dalszy-rozdział 35

Post#1 » 17 paź 2018, o 19:59

Christa czuła pulsowanie gwałtownie napływającej do twarzy krwi, rozsadzającej mikroskopijne naczyńka włosowate. Po policzkach pociekły łzy. W piersiach czuła kłujący ból, w żołądku bardzo nieprzyjemny rodzaj ssania. Odłożyła „Bild Zeitung”* sprzed prawie pięciu lat i zaczęła nerwowo spacerować po pokoju, gabinecie swojej przełożonej. Drżały jej ręce i nogi.
– Och… Christa… tak mi przykro – odezwała się przepraszającym tonem Janette.
Przyniosła Chriście gazetę z szokującym artykułem dotyczącym ponurej przeszłości Elvisa Mustafy. Wiedziała, że jej młodsza koleżanka bardzo lubi okaleczonego mężczyznę, a może nawet się w nim podkochuje. I nie miałaby nic przeciwko temu, gdyby nie to, co o tym pacjencie wiedziała.
Janette miała trzydzieści dwa lata i pracowała z ułomnymi już prawie piętnaście. Słyszała kilka historii o miłościach, które rozwinęły się w realnym świecie zarówno między niepełnosprawnymi, jak i między nimi a ich opiekunami. O jednym takim związku sprzed kilkunastu laty – zaczynała wtedy swoją karierę w klinice podobnie jak dzisiaj Christa – wiedziała, że do dziś był udany. I, w obecnych realiach, nie szokowało już zbytnio, iż była to szczęśliwa miłość między pozbawioną ręki i nogi niegdysiejszą kuracjuszką i jej ponad dziesięć lat starszą opiekunką, pielęgniarką kliniki.
Christa była jednak dobrą dziewczyną, w dodatku jeszcze trochę dzieckiem.
Mustafa natomiast dopuścił się w przeszłości mordu, i to – o ile była dobrze poinformowana – dość okrutnego i bezsensownego. Bezmyślne zabójstwo żądnego krwi młodego gangstera. To, czego się o nim dowiedziała, utwierdzało ją w przekonaniu, że Elvis Mustafa jest człowiekiem bezwzględnym, kierującym się wyłącznie własnymi korzyściami. A na kalectwo swoje – Janette wiedziała również, jak do tego doszło – sam sobie zapracował; taką twardo podjęła w myślach opinię. Znała bowiem z mediów tragedię rodziców ofiary (zwłaszcza ojca) elvisowego mordu.
I na drodze do zakochania się w takim właśnie człowieku była jej sympatyczna koleżanka i podwładna, młodziutka Christa Kappmeier.
Janette w żadnym wypadku nie mogła do tego dopuścić!
Początkowo jedynie dyrektor kliniki znał mroczną przeszłość Mustafy. I tylko Janette – jako siostrze przełożonej oddziału przyjmującego pozbawionego stóp pacjenta – szef zdradził jego wizerunek niegdysiejszego mordercy. Bardziej wstrząsające szczegóły dotyczące tych wydarzeń Janette wyszukała w prasie z owego okresu. Właśnie troska o młodszą koleżankę skłoniła ją do tego.
– Christa… usiądź proszę.
Roztrzęsiona dziewczyna stała pod oknem i płakała cicho. Serce przełożonej krajało się. Niezależnie od tego była przekonana, że postępuje właściwie. Miała nadzieję, że dziewczyna nie zdradzi jej nieopatrznie przed dyrektorem. Informacje o pacjentach były poufne, zatem ona w żadnych okolicznościach nie była upoważniona do ujawnienia ich personelowi.
Napomknęła o tym na początku.
Teraz jednak, widząc wstrząśniętą podwładną, nie była pewna, czy ta nie uczyni jednak czegoś nieprzewidzianego, co by i jej mogło zaszkodzić. Mimo wszystko zależało jej na nieposzlakowanej opinii, jaką cieszyła się w kierownictwie kliniki… i nie tylko.
– Usiądź, proszę! – zabrzmiało z jej ust tym razem prawie rozkazująco.
Christa podeszła do biurka naprzeciwko zwierzchniczki, spoczęła na stojącym tam krześle i natychmiast zapadła się na nim niczym kupka nieszczęścia.
– Przepraszam… panią.
– Nie przepraszaj! Poza tym zaproponowałam na początku tej rozmowy, byśmy przeszły na ty. Nie odpowiada ci ta forma?
– Ależ tak… to znaczy nie, proszę pa… Janette… przepraszam. Janette, cieszę się, że mogę ci mówić po imieniu. Naprawdę! Ja tylko jestem przerażona, że Elvis… to znaczy pacjent Mustafa jest… był… takim człowiekiem. Nie mogę w to uwierzyć!
Janette odezwała się łagodnie:
– Niestety, nie wybieramy sobie naszych kuracjuszy. Bądź pewna, że i spośród innych pacjentów, pacjentek również, wytrzasnęłybyśmy paru ludzi o niezbyt kryształowej przeszłości.
– Ale nie zbrodniarzy! – wykrzyknęła rozpaczliwie Christa.
Po chwili ogłuszającego nagle milczenia Janette zapytała wprost:
– Kochasz… go?
Zaskoczona pytaniem, wciąż jeszcze rozdygotana, Christa odpowiedziała nieco chaotycznie dopiero po dłuższej chwili. Postanowiła być szczera.
– Myślę, że od tego incydentu wtedy… w morzu… wtedy…
– Taak…? Powiedzmy jasno: od kiedy uratowałaś mu życie…
– Od tego dnia stał mi się nagle o wiele bliższy. Nie wiem… Może to coś na kształt… instynktu macierzyńskiego? Nie mam pojęcia. Ale teraz żałuję tego mojego poświęcenia. Gdybym wiedziała, co to za człowiek, palcem bym nie kiwnęła.
Na policzku pojawiła się wilgotna strużka. Samotna łza. Otarła ją ze złością.
– Chcę cię prosić, Janette, żebyś zwolniła mnie od dalszej opieki nad Mustafą. Nie potrafię… po tym… czego się o nim dowiedziałam.
Janette skinęła głową na zgodę i ku swojemu zdziwieniu stwierdziła, że wcale nie odczuwa ulgi.
* „Bild Zeitung” – popularny dziennik niemiecki

Wróć do „Publikacje nieregulaminowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości