Nieumarły: Złodziej, Kruk i Nekromantka - rozdział 1 część 1

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Awatar użytkownika
Wieszczu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 2

Nieumarły: Złodziej, Kruk i Nekromantka - rozdział 1 część 1

Post#1 » 2 lis 2018, o 18:07

Ukryta zawartość
To forum wymaga zarejestrowania i zalogowania się, aby zobaczyć ukrytą zawartość.

Tagi:

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1493

Nieumarły: Złodziej, Kruk i Nekromantka - rozdział 1 część 1

Post#2 » 2 lis 2018, o 23:33

Na początek ogólne wrażenia po lekturze: piszesz nieco topornie i niezgrabnie. Radziłabym, żebyś czytał na głos swój tekst, wtedy łatwiej uświadomić sobie, co zgrzyta i zaburza płynność tekstu. Do tego atakujesz czytelnika nawałem informacji - szczególnie na początku rozdziału, gdzie jest opis bitwy i jej zakończenie. Szczerze, mimo że codziennie czytam i to niemało, to musiałam się cofnąć, żeby zrozumieć o co chodzi. Informacji jest aż za dużo, co tłumi chęć czytania. Dobry narrator dawkuje czytelnikowi informacje - nie za dużo, nie za mało, tak żeby wzbudzić ciekawość i chęć do czytania dalej. Na razie mnie nie porwało, zobaczymy, jak będzie dalej. ;)


Nocne niebo rozświetlane było przez jasne światło księżyca w pełni, ale w lesie w okolicy miasta zwanego Breen liście rosły tak gęsto, że tylko niewielkie, wąskie promienie przedzierały się przez rzadkie szczeliny. Z tego powodu panowała tam ciemność tak wielka, że jedynie w świetle pochodni można było jakkolwiek się odnaleźć. Każdy podróżny, który bez tego wygodnego sprzętu zapuściłby się w głąb puszczy, zginąłby niechybnie w paszczy czającej się w mroku bestii, lecz nie taki rodzaj niebezpieczeństwa groził teraz czterem towarzyszom wchodzącym w skład grupy uderzeniowej działającej na zlecenie władz stolicy. Właściwie w tej chwili trudno było już mówić o niebezpieczeństwie bowiem jeden z dwóch ostatnich atakujących ich mężczyzn padł na ziemię. Jeszcze chwilę temu zdawało mu się, że toczy bój z trójką wprawnych rycerzy, ale ostry, rozprzestrzeniający się głęboko ból kazał mu myśleć, że mieli jednak oni dodatkowe wsparcie z dystansu. Kiedy indziej z pewnością cieszyłby się, że strzała cudem ominęła serce przez co nie umarł na miejscu. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że i tak szansa na bycie pojmanym żywcem jest raczej niewielka. Jego trzej towarzysze zginęli już w boju dlatego i on czekał po prostu na przerwanie jego cierpień. Tymczasem rozległ się szczęk metalu oznaczający, że dwóch wojów skrzyżowało miecze. Jeden z nich, choć w mroku nie było tego widać dokładnie, miał wciąż stosunkowo młodą twarz do której to zdecydowanie nie pasował ostry wyraz charakterystyczny dla wiekowych, doświadczonych wojów.

Mieć czy być? U ciebie zdecydowanie być. Bardzo dużo używasz tego czasownika, nie tylko tutaj, ale też dalej w tekście. Polecam popracować nad jego ostrą redukcją.

Szybkie skrytobójstwo wartownika zmniejszyło liczbę walczących w zwarciu do czterech, a zatem do o jednego więcej niż mieli oni sami


Szermierka bowiem należała do sztuk trudnych, których opanowanie zajmowało dużo czasu oraz przede wszystkim skupienia.
Zajmować skupienie? Beznadziejne sformuowanie - do modyfikacji. Może ''wymagało skupienia''.

Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, kto tu jest starszy i tym kimś był oczywiście Ciechan, a fakt, że Barnim jest kimś wyżej urodzonym pewnie tylko podjudzał go do dokazywania.
za dużo tego kimś, kto itd. Zmieniłabym na ''Barnim był wyżej urodzony''.

Od początku najbardziej oczywistym biegiem wydarzeń zdawał się być ten prowadzący do bezpośredniego starcia w którym cele ruszają się, skaczą i mieszają z sojusznikami.
Strasznie głupio to brzmi, dlatego wywaliłabym, co przekreśliłam.

— To się chyba nazywa “ostrożność”, panie Ciechan — odparł rycerz, powściągajac usta.

Powściągnąć to można się. Usta można ściągnąć.

Najemnik dobył swojego miecza i zaczął młócić nim przestrzeń przed sobą ścinając wszechogarniające krzaczory.

To ciął przestrzeń, czy krzaczory? ;) Napisałabym po prostu ''zaczął ścinać otaczające go krzaki'' albo coś w ten deseń.

Mimo widzenia w ciemności, Ciechan nie dostrzegał wszystkich szczegółów otoczenia, a raczej dostrzegał szczegóły otaczających go drzew i krzewów.
Trochę bez sensu. Był w lesie, więc wiadomo, że tymi szczegółami są właśnie drzewa, krzewy. Piszesz, że ich nie dostrzega, a jednocześnie twierdzisz, że dostrzega szczegóły drzew i krzewów. Zdecyduj się ;)

Ciechan naprężył się, dobył łuku, wyciągnął strzałę po czym nałożył ją na cięciwę następnie rozglądając się dokładnie po terenie.
dokładnie zamieniłabym na uważnie.

Prawe oko wypłynęło pozostawiając pusty oczodół, w którym teraz żerowało ze dwadzieścia mrówek.
''ze dwadzieścia mrówek'' brzmi głupio - co on, nie miał co robić oglądając zwłoki znajomego, tylko szacować orientacyjną liczbę mrówek? Lepiej napisać po prostu ''w którym żerowały teraz mrówki''.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Kawka
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 485

Nieumarły: Złodziej, Kruk i Nekromantka - rozdział 1 część 1

Post#3 » 3 lis 2018, o 19:06

Przeczytałam. Odchudź trochę ten tekst.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Nieumarły: Złodziej, Kruk i Nekromantka - rozdział 1 część 1

Post#4 » 4 lis 2018, o 13:39

Nocne niebo rozświetlane było przez jasne światło księżyca w pełni, ale w lesie w okolicy miasta zwanego Breen liście rosły tak gęsto, że tylko niewielkie, wąskie promienie przedzierały się przez rzadkie szczeliny.

Myślę, że przydałoby ci się zapoznanie się z Brzytwą Ockhama (to zabawne, bo dziś już też innej osobie do niej odsyłałam).
Przyjrzyj się temu krótkiemu opisowi - jest bardzo, bardzo treściwy. Aż może zbyt treściwy, ale w tym zrozumieniu, że jedną informację potrafiłeś tu zapisać kilkukrotnie i na pewno nieświadomie.
Na przykład - drzewa w tym lesie mają tyle liści, że tylko niewielkie iloście światła mogą się przez ten baldachim przedrzeć. Taka informacja zawiera się w "liście rosły tak gęsto". Zatem, gdy zaraz później piszesz o "niewielkich promieniach", "wąskich promieniach" i "rzadkich szczelinach", kolejny raz informujesz o tym samym. Trzy z tych przymiotników można by usunąć i zdanie zyskałoby lekkości.
Nie powinno się przesadzać z przymiotnikami, bo łatwo o przeciążenie zdania. To brzmi niezgrabnie między innymi dlatego.

Nocne niebo rozświetlane było przez jasne światło księżyca w pełni (...). Z tego powodu panowała tam ciemność tak wielka, że jedynie w świetle pochodni można było jakkolwiek się odnaleźć.

Powtórzenie "światło". Właściwie początek zdania "Z tego powodu panowała tam ciemność tak wielka" brzmi niezgrabnie. Czasem prościej znaczy lepiej, odrobinę przekombinowałeś to zdanie.

Każdy podróżny, który bez tego wygodnego sprzętu zapuściłby się w głąb puszczy, zginąłby niechybnie w paszczy czającej się w mroku bestii, lecz nie taki rodzaj niebezpieczeństwa groził teraz czterem towarzyszom wchodzącym w skład grupy uderzeniowej działającej na zlecenie władz stolicy.

To zdanie jest koślawe, a też nieco za długie. Dałabym kropkę po "bestii", a dalej przeformułowała w coś w stylu "Takie niebezpieczeństwo nie groziło czterem towarzyszom." Dalsza część zdania też wymagałaby zmiany, bo naturalniej brzmiałoby tu "którzy wchodzili w skład grupy", ale widzę, że chciałeś uniknąć powtórzenia "który".

Właściwie w tej chwili trudno było już mówić o niebezpieczeństwie bowiem jeden z dwóch ostatnich atakujących ich mężczyzn padł na ziemię. Jeszcze chwilę temu zdawało mu się, że toczy bój z trójką wprawnych rycerzy, ale ostry, rozprzestrzeniający się głęboko ból kazał mu myśleć, że mieli jednak oni dodatkowe wsparcie z dystansu. Kiedy indziej z pewnością cieszyłby się, że strzała cudem ominęła serce przez co nie umarł na miejscu.

Pierwszy problem leży w tym, że nie przeniosłeś opisu walki do nowego akapitu. To klasyczny wall of text, a szkoda. "Enteruj" dużo, zwłaszcza w takich opisach. Akapity służą oddzielaniu od siebie części tekstu i akcentowaniu, gdzie coś się kończy - np. opis lasu - a gdzie zaczyna coś innego - na przykład opis bohaterów. Lepiej już byłoby, gdybyś nawet przesadzał z enterami niż byś nie używał tego wcale.
Przez to opis walki łatwo przegapić, a nie o to chodzi w opisach akcji - one mają być zauważalne. Mają być dynamiczne, mają poruszyć czytelnika, by bał się o bohaterów. Dynamikę buduje się krótkimi zdaniami, ograniczaniem informacji do niezbędnego minimum, by opisu nie przeciążać. Tutaj dynamiki nie ma, nie czuć napięcia, nie czuć, że twoi bohaterowie właśnie pokonują przeciwników.
Opis jest też skrajnie nieczytelny, trzeba zwolnić, przeczytać parę następnych zdań, wrócić do początku i chwilę zastanowić się, kto i co. Tutaj w pierwszej kolejności, przez taką walką, powinieneś pokazać, kim są twoi bohaterowie - najlepiej, by były już dla nas osobami z imieniem, jakimiś cechami, by to nie były anonimowe byty. Gdybyśmy coś o nich wiedzieli, gdyby już np. "mieli" imiona, łatwiej byłoby nam śledzić to, co się dzieje. Ty tego nie zrobiłeś i rozkładając ten opis na części pierwsze, jest tak - na początku podmiotem jest czwórka twoich bohaterów, którzy zostali zaatakowani, ale na szczęście właśnie zabili jednego z dwóch ostatnich atakujących. Nagle podmiotem staje się "on" i na początku myślałam, że jest nim jeden z tej czwórki - ale nie, to jednak ostatni atakujący. Potem znowu podmiot przeskakuje i stają się nim dwaj walczący - niby nietrudno się domyślić, że chodzi o ostatniego atakującego i jednego z twoich bohaterów, ale ten opis powinien być klarowny i oczywisty, a nie wymagający zastanawiania się. Dopiero wtedy pada pierwsze imię, nagle w opisie walki dostajemy opis jego wyglądu i tytułu, i akcja jeeeszcze bardziej zwalnia.
Jakbym miała porównać to do filmu, bo może to będzie bardziej obrazowe, to u ciebie co sekundę kamera przeskakuje na inne miejsce, pokazuje innych bohaterów, jest ogólny chaos i zamęt, nie wiadomo, kto kogo atakuje, kto jest "dobry", a kto "zły". I o ile w filmie akcji by się to mogło sprawdzić, to nie jest film, tylko literatura. Rządzi się zupełnie innymi prawami.

Ach, i jeszcze jedno. Przez to, że twoi bohaterowie są anonimami, nie są w żaden sposób określeni przez walką, funkcjonowali dla mnie jako "czwórka" - bo to jedyna właściwie informacja o nich, która ułatwiałaby mi identyfikację tych bohaterów. I może dałoby się zorientować w tej walce, gdybyś tyle razy nie zmieniał podmiotu i gdyby przeciwników też nie było czterech. Nie w sposób w pewnym momencie nadążyć, o kim mówi narrator.

Szczerze powiedziawszy, odłożyłam lekturę zaraz po opisie walki. Chętnie bym do niej wróciła, bo, mimo tego zamieszania narracyjnego, ciekawa jestem twojego pomysłu. Może wrócę tutaj później, a może sięgnę prosto do następnej części, którą wrzucisz, ale na ten moment lektura mnie przytłoczyła. Mogłabym, oczywiście, czytać dalej, nie jest tak, że to jakiś bardzo zły tekst - wręcz przeciwnie, myślę, że twoje pisanie ma potencjał - ale jednak jest to ciężko napisany i nie byłabym w stanie czytać go dalej z pełną uwagą i tak skomentować, jak chciałabym. Chciałabym wypisać ci możliwie jak najwięcej potknięć i problemów, byś mógł na tym skorzystać i poprawić tekst, ale to też byłoby niefortunne, bo póki co mogłabym ci praktycznie co drugie zdanie. Nie o to w jednak chodzi, by przytłaczać kilkustronicowym wypisaniem błędów, bo łatwo mógłbyś odnieść wrażenie, że z tym tekstem jest wszystko nie tak.
Ogólnie, ten fragment jest kiepski, ale przeczytałam tylko tę część tekstu, więc ogranicz moją opinię właśnie do niego. Problem z niefortunnymi początkami jest taki, że łatwo zniechęcić czytelnika, i u ciebie ten problem występuje. Nie jest to na pewno powód, by zmartwić się, porzucić tekst lub nie poprawić. Byłoby szkoda, gdybyś to zrobił. Więc proponuję tak - napisz od nowa początek, napisz tę bitwę inaczej. Weź pod uwagę to, że dynamika jest ważna, że powinieneś pisać tak, by czytelnik za tobą nadążył, bo to, co dla ciebie jest oczywiste, dla nas niestety nie będzie. Karen dała ci dużo uwag co do ciągu dalszego, więc wiesz, co poprawić w dalszych fragmentach.
I taka ogólna uwaga - nie musisz bać się konstruować prostych zdań. Prościej rzeczywiście często znaczy lepiej. To nie będzie z automatu oznaczało, że twój styl jest prosty i zwykły; wręcz przeciwnie, będzie czytelniejszy, gładszy. Potraktuj ten rozdział czerwonym długopisem, by usunąć to, co niepotrzebne, i uprościć to, co przekombinowane. Jeżeli byś wstawił poprawioną wersję, na pewno bym do niej zajrzała.
Żeby nie był to komentarz o całkiem negatywnym wydźwięku, mam parę spostrzeżeń ogólnych. Widać, że masz pomysł, masz wyobraźnię i jakiś dryg do pisania - dużo chcesz pokazać, dużo opisać, więc masz tę gawędziarskość, która jest potrzebna do pisania, ale twój styl zdecydowanie potrzebuje ogłady.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość