Oskarżony asystent projektanta - demo

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Zewediach
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Oskarżony asystent projektanta - demo

Post#1 » 3 lis 2018, o 14:08

-A teraz proszę oskarżonego o powstanie. Pouczam pana, że musi pan mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, a za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna. Proszę się przedstawić i powiedzieć czym się pan zajmuje.
-Nazywam się Michał Jóźwik. Mam 25 lat i jestem inżynierem instalacji sanitarnych. Do niedawna pracowałem jako asystent projektanta w firmie Jan-EkoProjekt.
-Do niedawna, to znaczy do kiedy?
-Z końcem października minął okres wypowiedzenia.
-Co robi pan teraz?
-Aktualnie szukam pracy.
Michał nie przypuszczał, że na tak wczesnym etapie kariery zawodowej zostanie postawiony przed sądem. Pierwszy projekt, brak doświadczenia, to nie mogło skończyć się idealnie, ale żeby od razu sąd? Owszem, sprawy potoczyły się bardzo źle, ale kwestia odpowiedzialności asystenta była delikatnie mówiąc dyskusyjna. Właściwie była absurdalna.
Sędzia Artur Wilk, biegły prawa budowlanego, nie od dziś prowadził sprawy pomiędzy inwestorami a firmami wykonawczymi lub biurami projektowymi. Była to jednak pierwsza rozprawa od ostatniej nowelizacji prawa budowlanego i pierwsza po wystąpieniu tak nieszczęśliwych okoliczności.
-Kiedy rozpoczął pan współpracę z biurem Jan-EkoProjekt?
-W listopadzie 2016 roku, tuż po obronie mojej pracy magisterskiej.
-Była to pana pierwsza praca w branży?
-Nie, byłem wcześniej na zleceniu w Polskich Wodociągach i Kanalizacji.
-Dlaczego nie został pan tam na stałe? Nie chciał pan, czy nie zaproponowano panu?
-Zaproponowano, ale… - Michał wziął pierwszy głęboki oddech. - Nie do końca odpowiadała mi tam praca. Właściwie to kształciłem się w innej specjalności niż wodociągi. Nie zostałem odpowiednio przeszkolony. W sensie nie byłem wystarczająco przygotowany do pracy i często dochodziło do nieporozumień. Poza tym potrzebowałem więcej czasu na dokończenie pracy magisterskiej oraz na opiekę nad mamą i babcią.
-Ma pan na myśli odpowiednio Grażynę Jóźwik i Wiesławę Kowalską?
-Tak, dokładnie.
-W jakim stanie są aktualnie pańska matka i babcia?
-Mama w dalszym ciągu uczęszcza na spotkania AA. W dodatku stwierdzono u niej zaburzenia nerwicowo-depresyjne. Babcia natomiast jest w stanie pogłębiającej się demencji. Niedługo wymagać będzie całodobowej opieki.
-Proszę opowiedzieć jak po kolei przebiegała pańska współpraca z firmą Jan-EkoProjekt. Czym się pan zajmował, w jakich projektach pan uczestniczył?
-Właściwie od samego początku przydzielono mnie do projektu muzeum. Przez pierwsze trzy tygodnie pomagałem także przy innych projektach, ale w pełni zagłębiłem się tylko w muzeum. Proces projektowania przebiegał raczej standardowo, choć dla mnie wszystko było nowe. Na początku bardzo często zmieniała się koncepcja ze strony architektury.
-Ma pan na myśli biuro NewDesign z Krakowa, gdzie odpowiedzialnym za projekt muzeum był arch. Radzimir Król?
-Tak, dokładnie.
-Proszę kontynuować.
-Na początku sprawdzałem zmiany na rzutach i wprowadzałem je do Excela. Była to podstawa do stworzenia tzw. bilansu powietrza wentylującego budynek. Następnie powstała koncepcja projektu budowlanego, który został ukończony 30 kwietnia 2017 roku. Potem w dość krótkim czasie, do końca lipca 2017 roku miał zostać ukończony projekt wykonawczy.
-Pracował pan nad tym projektem wspólnie z Marcinem Kwiatkowskim, zgadza się?
-Tak, Marcin jest starszym projektantem i czuwał nad całością projektu wentylacji, dopóki nie poszedł na zwolnienie lekarskie.
-Jak wyglądała później pana praca?
-Właściwie to podobnie, z tą różnicą że miałem na głowie cały obiekt, a nie tylko jego połowę. Pewne było, że nie uda się dokończyć projektu bez licznych nadgodzin.
-Czy zostawał pan na nadgodzinach?
-Początkowo tak, jednak pod koniec lipca musiałem ograniczyć ilość nadgodzin, z uwagi na pogorszenie stanu matki.
-Ile konkretnie robił pan nadgodzin?
-Przez pierwsze dwa tygodnie lipca codziennie zostawałem dodatkowe pięć godzin w pracy. Starałem się nie przekraczać limitów określonych przez kodeks pracy. Przychodziłem do biura także w weekendy. W drugiej połowie miesiąca wychodziłem już średnio około dwie godziny po czasie, tak jak już wspomniałem wcześniej, ze względu na sytuację rodzinną.
-Kiedy dowiedział się pan o ostatnich zmianach, jakie inwestor ma zamiar wprowadzić w projekcie?
-To było zaledwie trzy dni przed terminem. Mój kierownik przebywał wtedy na urlopie. Zadzwonił do mnie pan Radzimir Król i poinformował mnie o dodatkowym pomieszczeniu, które musi zostać uwzględnione w projekcie wentylacji. Wydawało mi się, że będzie to niewielka zmiana, jednak z uwagi na inne instalacje znajdujące się w budynku, zmiana okazała się znacznie bardziej problematyczna.
-Co pan ma na myśli, mówiąc problematyczna?
-Z nowego pomieszczenia wystarczyło wyprowadzić na dach kanał wentylacyjny i zakończyć go wentylatorem. Okazało się jednak, że przestrzeń na dachu jest bardzo ograniczona, właściwie to całkowicie zajęta przez urządzenia innych branż.
-Jakie to były urządzenia?
-Agregaty chłodzące do klimatyzatorów oraz wentylatory wentylacji pożarowej.
-Czy starał się pan rozwiązać ten problem?
Michał odetchnął głęboko po raz drugi.
-Nie było już czasu. Projekt musiał iść do druku. Nie było możliwości przesunięcia urządzeń, o których wspomniałem, bez głębszej ingerencji w projekty. Wyprowadziłem z pomieszczenia kanał, który uzgodniłem z architektem oraz konstruktorem – panem Edwardem Jarzębskim, jednak zakończyłem go zwykłą wywiewką zamiast wentylatorem. Założyłem, że wentylacja tego pomieszczenia będzie odbywać się w sposób naturalny, to znaczy na zasadzie różnicy gęstości i ciśnienia powietrza na różnych wysokościach, bez użycia wentylatora. Taką też informację umieściłem na rysunku i w opisie technicznym.
Nadszedł czas by wrócić do teraźniejszości. Tak przynajmniej uznał sędzia Wilk.
-Kiedy dowiedział się pan o zdarzeniu po oddaniu muzeum do użytku?
-To było 10 września 2018 roku. Byłem od paru dni na urlopie. Kierownik napisał mi SMS-a, że zasłabł jakiś konserwator i że może mieć to związek z wentylacją. Pytał też, gdzie jestem i czy mógłbym następnego dnia przyjechać do biura, aby przejrzeć z nim dokumentację. Nie mogłem, ponieważ byłem wtedy w Hiszpanii. Natychmiastowy powrót samolotem przerastał moje finansowe możliwości.
-Czyli dokumentację przejrzał pana kierownik, pan Jan Kamiński?
-Tak. – tym razem krótko odparł Michał.
-Dziękuję panu bardzo. Na razie nie mam więcej pytań. Proszę na salę pana Jana Kamińskiego.
Otwarto drzwi i na salę wszedł łysiejący, na oko 40-letni mężczyzna z umiarkowaną nadwagą, ubrany w nieco za dużą marynarkę. Pod spodem zapewne znajdowała się koszula z krótkim rękawem.
-Proszę się przedstawić i powiedzieć czym pan się zajmuje. – sędzia Wilk wziął łyk kawy i otworzył białą teczkę ze wstążką.
-Nazywam się Jan Kamiński. Mam 41 lat i jestem kierownikiem pracowni projektowej instalacji sanitarnych. Jestem też jednym z dwóch właścicieli firmy Jan-EkoProjekt. Jeszcze sześć lat temu firma należała wyłącznie do mnie. Teraz współtworzę ją ze znajomym z branży, Markiem Wawrzyckim.
-Panie Kamiński, proszę powiedzieć w jakich okolicznościach zatrudnił pan oskarżonego?
-Potrzebowaliśmy pilnie rąk do pracy. Zależało nam na kimś młodym. Chodziło o to, by zatrudnić kogoś kto szybko się uczy. Michał był dobrym kandydatem.
-Jak układała się Państwu współpraca?
-W zasadzie to dobrze, Michał miał niezłą wyobraźnię przestrzenną. Generalnie byłem z niego całkiem zadowolony.
Sędzia Wilk zajrzał do notatki.
-Z tego co zeznał przed momentem pan Michał, kiedy pracownia architektoniczna zgłosiła konieczność ostatniej zmiany w projekcie, przebywał pan na urlopie, zgadza się?
-Tak, byłem też na szkoleniu w Sztokholmie, z programu komputerowego IDA Indoor Climate and Energy.
-Czy kontaktował się pan z oskarżonym w sprawie zmian w projekcie?
-Tak, poleciłem mu, żeby wprowadził zmianę, możliwie jak najprostszym sposobem. Nie było specjalnie czasu na kombinowanie.

Tagi:

Kawka
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 485

Oskarżony asystent projektanta - demo

Post#2 » 3 lis 2018, o 19:21

Oglądałam kiedyś "Sędzia Anna Maria Wesołowska" i zdaje mi się, że te słowa nie są kierowane do oskarżonego, lecz do świadka: "Pouczam pana, że musi pan mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, a za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna." Oskarżonego pyta się, czy chce składać zeznania.
Poza tym tekst czyta się dobrze.

Zewediach
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Oskarżony asystent projektanta - demo

Post#3 » 3 lis 2018, o 23:59

Kawka pisze:Oglądałam kiedyś "Sędzia Anna Maria Wesołowska" i zdaje mi się, że te słowa nie są kierowane do oskarżonego, lecz do świadka: "Pouczam pana, że musi pan mówić prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, a za składanie fałszywych zeznań grozi odpowiedzialność karna." Oskarżonego pyta się, czy chce składać zeznania.
Poza tym tekst czyta się dobrze.


I tego się właśnie obawiam. Mogę mieć wenę i fajne pomysły, ale przy takich tematach potrzebna jest też wiedza.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Oskarżony asystent projektanta - demoZapis jest fatalny, niestety robisz całą paletę błędów, które robią najczęściej oso

Post#4 » 4 lis 2018, o 11:04

Zapis jest fatalny. Niestety robisz całą paletę błędów, które robią najczęściej osoby pierwszy raz siadające do pisania prozy. Nie sądzę jednak, by ich wypisywanie miało tu cel, bo najprawdopodobniej uwagi będziesz zbywać jak w przypadku komentarzy pod swoimi wierszami.

Z innych kwestii: sędzia nie jest jednocześnie biegłym. Biegły sądowy to osobna funkcja pełniona przez inną osobę, którą powołuje sąd. Biegły zresztą nie zajmuje się kwestią prawną w danej sprawie, tylko danej dziedziny, której dotyczy sprawa.
Szczerze powiedziawszy, ktoś bardziej zorientowany w prawie i tym, jak rzeczywiście przebiegają rozprawy, pewnie znalazłby coś więcej.

Twój tekst ściśle bazuje na rzeczywistości, więc właściwie i nazwy urzędów/spółek powinny być prawdziwe, a Polskich Wodociągów i Kanalizacji nie ma, nie ma takiej centralnej jednostki. Jest izba Wodociągów Polskich, ale nie "i Kanalizacji", są też ogólnie miejskie zakłady wodociągów i kanalizacji, różnie zresztą nazywane.

Ogółem, tekst jest monotonny. Stylistycznie napisany dość gładko, ale z wieloma błędami, bez klimatu, bez emocji, nie działa na wyobraźnię. Buduje go rozmowa w konwencji spytał-odpowiedział, która nie posiada nawet didaskaliów. Brakuje tu opisów, miejsca na zatrzymanie w tym całym gołym ciągu pytania i odpowiedzi. Bohaterowie to tylko imiona, nazwiska i ich zawody, nie mają mimiki, gestykulacji, nawet wyglądu. Dialog jest całkiem przekonująco napisany, bo nie jest kanciasty ani sztywny, ale jest pozbawiony wszystkiego, co nadaje mu kolorów i znaczenia.

Pewnie trudno przedstawiać całą rozprawę (a my pewnie nawet nie dotarliśmy do 1/3) bez znużenia czytelnika całą odtwarzalnością rozmowy, ale tu właśnie rola autora, by przemyśleć to, co chce napisać, by było to mimo wszystko istotne dla tekstu i jednocześnie istotne dla czytelnika. Tu mam wrażenie poznania dużej ilości informacji, które nie mają de facto dla mnie znaczenia; a może ujmę to inaczej - nie mam pojęcia, co w tym tekście jest ważne. Czy osoba Michała i tego, jak potencjalnie małym zaniedbaniem dopuścił do wypadku, czy coś innego.
Co do monotonności, przy czytaniu dialogu Jana Kamińskiego z sędzią można mieć deja vu, spora część rozmowy powiela te same informacje, które padły trochę wyżej.
Jeżeli miałabym czytać dla czytelniczej przyjemności, nie sięgnęłabym do ciągu dalszego. Tu właśnie leży kwestia tego, że jako autor to ty wybierasz, co chcesz opisać, a niestety ciągiem opisujesz całość sytuacji. Polecam zapoznać się z zastosowaniem brzytwy Ockhama w literaturze, tu brakuje właśnie takiego odcięcia tego, co nieistotne, a wytłuszczenia tego, co ważne. Briala napisała poradnik na ten temat, wisi gdzieś w dziale "Jak pisać?". Powinien pomóc.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Zewediach
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 68

Oskarżony asystent projektanta - demo

Post#5 » 4 lis 2018, o 22:52

Z pewnością wrócę do tych uwag. To zupełnie inna sprawa niż wiersze. Podchodzę do tego poważnie i jeśli mam kontynuować ten pomysł, na pewno muszę go lepiej zredagować.

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość