"Łzy życia"- ciąg dalszy- rozdział 50

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Krzytawy
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 122

"Łzy życia"- ciąg dalszy- rozdział 50

Post#1 » 3 lis 2018, o 20:00

Po nieudanej wizycie w więzieniu była jakiś czas przygnębiona, potem jednak otrząsnęła się i kontynuowała intensywne testowanie kalekiego brata – za trzy miesiące miała wznowić naukę, więc chciała wiedzieć, mieć pewność, że ułomny krewny będzie w stanie radzić sobie samodzielnie podczas jej tygodniowych czy nawet dłuższych wyjazdów na uczelnię.
Przed swoim zapaleniem płuc, a także przez większość następnego roku po wyzdrowieniu, starała się stale dotrzymywać Elvisowi towarzystwa. Bez opieki nie pozostawiała go nigdy dłużej niż godzinę. Zakupów dokonywała wyłącznie w pobliskim sklepie Netto. Obawiała się bowiem, że zostawiając go samego, naraża kalekę na niebezpieczeństwo. Dość szybko spostrzegła, że niebędący jakiś czas pod jej skrzydłami młody inwalida, radzi sobie nie gorzej niż wtedy, gdy są razem. Kiedy wspólnie przebywali w domu, Elvisa tak czy siak irytowały wszelkie próby siostry pomagania mu w kalectwie. Dlatego – wkrótce po ich wprowadzeniu się do domu Assmanna – w dowód zaradności zaczął przyrządzać posiłki dla nich obojga. Na początku bieżącego 2016 roku, kiedy w którąś sobotę spała dłużej, odwiedził na swoim wózku inwalidzkim Netto, gdzie dokonał obfitych zakupów. W zasadzie jedynym problemem było dla niego pokonanie w fotelu na kółkach trzech stopni u drzwi wejściowych do domu; szczególnie po powrocie ze sklepu z kilkoma siatkami zakupów.
W ostatnim okresie odważył się nawet kilkakrotnie na wypady tam o kulach.
A to było już niebagatelnym wyczynem, uwzględniwszy odległość ponad pięciuset metrów dzielących ich domek od sklepu. Zwłaszcza że za systematyczne używanie kul zabrał się zaledwie przed kilkoma tygodniami.
Nieuchronnie nadciągał termin wznowienia studiów.
A z tym będą się wiązały jej, niekiedy dwutygodniowe nawet i dłuższe, okresy nieobecności w Minden. Stwierdziła więc wreszcie, że już najwyższy czas na przeprowadzenie generalnej – bardziej ekstremalnej – kontroli samodzielności niepełnosprawnego brata.
Coraz częściej robiła więc teraz dalsze i świadomie dłuższe wypady na zakupy czy wycieczki nad jezioro, gdzie lubiła godzinami spacerować. Po powrocie stwierdzała każdorazowo, że jej nieobecność w najmniejszym stopniu nie zaszkodziła Elvisowi. Począwszy od jesieni 2014 roku (kiedy zachorowała) nieobliczalny braciszek – jak nadmieniano – coraz namiętniej oddawał się kucharzeniu. I, mimo początkowego sceptycyzmu, Sema musiała niebawem przyznać ku swojemu zdumieniu, że potrawy upichcone w kuchni przez jej współlokatora rzeczywiście coraz bardziej jej smakują.
Dzisiaj mogła już śmiało nazwać Elvisa doświadczonym kucharzem!
Tym samym radość Albanki była jak najbardziej uzasadniona.
Uznała ostatecznie, że dzięki samodzielności niepełnosprawnego bliskiego, którego opieki się podjęła, istotnie będzie mogła bez specjalnych wyrzutów sumienia kontynuować studia, ograniczając się do regularnego w miarę możności, najlepiej cotygodniowego odwiedzania go w Minden. A miało to przyjść już niedługo, wraz z przedwiośniem, kiedy wznowi przerwaną naukę. Do tego czasu Elvis będzie już optymalnie przygotowany do niezależnego życia bez stałego dozoru siostry-opiekunki. Po omówieniu z nim – mimo poirytowania mężczyzny („Och daj spokój, nie traktuj mnie jak bezradnego niemowlaka!”) – poczynań w sytuacjach awaryjnych, mogących go nagle na skutek kalectwa przerosnąć, uznała, że może bez obaw kontynuować zajęcia na uczelni, odwiedzając niepełnosprawnego podopiecznego zgodnie z planem, w dniach wolnych od nauki, czyli głównie z końcem tygodnia.
Sytuacje awaryjne były do pokonania dzięki takim wynalazkom, jak komórka czy internet. Była uradowana korzystnym dla niej rozwojem sytuacji. Jedynie wspomnienie nieudanego spotkania z Ralfem Storchem przyćmiewało czasem uczucie radości, wynikające z harmonijnego życia z bratem i z możliwości dalszej nauki na drodze zdobywania ostróg lekarza medycyny.
Jednak była uparta i nie zamierzała tak łatwo się poddać!
Jeszcze ona zaskoczy tego całego Ralfa, chirurga siedzącego w więzieniu za to, co uczynił jej bratu.
Dziwne, ale po wielokrotnych refleksjach i rozważywszy wszystkie okoliczności, nie potrafiła w dalszym ciągu potępiać tego człowieka za okaleczenie Elvisa – ostatecznie darował przecież życie mordercy swojego syna.

Tagi:

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości