Karol

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 107

Karol

Post#1 » 7 lis 2018, o 17:23

Karol miał niezwykle ciekawy zwyczaj odpoczywania po każdym sutym posiłku. Nie brał czynnego udziału w poobiednich przechadzkach po parku, w pośniadaniowych przebiegach po parku, w pokolacyjnych spacerach po parku. Wolał leżeć na kapanie i patrzeć się w sufit. Dlatego też zdarzało mu się, niestety, tyć. Tył proporcjonalnie do jakości posiłków. Jeśli kucharz przyrządzał dania kuchni polskiej, Karol nabywał trzy kilogramy kwartalnie. Jeśli kucharz gotował dania kuchni śródziemnomorskiej, Karol nabywał ekstra dwa kilogramy. Czyli cały kilogram mniej. Rozmyślał o tym podczas leżakowania na kanapie. Wnioski nasuwały się same - powinien jeść więcej owoców morza. Podczas rozmowy z kucharzem, przeprowadzonej pewnego ranka w prywatnej saunie, zaproponował istotną zmianę w menu. Precz z kotletami mielonymi i golonkami. Witajcie krewetki i sałaty. Kucharz przyjął te informacje do wiadomości, poczem przekazał je rodzinie Karola. Mama jego, tata jego, brat starszy jego, brat najstarszy jego, brat młodszy jego, dwie siostry bliźniaczki jego, stryjenka jego, syn stryjenki jego, cioteczna siostra stryjenki jego, bratanek stryjenki jego wraz z żoną i córką oraz dziadek Karola, Hipolit. Hipolit wyraził tak autentyczny sprzeciw, iż dostał drgawek, po których musiał go odwiedzić doktór z miasteczka. Reszta rodziny poparła protest dziadka, biorąc pod uwagę znakomity smak potraw kuchni polskiej. Karol został przegłosowany w tajnym głosowaniu, jakie odbyło się jeszcze tego samego dnia w głównym salonie dworu. Tata Karola policzył głosy, zapisał je w swoim kajecie i przekazał, jeszcze tego samego dnia, Karolowi. Ten  był zdruzgotany.Uznał to za bunt w rodzinie i jeszcze tego samego dnia, spakowany w jedną walizkę, wyjechał bryczką z dworu, udając się do najbliższego miasteczka. Tam, w hotelu prowadzonym przez młodego żyda Brochmana Cukiermana, poprosił o pokój ze śniadaniem. Zapłacił pieniędzmi z walizki, poszedł do pokoju, położył się na łóżku i usnął. Spał przez całą noc. Śniły mu się morskie krajobrazy, stateczki bujające się na falach, Atlantyda, zamieszkana przez ludzi o trzech oczach i delfiny, wyskakujące ponad fale. Na drugi dzień rankiem zszedł na śniadanie. Zjadł dwie parówki z ketchupem, ser żółty, plaster szynki z dziurką, jabłko i kawałek ciasta drożdżowego. Popił to kubkiem z kawą rozpuszczalną. Wrócił do pokoju, położył się na łóżku i próbował usnąć. Z mizernym skutkiem. O dwunastej opuścił hotel, udając się na dworzec kolejowy. Sprawdził rozkład jazdy, szczegółowo lustrując połączenia do Warszawy. Były dwa. Rano i wieczorem. Na pociąg poranny nie zdążył, na pociąg wieczorny miał sporo czasu. Usiadł więc w poczekalni, położył sobie walizkę na kolanach i czekał. Czekał pięć godzin, trwając w niewygodnej pozycji półsiedząco-kucającej. O dwudziestej, przez megafon, głos pracownicy dworca oznajmił, iż pociąg do Warszawy dzisiaj nie przyjedzie. Nie przyjedzie i proszę nie mieć pretensji o to do nikogo. No chyba że do Boga, ale co on winien? Karol wstał, westchnął i wrócił do dworu. Do rodziny. Do mamy, ojca i reszty. Przeprosił za swoje zachowanie, uściskał młodszego brata, popłakał się, a następnie zniknął w swoim pokoju.

Rano zszedł na śniadanie, zjadł dwie białe bułki z serem i szynką, wypił kubek z kakao, wytarł usta husteczką i zaprosił wszystkich na spacer po parku. Całą gromadą wbiegli w alejki, czyniąc potworny harmider i zamieszanie. Uciekły wiewiórki, uleciały w pola sarny. Miś Kacper schował się do nory, przestraszony trochę takim hałasem, jaki był mu nieznany. Wielbłąd Kajtek stał nieruchomo, udając, że go nie ma. A goryl Krzysiek zamknął oczy i uciekł w swój wewnętrzny świat marzeń. Park miał wielu mieszkańców, niektórzy byli arcy egzotyczni. Karol robił wielkie oczy widząc wielbłąda, o którym słyszał jedynie plotki podczas rozmów przy stole. A więc jest on na prawdę? Koń z garbem? Dziw nad dziwy. Karol doceniał to, Karol czuł radość należąc do tak szanownej rodzinie, która pozwala sobie na kupno wielbłąda do prywatnego parku przy dworze. Karol zmienił zdanie co do zmiany stylu jedzenia i już nie próbował namawiać kucharza by ten gotował lżejsze potrawy. Bądź jak Karol. Jedz zdrowiej.

End
https://konradmazur1.wordpress.com
autor książki "Zaczęło się w Radomiu"

Tagi:

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości