Sny listopadowe, cz.4/zakończenie

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Alijar
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

Sny listopadowe, cz.4/zakończenie

Post#1 » 12 lis 2018, o 15:06

Nicole przestała dawać o sobie znać. Zauważyła, że raporty o postępach w poszukiwaniu Hannesa nie bawiły Laury. Lecz dokładnie w tydzień po ich ostatniej rozmowie zadzwonił telefon i Laura, zanim jeszcze podniosła słuchawkę, wiedziała, że wyrok zapadł.
– Halo – zgłosiła się zrezygnowana, pewna, że usłyszy w tej samej chwili zawiedzioną Nicole. Panią Nicole Bauer, obcą osobę.
– Laura, to ty? – odezwał się w słuchawce męski głos. Minęło ćwierć wieku odkąd słyszała ten głos po raz ostatni, ale mimo to poznała go natychmiast. Hannes!
– Hannes? – spytała.
– Tak, to ja. Domyślasz się, dlaczego dzwonię?
– Pani Bauer? – spytała. – Więc cię znalazła?
– Nazywasz ją panią Bauer? No cóż, jak wolisz. Nicole wszystko mi opowiedziała.
– A ty? Dlaczego nazywasz ją Nicole!?
– Dlaczego!? – Hannes podniósł głos. – Bo to, u diabła, także i moja córka! Czy ci się to podoba, czy nie! – krzyknął, a wibracje w jego głosie przypomniały Laurze nagle ich ostatnią awanturę. Ich rozstanie. Tak właśnie krzyczał na nią wtedy. Tylko słowa były chyba inne...
– Co mówisz!? Oszalałeś!? Bawisz się moim kosztem, czy może chcesz mnie ciągle jeszcze zranić?
– Kto kogo bardziej zranił, na ten temat mam inne zdanie! To ty... – połączenie zostało przerwane.
Laura wpatrywała się w słuchawkę. Czy dobrze zrozumiała? Czyżby Hannes przyznał się do ojcostwa? Zwariował? Wszyscy powariowali? A może tylko ona sama? O, Boże spraw, żebym to tylko ja się myliła. Proszę, proszę! Pójdę do psychiatry, dam się leczyć, dam ze sobą zrobić wszystko, niech tylko prawda, TA prawda wyjdzie na jaw!
Telefon milczał jeszcze przez godzinę. Potem zadzwonił znów Hannes.
– Nicole uważa, że nie powinniśmy na siebie wrzeszczeć – powiedział już trochę przyjaźniej. Wyrwała mi przedtem słuchawkę z ręki, a potem roztrząsała mi sumienie. Obiecałem jej, że coś ci powiem. Posłuchasz?
– Mów.
– No więc, i musisz wiedzieć, że rzeczywiście tak myślę, jestem zdania, że to było właściwe, oddać Nicole do adopcji. Wyrosła na wspaniałego człowieka. U nas, pamiętasz jakie życie prowadziliśmy, zmarniałaby na pewno.
– No widzisz... – zaczęła Laura i poczuła jak wspomnienie ich ostatniej awantury wyłania się z mrocznych zakątków pamięci. Ależ on był wściekły, gdy wrócił do domu po dwutygodniowej nieobecności i nie zastał już dziecka!
– Ale nadal jestem zdania, że uczciwiej byłoby wspólnie ze mną podjąć tę decyzję! – krzyknął Hannes.
– Ach, doprawdy!? – także podniosła głos. – Ciekawa jestem kiedy? Nigdy nie było cię w domu, a jak byłeś, to albo niewyspany, albo o coś obrażony!
– Byłem dobry tylko jako niańka do dziecka! Mną przestałaś się interesować!
– Tato! – usłyszała głos Nicole w tle. Hannes zasłonił dłonią mikrofon. Po chwili odezwał się.
– Laura? Przepraszam, że znowu się uniosłem. Ale trudno mi się przestawić z chwili na chwilę. Nienawidziłem cię przez dwadzieścia pięć lat. Nicole jest zdania, że powinniśmy ze sobą poważnie porozmawiać. Wyjaśnić tę całą cholerną historię. Powiedziała, że będzie przy tym, bo musi nas pilnować, żebyśmy się nie pomordowali. Ona uważa, że ja też nie jestem bez winy...
Laura zauważyła nagle, że już od godziny stała przy telefonie. Usiadła.
– Dobrze – powiedziała – możemy się kiedyś spotkać. Tylko nie oczekujcie ode mnie wyjaśnień. Ja naprawdę zapomniałam. Wygląda na to, że zastąpiłam tamtą historię przez inną i powiem szczerze, trudno mi uwierzyć w to, że Nicole jest moją córką.
– Nie martw się. Mamy dowody, które cię przekonają. Stare fotografie. To ja je zabrałem. Wszystkie!
– Ty masz zdjęcia!? I jest na nich dziecko?
– Dzieciak, ty, ja. Cała cholerna rodzinka w komplecie.
– Chcę je zobaczyć! – Laura poczuła palącą niecierpliwość.
– Nic nie stoi na przeszkodzie – odpowiedział Hannes. – Mamy je przy sobie.
– Jak to? Co masz na myśli?
– Wyjrzyj przez okno, to zrozumiesz – zaśmiał się Hannes, a znajomy dziewczęcy głos w tle zawołał: – podejdź do okna, mamo!
Laura szarpnęła zasłonę i przylgnęła czołem do szyby. Ciemne auto z rejestracją Düsseldorfu parkowało właśnie przed furtką. Przy kierownicy siedziała Nicole. Gdy samochód zatrzymał się, otworzyły się drzwi od strony pasażera i wychylił się z nich Hannes.
– To my! – zawołał do komórki.
koniec

Tagi:

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości