Po burzy zawsze wychodzi słońce-część 1

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Kornelia94
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 1

Po burzy zawsze wychodzi słońce-część 1

Post#1 » 28 sty 2019, o 18:15

- No to zaczynamy nowy rozdział w życiu -powiedział Emil obejmując żonę,gdy skończyli rozpakowywać swoje rzeczy w nowym domu,w Szylenach-Kolonii,wsi w warmińsko-mazurskiem dokąd przyjechali na stałę z Gorzowa Wielkpolskiego. Swój nagły wyjazd tłumaczą chęcią rozpoczęcia właśnie wszystkiego od nowa,po pokonaniu wszystkich problemów. To niestety tylko pozory... Nie tylko rodzina i przyjaciele małżeństwa ale także nawet sama Zosia i dzieci nie zdają sobie sprawy,że Emil właśnie zaczął wdrażać w życie swój okrutny plan.
-No tak,ale widzę,że Kuba nie bardzo się cieszy,myślę,że chodzi mu o rozłąkę z Marcinem,przecież to jego najlepszy przyjaciel- westchnęła Zosia.
-Oj tam,da sobie radę,zobaczysz szybko znajdzie sobie nowych kolegów-pocieszył ją mąż. A zresztą ten Marcin też przecież miał wyjechać do Wrocławia z rodzicami to i tak by nie mieli kontaktu-dodał mężczyzna.
-Pewnie masz rację kochanie-uśmiechnęła się Zofia. O mały się obudził,pójdę do niego-powiedziała kobieta i poszła do pokoju najmłodszego dziecka-niespełna rocznego
Adrianka. W tym czasie 10 letni Kuba i 5 letnia Emilka,kończyli rozpakowywanie się w swoich pokojach.
- Co tam synku,już wszystko rozpakowane-zwrócił się do starszego syna Emil.
- Tak,nareszcie-uśmiechnął się chłopiec. Wiesz tato trochę boję się tej nowej szkoły i w ogóle,nowi nauczyciele,nowi ludzie...-powiedział smutno Kuba.
- No co ty dasz sobie radę,szkoła jak szkoła,no a kolegów też napewno szybko zapoznasz,wierzę w Ciebie. - mężyczyzna obiął czule syna.
-Dzięki tatusiu-chłopiec cmoknął ojca w policzek. Tato,a mogę zadzwonić do wujka Michała,chciałbym mu powiedzieć,że u nas wszystko ok-zapytał 10 latek.
-Wiesz,nie teraz synku,zadzwonimy do nich za jakiś czas,musimy z mamą poukładać parę spraw-odparł ojcec. Nie chciał mówić chłopcu wprost,że on i jego żona zerwali kontakty z rodziną i przyjaciółmi a ów wujek Michał był ciotecznym bratem Zofii,z którym dzieci były dotychczas bardzo związane,gdyż on wraz z żoną opiekowali się nimi w czasie gdy Emil i Zosia odbywali psychoterapię mającą na celu pomóc zwłaszcza Emilowi łagodniej traktować swoje dzieci,które wychowywał on w surowej dyscyplinie,jednak mimo starań psychologa i rodziny,29-latek nadal nie rozumiał jak duży błąd popełnia.
- No ale ja obiecałem mu,że zadzwonię jak dojedziemy i trochę się ogarniemy-nalegał chłopiec.
- Powiedziałem nie teraz i nie dyskutuj ze mną!-burknął Emil. .
-No dobrze,jak chcesz-odparł zrezygnowany Kuba,lecz był wyraźnie zaskoczony nerwową reakcją ojca.
Wieczorem Emil znów zaskoczył syna swoim zachowaniem
- Zostaw to kochanie odpocznij sobie,ja zajmę się Adim a Kuba i Emila pozmywają,spojrzał na starsze dzieci.
- No już do roboty i tak raz raz,za pół godziny macie mieć koniec,liczę czas. Potem kąpiel i przygotować mi się do szkoły i przedzkola-powiedział rozkazująco Emil.
-Ok,co ty taki zdenerwowany jesteś tato? -zapytał Kuba.
-Bo co? co myślałeś,że ja wam tak po prostu odpuszczę,bo mi jakaś tam psycholożka tak każe,nikt mi nie będzie mi mówił jak mam wychowywać swoje dzieci,jasne!-syknął mężczyzna.
-Ale tato,no co ty...-dla Kuby było już wszystko jasne.
-Ruchy z tym zmywaniem,zostało wam już 25 min. jeśli się nie wyrobicie będzie kara.- oświadczył ojciec .
-No,jak ładnie. Widzicie jak słowo "kara" motywująco na was działa-uśmiechnął się szyderczo Emil,głaszcząc syna po głowie.
Minęło klika dni,okazało się że klasa do której dołączył Kuba jest z realizowanym materiałem nieco dalej niż było to w poprzedniej placówce,więc gdy pewnego dnia Emil przyjechał po syna do szkoły wychowawczyni chłopca poprosiła go o rozmowę chcąc przekazać mu jakie zaległości ma nadrobić Jakub.
- Czyli co Kubciu od dziś bierzesz się ostro za naukę. Nauczyciele dali ci ok 2 miesiące,ale ja ci daję powiedzmy... 3 tygodnie na wszystko,nie będzie grania na kompie,zabawy tylko nauka,zrozumiano,codziennie będę ci zadawał zadania i je sprawdzał ok? - Powiedział stanowczo 29 latek.
-No ale ja nie dam rady w 3 tygodnie...-odparł chłopiec.
- Dasz dasz,tylko musisz się przyłożyć,a już ja tego dopilnuję.
Tak więc Kuba mimo iż zaprzyjaźnił się z kilkoma chłopcami widywał się z nimi tylko w szkole bo po lekcjach musiał poświęcać czas na naukę. Na szczęście szybko udało mu się wszystko nadrobić,nawet nauczyciele byli pod wrażeniem. Na pierwszym w tej szkole zebraniu z rodzicami wychowawczyni pochwaliła chłopca przed ojcem.
- No on teraz pratycznie całe dnie spędzał na nauce,już mu z żoną mówiliśmy,żeby trochę przystopował,przecież nie samą nauką człowiek żyje,trzeba mieć czas na wszystko i na naukę no i na zabawę zwłaszcza w jego wieku, ale on zawsze taki był,ambity,zdolny. Nigdy nie miał problemów z nauką-kłamał Emil przecież w rzeczywistości to on zmuszał syna do nauki ponad siły.
Od przyjazdu do Szylen minął już ponad miesiąc,w tym czasie Emil i Zosia zaprzyjaźnili się z sąsiadką Ulą. Małżeństwo także przed nią ukrywa fakt iż Emil znęca się nad dziećmi.
-Kuba,idź przynieś drewno do kominka,ja jestem zmęczony po pracy-powiedział Emil.
- Dobrze,zaraz tato-odparł Kuba. A ja jestem zmęczony po szkole-burnkął pod nosem lecz ojciec to usłyszał.
-Co ty tam mruczysz?,jak cię o coś proszę to masz to zrobić i bez dyskusji,jasne!- warknął mężczyzna
-No przeceż już idę po co te nerwy. mruknął chłopiec
- Ja ci zaraz dam po co te nerwy,chodź tu do mnie-złapał syna mocno za rękę.
-Auu,to boli-jęknął Kuba.
-Boleć to dopiero będzie-Emil zdjął pasek od spodni. Jak ci mówię,żę masz coś zrobić to nie będę dwa razy powtarzać a ty bez słowa masz to zrobić,tak?!-wrzasnął wymierzając synowi cios
- Dobrze tato,przepraszam to się więcej nie powtórzy-płakał chłopiec.
-No ja myślę,że się nie powtórzy gówniarzu jeden. No już nie becz,zasuwaj po to drewno ale już!-fuknął mężczyzna i wyszedł zostawiając zapłakanego syna.
Po chwili do pokoju brata weszła 5 letnia Emilka,która słyszała jak ojciec go bił.
- Nie płacz Kubuś,już dobrze-przytuliła brata.
- Kocham Cię siostrzyczko,uśmiechnął się przez łzy.
Wtedy do pokoju ponownie wszedł Emil.
-Co miałeś zrobić do jasnej cholery! Biegiem po to drewno,bo jak cię zgarnę to zobaczysz-zagroził mężczyzna. A ty co się tu użalasz nad nim,już do swojego pokoju,bo też zaraz oberwiesz - zwrócił się do córeczki.
-Tato on ma krew na koszulce-zauważyła 5 latka.
Okazało się,że Emil uderzył syna paskiem w plecy tak mocno,aż przeciął mu skórę.
-Nic mu nie będzie,do wesela się zagoi-odparł objętnie ojciec.
W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Była to sąsiadka Ula. Kobieta od razu zauważyła plamę z krwi na koszulce chłopca.
- Ojej,a co ci się stało ?-zapytała zaniepokojona.
- A dostał pasem,tak mnie zdenerwował,że musiałem go trzasnąć-odparł spokojnie Emil.
- Co takiego? Zwariowałeś?-oburzyła się Urszula.
- Przecież żartuję-zaśmiał się. Nigdy bym nie podniósł ręki na własne dziecko no a tym bardziej pasa. Bawili się z Milunią,był nachylony,wyprostował się i przywalił o kant stolika-mężczyna bez skrupułów okłamuje sąsiadkę.
Tym,że przyznał się do tego co zrobił a potem jednak przekonał,że to żart Emil skutecznie usypia czujność Uli.
- Chodź,trzeba to opatrzyć,a jak nakleimy plaster to zrobimy zimny okład,żeby nie było siniaka.-Emil jak gdyby nigdy nic obejmuje syna.
- Ale przecież miałem iść po drewno.-zdziwił się chłopiec.
- Jakie drewno,przecież mowiłem że ja po nie pójdę syneczku,uważaj teraz może trochę zapiec-powiedział z nagłą czułością Emil spryskując ranę na pleczch synka środkiem dezyfekującym-ranę którą przed chwilą sam mu zadał uderzając klamrą od paska.
-Napijesz się czegoś?-zapytała Ulę Zosia.
-Tak poproszę kawę-odpowiedziała sąsiadka.
-Z mlekiem i 3 łyżeczki cukru-pamiętam -uśmiechnęła się Zosia.
-Nie chcę się wtrącać ale czy wy każecie młodemu nosić drewno do kominka,przecież to chyba jest za ciężko dla niego. -zauwżyła kobieta.
- Nie no coś ty,on sam nam chce pomagać,jak po powrocie z pracy powiedziałem że jestem zmęczony,on od razu że przyniesie to drewno. W ogóle dobrze się uczy,pomocny jest,zdolny,ambitny no i do tego świetny młody piłkarz,jesteśmy z niego bardzo dumi-uśmiechnął się Emil.
- To prawda,kochany synuś nasz,córeczka też grzeczna,pomaga mi przy Adrianku,a jak ładnie rysuję-chwaliła się Zosia,więc Ula nawet nie podejrzewała że w tej rodzinie dzieje się coś złego.

Wieczorem Kuba postanowił porozmawiać z mamą.
- Mamuś,ty słyszałaś jak tata mnie dzisiaj bił prawda?-zapytał smutno
-Słyszałam,ale uwierz mi,że tatuś to robi dla waszego dobra.Dzisiaj jak mówił pani Uli,że jesteście tacy zdolni,ambitni,grzeczni i w ogóle,to przecież wszystko dzięki niemu to on was tak wychował,ja nie mogę się wtrącać jak on was karze czy coś bo to by było tak jakbym podważała jego autorytet,a on was przecież kocha i chce wychować na porządnych ludzi,rozmiesz synku-powiedziała Zosia.
-Ale mamo,przecież on mnie dzisiaj uderzył pasem po plecach,aż mi rozciął kórę,a przed panią Ulą udawał,że sam się zraniłem,uważasz że on dobrze robi ?-chłopiec był zdziwiony postawą matki.
-Przede wszystkim nie " on" tylko tata o tak wogóle to zobaczysz,że jak będziesz dorosły to mu za to podziękujesz.-kobieta jak gdyby nigdy nic pocałowała syna w czoło i wyszła z jego pokoju.
Przez pół nocy chłopiec nie mógł zasnąć,płakał głaszcząc miękkie futerko ukochanego kota-Dyzia. Od chwili rozmowy z mamą wiedział już że z tego co czuje może zwierzać się tylko jemu. Gdy zrozumiał,że ojciec wcale nie chciał zmienić swojego postępowania;Jakub po raz pierwszy od dawna pomyślał o Adamie-byłym partnerze swojej matki,który przez kilka lat związku z nią był dla niego jak ojciec,wówczas gdy Emil wolał korzystać z beztroskiego życia nie utrzymując z synem żadnych kontaktów.
[czesc-pierwsza][/czesc-pierwsza]

Dodano po 1 minucie 26 sekundach:
Następnego dnia w szkole podczas przebierania się na lekcję w-f Jakubowi wypada z kieszeni telefon w wyniku czego dochodzi do potłuczenia szybki wyświetlacza.
- Masakra,no to mam przerąbane-powiedział smutno 10 latek.
- Oj no na serio mocno się stłukła- zauważył Maciej-najlepszy kolega chłopca
- To nowy telefon,tata mnie zabije.
- Nie no pewnie nie będzie tak źle,taka szybka nawet nie jest droga.- Maciek próbował pocieszyć kolegę.
Po powrocie do domu zdenerwowany Kuba postanowił powiedzieć o zniszczeniu telefonu rodzicom.
- Tatuś,muszę ci coś powiedzieć,tylko się nie denerwuj dobrze?-zaczął chłopiec.
- Co się stało ? -zapytał od razu ojciec
Jakub pokazał ojcu zniszczone urządzenie.
-Co to jest ?! Co ty zrobiłeś z tą szybką?-wykrzyknął Emil.
- To niechcący,wypadł mi z kieszeni jak przebierałem się na w-f-powiedział wystraszony chłopiec
- Niechcący tak ? To trzeba uważać a nie! Przecież to był nowy telefon do jasnej cholery! -krzyczał coraz bardziej zdenerwowany mężczyzna.
- Kolega mi powiedział że ta szybka nie jest droga,można ją wymienić.-odparł 10 latek
- Tak? Co ty sobie myślisz gówniarzu! To ja charuje całe dnie,żeby zapewnić wam godny byt,a ty co ?!
- Przecież nic takiego się nie stało,telefon normalnie działa,to tylko szybka,tato...
- Guzik mnie obchodzi twoje durne tłumaczenie rozumiesz !
- Przepraszam,tatusiu naprawdę .
- Zamknij się już szczylu!-Emil bardzo mocno uderza syna w twarz.
- Mamusiu-Kuba przytula się do mamy,która biernie przyglądała się całej awanturze
- Idź do swojego pokoju natychmiast,i masz szlaban na 2 miesiące na telefon,aha no i na pół roku możesz pożegnać się też z kieszonkowym,może wtedy zaczniesz szanować moją ciężką pracę.-powiedział surowym tonem 29 latek.
Kuba zauważył,że po uderzeniu przez ojca z wargi leci mu krew.
- Chodź synku,trzeba opatrzyć tę ranę.-powiedziała Zofia. Synku,wiesz,żę tata miał rację,on naprwdę ciężko pracuje,żebym ja mogła być w domu i zajmować się wami. Nie dziwię się,że ta sytuacja go tak zdenerwowała.
- No ok,to że krzyczał to rozumiem,sam jestem na siebie zły o tę szybkę,ale nie musiał mnie bić-syknął chłopiec.
- A co miałem cię pogłaskać po główce ? Ciesz się,że mocniej nie oberwałeś,marsz do siebie ale już! -wrzasnął mężczyzna,który przysłuchiwał się rozmowie syna z żoną.
Chłopiec poszedł do swojego pokoju i zalał się łzami. Wiedział,że nie ma w nikim wsparcia w tej trudnej sytuacji. Tak bardzo potrzebował teraz zwierzyć się swojemu przyjacielowi,który mieszkał teraz we Wrocławiu,a on nie miał nawet telefonu,który za karę zabrał mu ojciec.
Następnego dnia w szkole Maciej od razu zauważa rozciętą wargę Kuby.
- Co ci się stało?-zapytał zaniepokojony.
-A nic takiego,mój młodszy braciszek wszedł na kanapę i się zachwiał, podbiegłem,chciałem go złapać i uderzyłem się o stolik-skłamał chłopiec.
-Aham,a jak tam z tym telefonem ?-kolega uwierzył w tę wersję wydarzeń
- A telefon,spoko,tatuś powiedział,że wymieni mi tę szybkę,ale narazie nie używam tego telefonu,dopiero jak będzie naprawiony.-kolejne kłamstwo.
- No widzisz,a tak się bałeś.-uśmiechnął się Maciej.
- Jeju,zapomniałem zeszytu z zadaniem domowym z przyrody-zauważa nagle Kuba. Dostanę jedynkę...-dodał zmartwiony.
- Jak powiesz pani na początku lekcji to dostaniesz tylko minus,spokojnie-pocieszył go kolega. Albo może poproś mamę,żeby ci go przywiozła-zaproponował Maciej
-Nie,spoko,zrobie tak jak mówiłeś.-odparł chłopiec.
Nie chciał mówić mamie o tym,że czegoś zapomniał,bo wiedział,że ta opowie o wszystkim ojcu a on zapewne znów surowo go ukarze.
Na szczęście tak jak zapewniał go Maciek Kuba nie otrzymał jedynki za brak zadania domowego.
Po powrocie do domu Kuba z pewną tęsknotą przyglądał się ojcu bawiącemu się z jego młodszym braciszkiem-Adrianem.
- A gdzie Aduś ma łaskotki?,gili-gili-świergotał mężczyzna łaskocząc synka w stópki.
- Co robicie chłopaki-Kuba nieśmiało podszegł do brata i ojca.
- A co ty się tak skradasz,chodź tu do nas-uśmiechnął się Emil. Jejku pamiętam jakby to było wczoraj jak ty byłeś taki malutki,a teraz już taki duży chłopak,kocham cię synku-ku zaskoczeniu Jakuba ojciec czule pocałował go w policzek.
-A mnie też kochasz tatusiu-zapytała Emilka,która nagle weszła do pokoju.
-No pewnie słoneczko,bardzo was kocham moje dzieciaczki-5 latka przytuliła się do ojca.
Kuba nie wiedział juz teraz co myśleć o zachowaniu ojca,który raz brutalnie go bije a innym razem jak gdyby nigdy nic wyznaje mu miłość.
No widzisz mówiłam ci,że tatuś was kocha,po prostu musi być dla was czasami taki surowy inaczej byście mu "weszli na głowę"-powiedziała Zofia,która przyglądała się zabawie męża z dziećmi.
Czy ona tylko udawała,czy naprawdę nie była świadoma jak bardzo jej mąż krzywdzi zwłaszcza starszego syna,a jego postępowanie nie ma nic wspólnego z mądrą dyscypliną.
Niestety już wieczorem miała miejsce kolejna awantura z udziałem Emila i jego starszych dzieci.
- Jeju,co to jest,masakra. To były bardzo ważne dokumenty-jęknął zrezygnowany mężczyzna na widok porysowanej kartki z ważnymi danymi dotyczącymi firmy transportowej,w której Emil był kierownikiem działu logistyki.
-Ojej przepraszam tatusiu,ja tylko testowałam flamastry,nie wiedziałam,że to jest coś ważnego-przyznała się Emilka.
- To trzeba było się zapytać gówniaro,to mi jest potrzebne na jutro,co ja teraz zrobię,kto ci w ogóle pozwolił ruszać moje rzeczy,nie masz swoich kartek!- wzburzony 29 latek wymierza córce ciosy skórzanym paskiem
-Przepraszam tatusiu-powiedziała dziewczynka i rozpłakała się.
- No i czego ryczysz,uspokój się-szarpnął ją za rękę.
- Nie bij jej słyszysz! - do pokoju wbiegł nagle przestraszony Kuba.
- A ty co, jak ty się do ojca odzywasz gówniarzu jeden!-Emil uderza paskiem także syna.
Zofia siedziała przy kuchennym stole,tym razem była wyraźnie poruszona brutalną reakcją męża,lecz znów nie stanęła w obronie dzieci.
Przerażone dzieci poszły do pokoju Kuby. Chłopiec utulił płaczącą siostrę. Dziewczynka zasnęła w ramionach starszego brata.
-A wy co,do łazienki i spać a nie-Emil wszedł do pokoju syna.
-To,że mnie bijesz zniosę,ale jej nie pozwolę krzywdzić-powiedział zdecydowanie 10 latek.
- Posłuchaj,to ja tutaj decyduje,które z was i jak ukarać,jasne. A jak dalej będziesz "podskakiwał" to ci dam taki wycisk,że popamiętasz jasne,więc nie próbuj mi tutaj zgrywać kozaka bo za chudy w uszach jesteś ! -zagroził synowi.

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1594

Po burzy zawsze wychodzi słońce-część 1

Post#2 » 5 lut 2019, o 08:05

Brak odpowiedniego formatowania tekstu, to pierwsza sprawa. Tekst tworzy monoblok, zero wcięć akapitowych. Widzę, że składa się w większości z dialogów, które też nie porywają, chociaż przyznam szczerze, że nie dobrnęłam do końca. Oczy bolą od braku spacji po przecinkach. Poza tym liczby zapisujemy w tekstach głównie słownie, chyba że chodzi o jakiś nagłówek z datą itd.
Tekst wymaga solidnych poprawek kosmetycznych, bo w obecnym stanie nie zachęca brakiem estetyki do czytania.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

kasia_demańska
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 15

Po burzy zawsze wychodzi słońce-część 1

Post#3 » 10 lut 2019, o 18:36

Interpunkcja mocno do poprawki. Zapis dialogów tak samo. Niekiedy i ortografia.
Dołączam do opinii z komentarza powyżej - ciężko się czyta.

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość