Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Lampa

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 110
Zobacz teksty użytkownika:

Lampa

Post#1 » 4 mar 2019, o 20:15

Pierwszy kupiec pojawił się już pięć po dziewiątej rano. Albert jadł śniadanie i zerkał na ekran swego wysłużonego telefonu, w którym przeglądał najnowsze wiadomości z kraju. Nie interesowały go newsy ze świata, bo był Polakiem i tylko polskie sprawy miał na uwadze. Uważał, że na nic innego nie warto marnować swego czasu. Co go obchodzą powodzie w Lesoto, pożary w Gujanie, czy trzęsienie ziemi na południu Madagaskaru, które pochłonęło podobno aż pięć ofiar.? Nic go nie obchodzą! Albert czytał o problemach finansowych szpitala w Końskich, przegryzając kawałek szynki kromką białego pieczywa. Nic nie rozumiał z artykułu, mimo to powoli składał wyrazy w zdania. Miał na sobie niebieski szlafrok, lekko przetarty na łokciach, śmierdzący stęchlizną i naftaliną. Pod nim nosił blade bokserki, które znalazł niedawno w dolnej szufladzie komody, stojącej w piwnicy.

Zadzwonił dzwonek, wybijając Alberta z zadumy o sprawach lokalnych.

Kto, kto dzwoni do mnie? – mówił do siebie, drapiąc się po kroście na policzku. Wstał z krzesła i powoli zaczął iść w stronę drzwi. Powoli. Prawdę mówiąc zapomniał o tym, iż wczoraj umówił się z kilkoma potencjalnymi kupcami, chcącymi obejrzeć jego tajemniczą lampę. Wyleciało mu to z głowy. Albert nie był człowiekiem, który wiele rzeczy pamiętał. Wychował się w sierocińcu pod Wałbrzychem, IQ wynosiło aż 68 punktów. To i tak sporo w porównaniu z jego wspólnikiem i kochankiem Leszkiem, kominiarzem pracującym na dzienne zmiany w Administracji osiedla „Przyjaźń”. Ten ledwo co czytał, prawie nie mówił z wrodzonego debilizmu i spał na stojąco, gdyż bał się okrutnie leżeć, bo mógłby potem nie wstać. Leszka rodzice nie mieli innych dzieci, jeden egzemplarz im w zupełności wystarczał.
- Kto? – Albert krzyknął w stronę drzwi, poprawiając pasek w szlafroku.
- Ja w sprawie lampy – odezwał się pierwszy kupiec – Z ogłoszenia.
- Aha. do tej lampy. Pan wchodzi – ruszył klamką i wpuścił do mieszkania niskiego mężczyznę, wyglądającego jak popularny kiedyś amerykański aktor Danny DeVito. Tylko że DeVito był o wiele ładniejszy na twarzy od tego tutaj.
- Dzień dobry panu – odparł kupiec, lustrując wzrokiem przedpokój Alberta. – Gdzie jest to?
- Dzień dobry. Proszę za mną – gospodarz zaprowadził gościa do pokoju, w którym stała magiczna lampa.
- To jest ona?
- Tak.
- Ile pan chce?
- Tak jak w ogłoszeniu.
- Taniej można?
- Nie.
- I co ta lampa może? Co daje?
- No, napisane jest w gazecie. Jest magiczna, świeci odbitym światłem, tworzy cienie w kolorze i leczy.
- Drogo.
- Pan kupuje, czy tylko ogląda?
- Spuści pan pięć stów i biorę.
- Nie da się.
- Pan się namyśli.
- Namyślę się i zadzwonię do pana.
- Co leczy?
- Cukrzycę, świerzb, hemoroidy.
- Może i bym wziął.
- To niech pan bierze.
- Nie mam pieniędzy przy sobie. Zostawiłem w domu. Można to taniej, co?
- Nie można.
- Ja się zastanowię.
- Do widzenia.
Drugi kupiec minął się na schodach z pierwszym kupcem. Zderzyli się ramionami, gdy jeden wbiegał na górę, a drugi schodził na dół. Warknęli obaj równocześnie, zmierzyli się wzrokiem przez długą sekundę i rozeszli się.

Albert ledwie co odszedł do kuchni, by dokończyć śniadanie, gdy usłyszał drugi już tego dnia dzwonek do drzwi. Kto to mógł być o tej porze?

- Kto tam jest? – krzyknął, poirytowany już nieco intensywnością przybywania niezapowiedzianych gości. Dopiero przy ostatniej sylabie pytania, skojarzył, że to może być ktoś z ogłoszenia o sprzedaży lampy.
- Ja w sprawie ogłoszenia – tubalny głos zza drzwi zabrzmiał, jakby wrota piekieł otworzyły się na rozcież, wypuszczając ze swoich podwojów miliard demonów.
- Już otwieram, proszę tak nie krzyczeć – Albert nacisnął klamkę i otworzył drzwi. Za nimi stał wysoki chłop, łysy niczym damska pupa. W ustach miał kolczyk, na nosie trzy kropki zrobione czerwonym atramentem, na policzku wypaloną czarna gwiazdę betlejemską.
- Jest ta lampa?
- Jest. Pan chce ją kupić?
- Chcę. Gdzie jest?
- W pokoju obok. Już pana prowadzę. – Albert miał ochotę złapać nieznajomego za rękaw i pociągnąć za sobą, lecz pohamował się w ostatniej sekundzie.
- To lampa, pan patrzy – pokazał na przedmiot, gdy już obaj weszli do pomieszczenia.
- Ile za nią?
- Jak w ogłoszeniu.
- Ceni się pan. A jak działa?
- Leczy hemoroidy, cukrzycę, świeci odbitym światłem.
- Wezmę ją.
- Aha.
- Pan przeliczy pieniądze – drugi kupiec wręczył Albertowi plik banknotów.
- Zgadza się – trochę trwało, zanim Albert poprawnie przeliczył pieniądze, myląc się kilkakrotnie w dodawaniu. Spocił się mocno, skóra pod szlafrokiem zaczęła go niemile swędzić.
- Długo pan liczył. Coś nie tak u pana z mózgownicą?
- Nie, wszystko w porządku.
- Taa. To ja zabieram tą lampę. Gdyby coś podobnego miał pan kiedyś sprzedać, to ja z chęcią…
- Dobrze.
- Do widzenia.
- Do widzenia.


- Gdzie moja lampa? – Leszek miał smutne oczy, gdy zadawał te pytanie. Wrócił z pracy, był zmęczony, brudny i głodny. – Stała tu. Była tu.
- Nie ma. – Albert nie chciał się zdradzić, że ją sprzedał. Leszek nigdy by mu tego nie wybaczył.
- Ale jak to nie ma? Była przecież. I nie ma?
- Nie ma. Wyszła.
- Gdzie wyszła?
- Na spacer.
- Ale gdzie? – nie dawał za wygraną Leszek. Burczało mu w brzuchu, dlatego podrapał się po głowie. Był debilem.
- Nie wiem, Leszek. Stała i wyszła. Przecież nie powiedziała mi, dokąd idzie. Lampy nie gadają.
- No, nie gadają. Faktycznie.
- Jak wróci, to ci powiem.
- Jesteś prawdziwym przyjacielem, Albercie. – Leszek pocałował przyjaciela w czoło, zostawiając tam ślady sadzy i potu. – Lubię cię.
- Dziękuję. Idź już spać, Leszku. Jutro musisz wcześnie wstać.
- Dobrze. Ale lampa wróci?
- Wróci, wróci.
- To ja stanę w swoim kącie. dobrej nocy Albercie.
- Cześć.







Leszek zmarł w nocy. Pękło mu serce.

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1175
Zobacz teksty użytkownika:

Lampa

Post#2 » 5 mar 2019, o 08:58

Pomysł i forma bardzo mi się podobają. Wyjątkowo lekko, dowcipnie i elegancko. W pierwszej chwili nie dostrzegłem ostatnich dwóch zdań; zastanawiam się czy ta puenta jest konieczna; kompozycyjnie i z punktu widzenia treści pewnie tak, ale odbiera "lekkość" całej historii.
Jest sporo błędów i potknięć (w zapisie dialogów); jeśli jesteś zainteresowany szczegółową korektą, to daj znać.

Awatar użytkownika
Marian
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 586
Zobacz teksty użytkownika:

Lampa

Post#3 » 5 mar 2019, o 10:23

Powtórzę to co Gorgiasz - łącznie z krytyką błedów.
Jeden z nich skoryguję od razu:
"...Danny DeVito. Tylko że DeViti ..." -> Powinno być: "...Danny DeVito. Tylko że DeVito ..."

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 110
Zobacz teksty użytkownika:

Lampa

Post#4 » 6 mar 2019, o 23:41

Gorgiasz pisze:Pomysł i forma bardzo mi się podobają. Wyjątkowo lekko, dowcipnie i elegancko. W pierwszej chwili nie dostrzegłem ostatnich dwóch zdań; zastanawiam się czy ta puenta jest konieczna; kompozycyjnie i z punktu widzenia treści pewnie tak, ale odbiera "lekkość" całej historii.
Jest sporo błędów i potknięć (w zapisie dialogów); jeśli jesteś zainteresowany szczegółową korektą, to daj znać.


Hey. Dzięki za Twoją opinię. Korekta mile widziana. Kto wie, czy kiedyś nie dam tego do swojej malutkiej antologii dotyczącej miniatur.
pozd
km

Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1175
Zobacz teksty użytkownika:

Lampa

Post#5 » 8 mar 2019, o 10:05

Uważał, że na nic innego nie warto marnować swego czasu.

Usunąłbym „swego”; nie jest potrzebne, wiadomo, o kim mowa.

które pochłonęło podobno aż pięć ofiar.?

Zbędna kropka się wkradła.

Prawdę mówiąc zapomniał o tym, iż wczoraj umówił się z kilkoma potencjalnymi kupcami, chcącymi obejrzeć jego tajemniczą lampę.

Prawdę mówiąc, zapomniał o tym, iż wczoraj umówił się z kilkoma potencjalnymi kupcami, chcącymi obejrzeć jego tajemniczą lampę.

- Ja w sprawie lampy – odezwał się pierwszy kupiec – Z ogłoszenia.

- Ja w sprawie lampy – odezwał się pierwszy kupiec. – Z ogłoszenia.

- Aha. do tej lampy.

- Aha, do tej lampy.
Albo:
- Aha. Do tej lampy.
/zasada: jeśli kropka, to dalej duża litera; jeśli przecinek – mała/

Pan wchodzi – ruszył klamką i wpuścił do mieszkania niskiego mężczyznę, wyglądającego jak popularny kiedyś amerykański aktor Danny DeVito.

Pan wchodzi. – Ruszył klamką i wpuścił do mieszkania niskiego mężczyznę, wyglądającego jak popularny kiedyś amerykański aktor Danny DeVito.
/zasada: jeśli czasownik nie odnosi się bezpośrednio do wypowiedzi, to kropka i dużą literą/

Proszę za mną – gospodarz zaprowadził gościa do pokoju, w którym stała magiczna lampa.

Proszę za mną. – Gospodarz zaprowadził gościa do pokoju, w którym stała magiczna lampa.

- Ja w sprawie ogłoszenia – tubalny głos zza drzwi zabrzmiał, jakby wrota piekieł otworzyły się na rozcież, wypuszczając ze swoich podwojów miliard demonów.

- Ja w sprawie ogłoszenia. – Tubalny głos zza drzwi zabrzmiał, jakby wrota piekieł otworzyły się na rozcież, wypuszczając ze swoich podwojów miliard demonów.

- Już otwieram, proszę tak nie krzyczeć – Albert nacisnął klamkę i otworzył drzwi.

- Już otwieram, proszę tak nie krzyczeć. – Albert nacisnął klamkę i otworzył drzwi.

na policzku wypaloną czarna gwiazdę betlejemską.

czarną – literówka

- Pan przeliczy pieniądze – drugi kupiec wręczył Albertowi plik banknotów.

- Pan przeliczy pieniądze. – Drugi kupiec wręczył Albertowi plik banknotów.

- Zgadza się – trochę trwało, zanim Albert poprawnie przeliczył pieniądze, myląc się kilkakrotnie w dodawaniu.

- Zgadza się. – Trochę trwało, zanim Albert poprawnie przeliczył pieniądze, myląc się kilkakrotnie w dodawaniu.

To ja zabieram tą lampę.

To ja zabieram tę lampę.

Leszek miał smutne oczy, gdy zadawał te pytanie.

„to pytanie”

- To ja stanę w swoim kącie. dobrej nocy Albercie.

- To ja stanę w swoim kącie. Dobrej nocy Albercie.

Konrad Mazur
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 110
Zobacz teksty użytkownika:

Lampa

Post#6 » 8 mar 2019, o 14:28

Gorgiasz pisze:
Uważał, że na nic innego nie warto marnować swego czasu.

Usunąłbym „swego”; nie jest potrzebne, wiadomo, o kim mowa.



- To ja stanę w swoim kącie. dobrej nocy Albercie.

- To ja stanę w swoim kącie. Dobrej nocy Albercie.


dziękuję

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2293
Zobacz teksty użytkownika:

Lampa

Post#7 » 8 mar 2019, o 21:51

Mało trzeba, aby życie ludzkie zgasić.

Wiele trzeba, aby dostrzec, od czego ludzkie życie zależeć może.

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości