Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Aspekty Mocy - Rozdział 1 - Przebudzenie v2

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika
MisticHD
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 11
Zobacz teksty użytkownika:

Aspekty Mocy - Rozdział 1 - Przebudzenie v2

Post#1 » 23 cze 2019, o 19:52

Rozdział I - Przebudzenie 

 

Trzydziesty czerwca dwa tysiące pięćset sześćdziesiąty piąty, dwadzieścia lat “nauki” w akademii magii zrównania dobiegło końca. Nie jestem już przykuty do tego miejsca….nareszcie. Czas spędzony wewnątrz tych murów jest już tylko wspomnieniem. Ale są pozytywy, od dziś jestem pełnoprawnym magiem heheh nawet z tytułem mistrza….gdyby rada nadzorcza znała prawdę….No nic pora ruszać. Hmm Z tego co rozumiem w mieście mam zapewnioną kwaterę na pięć lat po ukończeniu nauki. Niech arcymagowie mają moje podziękowania….Za kilkanaście minut powinien pojawić się tu krasnoludzki transportowiec, nie chciałbym iść te kilkadziesiąt kilometrów na piechotę. Z drugiej strony mógłbym się tam teleportować….ale ktoś taki jak ja nie powinien być w stanie używać tego rodzaju zaklęć. No nic na razie będę trzymał się zasad, nie chcę przyciągać do siebie zbyt dużej uwagi... 

- Magnus !(Zza pleców słyszę niski głos mojego krasnoludzkiego przyjaciela Raika, ciekawe czego chce.) 

-Tak Raik?  

- Uciekłeś jak tylko miałeś ku temu okazję co ? 

- Tak...dobrze wiesz że nie cierpię tego miejsca. (Choć nie wie dlaczego, i niech tak pozostanie.) 

- Tak, tak ale mogłeś poczekać. Zgaduję że wybierasz się do Ashen prawda ? 

- To raczej oczywiste. Nie mam gdzie się podziać tak czy inaczej. 

- No tak….(Nie wierzę że dalej nie chce o tym mówić od początku wiedział że nie mam żadnej rodziny.) Co powiesz na to abym cię tam podrzucił co ? 

- Niedługo będzie tu transportowiec...  

- Bah nie gadaj, że chcesz się gnieść w tej latającej kupie żelastwa.(Nie, nie chcę…) Co powiesz na lot na gryfie ?! Specjalnie dziś sprowadzili go z naszej posiadłości ! 

- Hmm jasne czemu nie. (Moje rzeczy i tak już zostały posłane do miasta.) 

- No i to rozumiem ! Gryfie ! 

- Czekaj, nazwałeś swojego gryfa Gryf ? 

- Hmm, wiesz co ? Jemu się to imię podoba więc nie narzekaj bo zranisz jego uczucia ! (Po chwili kilka metrów od nas wylądował wielki osiodłany gryf o srebrnych piórach.) Haha i jak ? 

- No….spory jest. (Nigdy wcześniej nie widziałem żywego gryfa…) 

- Heh twoja ekspresja emocji jest jak zwykle bardzo…..ekspresyjna. (Au ten sarkazm…) Wsiadaj i lecimy ! (Krasnolud wgramolił się na pierzastą bestię i machał zapraszająco ręką) 

- No to do stolicy. 

 

Po niecałej godzinie lotu naszym oczom ukazała się stolica Newdawn, Ashen. Niegdyś elfickie miasto, zostało przejęte i przebudowane przez radę arcymagów kilka lat po wojnie. Mimo to zachowali estetykę lua’mor, przez co budynki są w większości popielato białe. Zapewne stąd ta nazwa. Wciąż, to chyba jedyne miasto na kontynencie, które jest mieszaniną wszystkich kultur ludzi, elfów i krasnoludów. Jest tu wszystko czego osoba zajmująca się magią potrzebuje, kontynentalne portale, świątynie poświęcone ośmiu aspektom. Ohh z tego co widzę jest tu nawet międzykontynentalna magiczna wieża komunikacyjna ! I to niedaleko ratusza, który wypiętrza się ponad innymi budynkami. 

- To gdzie lądować?! (Wrzasnął Raik, mimo to ledwo go słyszałem) 

- Vi’Vona’Laang...(Wypowiedziałem zaklęcie aktywujące telepatię) 

~ W centrum ! (odpowiedziałem telepatycznie) Nie mogłeś użyć telepatii zamiast rozrywać sobie gardło ? 

- Nie mogłem się skupić ! (Krzyczał dalej….) 

 

Chwilę później wylądowaliśmy. zaraz pod ratuszem, na głównym placu. Jak na zawołanie zjawiła się straż miejska w postaci dwóch magów ziemi.) 

- Hej hej hej co to ma znaczyć ! Macie pozwolenie na lądowanie po środku miasta ? 

- Emm Raik ? 

- A więc to pan jest właścicielem ? Czy to zwierze jest zarejestrowane ? 

- Tak tak, jak najbardziej proszę. (Wręczył im legitymację Gryfa) 

- No dobrze,a co z pozwoleniem...panie Skałobrody….(Natychmiast oddał mu legitymację) Miłego pobytu w Ashen. 

- Co ? Co robisz ? (Włączył się drugi funkcjonariusz) 

- To ty nie znasz Skałobrodych ? To najstarszy ród krasnoludzki na Terrze ! Skałobrody był moim mistrzem kiedy byłem w szkole magii ziemi, nic się tu nie stało jasne młody ? (Huh wpływowy jesteś Raik… jakby to usłyszał bo spojrzał na mnie susząc zęby) 

- Jest jakiś problem ? (Tylko nie przesadź.) 

- Nie nie, tylko proszę wcześniej poinformować o lądowaniu na terenach miejskich. 

- Oczywiście, to się nie powtórzy. (Odeszli) No, to po sprawie. 

- Te twoje szczęście, zobaczysz kiedyś przegniesz. 

- No to gdzie masz kwaterę ? (Nie zmieniaj tematu !) 

- Hmm powinno być niedaleko centrum...o tam jest w stronę dzielnicy portali. 

- To dobrze, więc widzimy się w świątyni ziemi… 

- Raik. 

- Ehh...tak jasne. Ale czemu akurat magia mroku ? Przecież wiesz że jest ona niebezpieczna...i w dodatku mało kto jest wybierany. 

- Przecież wiesz. 

- Bo co chcesz zostać inkwizytorem ? Widziałeś przecież tych magów oni też dbają o bezpieczeństwo innych i…(Zatrzymał się widząc jak na niego patrzę) 

- Mam swoje powody. 

- Tak, rozumiem. Chcesz zwalczać nekromancję. Dobra, nie będę na siłę cię zmuszał. (Nie brzmiało to zbyt przekonująco)...Dobra w takim razie….powodzenia Magnus. (wyciągnął rękę na pożegnanie.)  

- Tobie również Raik. (Ruszyłem w stronę mojego nowego mieszkania a krasnolud odleciał na swoim gryfie.) 

 

Hoo wszystko w tym mieście jest napędzane magią ! Nawet przydrożne lampy ! Nie ma to jak krasnoludzkie kamienie-dusze. Moje mieszkanie znajduje się się naprzeciwko małej restauracji ? Ciekawe co w niej serwują….Ale najpierw zobaczmy moje mieszkanie. Na parterze była recepcja a zaraz obok magiczne windy i schody prowadzące na górę. Co ciekawe recepcjonistką była elfką. Nie spodziewałem się, że ktokolwiek z ich rasy będzie na takim stanowisku. 

 

- Dzień dobry jestem Magnus Istic, chciałbym uzyskać klucze do mojego mieszkania…(pokazałem jej moje dokumenty, ale nie uzyskałem żadnej reakcji...nawet na mnie je spojrzała ! Czytała tylko jakieś pismo.) Emm przepraszam ? Halo ? Jestem Magnus Istic i.. (lekceważącym wzrokiem spojrzała na mnie) 

- O’Herra’Ise In’Imo’Oka’Uma. (Zaklęcie, z inkantacji wynika, że elfka jest arkanistką ! Z tego co pamiętam jest to zaklęcie oczu prawdy. Za jego pomocą jest w stanie zobaczyć kim jestem i czy mówię prawdę…) 

- Trzecie piętro, po lewej. Numer pięć. Witamy w Ashen….(Rzuciła mi klucze i wróciła do swojego zajęcia.) 

- Dziękuję...(Zero reakcji.)  

 

Udałem się więc do pokoju, na szczęście brak tu było luksusów akademii. Rozpakowałem moje rzeczy...głównie książki o magii. No to chyba na tyle, nie będę tego wszystkiego układał zbyt porządnie, jeśli Strażnik mnie dopuści nie zabawię tu zbyt długo. 

 

Kilka ostatnich dni spędziłem na medytacji. Jeśli chcę aby Strażnik mroku dopuścił mnie do kuli muszę być w pełni skupiony….Jest jednak problem. Za każdym razem kiedy kończę medytację wyczuwam jakąś dziwną moc, która nawołuje do mnie. A raczej próbuje. Moje próby medytacji skończyły się na blokowaniu tego wezwania zamiast zwiększeniu mojej koncentracji. Mimo to wieczorem udałem się do mistrza portali, plus jako świeżo upieczony mag mogę korzystać z usług mistrza portali za darmo jeśli kieruję się do Strażników i z powrotem. 

- Pozdrowienia mistrzu. (Mistrz portali jako arkanista użył na mnie zaklęcia Oczu Prawdy, niemal natychmiast jak do niego podszedłem.) 

- Pozdrowienia Magnusie Istic, w czym mogę służyć. 

- Chciałbym udać się do świątyni mroku. 

- Hmm świątynia mroku, O'Herra'Ise In'Un'Loke'Or'Escen. (Mistrz użył zaklęcia Bramy Miejsc, zaklęcia arcane służącego do otwierania portali na stojącym przed nami kamiennej ramy portalu. Po chwili przestrzeń wewnątrz wypełniła mana w postaci płynnej tafli przypominającej wodę. Po drugiej stronie mogłem dostrzec już schody świątyni.) Proszę bardzo, przejście jest stabilne. W ramach tego, iż jest to podróż do świątyni aspektu nie będzie opłaty. Powodzenia panie Istic. 

- Dziękuję mistrzu. (Przeszedłem na drugą stronę.) 

 

Gdy pojawiłem się za świątynną bramą portalu przywitało mnie Australijskie słońce, gdyż to tam właśnie znajduje się kula mroku. Kamienne schody prowadziły mnie od portalu w górę do centralnego placu świątyni. Była to otwarta przestrzeń na planie koła otoczona kolumnami podtrzymującymi półkolisty dach. Bliżej środka schody obniżały się do centrum, w którym stał Strażnik mroku. Na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy ale świątynia jest raczej pusta. Poza nielicznymi inkwizytorami i uczniami mroku nikogo tutaj nie ma. W dodatku im bardziej zbliżałem się do Strażnika trzymającego kulę tym bardziej otoczenie stawało się ponure i wypełnione ciemną mgłą. 

Sam Strażnik przypominał wyglądem czarną masę energii w kształcie dwumetrowego człowieka od, którego to właśnie wydzielała się ta ciemna mgła. Gdy zbliżyłem się dostatecznie blisko, wszystko wokół było czarne od mgły mimo to widziałem Strażnika wyraźnie, skłoniłem się na znak szacunku... 

- Pozdrawiam cię Strażnika mroku, ja Magnis Istic przybyłem by zasięgnąć mocy aspektu.(Strażnik nie miał twarzy, mimo to czułem na sobie jego przytłaczający wzrok.) 

- PRZEZNACZENIE TWE NIE LEŻY W TYM MIEJSCU, KULA CIĘ NIE WYBIERZE. (Jego przerażający szepczący głos przekazał mi coś czego się nie spodziewałem.) 

- Co ? Ale, ale dlaczego Strażniku ? 

- NALEŻYSZ DO INNEGO, NIE MA TU MIEJSCA DLA CIEBIE. 

- Co to znaczy Strażniku ? Czy chcesz powiedzieć że wybrał mnie inny aspekt ? (Tym razem nie uzyskałem odpowiedzi….wróciłem na górę...w drodze powrotnej zatrzymał mnie jeden z inkwizytorów. 

- Zgadując po twoim wyrazie twarzy nie zostałeś dopuszczony. 

- Nie...Strażnik powiedział do mnie, że należę do innego. 

- Interesujące. Jesteś Magnus Istic prawda ? 

- Tak, skąd pan wie ? 

- Przyglądałem się bacznie tegorocznym absolwentom i ty w szczególności przykułeś uwagę naszej szkoły. Ehh miałem nadzieję że dołączysz w nasze szeregi. Niewiele jest już osób tak ochoczo chcących zostać inkwizytorem. 

- Niestety… 

- Dam ci radę, spróbuj u Strażnika arkane. 

- Dlaczego ? 

- Może i nie zostaniesz inkwizytorem ale arkaniści są mile widziani w naszych szeregach. A biorąc pod uwagę twoje wyniki w akademii nie powinno być problemu na twoje dołączenie nawet jako arkanista. (Nawet jako jedynie wsparcie będę miał bliski kontakt z ludźmi zwalczającymi nekromancję, to nieco ograniczy moje możliwości ale zawsze jest to jakimś rozwiązaniem….Jest jeszcze nadzieja.) 

- Dziękuję za radę inkwizytorze… 

- Atkinson. 

- Tak, pójdę za pana radą. 

- W takim razie mam nadzieję do zobaczenia Magnusie Istic. 

 

Czym prędzej udałem się do tutejszego mistrza portali i poprosiłem aby zabrał mnie do świątyni Strażnika arcane. Po wysłuchaniu mojej prośby otworzył portal. 

Pojawiłem się po drugiej stronie. Znalazłem się na wyspie niedaleko Newdawn, tak jak kontynent ta szczególna wyspa również pojawiła się tu wraz ze zrównaniem. Otaczała ją magiczna mgła kontrolowana przez Strażnika, jeśli on zechce wyspa praktycznie staje się niewidzialna. Tym razem było tu znacznie więcej ludzi i innych ras niż w świątyni mroku, prawdopodobnie dlatego iż magia arcane jest jedną z bardziej praktycznych. Wyspa była praktycznie małym miasteczkiem pełnym portali i non stop otwierających się i zamykających bram teleportacyjnych. Aby dostać się do Strażnika musiałem przejść przez stojący pośrodku wyspy portalu w kształcie ogromnego trójkąta. Po przejściu znalazłem się w miejscu, które ciężko jest opisać słowami. Przypominało korytarz, ale jego ściany były również podłogą i vice versa. Po drodze widziałem dziwne zjawiska takie jak mini portale otwierające i zamykające się czy elementale istoty, które niektórzy magowie są w stanie przywołać z innych wymiarów, nieustannie zmieniające swoją formę. Na końcu korytarza stał Strażnik. Podobnie jak w przypadku Strażnika mroku ten również zbudowany był z energii swojego aspektu arcane, jednak ten miał bardziej solidną formę. W dodatku miał cztery ręce a jego ciało było pokryte magicznymi zwojami na wzór bandaży. Trzymał on kulę w jednej parze rąk zaś drugą nieustannie pisał w powietrzu runy, które po chwili przybierały formę zaklęć. 

Gdy tylko zbliżyłem się dostatecznie blisko Strażnik wdarł się do mojego umysłu za pomocą telepatii. 

~ NALEŻYSZ DO INNEGO, KULA CIĘ NIE WYBIERZE. (Po tych słowach oślepił mnie rozbłysk światła. Gdy otworzyłem oczy znalazłem się z powrotem na wyspie….Dlaczego nawet arcane mnie nie wybrało ? Coś przeoczyłem ? Wiem że nie każdy jest dopuszczany ale to ? Muszę pomyśleć. Nie ma opcji abym mógł dołączyć do inkwizycji z innym aspektem...nie, jest jeszcze światło. Ale to już będzie trudniejsze. Mogę dostać się do inkwizycji jako medyk lub egzorcysta. Ale to też będzie sprawiało problemy, mag światła nie powinien mieć powiązań z czarną magią…..a w moim przypadku może to być problematyczne. Nie widzę jednak innej opcji ! Czym prędzej ruszyłem prosto do mistrz portali na wyspie. Po drodze słyszałem złośliwe docinki w stylu “łoł widziałeś Strażnik go wyrzucił” Najwidoczniej zostałem dość ostro potraktowany. Dotarłem na miejsce. 

- Zabierz mnie do świątyni światła mistrzu portali. 

- Zły dzień panie Istic ? (Przejrzał mnie Oczyma Prawdy) 

- Jak widać. Czy mogę już ruszać ? 

- O'Herra'Ise In'Un'Loke'Or'Escen. (Przejście się otworzyło) 

- Dziękuję. 

 

U podnóża świątyni światła, która znajduje się po środku oazy gdzieś w bezkresie Sharyjskiej pustyni zdałem sobie sprawę jak długo czasu już zmarnowałem. Zazwyczaj jeśli Strażnik cię nie wybierze jesteś kierowany bezpośrednio do tego, z którym jesteś najbardziej kompatybilny. W moim przypadku nic takiego się nie wydarzyło, zostałem jedynie odesłany z kwitkiem….No nic do Strażnika światła. Nie zwracałem już uwagi na to kogo spotykam moje oczy wpatrywały się jedynie w samą świątynię, która tym razem miała formę białej wieży z schodami prowadzącymi na górę po zewnętrznej stronie budowli. Nie zważając na palące słońce wszedłem na górę. U celu przywitała mnie Strażniczka w postaci kobiecej formy z białego światła unoszącego się delikatnie nad podłogą. Niczym planeta otaczająca słońce jej kula krążyła wokół niej po orbicie. 

- Strażniczko światła, ja Magnus Istic….(Gestem ręki przerwała mi i zbliżyła się do mnie.) 

- MAGU, NALEŻYSZ DO INNEGO, KULA CIĘ NIE WYBIERZE. (Jej głos był spokojny i kojący niczym śpiew ptaków lecz jej słowa paliły niczym żar słońca.) 

- Błagam Strażniczko, przynajmniej pokieruj mnie we właściwym kierunku ! 

- WYCZUWAM BÓL W TWYM GŁOSIE, LECZ POMÓC CI NIE MOGĘ. 

- Dlaczego ?! Co zrobiłem nie tak ? (Jednak nie uzyskałem dalszej odpowiedzi… Wróciłem do Ashen do mojego mieszkania….) 

 

Na parterze przywitał mnie Raik, co on tu robi ? 

- Raik ? Co, co tutaj robisz ? 

- Chciałem sprawdzić co u ciebie, wiesz ja wczoraj zostałem wybrany przez Strażnika ziemi i pomyślałem... 

- Zostałeś wybrany….. 

- Aspekt ziemi mnie wybrał, więc jutro wyruszam do szkoły. Wiedziałeś, że szkołą jest Hajmingar ? To pod Himalajami ! 

- Gratulacje…. 

- Magnus ? Co się stało ? Co z twoim aspektem ? 

- Nie..... wybrał mnie….żaden mnie nie wybrał.. 

- Jak to żaden, czekaj czyli, co ? 

- Kiedy udałem się do Strażnika mroku ten mnie odrzucił, ale nie poprowadził mnie do tego, który ponoć mnie wybrał. Jedyne co usłyszałem to, że “należę do innego”. 

- Co to oznacza?  

- Nie wiem….Nigdy o czymś takim nie słyszałem. 

- A może zostałeś wybrany na wysłannika magii zrównania ? 

- Nie. W takich przypadkach Strażnik od razu ci mówi, że jesteś filarem równowagi tego świata i tak dalej…. To co mi powiedział brzmi jakbym już był wybrany przez jeden z aspektów. 

- Dziwne. 

- Ja muszę odpocząć, spróbuję jutro u pozostałych…. 

- Tak, co do odpoczynku się z tobą zgadzam. Jak będę już w szkole ziemi zapytam się arcymistrza o twój przypadek. 

- Dzięki Raik…. 

- Nie masz za co, tyle razy mi pomagałeś w akademii więc pora żebym i ja pomógł tobie co nie ? Tak czy inaczej to chyba na tyle. Odpocznij trochę, jesteś bardziej blady niż zwykle. 

- Heh, dobrze. Będziemy w kontakcie. 

 

Po tym jak się pożegnaliśmy ruszyłem prosto do pokoju. Raik miał rację gdy tylko zobaczyłem łóżko, niczym zaczarowane wzywało mnie do siebie uległem i zapadłem w sen. 

- Asuri…..Asuri….(Dziwne szepty pojawiły się w moim śnie….) Ven’Asuri….MAGNUS ! (Zerwałem się jak poparzony, ten głos był tak wyraźny….jakby ktoś naprawdę mnie wołał.)  

~ Ven’Asuri…. (Co...to nie był sen ? Ciągle go słyszę, ledwo ale wciąż. W dodatku jest on dziwnie znajomy...ten głos jest taki sam jak ta moc !) 

 

Czy to możliwe, ta moc za którą stoi ten tajemniczy głos odpowiada za to, że Strażnicy odmawiają mi pomocy ? Muszę to sprawdzić. Za pomocą medytacji zamiast ignorować głos skupiłem się tylko na nim. 

Po długim czasie znowu poczułem tę moc, tym razem postanowiłem się jej poddać. Szepty stawały się coraz bardziej intensywne, a w moim umyśle zaczął pojawiać się obraz jakiegoś miejsca….nie wiem gdzie to….Newdawn ? Centrum Newdawn ? Informacje napływają do mnie niczym potok. Wiem gdzie jest źródło. Przerwałem medytację ale głosy nie ucichły. Stały się za to silniejsze i wyraźniejsze...wciąż głos powtarzały słowo Ven’Asuri. nie wiem co to znaczy ale muszę to sprawdzić tak czy inaczej. Udałem się do mistrza portali, ten jednak od razu zauważył że coś jest nie tak. 

- Proszę zaczekać panie Istic. 

- Coś nie tak ? 

- Obawiam się, że tak jest pan pod wpływem jakiegoś czaru, którego nie jestem w stanie rozpoznać... 

- Bez obaw mistrzu mam wszystko pod kontrolą, muszę się tylko udać do centrum Newdawn. 

- Jest pan pewien ? Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego, jeśli to klątwa… 

- Tak jak mówiłem mam wszystko pod kontrolą. Proszę zabrać mnie do świątyni powietrza. (Jest ona umieszczona pośród szczytów gór Popielnych. Stamtąd powinienem dostać się do centrum kontynentu.) 

- Dobrze, mam nadzieję że wie co pan robi. 

Portal zabrał mnie pod świątynię, ja jednak natychmiast zszedłem ze szlaku prowadzącego w górę i udałem się w kierunku rosnących szeptów. Gdy upewniłem się że nikt mnie nie widzi mogłem swobodnie poruszać się za pomocą teleportacji. 

- Ka’Sum Vona’Mov….(Normalnie magii teleportacyjnej są w stanie używać jedynie magowie arcane lub mroku z czego ci drudzy poruszają się poprzez cienie. Mi udało się to obejść. Dzięki temu że jestem człowiekiem jestem w stanie używać czarnej magii i to właśnie robię. Może i jest to nielegalne ale to zaklęcie wykreowałem w taki sposób by było nieszkodliwe. Miałem wystarczająco długo czasu na praktykę. Poprzez ten czar moje ciało przemieszczało się w wybrane przez mnie miejsce i manifestowało się z czarnej masy. Czarny Teleport to chyba adekwatna nazwa. Jednak z powodu jej wizualnego efektu nie mogę pokazywać się z nim publicznie.) 

 

Teleportowałem się do mniej dostępnych miejsc w górach aż dotarłem w pobliże celu. Stąd pójdę już pieszo.Z każdym krokiem szepty nasilają się i są coraz wyraźniejsze. Gdy tylko dotarłem do centrum szepty ucichły momentalnie. 

Nagle moim oczom ukazał się nieznany symbol manifestacja, która żarzyła się przed moimi oczami wyglądała jak okrąg od, którego odbiegało osiem strzałek. Całość spowijał purpurowy płomień. Symbol zniknął tak szybko jak się pojawił ale pozostawił w moim umyśle wizję. Coś znajduje się tuż przed mną, pod tą stertą kamieni. Natychmiast zacząłem unosić mniejsze i średnie kamienie za pomocą telekinezy ,szepty powróciły tym razem były wyraźne. Żeński głos mówił słowo Ven'Asuri coraz głośniej i głośniej za każdym razem kiedy odrzucane kolejne głazy. Aż w końcu z trudem uniosłem ostatnią skałę, nie mogłem uwierzyć w to co widzę. To była kula aspektu, a raczej jej fragment. Emanował tą samą znajomą mi mocą...czułem jak mnie nawołuje... 

- Wypełnij swe przeznaczenie ! Dotknij kuli ! (Żeński głos dobiegał z wnętrza fragmentu.) 

- Co, kim ty jesteś ? 

- Wypełnij przeznaczenie…. 

- Jakie przeznaczenie ? (Wahałem się ale coś w głębi mnie chciało dotknąć tej kuli za wszelką cenę…) 

- Stań się sobą… 

 

Mimo ogromnych wątpliwości w końcu uległem. W momencie gdy moja dłoń weszła w kontakt z kulą wszystkie moje zmysły ucichły. Powoli zacząłem się zatracać….jedyne co czułem to budzącą się wewnątrz mnie moc….Otacza mnie ciemność.

MisticHD

Tagi:

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6093
Zobacz teksty użytkownika:

Aspekty Mocy - Rozdział 1 - Przebudzenie v2

Post#2 » 24 cze 2019, o 07:59

Może będzie ostro, ale, szczerze, Mistic, ręce lub witki potrafią opaść, gdy kolejny raz widzi się powtarzające się te same szkolne błędy, które były już wytykane, jak chociażby spacje po wykrzyknikach, kropkach i znakach zapytania. Wklejasz już kolejny raz przerobiony wstęp do swojego tekstu i o ile zmienia się treść - i tu doceniam, że chcesz szlifować i poprawiać - to forma dalej jest takim samym Quasimodo jak na wstępie. To naprawdę jest nieczytalne i podpada pod zapis regulaminu, że teksty o bardzo błędnym zapisie są do wylotu. Pomyśleć można, że autor raz poprawiony będzie chciał wyeliminować tak podstawowe błędy w zapisie i może wykaże się też odrobiną inicjatywy, by jednak coś zrobić w kierunku zaprzestania kaleczenia poprawności, ale jeżeli tego nie robi - a takie błędy uważam za najbardziej proste w poprawie - to odechciewa się czytać i komentować. Tym bardziej, że wyeliminowanie takich błędów to ułamek czasu, który ty poświęcasz na przerabianie samej treści, więc naprawdę nie rozumiem, dlaczego to tak wygląda.  

Po tym, jak wyglądają twoje teksty, mam wrażenie, że jesteś z tych, którzy chcą pisać, ale czytać - oj, już nie. Bo niestety wątpię, by osoba, która miała książkę w ręce więcej niż raz i świadomie ją przeczytała, a nie tylko ją przewertowała, bo trzeba było zaliczyć sprawdzian z lektury z polskiego, robiłaby np. taki kipisz w zapisie dialogów z podawaniem didaskaliów w nawiasie. Nigdy czegoś takiego nie widziałam, a myślałam, że przez ponad 10 lat udzielania się na forach literackich widziałam już całą paletę błędów, jakie może popełnić osoba, która z poprawnością rozminęła się na zakręcie, więc na swój sposób próbuje coś zapisać.  

Fajnie, że chcesz poprawiać swoje pisanie, ale nie da się tego robić na pół gwizdka. A ja nie żartowałam, pisząc poprzednim razem, że robisz tyle błędów, że każdy bardziej wyczulony na poprawność błędy nie będzie chciał tekstu czytać i komentować, a już tym bardziej, że po piątym tekście nic się nie zmienia w tej kwestii. Niby jesteśmy na forum szkoleniowym i właśnie po to, by wytykać innym błędy, ale jest pewna granica.

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości