[Half Life] Wszystkie życia świata - rozdział II

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika
Vampircia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 283
Zobacz teksty użytkownika:

[Half Life] Wszystkie życia świata - rozdział II

Post#1 » 5 paź 2019, o 12:06

Rozdział I: viewtopic.php?f=122&t=8088 

 

----- 

 

Rozdział II 

 

Mimo restrykcyjnego prawa, narzuconego przez rządy Kombinatu, życie w Mieście 17 nie było aż tak bezbarwne, jak mogłoby się z pozoru wydawać. Nawet najbardziej rygorystyczny system nie wygrałby z ludzką pomysłowością, więc czarny rynek kwitł, a przy odrobinie sprytu nawet najprzeciętniejszy mieszkaniec był w stanie nabywać pewne dobra z minionej epoki. Naturalnie Emir i jego towarzystwo znajdowali się nawet w lepszej sytuacji, bo niejednokrotnie owe dobra rekwirowali, niekiedy z zyskiem dla siebie samych, przez co często przeróżne przedmioty trafiały z powrotem w obieg i koło się zamykało. Zdarzało się też, że protektorzy zachowywali niektóre fanty dla siebie, przy cichym przyzwoleniu Kombinatu, który oferował różnorakie przywileje w zamian za ślepe posłuszeństwo. Najwyraźniej Mira mocno się wkradła w łaski swoich pracodawców, bo nie brakowało u niej niczego. Najlepszej jakości bimber, stół zastawiony smakołykami i Eurobiznes, który okazał się gwoździem programu tego wieczoru.  

W sumie na kameralnej imprezie znajdowało się pięć osób i w takim właśnie składzie toczyła się rozgrywka. Mira naturalnie nie omieszkała zaprosić Liwii, która od dawna uchodziła za jej najlepszą przyjaciółkę. Ta drobna dziewczyna o krótkich, mysich włosach zawsze trzymała się blisko niej. Mira traktowała ją trochę jak młodszą siostrę, zarówno w tym dobrym, jak i złym sensie. Czasem wspierała i chroniła, a czasem się nią wyręczała. Nie zmieniało to jednak faktu, że Liwia sporo Mirze zawdzięczała i poszłaby za nią nawet w ogień. 

Trochę bardziej intrygowała Emira obecność Laszlo, który nigdy nie był częścią „paczki”, ale najwyraźniej trzy lata to długi okres i trochę się pozmieniało. Laszlo zawsze golił głowę na zero, czego nie można było powiedzieć o jego zaroście. Nie należał do bardzo postawnych, ale braki w tężyźnie fizycznej nadrabiał błyskotliwością. W gruncie rzeczy był dość sympatyczny, ale jakoś on i Emir nigdy wcześniej dużo czasu ze sobą nie spędzali. 

Został jeszcze Wasilij. Małomówny typ, posturą dorównujący Emirowi, choć była to zdecydowanie jedyna cecha wyglądu, która ich łączyła. Miał urodę Skandynawa, jasną karnację, niebieskie oczy oraz krótkie blond włosy. Mimo że rzadko się odzywał, akurat jego Emir zawsze uważał za przyjaciela. Gdzie się jednak podziali pozostali, dawni znajomi? O to chyba póki co nie wypadało pytać. 

- Jestem ciekawa, jakby ta gra wyglądała, gdyby powstała teraz – rzuciła od niechcenia Liwia, przesuwając pionkiem po planszy. 

- Byłoby na niej dużo numerów – zaśmiała się Mira, po czym wstała i dolała wszystkim bimbru. Każdy wychylił po kieliszku. Trunek wszedł jak złoto. 

- Miałaś rację, dobre... - Laszlo otarł wargi. - Wracając do twojego pytania, Liw, to myślę, że taka gra miałaby spory potencjał. Zamiast domków budowałoby się bazy Komibnatu. 

- Albo kapsuły z głowokrabami w Ravenholm. - Emirowi również udzieliło się pokrętne poczucie humoru. 

- Zamiast planszy „więzienie” byłoby „Nova Prospekt” - dodała Liwia, segregując swoje fikcyjne banknoty. 

- Po prostu grajcie! - przemówił w końcu Wasilij, nie kryjąc irytacji. Najwyraźniej ręka go świerzbiła, a właśnie miała być jego kolej. 

Kiedy mówi się niewiele, każde słowo nabiera niesamowitej siły, przez co jedno zdanie wypowiedziane przez Wasilija sprawiło, że każdy momentalnie zamilkł i przez pewien czas gra była jedynym, na czym swą uwagę skupiało towarzystwo. 

- Więc... - w końcu Mira niepewnie odezwała się do swego najbliższego przyjaciela. - Opowiesz nam coś o swoim pobycie w Mieście 13? 

- Jest tam dokładnie tak samo, jak tutaj – westchnął Emir, rzucając kośćmi. 

- To po co tam wysłali? - wcięła się Liwia. 

- Prowadziłem szkolenia. 

Ku zdziwieniu mężczyzny, Mira zareagowała uśmiechem satysfakcji na jego, jakby na to nie patrzeć, dość banalne słowa. 

- Skoro muszą sobie sprowadzać typa z innego miasta, żeby ich uczył jak poprawnie rewidować i spuszczać wpierdol, to znaczy, że albo poziom zszedł na psy, albo są pod wrażeniem twoich umiejętności. - Kobieta oderwała się na moment od gry i spojrzała przyjacielowi prosto w oczy. Coś niepokojącego kryło się w jej wzroku. - Znam i myślę, że chodzi o to drugie. I bardzo, ale to bardzo liczyłam na to, że uda mi się zwerbować do swojej drużyny. A przy takich osiągnięciach twoja kandydatura na pewno zostanie zaaprobowana. Jeszcze w tym tygodniu napiszę tobie rekomendację. 

- Zaraz, zaraz... drużyny? Masz drużynę? - zdziwił się Emir. 

Mira już niejednokrotnie go zaskakiwała, ale tym razem kompletnie zgłupiał. Cokolwiek wyczyniała pod jego nieobecność, musiało to bardzo przypaść do gustu jej mocodawcom, bo mało kto cieszył się takim zaufaniem, by mieć jakikolwiek głos w kwestiach rekrutacji. 

- Jest pierwszą aspirującą, młotku. - Liwię cała sytuacja wręcz zaczynała bawić. - Żebyś ty widział, jaką akcję wymyśliła. Administrator osobiście wręczył jej jebany medal... 

- Cicho bądź! - Mira gwałtownie ucięła słowotok koleżanki. Wyraźnie się zdenerwowała i wyglądało na to, że nie wszystkim ma ochotę się chwalić ze swoich poczynań. 

Liwia potulnie zwiesiła głowę, zaś Emir postanowił nie drążyć temu, bo czuł, że tylko niepotrzebnie zepsułby atmosferę. W końcu to miało być spotkanie towarzyskie, czyli domyślnie coś przyjemnego. 

- Rozumiem, że was również zwerbowała? - Spojrzał na swych kompanów z lekką podejrzliwością. 

Jak zwykle Wasilij nie powiedział nic, ale po latach znajomości Emir umiał wyczytać słowo „tak” z samego jego spojrzenia. Liwia jedynie nieśmiało pokiwała głową. 

- Robota na lepszych warunkach – dorzucił jeszcze Laszlo ze spokojem. 

Nastawienie Emira do całej tej sprawy było zdecydowanie bardziej sceptyczne. Swoje widział, swoje słyszał i istniały granice tego, co zdołałby poświęcić za garść przywilejów. Ale wiedział, że ludzie są różni. Był całkowicie świadom faktu, że Mira od dawna chciała się dostać do Elity i brnęła do celu po trupach. Dosłownie. Ale mimo to nie wyobrażał sobie, by cokolwiek mogło zniszczyć ich przyjaźń. Czasem wręcz przerażał go jego własny brak krytycyzmu wobec przyjaciółki, ale po prostu nie umiał jej znienawidzić. Może dlatego, że znał ją lepiej, niż ktokolwiek inny i w głębi duszy tak naprawdę wiedział, co leży jej na sercu. 

- Zastanowię się – odparł. Nie chciał teraz robić kobiecie przykrości, choć znał już swą ostateczną decyzję. 

 

 

Emir opuścił imprezę z mieszanymi uczuciami. Cieszył się, że spotkał się z Mirą oraz paroma innymi osobami. Wspaniale było móc razem stworzyć namiastkę normalności, chociaż na chwilę. Jednak z drugiej strony poczuł się nieco wykorzystany. A przynajmniej odnosił wrażenie, że Mira próbuje go użyć do własnych rozgrywek, podobnie jak pozostałych. Nic dziwnego, że odcięła się od części dawnych znajomych. Pewnie w jej oczach uchodzili już za niegodnych jej uwagi. A może zbyt surowo ją oceniał? Może rzeczywiście chciała dla niego jak najlepiej, rozumiejąc to w trochę inny sposób niż on? Miał jej wiele do zarzucenia, ale jedno musiał przyznać: nigdy jeszcze się od niego nie odwróciła i nigdy nie zdradziła jego zaufania. 

Pogoda zmieniła się na gorsze. Było dość zimno i zaczynało padać. Emir stanął na podwórku i w świetle latarni zastanawiał się przez moment, czy nie wrócić się, by pożyczyć parasol. 

- Mam panu do przekazania ważną przesyłkę, panie Piticz. - Niespodziewanie padły słowa, przez które Emir prawie wyskoczył ze skóry. 

Odwrócił się gwałtownie i ujrzał przed sobą mężczyznę z teczką, tego samego, którego widział wcześniej na balkonie. Nieznajomy praktycznie wyrósł jak spod ziemi i protektor przez moment nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa. Jedynie gapił się w szczupłą, bladą twarz i zielone oczy, które prawie drążyły w nim dziurę. 

- Powiedziano mi, że jest pan na tyle rozgarnięty, by wiedzieć, co z tym zrobić – dodał dziwny jegomość, ignorując zdziwienie Emira i wręczył mu coś zawiniętego w szary papier. 

Chyba nikt ich nie obserwował, ale odruchowo protektor szybko schował przedmiot za koszulę. Zaś nieznajomy, bez dalszych wyjaśnień, odwrócił się i wszedł do kamienicy. 

- Czekaj... - Emir zreflektował się i ruszył za mężczyzną, ale gdy otworzył drzwi na klatkę schodową, w środku nie było już nikogo. 

 

 

Mira usiadła na łóżku z książką w rękach i z nostalgicznym uśmiechem spojrzała na kolorową okładkę. Niezbyt nową, ale w całkiem dobrym stanie. Otworzyła na pierwszym rozdziale i przeczytała początek: „W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit. Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem, ani też sucha, naga, piaszczysta nora bez stołka, na którym by można usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; była to nora hobbita, to znaczy: nora z wygodami.” Kobieta wzruszyła się niemalże do łez i od razu zrobiło jej się cieplej na duszy. Powracały wspomnienia dawnych czasów, szczęśliwego dzieciństwa, beztroskiego życia. Kochany Emir, tak dobrze ją znał, tak doskonale wiedział, czego jej potrzeba. Czasami zastanawiała się, jak to możliwe, że był jej tak wierny, że wciąż się z nią przyjaźnił. Czy odwróciłby się od niej, gdyby wiedział o wszystkim, co robiła pod jego nieobecność? Ryzykowała tak wiele swymi ambicjami, a jednak czuła, że to jedyny sposób, by przetrwać w tym świecie. 

Na kartkę spadła łza. Mira szybko otarła oczy, starając się opanować swój potok myśli. Zbyt wiele emocji zaczęło wypływać na powierzchnię, a to nigdy nie był dobry znak. Jeśli istniało cokolwiek, czego Mira przenigdy nie zamierzała okazywać, to słabość. Nie chciała się do niej przyznawać nawet przed samą sobą. 

Zadzwonił telefon. Kobieta westchnęła i chwyciła za słuchawkę. 

- Halo? - rzuciła od niechcenia, starając się trzymać emocje na wodzy. 

- Masz ten prezent, który ci dzisiaj dałem? - Sądząc po głosie, Emir był czymś mocno poruszony i zaniepokojony. 

- Tak, właśnie go trzymam – odparła Mira, zdziwiona, że przyjaciel dzwoni do niej o tej porze i pyta o takie rzeczy. 

Nastała chwila ciszy i przez moment kobieta zastanawiała się, czy aby nie zerwało połączenia. 

- Fajnie. To widzimy się na rozgrzewce o siódmej. - Emir niespodziewanie zakończył rozmowę. 

Dawno nie wypowiadał tego hasła, ale Mira pamiętała jego ukryte znaczenie. Z jakiegoś powodu mężczyzna potrzebował pilnie się z nią spotkać. W zasadzie wszystkie rozmowy telefoniczne w mieście były podsłuchiwane, więc nic dziwnego, że nie zdradził szczegółów. Jedyne czego Mira nie potrafiła pojąć, to co do tego wszystkiego miała książka o Hobbicie. 

 

 

- No dobrze, mów, co się stało, byle szybko. - Mira ziewnęła, bardziej wlokąc się niż biegnąc ze swym kompanem przez poranną szarugę. 

- Spotkałem mężczyznę w garniturze, gdy od ciebie wychodziłem. Dał mi coś, mówiąc, że będę wiedział, co robić. W domu to rozpakowałem i to była ta sama książka, którą ci podarowałem. Identyczna. Tylko wyglądała, jakby zdecydowanie więcej przeszła. I była dziwnie pokreślona – powiedział Emir niemalże jednym tchem. Najwyraźniej i jemu zależało na czasie. 

- Jaki mężczyzna w garniturze? - Mira nie potrafiła doszukać się sensu w wypowiedzi przyjaciela. Przyspieszyła jednak bieg, starając się nie wzbudzać żadnych podejrzeń. 

- Nie wiem, ale znał moje nazwisko. Do tego pojawił się nagle, a potem znikną bez śladu. Tak po prostu. Poważnie mówię, to było upiorne jak jasna cholera. 

- Masz przy sobie tą książkę? 

- Nie. Nie chciałem ryzykować. 

- No dobra, ale mówiłeś, że jest pokreślona. Co masz na myśl? 

- Jest w niej sporo liczb. Niektóre słowa, niektóre litery są podkreślone... Nie wiem... Może jest w tym jakiś wzór, ale nie miałem czasu się w to zagłębiać. 

Mira nagle zatrzymała się, wzięła głęboki wdech i spojrzała mężczyźnie prosto w oczy. 

- Wiesz, co ja myślę? Ktoś albo robi sobie z ciebie jaja, albo podpuszcza. Na razie najlepiej to będzie zignorować – powiedziała z pełną powagą. 

- Skąd wytłumaczysz tę samą książkę? 

Wyglądało na to, że rozmowa jednak nie dobiegła końca, więc Mira znowu ruszyła truchtem przed siebie. 

- To popularne wydanie. Dobrze wiesz, że po czarnym rynku krąży wszystko – mruknęła. 

- Nikt nie wiedział, że ją mam – zaprotestował Emir. 

- Jasne – parsknęła kobieta. - Obserwują nas praktycznie dwadzieścia cztery godziny na dobę, a ty myślisz, że to problem zajrzeć komuś w bety? 

- Serio aż tak bardzo ktoś chciałby mi zrobić wodę z mózgu? Po co? 

- Mnie nie pytaj, wiesz, że ten świat jest pojebany. Po prostu zlej to na razie, rób swoje, a pewnie wszystko prędzej, czy później się samo wyjaśni. 

Emir westchnął. Widać było, że rozmowa ani go nie uspokoiła, ani do końca nie przekonała, ale podziękował za wysłuchanie i przyjaciele rozeszli się w swoje strony. 

 

 

8 marca 

 

Tego dnia pogoda dopisywała. Panowała całkiem przyjemna temperatura i praktycznie nie wiało. Słońce wisiało wysoko na nieboskłonie i pomimo zachmurzenia, jego promienie od czasu do czasu wyzierały, ożywiając nieco widok podniszczonych kamienic. 

- Dlaczego musimy to robić? - mruknęła Liwia, siedząc wraz Mirą na balkonie jednego z budynków i obserwując miasto przez sporą lornetkę. 

- Bo skanery nie wyłapią wszystkiego, co podejrzane. Potrzebny jest czynnik ludzki – wyjaśniła ze znudzeniem starsza z kobiet. Siedziała oparta o ścianę i jak gdyby nigdy nic bazgrała coś ołówkiem w książce od Emira. 

- Myślałam, że jak awansujemy to wiesz... będzie bardziej ekscytująco. A w sumie to chyba nic się nie zmieniło. 

- Jak to się nie zmieniło? Dali nam nowe mundury. 

- Taa... nowe. Kolor jest trochę inny i tyle. A w brązowych gaciach i granatowej kurtce mi nie do twarzy. - Liwia na moment oderwała się od lornetki i spojrzała na koleżankę. 

- Przez większość czasu i tak nikt nie ogląda twojego ryja, głupia! 

- Chodzi mi o to, że... 

Mira przerwała koleżance, unosząc palec wskazujący w geście olśnienia. 

- Czerwona opaska na ramieniu! - oznajmiła. - To jest ważna zmiana. Budzi respekt. Może nie aż tak jak symbol pękniętej czachy, ale jednak. No i nie zapominaj o bimbrze i słodyczach. 

Dopiero teraz Liwia w pełni zwróciła uwagę na to, czym właśnie zajmowała się jej koleżanka i nieco zbladła. 

- Żartujesz?! Czytasz książkę na służbie? - zbulwersowała się nieco. 

- Nie czytam, tylko rysuję kwiatki, zresztą... nikt się nie przypierdoli. Nigdy się nie przypierdalają, jak się odwali robotę. 

- Jak na razie to ja odwalam robotę. - Liwia z wyraźną irytacją wróciła do obserwacji. 

- Sama się wiecznie przechwalasz jaki masz super wzrok i jaki zajebisty z ciebie snajper, to masz. Poza tym to ja jestem pierwszą aspirującą, a ty drugą, więc kto wydaje polecenia? 

- Wiesz... wyższa ranga nie oznacza wysługiwania się innymi. 

- No... w pewnym sensie oznacza. 

Mira szybko ugryzła się w język, gdy zauważyła nadlatujący skaner. Mimowolnie trochę się przestraszyła i schowała książkę za kamizelkę kuloodporną. 

- No dobra, możemy się zmienić – rzuciła i praktycznie przepędziła Liwię ze stanowiska. 

- Och... Rozumiem... - Usłyszała tylko kąśliwą uwagę za plecami, gdy sama gapiła się przez lornetkę. 

W zasadzie Liwia miała sporo racji. To zajęcie wydawało się nieco bez sensu, biorąc pod uwagę fakt, że ostatnimi czasy praktycznie nic się nie działo. Najwyraźniej mieszkańcy zostali już tak wytresowani, że bali się nawet pierdnąć bez pozwolenia. 

- Zrobimy tak... - Mira oderwała się od lornetki i westchnęła. - Ty gapisz się w to dalej, a ja ci oddaję swój miesięczny przydział czekolady. 

- Stoi! 

Przekupstwo zadziałało, bo Liwia poderwała się ochoczo i z uśmiechem na twarzy wróciła do głównego zajęcia. Mira z powrotem oparła się o ścianę i wyjęła książkę. 

- Jakby się działo coś ciekawego, to mów – dodała od niechcenia. 

- Hmmm... zobaczmy... - Liwia przeskanowała całą panoramę. - Ooo, jakiś facet się rozbiera. Zdejmuje spodnie... łał. 

- Pokaż! - Mira aż się poderwała z podekscytowaniem. 

- Żartowałam. - Młodsza kobieta wybuchnęła śmiechem. 

Pierwsza aspirująca tylko mruknęła coś pod nosem i mocno zirytowana pochwyciła książkę. Nie odezwała się jednak ani słowem. Energicznymi pociągnięciami ołówka zaczęła cieniować swoje kwiatki. Ich widok działał na nią uspokajająco, więc skoncentrowała na nich całą swoją uwagę. Przez jakiś czas przyjaciółki milczały. 

- Ty, brodacz w szaro-pomarańczowym skafandrze się nagle zmaterializował! - młodsza kobieta oznajmiła tak głośno, że jej towarzyszka prawie podskoczyła. 

- Wal się, Liw! - Tym razem Mira zdenerwowała się nie na żarty. 

- No ale serio... 

- Brodacze w skafandrach się nie materializują tak po prostu, chyba że w twoich zboczonych snach! 

- No, kurwa, sama zobacz! 

Mira zrobiła tak, jak powiedziała jej koleżanka, ale jedyne co ujrzała to ta sama, nudna zabudowa, co wszędzie. Spojrzała na Liwię z jeszcze większym wyrzutem. 

- Był tam, przysięgam. Pewnie zdążyła nawiać – tłumaczyła się rozpaczliwie drobniejsza dziewczyna. 

Przez moment Mira wpatrywała się towarzyszce prosto w oczy i powoli zdenerwowanie zaczęło z niej uchodzić, gdy zdała sobie sprawę, że nie ma przed sobą wzroku osoby, która kłamie. Naprawdę musiało się wydarzyć coś dziwnego. Zmianę nastroju przypieczętowało radio, w którym nagle ogłoszono czerwony alarmy, podając znajomy już rysopis. 

- Kurwa, Liw, miałaś typa praktycznie na celowniku – powiedziała Mira z wyrzutem, starając się opanować emocja na tyle, na ile to było możliwe. 

- A ty byś postąpiła inaczej? Też totalnie zgłupiałaś. 

Rozmowa mogłaby się ciągnąć w nieskończoność, ale do Miry wreszcie dotarło, że nie ma czasu się wygłupiać i być może właśnie pojawiła się życiowa szansa, żeby się wykazać. 

- Chciałaś robić coś ekscytującego, to proszę bardzo. Pokaż wszystkim co to znaczy metr sześćdziesiąt maszyny bojowej – rzuciła młodszej koleżance maskę i sama ubrała swoją. 

Niebo nieco bardziej spochmurniało i zerwał się chłodny wiatr. Pogoda nie nastrajała już tak pozytywnie, ale teraz nie miało to żadnego znaczenia. 

 

----- 

 

Rozdział III: viewtopic.php?f=122&t=8135

Obrazek

Tagi:

Awatar użytkownika
Cam
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 6511
Zobacz teksty użytkownika:

[Half Life] Wszystkie życia świata - rozdział II

Post#2 » 8 paź 2019, o 08:35

Mimo, że rzadko się odzywał 

Mimo że to wyjątek, nie stawiamy przecinka. 

 

zaśmiała się Mira, po czy, wstała i dolała wszystkim bimbru. 

Po czym, zbędny jest też ten przecinek.  

 

Jeszcze w tym tygodniu napiszę cię rekomendację. 

tobie 

 

- Rozumiem, że was również zwerbowała? - spojrzał na swych kompanów z lekką podejrzliwością. 

Zapis dialogów. 

 

Był całkowicie świadom, faktu że Mira od dawna chciała się dostać do Elity i brnęła do celu po trupach.  

Szalony przecinek pojawił się o słowo za wcześnie. 

 

- Spotkałem mężczyznę w garniturze, gdy od ciebie wychodziłem. Dał mi coś, mówiąc, że będę wiedział, co robić. W domu to rozpakowałem i to była ta sama książka, którą ci podarowałem. Identyczna. Tylko wyglądała, jakby zdecydowanie więcej przeszła. I była dziwnie pokreślona – Emir wypowiedział wszystko niemalże jednym tchem. Najwyraźniej i jemu zależało na czasie. 

Zapis dialogu. 

 

- Skąd wytłumaczysz tą samą książkę? 

tę 

 

Plus masz w sumie dość zaawansowaną zaimkozę ;) 

 

Szczerze powiedziawszy, twoje postaci mają taki sam styl wypowiedzi i to razi, bo właściwie to, co czyni postaci ludźmi, jest też to, w jaki sposób się wypowiadają. Dla mnie też wydają się bez charakteru - trudno mi cokolwiek o nich powiedzieć. Może to kwestia tego, że to fanfik, może to są postaci z gry i dlatego nie poświęcasz więcej uwagi ich kreacji, bo kto grał, już je zna, ale ja nie grałam i dla mnie to póki co imiona, nie osoby. Dlatego niestety dla mnie rozdział to sytuacje i rozmy, które nie mają dla mnie większego znaczenia, trudno zaangażować mi się w tekst, jest dla mnie pusty, bo nie znam kontekstu. Pewnie nie jest to fanfik dla mnie. 

Jeżeli chodzi o styl jeszcze, dialogi miejscami są gołe, wyglądają, jakby zostały napisane na szybko i nigdy nie uzupełnione o opisy. Co do samych opisów - przydałoby się kierować taką prostą zasadą, jak "Show - don't tell". W tym rozdziale dalej w dużej mierze relacjonujesz, nie opowiadasz, wkradają się też ekspozycje, sprawia to miejscami wrażenie pójścia na skróty - zamiast wprowadzić te informacje w dialogu lub w odpowiedniej chwili, zblokowujesz je jako jeden opis.  

Ale fakt, jest lepiej w porównaniu do jedynki, rozpisywanie pióra widać.


Awatar użytkownika
Vampircia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 283
Zobacz teksty użytkownika:

[Half Life] Wszystkie życia świata - rozdział II

Post#3 » 8 paź 2019, o 09:09

Dziękuję. Większość postaci jest wymyślona przeze mnie.
Obrazek

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości