Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Łzy Niewiernego [fragment]

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika
Briala
Jeż harcownik
Jeż harcownik
Posty: 363
Zobacz teksty użytkownika:

Łzy Niewiernego [fragment]

Post#1 » 7 paź 2019, o 12:42

Może niektórzy już przypadkiem natknęli się na to gdzieś w sieci. W każdym razie wydaje mi się, że zrobiłam trochę postępów, również w kwestii stylu. Ponieważ rozdziały mam po 20 stron, nie chcę nikogo tym męczyć i mordować. ;) Dlatego wrzucam tylko trzy początkowe scenki. Będę wdzięczna za wszelkie uwagi, również co do stylu: czy w miarę przyjemnie się czyta, jest zrozumiałe i czy "czuć" tę bezimienną postać. :) 

 

_ _ _ _ 

 

Od kilku minut stała z założonymi na plecach rękoma, wpatrując się w błękit rozlany za oknem. Morskie fale poruszały się niemalże bezgłośnie, stapiając się gdzieś na horyzoncie z bezchmurnym niebem. Prawie ich nie rozróżniała. 

172 skupiła wzrok na nikłym zarysie swojego odbicia rysującego się na szybie. Twarz wydała się nagle niepokojąco obca. Jakby całość była na swoim miejscu, ale pojedyncze elementy nie pasowały do układanki. 

Absurd, pomyślała, odwracając wzrok. 

Czy to możliwe, żeby zapomniała, jak wyglądała? Przez moment walczyła z pokusą, by sięgnąć w stronę sinego oka, ale zamiast tego mocniej zacisnęła palce założonych na plecach rąk. Pewne zachowania były niepożądane. Musiała o tym pamiętać. Mogła podejść do umieszczonego w łazience lustra, ale nie czuła się na to gotowa. 

Jeszcze nie. 

Zwróciła się w stronę wnętrza pokoju, nie wiedząc, co ze sobą zrobić. Miała czas wolny. Jak miała go spędzić? Może ją sprawdzali? Może tak naprawdę powinna pokazać im, jaka jest pracowita? Nagły ucisk w piersi stłamsił ją swą siłą. Świadomość, że zmarnowała tak dużo czasu na wgapianie się w przestrzeń, stała się niemalże nie do zniesienia. To uczucie, wymieszane z palącą koniuszki palców bezradnością, burzyło cały świat. 

– Co mam robić? – zapytała wcześniej wychodzącego oficera, którego pęknięta maska dziwnie błyszczała w ostrym świetle słońca. 

Zatrzymał się w otwartych drzwiach, z dłonią ułożoną na klamce. Odwrócił się ku niej i przez chwilę milczał, obserwując z cieniem zaciekawienia. Poza tym 172 dostrzegła w jego oczach coś dziwnego. Nie potrafiła tego nazwać. 

Stał ledwie krok od niej, ale zdawało się, jakby dzieliła ich przepaść tak daleka, że prawie go nie słyszała. 

– Nie wiem – odparł wreszcie tonem zabarwionym rozbawieniem niezrozumiałym dla 172. – To twój wolny czas. 

Zostawił ją samą, z pożerającą myśli pustką i strachem spłycającym oddech. Próbowała nad tym zapanować, wpatrując się w dal, ale im dłużej to robiła, tym bardziej niechciane uczucia przejmowały nad nią kontrolę. 

172 czuła teraz, jak pot z wnętrza dłoni powoli przesiąkał przez materiał koszuli. Nie potrafiła zmusić się, by opuścić ręce swobodnie wzdłuż tułowia. Ten chwyt zdawał się jedyną stabilną rzeczą w tej chwili. 172 była przekonana, że jeśli tylko rozluźni uścisk, upadnie i utonie w szarej wykładzinie. 

Co powinna robić do rana? Oczywiście, będzie spać w nocy, ale do tej pory? Było najwyżej południe. Upewniłaby się, gdyby miała zegar, ale wiedziała, że jeszcze długo nie zasłuży na taki luksus. Wcześniej opowiadali jej trochę, że pewne rzeczy dostaje się z czasem. Na swój musiała jeszcze poczekać, a przedtem się wykazać. 

Dotychczas o tej porze ćwiczyła. Nie liczyła na to, że uda się jej wykonać większość ćwiczeń w tak niewielkiej przestrzeni. Zrzuciła z siebie opinającą ciało koszulę, zostając w spodniach i sportowym staniku. Powoli opadła na kolana, a później wsparła się na rękach. Mięśnie napięły się w znajomej pozie; uczucia spokoju, pewności oraz bezpieczeństwa powoli rozlały się po ciele. Jedno powtórzenie, drugie, trzecie, piętnaste i ileś następnych, gdy 172 przestała liczyć, skupiona na znajomej, pożądanej rutynie. Gdy tylko odsunęła od myśli ocierające się o ramiona łóżko i szafkę, wszystko wydawało się jak dawniej. Wyuczone. Znajome. 

Właściwe. 

Wreszcie opadła z sił, ale nie czuła się z tym źle. Stan, w którym oddech przyspieszał, a mięśnie drżały z wyczerpania, był dobry. Znaczył tyle, że żyła. Poszła pod prysznic, nie spoglądając na swoje odbicie w niedużym lustrze nawet przez chwilę. Przekręciła kurek w stronę, która wskazywała ciepłą wodę. Zadrżała na całym ciele, gdy skórę siekły początkowo lodowate krople, ale zaraz stały się przyjemnie obojętne. 

Właściwie była tym zaskoczona. Ciepło było jej ostatnimi czasy niezwykle obce. Teraz koiło zmęczone mięśnie, choć jednocześnie drażniło strupy na wreszcie gojących się ranach. 172 wsparła głowę o kafle. Mogłaby tak tkwić przez jakiś czas. To uczucie było nowe. Dobre. Może nie często jej na coś takiego pozwolą, dlatego musiała je zapamiętać. Zamknąć w sobie na potem. 

Odsunęła się powoli. Narysowała na zaparowanych kaflach kilka przecinających się bez ładu linii, nic nieznaczący wzór, który natychmiast zmyły kolejne krople. 

Potem miało przecież nie nadejść. Była tu, w Akademii. Nie tam. Po prostu. Nie tam. 

Przyjęli ją w swoje szeregi. Zaliczała się do najlepszych. Nie zamkną jej już w ciemnym, ciasnym pomieszczeniu, w którym będzie mogła tylko stać. Tutaj da się usiąść, położyć i zasnąć. Będzie mogła tu wrócić i zostać sama. Będzie mieć czas wolny. Będzie mogła wszystko, kiedy jeszcze niedawno nie mogła nic. 

Gdy wyszła, odbicie w lustrze wpatrywało się w nią czujnie. Białe włosy kleiły się do smukłej twarzy. Zapadłe oczy obserwowały uważnie, doszukując się wszelkich nieprawidłowości. 172 położyła dłoń na gładkiej tafli. Odbicie odpowiedziało tym samym. Faktycznie, zupełnie obce. Nie poznawała tej osoby. Białe oczy lustrowały każdy zakamarek duszy 172, pytając „kim jesteś?” – „jestem tobą” chciała odpowiedzieć, ale odbicie zdawało się niewzruszone, jakby zupełnie nie wierzyło w te słowa. 

Może sama trochę nie wierzyła. 

 

* * * 

 

Obudziła się o świcie. Rozczesała włosy tego obcego człowieka, w którego ciele tkwiła, starając się ich nie uszkodzić – w końcu nie należały do niej. Tylko je pożyczała, jak całą resztę, twarz, dłonie, oczy, i chciała oddać w możliwie nienaruszonym stanie. Ach, gdyby tylko pamiętała, jak wyglądały te, które należały do niej, sprawa byłaby łatwiejsza. Wiedziałaby, czego szukać, może nawet gdzie. 

Gdy usłyszała dźwięk gwizdka, zamarła. Czy miała wszystko? Spodnie, skarpety, koszula… pasek. Gdzie był pasek?! W szaleńczym pędzie rzuciła się do komody, by wysunąć z niej szuflady. Najlepiej wszystkie naraz, jeśli tylko by mogła. Nie pierwsza, nie druga, trzecia? Też nie! Panika ścisnęła gardło, aż nie pozwoliła złapać tchu. 172 obróciła się w miejscu. Łóżko. Zostawiła go na łóżku! 

Drżące palce w pośpiechu przeplatały pasek przez kolejne szlufki. Szarpały nerwowo, kiedy się zablokował, choć nie przyniosło to poprawy. W końcu 172 poradziła sobie i ze sprzączką. Zostały buty. Straciła niemożliwie dużo czasu. Jak mogła być tak głupia?! I to pierwszego dnia! 

Sznurowała je w pośpiechu, aż ominęła jedną dziurkę. Zorientowała się niemalże przy samym końcu. Nie mogła tak wyjść. Jeszcze raz. Spokojnie. Będzie dobrze. Da radę. Lewo, prawo, lewo, prawo, sznurowadło przesuwało się ku górze zdecydowanie za wolno. 172 wreszcie się wyprostowała. Omiótłszy pomieszczenie spojrzeniem, stwierdziła, że wszystko było na swoim miejscu. Obciągnęła koszulę, bo trochę wyszła ze spodni, otarła ręką pot z czoła – chciała wyglądać możliwie nienagannie. Wreszcie była gotowa do wyjścia. 

Zaraz. 

Odwróciła się w stronę łóżka. Koszulka leżała trochę krzywo. Wygładziła ją, i przy okazji spodenki do spania, co najmniej o dwa razy więcej, niż powinna, ale ostatecznie ruszyła do drzwi. Kiedy wyszła, z zażenowaniem zorientowała się, że zdecydowana większość adeptów znajdowała się już na zewnątrz. Lekko rozsunęła nogi, odmierzając w głowie odpowiedni rozstaw, uniosła podbródek i splotła za plecami ręce. 

Liczyła w myślach, starając się dostosować kolejne wdechy i wydechy do przewijających się numerków. Raz, dwa, trzy, cztery… Raz, dwa, trzy, cztery… 

Najwolniejszy adept ostatecznie znalazł się przed swoimi drzwiami. Oficer przeszedł do niego, wyszeptał coś na ucho, a potem przeszedł z nim do jego pokoju. Z cichym stukotem zamknął za sobą drzwi. Na korytarzu zaległa męcząca cisza, aż wreszcie dało się słyszeć trzask łamanego drewna, kilka sapnięć i ciszę. Długą, dławiącą, przeciągającą się niemalże w nieskończoność. 

Przez chwilę brzęczało 172 w uszach, na szczęście zamek wreszcie kliknął cichutko i odetchnęła z ulgą. Zamrugała kilkukrotnie, próbując skupić wzrok na numerze przed sobą. Oficer już miał przejść na koniec korytarza, gdy niespodziewanie zatrzymał się przy niej. 

Przyglądał się 172 w milczeniu, aż wreszcie uniósł dłoń i sięgnął ku jej szyi. Poczuła to, gdy tylko jego palec zetknął się z odstającym kołnierzykiem koszuli. Zimny pot wstąpił na jej skronie. Ręka oficera przesunęła się wyżej, ku twarzy, by niemalże czule objąć policzek. Jednak po chwili palce zacisnęły się, boleśnie wpijając w skórę. 172 nie znalazła w sobie dość odwagi, by podnieść wzrok. 

Kątem oka dostrzegała gładką, białą maskę ukrywającą twarz. Jego oczy, ciemne i czujne, zupełnie nie pasowały do tej chłodnej, jasnej pustki, pod którą się ukrywał. 

– Co to ma być, żołnierzu? – wyszeptał, pochyliwszy się ku niej tak, że mogła czuć drażniący zapach jego wody po goleniu. – Jesteś pierdolonym adeptem w Akademii. Masz się godnie prezentować. Jaki przykład dajesz kolegom, hm? 

172 karnie opuściła wzrok, ale żadne słowa nie wydobyły się z jej gardła. 

– Masz mi coś do powiedzenia? 

– Moje życie jest służbą – odpowiedziała, zniżając głos do zawstydzonego szeptu. 

Ledwie skończyła wymawiać ostatnią sylabę, cały świat nagle zawirował, zadzwoniło jej w uszach, a rwący ból promieniował od policzka. Na szczęście ustała, choć cofnęła się pół kroku i wpadła na drzwi. 

Oficer parsknął z pogardą. 

Niesamowicie delikatnie poprawił odstający kołnierzyk. Spojrzał na nią raz jeszcze, a jego milczenie znacznie się przeciągało. 172 błagała w myślach, by nie kazał jej zostawać w pokoju. Była gotowa paść na kolana i skamleć, jeśli będzie trzeba. Ale oficer niezbyt czule poklepał ją po policzku. Wydał z siebie dziwny dźwięk, coś na granicy śmiechu, może pomruku. Nie musiała widzieć jego twarzy, by wiedzieć, że się uśmiechał… i jak się uśmiechał. 

– Zbiórka w szeregu! 

Wreszcie, pomyślała z ulgą, gdy się odwrócił. Nie zdążył zobaczyć, jak łzy bólu napłynęły jej do oczu. 

 

* * * 

 

Do dużej sali wykładowej dotarli w równym rządku. Jeśli ktoś się z niego wyłamał, prowadzący oficerowie natychmiast prostowali wszelkie uchybienia. 172 nigdy nie sądziła, że kiedykolwiek będzie musiała włożyć tyle sił w skupienie się, by wykonać tak prozaiczną czynność jak chodzenie. Ale nie mogła pozwolić sobie na błąd. 

Zajęła kolejne wolne miejsce obok nerwowego, drżącego na całym ciele chłopaka, starając się nie zerkać w jego stronę. Nawet kątem oka widziała teraz, że wyglądał, jakby miał zaraz się zrzygać. Był czerwony na twarzy, a na czole wykwitał mu pot, jakby właśnie obiegł dwanaście razy cały plac apelowy. Chyba mieszkał naprzeciw niej. Nie była pewna. Na zbiórce bardziej wpatrywała się w numer niż stojącą naprzeciw osobę. Zarówno jego zachowanie, jak i to, że siedzieli tak blisko katedry sprawiało, że sama czuła się nieco niespokojnie. 

Znajdujący się w rogu pomieszczenia oficerowie rozmawiali cicho; poza szmerem ich szeptów w sali panowała idealna cisza. Widocznie na kogoś czekali. 172 starała się dojrzeć cokolwiek, co pomogłoby jej rozróżnić stojących w grupie ludzi w sposób inny niż kolor włosów, ale nadaremnie. Podejrzewała, że jeden z oficerów był kobietą, ale przez maski oraz obszerne płaszcze nie była do końca pewna. Mogła określić jedynie stopnie, patrząc na kolory. Poza oficerem medycznym, którego jasny płaszcz przecinał czerwony krzyż, wszyscy mieli identyczne, szare okrycia. Brakowało białego. To na starszego oficera musieli właśnie czekać. 

Wreszcie przyszedł i przywitał się ze swoimi pomocnikami krótkimi, mocnymi uściskami dłoni. On również nosił płaszcz i maskę, ale było w jego postawie coś dziwnie dekoncentrującego, może nawet nienaturalnego. Gdyby się zastanowić, 172 powiedziałaby, że widziała w nim coś… coś… niepokojącego. I nie chodziło wcale o to, że cały nastrój Akademii nie był zbyt, cóż, gościnny. Nawet nie o to, jak bardzo czarne włosy oficera kontrastowały z bielą. To uczucie niepokoju, kiedy obserwowała jego ruchy, objawiało się dziwnym uciskiem gdzieś z tyłu głowy. Jakby jakieś myśli próbowały się z niej wyrwać i poukładać, ale nie miała dość sił, by je złapać i wyciągnąć na wierzch. 

Nie chciała, a nawet nie powinna dłużej tego roztrząsać. Może lepiej, że pozostawały za szczelnie zamkniętymi drzwiami. Może właśnie tam było ich miejsce. 

Oficer obrzucił leniwym wzrokiem rzędy znajdujące się gdzieś na końcu pomieszczenia. Zdawałoby się, szukał kogoś w tej mieszance bladych twarzy, ale zaraz odwrócił wzrok, spoglądając na mówiącego do niego oficera, który ich tu przyprowadził. Coś przewróciło się w żołądku 172, a może to sam żołądek zdecydował wywrócić się na lewą stronę – w końcu nic dziś jeszcze nie zjadła. Co, jeśli młodszy oficer wspomniał coś o jej wcześniejszym żenującym zachowaniu? 

Wzdrygnęła się i skrzywiła bezwolnie, ale zaraz przywołała do porządku. Upiekło się jej, nie powinna nadużywać dobroci oficerów. Zacisnęła mocno palce, wbijając paznokcie we wnętrze dłoni. Znajomy ból pozwolił przywrócić myśli na właściwe tory. Musiała unikać takich sytuacji w przyszłości. Czysty umysł – głowa na karku, mawiali. 

Oficer medyczny włączył mikrofon, odchrząknął i przemówił, skupiając na sobie uwagę adeptów. 172 rozluźniła palce, pozwalając, by jego spokojny głos wlał się do jej uszu. 

– Jeśli jeszcze nie zapomnieliście o swojej przeszłości, najwyższy czas, byście to uczynili – oznajmił spokojnie, obserwując ich reakcje. – Dziś wkraczacie bowiem w szeregi najlepszych. Większość z was, jeśli nie wszystkich, wyciągnęliśmy całkowitego gówna. Tutaj macie szansę stać się kimś. 

Nie wiedziała, dlaczego, ale jego spokojny, monotonny głos, przywodzący na myśl recytowanie wierszyka w szkole, sprawił, że nie potrafiła uwierzyć w ani jedno jego słowo. A przecież mówił prawdę, czyż nie? 

172 poczuła się nagle niesamowicie nieswojo. Jakby źdźbło trawy łaskotało ją za kołnierzykiem. Przełknęła ślinę możliwie spokojnie i, nie poruszając głową, rozejrzała się po sali. Łaskoczące uczucie nasiliło się, gdy napotkała spojrzenie starszego oficera. Z trudem złapała oddech, nie wiedząc, co powinna zrobić teraz, kiedy oboje wpatrywali się w siebie w milczeniu. Nie wypadało odwrócić wzroku, kiedy oficer patrzył, ale w pierwszej kolejności powinna wpatrywać się w mówiącego medyka. 

Mężczyzna spoglądał na nią nieco nieodgadnionym spojrzeniem. Miała wrażenie, że jego oczy przepełniało zaciekawienie. Źrenice przesuwały się powoli, aż wreszcie spojrzał 172 prosto w oczy. Z trudem to znosiła, a jednak nie potrafiła odwrócić wzroku. 

Oficer o brązowych włosach szturchnął go i wreszcie tamten spojrzał w podłogę. 172 czym prędzej wykorzystała tę okazję i wbiła spojrzenie w medyka, obiecując sobie, że drugi raz nie popełni tego błędu. Stłumiła dreszcze z nadzieją, że nie chodziło o poranną wpadkę. 

Spotkanie przebiegało bez dalszych rewelacji. Oficer nie spojrzał już na nią, co odebrała za dobry omen. Może to przypadek. A może spoglądał na tego dziwnego chłopaka. Jaki miał numer? 173? Na pewno. To on dziwnie się zachowywał. Nie ona. Nie było powodów do obaw. Kiedy rozdawali im mapki, żaden z oficerów, nawet ten, który ich tu przyprowadził, nie wrócił do nieprzyjemnego zdarzenia. Może niepotrzebnie się przejmowała. 

Teraz mieli udać się do stołówki. Wprost marzyła, by wreszcie coś zjeść. Nie wiedziała, jak miałaby wyglądać stołówka, ale wszystko brzmiało lepiej niż breja w misce przez ostatnich kilka miesięcy. Przełknęła głośno ślinę, ledwie powstrzymując się od oblizania ust. Wreszcie wstała i poszła za kolegami z naboru w kierunku wyjścia. Żołądek niemal wywrócił się jej na lewą stronę na myśl o pełnowartościowym posiłku. Ach, gdyby tylko była na tyle dobra, by dostać się pod opiekę któregoś z oficerów. Wybrańcy podobno mieli indywidualny plan posiłków dostosowany do zapotrzebowania. Oczywiście, da z siebie wszystko, ale w najśmielszych snach nie sądziła, żeby… 

– Ty, stój. – Dotarło do jej uszu i nie miała wątpliwości, że chodziło właśnie o nią. 

Zamarła z szeroko otwartymi oczyma. Wstrzymując oddech, nasłuchiwała kolejnych poleceń. Pot wykwitł i spłynął wzdłuż kręgosłupa niemal natychmiast, kiedy ten sam głos, przytłumiony nieco przez maskę oficera, rozległ się ponownie: 

– Kazałem wam się zatrzymać? Dalej. – Początkowo spokojny ton zabarwił się warknięciem. 

Tym razem to dziwne, niedające spokoju uczucie ponownie wpełzło pod jej skórę, mimo że mężczyzna w ogóle na nią nie spoglądał. Miała wrażenie, że już kiedyś go słyszała. I nie myślała wcale o ostatnich miesiącach, w których ją układali. Może to przez tę maskę. Pewnie tylko się jej wydawało. Umysł czasem lubił płatać głupie figle, zestawiając teraźniejszość z przeszłością. 

– Odwróć się – padło kolejne polecenie. 

Wolno, sztywno, jakby ktoś przywiązał 172 do pleców długi kij, odwróciła się w stronę oficera. Przypomniała sobie, że powinna oddychać i kolejny wdech okazał się dużo głośniejszy oraz bardziej niespokojny, niż powinien. Powoli podniosła głowę i natychmiast napotkała na spojrzenie mężczyzny. Jeśli wcześniej wzbudzało niepokój, teraz z pewnością ją sparaliżowało. Nie musiał nic mówić. Po prostu stał z założonymi na piersi rękoma, obserwując twarz 172, jakby starał się wyczytać cokolwiek, co mogłoby się przydać. Biały płaszcz, sięgający mu połowy łydki, poruszał się nieznacznie, mimo że wewnątrz nie dało się czuć żadnego ruchu powietrza. 

Oficer przesunął spojrzenie niżej, do marynarki. Poruszył się nieco nerwowo, aż wreszcie jego ręce rozluźniły się i palcem prawej dłoni podważył blaszkę z numerem, wszytą na granatowym materiale. Przyglądał się jej w milczeniu. 172 nie wiedziała, co powinna zrobić. Stała zupełnie zdezorientowana, przełykając strach. Gdyby tylko rozproszyła się choć na moment, jej płuca z pewnością zapadłyby się w sobie, wyciskając resztki powietrza. 

Tak bardzo skupiła się na oddychaniu, że nie spostrzegła, kiedy oficer z powrotem zaczął wpatrywać się w jej twarz. Jego palec wyśliznął się spod blaszki i po chwili ujął podbródek 172. Kiedy poczuła napór, pozwoliła się poprowadzić i posłusznie obróciła głowę. Kątem oka widziała, jak oficer wpatrywał się w nią intensywnie. 

Jak w kawałek mięsa w sklepie. 

Czy wpatrywał się w kołnierzyk? Nie chciała być bita. Chciała być chwalona. Doceniana. Chciała być najlepsza. Żołądek skurczył się boleśnie. Musiała być najlepsza. Włożyła całą siłę woli w to, by spokojnie wypuścić powietrze nosem i nabrać kolejnego wdechu. I jeszcze raz. I kolejnego. Jakby się zastanowić, to wcale nie było takie trudne. 

Zmrużyła oczy, oczekując nadejścia ciosu. 

Ale lekki uścisk nagle zniknął. 

– Możesz dołączyć do kolegów. 

172 mogła przysiąc, że słyszała, jak jego głos zadrżał w dziwny, nienaturalny sposób, choć sprawiło to, że zabrzmiał jeszcze bardziej znajomo. Wreszcie odetchnęła głębiej, ale nie na tyle, by zostało to uznane za niewłaściwe. Upomniała się, by nie unieść w zdziwieniu brwi, po czym skłoniła lekko głowę, starając się nie patrzeć w te paraliżujące oczy. Odwróciła się w stronę wyjścia, boleśnie spinając wszystkie mięśnie, gdy próbowała zdławić w sobie chęć rzucenia się do korytarza biegiem.

I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story. 

—Tom Clancy


Tagi:

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6093
Zobacz teksty użytkownika:

Re: Łzy Niewiernego [fragment]

Post#2 » 7 paź 2019, o 16:05

Bardzo dobrze napisane, naprawdę mi się podobało. 172 czuć, widać jej emocje, choć sama nie umie ich miejscami nazwać, można zrozumieć jej ambicje i wewnętrzny przymus bycia najlepszą i strach przed wypadnięciem źle, choć dokładnie nie wiemy dlaczego, ale jest to na tyle subtelnie i jednocześnie wyraźnie zarysowane, że nie czuję potrzeby zadawania pytań, by postać zrozumieć. Myślę, że pod względem kreacji postaci jest naprawdę przekonująco. Poczułam się zainteresowana 172, właściwie wręcz może już pewną więź? Na pewno tekst mnie zaangażował i naprawdę chętnie będę czytać dalej. 

 

Czytałam na telefonie, więc uwag nie będzie, poza tym, szczerze, ich nie mam, widać dbałość o poprawność, nie ma zgrzytów, czyta się płynnie. Jeżeli coś zwróciło moją uwagę, to już byłoby tylko skrajne widzimisię. Styl jest bardzo w moim guście.

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Awatar użytkownika
Briala
Jeż harcownik
Jeż harcownik
Posty: 363
Zobacz teksty użytkownika:

Łzy Niewiernego [fragment]

Post#3 » 7 paź 2019, o 18:05

Awww, Cam. Bardzo dziękuję za ten miły komentarz. Wiele dla mnie znaczy, tym bardziej, że mam niesamowite kompleksy na punkcie swojej pisaniny (o czym zresztą wiadomo nie od dziś!). :D
I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story. 

—Tom Clancy


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6093
Zobacz teksty użytkownika:

Łzy Niewiernego [fragment]

Post#4 » 8 paź 2019, o 09:33

Nie ma za co :D Pamiętam poprzednią wersję i ta jest bez porównania lepsza, czytało mi się ją naprawdę bardzo dobrze.
Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Awatar użytkownika
xeno
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 122
Zobacz teksty użytkownika:

Łzy Niewiernego [fragment]

Post#5 » 24 paź 2019, o 23:37

Naprawdę bardzo podoba mi się tenże wstęp(?). Opisy i przemyślenia bohatera są bardzo realistyczne. Łatwo jest obdarzyć protagonistkę empatią oraz sympatią. Przyjemnie tak zatopić się w jej niepewnościach i troskach, przemierzać przystępnie przedstawione odmęty umysłu postaci fikcyjnej - urealnionej jednak przez jakość tekstu w naszych głowach. 

 

Wstrzymywałem się z daniem komentarza, gdyż z wytrwałością żołnierza akademii czekam na rozwój fabuły. I dlatego też nie opiszę fabuły, gdyż na razie jako takiej nie ma. Wyobraziłem sobie wiele dróg złych i parę dobrych, dlatego też jest to dla mnie ciekawostka tak czekać. 

 

Sumując ten króciutki komentarz. Czyta się nieźle. W postać wczuwa się idealnie. Opisy świata (choć na razie tak małego) są solidne. Warto to kontynuować! 

 

Tako rzekłem ja, Xeno. Cyah around! ^^


Awatar użytkownika
Briala
Jeż harcownik
Jeż harcownik
Posty: 363
Zobacz teksty użytkownika:

Łzy Niewiernego [fragment]

Post#6 » 27 paź 2019, o 16:40

Dziękuję za komentarz, Xeno! :D 

Tak, to wstęp. Nie wiem, czy będę dalej publikować na forum – póki co publikuję na blogu. Na forum chciałam sprawdzić, czy idę w dobrym kierunku. Może zareklamuję się w odpowiednim miejscu. :)

I do not over-intellectualise the production process. I try to keep it simple: Tell the damned story. 

—Tom Clancy


Ui
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 241
Zobacz teksty użytkownika:

Łzy Niewiernego [fragment]

Post#7 » 27 paź 2019, o 19:10

Historia intrygująca. Idziesz w bardzo ciekawym kierunku i mam nadzieję, że zobaczę gdzieś jego dalszy ciąg.
Gdzie mądrość nie musi, tam złe jakieś mnie czasami posyła. Ech, życie przewrotne...

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Zdzisław i 3 gości