Ogłoszenia 

 

Plebiscyt na Komentatora Grudnia 2019 trwa - zapraszamy do głosowania!  

 

Automatyczne wcięcia akapitowe na forum 

Eternal Justice - część 1

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

jox13
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 9
Zobacz teksty użytkownika:

Eternal Justice - część 1

Post#1 » 30 lis 2019, o 21:30

Ostrzeżenia: przemoc, brutalność, sadyzm, gwałt, obraza uczuć religijnych  

 

Eternal Justice 

 

Obudził się w całkowitej ciemności. Głowa pulsowała niemiłosiernie w okolicach skroni i za oczami. Duszne powietrze pachniało drewnem. Miał wrażenie, że leży na jakimś miękkim materiale, przypominającym strukturą gąbkę. Spróbował usiąść, ale coś go powstrzymało. Dotknął dłonią szyi i wyczuł pod palcami twarde, sztywne tworzywo. 

Wyciągnął rękę, tym razem przed siebie. Palce napotkały gładką powierzchnię, mniej więcej dwadzieścia centymetrów od jego twarzy. Zaczął się wiercić, ale było na to zbyt wąsko. Powoli zaczęła ogarniać go panika. 

– Pomocy! – krzyknął i zaczął pięściami tłuc w powierzchnię nad sobą. 

Echo słów wróciło do niego od razu, jakby nawet nie opuściło przestrzeni, w której był. Panika ogarniała go coraz bardziej. Szamotał się bez opamiętania i uderzał dłońmi o wszystko dookoła. Pot zalewał mu oczy, a powietrze stało się nieznośnie gęste; warunki pogarszały się z każdą minutą. 

Nie wiedział ile czasu upłynęło, dla niego wszystko było szamotaniną i próbą wyjścia z ciasnej przestrzeni. W końcu usłyszał nad sobą dźwięki. Przypominały odkręcanie dużych śrub. Powierzchnia nad nim rytmicznie drżała, co czuł pod palcami, które w nią wbijał. Gdy hałas ucichł, drewniana tafla zadrżała i zaczęła się zsuwać, wpuszczając do środka światło. 

Gwałtownie łapał powietrze, które przyjemnie łagodziło mu zgrzane płuca. Światło raziło go bardzo dotkliwie, więc szybko zmrużył oczy. Głowa zaczęła boleć mocniej od tych nagłych doznań. Powoli podniósł powieki i spojrzał wprost na żarówkę. Wisiała kilka metrów nad jego głową, pod drewnianym sufitem. 

Ponownie spróbował usiąść, ale sztywny przedmiot na szyi utrzymał go w pozycji leżącej. Uniósł głowę na ile tylko mógł i ze zdziwieniem zauważył, że ma na sobie ślubny garnitur. 

– Witaj, Tom – usłyszał radosny głos i po chwili zobaczył jego właścicielkę. 

Była to piękna kobieta, której twarz okalały jasne włosy. Na pełnych ustach gościł uśmiech, który rozpalał iskierkami niebieskie, pogodne oczy. Miała na sobie błękitną sukienkę sięgającą do kostek. 

– Ach! Poczekaj – rzuciła i zniknęła mu z pola widzenia. 

Poczuł uderzenia pod plecami i został uniesiony do góry pod niewielkim kątem. Widział teraz wyraźnie swoje spodnie i wizytowe buty. 

Zamarł. W głowie powoli mu się rozjaśniało. Rejestrował więcej szczegółów i łączył je w całość. Gąbka, na której leżał, obszyta była czarnym, połyskującym materiałem. Leżał w drewnianym, wąskim pudle. 

– To trumna – wyszeptał ledwo dosłyszalnie, a w uszach zaczęło mu szumieć. 

Kobieta stanęła nad nim i wyciągnęła dłoń. Zadrżał, gdy dotknęła policzka. 

– Tak, mój drogi, to istotnie trumna – szepnęła i pogładziła go po twarzy. 

Odtrącił jej rękę szybkim ruchem i zaczął się szamotać. Dłonie szybko powędrowały do szyi. Chwycił gruby pas, który go trzymał i mocno szarpnął. Nie przyniosło to żadnego skutku. Sięgnął do karku, aby zlokalizować jak przyczepiony jest materiał. Trafił palcami na otwory w drewnie, w których ginął pas. Prawdopodobnie wychodził od spodu trumny i tam był spięty. Zaczynał panikować. 

– Czego chcesz? Czy to jakiś żart? Dowcip kolegów? – rzucił. 

Tak! Jego znajomi to przecież banda kreatywnych idiotów! Pomyślał intensywnie, a myśl o głupim dowcipie kolegów wydała mu się kojąca. 

Kobieta wyprostowała się i obciągnęła sukienkę. 

– Wszystkiego dowiesz się za kilka godzin. Teraz odpocznij. 

Pogłaskała go znowu po policzku, radośnie się przy tym uśmiechając. Na dłuższą chwilę podstawiła mu rękę bardzo blisko nosa. Poczuł słodkawy zapach, zanim ją strącił. Szybko odwróciła się i odeszła lekkim krokiem w stronę drewnianych drzwi. 

Gdy tylko kobieta zniknęła, Tom rozejrzał się gorączkowo dookoła. Trumna stała na typowym, podwyższanym stojaku. Spróbował ją przewrócić, ale okazała się przymocowana do statywu. Rozbieganym wzrokiem wodził po wszystkim. Był w jakiejś ogromnej szopie. Nie była nowa, ale deski odmalowano na ładny dębowy kolor. Sufit znajdował się bardzo wysoko nad głową, a pod nim mieściły się wąskie okna, przez które sączyły się promienie popołudniowego słońca. 

Spojrzał w dół; na ubitej ziemi leżała słoma. W oddali po prawej stronie widział jakieś drewniane przedmioty. Spojrzał w lewo i zamarł. Niedaleko niego stała na ziemi jeszcze jedna trumna. Była wykonana z takiego samego, ciemnego drewna jak tak, w której był. 

– Halo?! Jest tam kto?! – krzyknął, spodziewając się, że za chwilę wyskoczy z niej jego najlepszy przyjaciel, Philip. 

Odpowiedziała mu jednak tylko cisza. Nagle poczuł się dziwnie lekko, przed oczami zaczęły tańczyć drobne plamki. 

– Pomocy – zawołał już znacznie słabiej. 

Zasnął twardo w ciągu kilku sekund. 

 

*** 

 

Ocknął się, gdy do jego nosa dotarł duszący zapach dymu. Złapał raptownie oddech przypominając sobie, w jakiej dziwnej sytuacji się znalazł. 

– Tom – usłyszał, więc spojrzał w kierunku, z którego dochodził głos. 

Żarówki pod sufitem wyłączono, ale ciemność rozpraszała duża ilość płonących pochodni. Przed nimi stała kobieta, którą widział wcześniej. Była teraz ubrana w czarną suknię z długimi rękawami i wysoką stójką. Za nią, w oddali, majaczył jakiś jasny kształt. Nie mógł go rozpoznać bo oczy ciągle zachodziły mu łzami od dymu. Nerwowo wytarł twarz. 

– Zostałeś sprowadzony przed oblicze sądu, aby wymierzył ci sprawiedliwość. 

Zamarł. Nic nie rozumiał. Sąd? To musiała być pomyłka. Przecież nigdy nie popełnił żadnego przestępstwa, nawet nie przejechał na czerwonym świetle. 

– Chłopaki? Możecie wyjść! – krzyknął, udając śmiech. – Naprawdę świetny żart, ale już wystarczy! 

Kobieta westchnęła. 

– Mogłeś przyznać się do winy i okazać skruchę – powiedziała lodowatym tonem. – Ale nie skorzystałeś z tej możliwości. Dla zatwardziałych nie ma litości. 

Ostatnie słowa wyrzuciła z siebie szybko i z jakąś mroczną satysfakcją. Machnęła ręką i po chwili jasny punkt znalazł się tuż za nią. Była to urocza dziewczyna w śnieżnobiałej sukience, która zakrywała wszystko, oprócz dłoni i twarzy. Tomowi nie umknęło, że ubranie ciasno opinało sporej wielkości piersi. Wyglądała jak tamta szalona kobieta, ale młodsza i piękniejsza; mogła mieć piętnaście lat. Mężczyzna sapnął z zachwytu, pomimo absurdalnej sytuacji w jakiej się znalazł. Dziewczyna szybko spuściła łagodne oczy i wbiła je w ziemię. Jej matka zmroziła go lodowatym spojrzeniem. 

Co za przebieranki. Pomyślał, dodając sobie odwagi. Pewnie chłopaki z nowej pracy zorganizowali otrzęsiny. Philip przecież mówił, że to jajcarze.  

– Chodźcie tu wszyscy! Pora zaczynać! – kobieta wykrzyknęła donośnie, podnosząc ramiona gwałtownie w górę. 

Tom zadrżał, gdy ciemność zafalowała. Znikąd pojawiły się postacie w czerni, które go otoczyły. Jeśli dobrze policzył, było ich sześć, a każda miała na sobie czarną szatę. Odzienie ciągnęło się po ziemi, luźno opływało ciała przybyłych i sięgało do samej głowy, kończąc się spiczastym kapturem. Twarze zasłaniały kominiarki z wyciętymi otworami na oczy, które raziły bielą. 

– Chłopaki! – zawołał Tom niepewnie się przy tym uśmiechając. – Ale napędziliście mi stracha! Świetny pomysł! Będzie o czym opowiadać!  

Żadna z ciemnych postaci nie zareagowała. Stali niczym posągi wokół trumny, w której leżał. Za nimi poruszyło się coś. Przyjrzał się niepewnie i zobaczył, że to dziewczynka przyniosła kobiecie jakąś zwiniętą kartkę. Tamta pogładziła ją po głowie, coś szepnęła i młodsza odeszła pod ścianę.  

– Dzisiaj przed obliczem Sprawiedliwości stanął Tom Williams – oczytała kobieta po rozwinięciu kartki. – Został on uznany za winnego zdrady Susan, którą pojął za żonę 23 kwietnia 1998 roku.  

Susan? Skąd mogą o tym wiedzieć? Przecież nikomu nie mówiłem o romansie z Vanessą. Zimny dreszcz przeszedł mu po plecach.  

– Karą jest śmierć poprzez oczyszczenie – dobiegło jego uszu. Wzdrygnął się.  

To absurd. 

– Kobieto! Jesteś szalona! – wrzasnął. – W jakim świecie ty żyjesz?! Na mocy jakiego prawa miałabyś mnie skazać na śmierć?! I to za coś takiego! – mówił coraz głośniej, szarpiąc się w niewygodnej pozycji.  

Kobieta spojrzała na niego znad kartki. 

– Nie ja cię skazuję, Tomie Williams. Skazuje cię nasz Pan i Stwórca. Sam Bóg – odpowiedziała łagodnie, a oczy jej lśniły. – Pogwałciłeś Jego Święte Prawo, Jego zasady. Teraz nadszedł czas kary. 

– Kim jesteś, aby uważać, że możesz wykonywać Boską karę?! – wrzasnął z niedowierzaniem. Nigdy w życiu nie słyszał takich bredni. 

Spojrzała ponownie na kartkę, tracąc zainteresowanie dyskusją i czytała dalej. 

– Biorę Was na świadków – potoczyła szybkim spojrzeniem po zebranych w ciemnych szatach. – Ja, Michaela, z łaski naszego Pana, jako bicz boży, wymierzę sprawiedliwość. 

Wbiła w niego wzrok; miał wrażenie, że jej oczy zrobiły się kompletnie czarne. Machnęła dłonią z kartką i dziewczyna bardzo szybko przyszła ją zabrać, następnie wróciła na swoje miejsce pod ścianą. 

Jeśli to improwizacja chłopaków, to jest cholernie dobra, pomyślał, ale powoli zaczynał ogarniać go strach. 

Postacie w czarnych szatach zaczęły się zbliżać, zatrzymały się dopiero przy samej trumnie. Stały tak blisko siebie, że między nimi nie było nawet szparki. 

– Może zakończymy już to przedstawienie, co? – rzucił z niepewnym uśmiechem. – Było świetnie, ale już się trochę ciągnie. 

Nagle silne ręce złapały jego dłonie, ramiona oraz nogi. Czuł się osaczony. 

– Zostawcie mnie! – krzyknął. 

Jego głos był cieńszy, niż zwykle. Próbował się uwolnić, ale nie był w stanie. W zasięgu jego wzroku pojawiły się kolejne dłonie, trzymające czarne pasy. W ciągu pięciu pięciu minut został kompletnie unieruchomiony. Ręce i nogi zostały mocno przywiązane do trumny. Gruby płat materiału oplatał go szczelnie w pasie. Nie był w stanie przesunąć się nawet o kilka centymetrów.  

Gdy zadanie zostało wykonane, postacie odsunęły się od niego, aż pod przeciwległą ścianę, a tam zlały się z ciemnością i zniknęły. 

– Wypuśćcie mnie! – wrzasnął. – Pomocy!  

Po krótkiej chwili usłyszał skrzypienie zardzewiałych kółek, które ktoś przesuwał po ziemi. Jego oczom ukazała się Michaela, która ciągnęła za sobą sporych rozmiarów drewnianą tablicę, umieszczoną na metalowych nogach z gumowymi kółeczkami. Zobaczył mnóstwo dwunastocalowych gwoździ, które wisiały w zardzewiałych obręczach, przytwierdzonych do drewnianej powierzchni. 

Miał złe przeczucia. Dłonie zaczęły mu drżeć, a czoło zrosił pot. Drgnął, gdy zimna kropla spłynęła mu po karku.  

Michaela zniknęła z jego pola widzenia. W kącie pod ścianą dostrzegł skuloną postać dziewczynki w białej sukni. Nawet z tej odległości widział, że cała drży. Miał coraz gorsze przeczucia. Parę sekund później kobieta wróciła z średniej wielkości młotkiem. Zaschło mu w ustach. 

– Co... – zabrakło mu tchu. – Co zamierzasz z tym zrobić? – wysapał w końcu. 

W odpowiedzi uśmiechnęła się niczym anioł, ale Tom zobaczył w jej oczach coś złowieszczego, co budziło instynkt ucieczki. 

Michaela wybrała jeden z gwoździ i podeszła do leżącego mężczyzny. Przyłożyła go do wnętrza jego lewej dłoni tak, że ostry czubek wrzynał się w skórę. Uniosła młotek do góry. Tom zastygł. Miał wrażenie, że wszystko dzieje się w zwolnionym tempie, a on patrzy na siebie z boku. 

– W obliczu Boga wymierzam ci sprawiedliwość! – krzyknęła tubalnym głosem i uderzyła młotem. 

Tom miał wrażenie, że jego nerwy rozrywa rozgrzany pogrzebacz, który wbija się głębiej i głębiej w jego tkanki. Krzyczał, błagał, wołał, lecz Michaela kontynuowała ze spokojem i stanowczością. Metal wchodził coraz dalej. Kobieta uderzała raz za razem, w równych odstępach czasu. Jej celem było przedłużenie cierpienia. Mogła wbić gwóźdź jednym ruchem, jednak wolała uderzyć siedem razy, ale Tom nie liczył. Wszystkie nerwy jego ciała wariowały z bólu. 

W końcu gwóźdź uderzył o dno trumny. Wtedy Michaela wzięła większy zamach i wbiła go jednym, płynnym ruchem, pozostawiając łebek idealnie na środku dłoni Toma. Mężczyzna wił się, ale więzy ograniczały mu ruchy do minimalnych przesunięć. Krzyczał tak długo, aż był to jedyny rozpoznawalny przez niego dźwięk. 

– Zamknijcie. Jest zbyt głośny. 

Nie zrozumiał tych słów. Gdyby zrozumiał, przestraszyłby się jeszcze bardziej. Po chwili zobaczył nad sobą wieko trumny, które opadło bardzo szybko. Przez krzyk i płacz nie usłyszał dokręcania śrub. Poczuł smak krwi w ustach, gdy przegryzł język. W uszach dźwięczał mu tylko własny krzyk, coraz bardziej głuchy w małej przestrzeni.


Tagi:

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości