Wyznania Młodego Introwertyka - część 3

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

PGS
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 10
Zobacz teksty użytkownika:

Wyznania Młodego Introwertyka - część 3

Post#1 » 5 gru 2019, o 23:11

Część pierwsza 

Część poprzednia 

 

ROZDZIAŁ VI 

 

Więc przechodzimy już do piątego rozdziału tej opowieści. Powiedziałbym, że wiele wiem na temat tego, co stało się z Przdżołą, ale tak naprawdę gówno wiem. Ryj stał się wtedy jakoś małomówny, zaczął ignorować większość moich śmieciowych wiadomości, na które wcześniej normalnie by zareagował; tylko od czasu do czasu odpalał tego starego RayCrafta: chyba to zależało od jego humorku. Robił to pewnie, gdy stawał się nostalgiczny, co mnie często dopadało... I w sumie niezbyt trafnie, bo czasami bycie nostalgicznym w obliczu osób o przeciwnym poczuciu było niezbyt korzystne. Mniejsza. Teraz nieco skupię się na sobie i na upadku Chernobyla. Byłem już tak wkręcony w całą społeczność anonów, że czasami siedziałem z nimi po parę godzin, śmiejąc się z przeróbek Antoniego. Przeplatało tam się tyle osób, że niektórym zacząłem zapewne grać na nerwach. No ba! Mój głos jeszcze wtedy odbiegał od tych wszystkich basów. Pewne osoby już tutaj myślały jak tu mnie wyeliminować, dodatkowo mój specjalny serwerowy kanał na YT przy moich uszach obmyślali jak udupić. Tak, kryłem się tam ze swoją tożsamością, ponieważ tak było po prostu lepiej ze względu na kontrowersyjną treść tam prezentowaną. O co im chodziło? Eliminacja. Antoni na wyłączność. Nie byłem zakorzeniony w żadnej całkowicie anonowej grupie, więc też nie byłem zbyt dobrym długotrwałym towarzyszem. Wszystko zaczęło się sypać, gdy nagle okazało się, że jeden z naszych współbiesiadników jest Cezarem. Tak, tym Cezarem. Tą wielką legendą Karaluchów. On także ukrywał swoją tożsamość, ale dla nieco bardziej spersonalizowanych celów... Naszej eliminacji... Nie, nie zabicia, spokojnie. Zbierał na nasz temat jak najwięcej danych, aby następnie móc je wykorzystać przeciwko nam. Myślicie sobie, że wiecie jak wygląda prawdziwy stalking? Zapewne większość z was miała do czynienia z stalkingiem jakiejś dziewczyny albo chłopaka. Takie anony musiały to robić na osobach mieszkających nawet i po drugiej stronie polski. Zdobywali jak najwięcej informacji poprzez relacje ze swoją ofiarą i na ich podstawie zwężali pole poszukiwań. Szukali po stronach szkolnych i innych tego typu. Jak mieli waszą twarz albo nazwisko, to pożal się boże. Mogli znaleźć nawet wasze dawno zakopane konto na „Naszej Klasie". Nawet samo imię było dla nich bardzo dobrą wskazówką. Poza tym stosowali oni również nieco bardziej zmodernizowane metody, typu właśnie linki zainfekowane wykrywaczem IP. Jak to ich nigdy nie dopadało? Mieli specjalne programy — swoją drogą do pobrania bezpiecznie dla każdego — szyfrujące ich adresy IP, umieszczające lokalizację urządzenia nawet, chociażby w Eksami. Czy mnie stalking jakoś dopadł...? Raczej nie w tej formie. 

 

Nadal byłem naiwnym bachorem szukającym sensownej przynależności, łatwym do zmanipulowania. Gierka psychologiczna Cezara była przebiegła. Miał swoje nie ukryte konto, na którym nie był na naszym serwerze, ale kontaktował się z paroma jego użytkownikami, zaiste dziwne rzeczy pisał. Typu, że „grubas" (Antoni) jest tylko jego i lepiej, abyśmy się od niego odczepili. Naprawdę, uważał, że Antoni jest jego własnością i królikiem doświadczalnym. Drugim kontem z nami okazyjnie rozmawiał tekstowo. A trzecim, rozmawiał z nami non stop, normalnie, myślę, że za pomocą modulatora. I to właśnie trzecie konto wzbudziło we mnie największe zaufanie, zwłaszcza po tym, jak sam doprowadził do zdemaskowania drugiego konta. Czym podpadłem u Cezara, że chciał mnie znaleźć? Wyszło na jaw, że pokazywałem Antoniego „normikom" i kobietą. Wszakże w społeczności Chernobyla było parę kobiet, a i ludzie z Retro Squadu mieli świadomość o Antonim, choć nie do końca, tylko i wyłącznie za moją sprawą. No i w końcu zacząłem się dowiadywać, że pracę nad moim namierzeniem już ruszyły do przodu. Te trzy dni, były jednymi z moich najgorszych dni w życiu. Nie żartuje. Wiecie, skoro mój bliski przyjaciel — na pozór normalny — pojechał do gościa, który przeszkadzał nam w internecie, to ja bałem się co zrobi legenda anonów wobec osoby, która jego zasady złamała. Ten człowiek przecież gazem pieprzowym Antoniego ugodził. I wyobraźcie sobie, że w przestrzeni realnej ten dzieciak — zwany kiedyś mną — nie miał żadnego wsparcia, nie miał komu się wyżalić. Musiał sięgać po radę do osób z internetu. Bałem się niewyobrażalnie. Nie wiedziałem co zrobić, trzecie konto Cezara — tego, co mnie stalkował i ze mną jednocześnie rozmawiał — mówił o sobie w formie trzecioosobowej, jakoby właśnie on miał już tylko do ustalenia wiarygodności paru zdjęć i siup, jestem namierzony. Dostałem wybór, do którego Cezary miłościwie ze swojego multikonta mnie namawiał. Wydać konto na Facebooku kobiety, o której najwięcej o Antonim mówiłem. A żeby było jeszcze śmieszniej, w pakiecie miał dojść jej chłopak, w zamian za to, że ja zostanę odkupiony. Świetna zabawa i świetny wybór dla trzynastolatka, czyż nie? Jak myślicie, co zrobiłem? Czyżbym twardo bronił swoich użytkowników wiedząc, że wydanie ich przybliżyłoby go do namierzenia mnie? Czyżbym nie wierzył w to, że jestem już bliski namierzenia, bo żadnego rzeczowego dowodu w sumie nie dostałem? Nie, zrobiłem coś bardzo złego. Wydałem ją. Jak klikałem enter z tym linkiem to dosłownie trzęsłem się ze strachu i zła, jakiego właśnie wyrządziłem. Zostałem odkupiony u anonów, ale miałem w planach usunięcie Chernobyla. Na całe szczęście tego nie zrobiłem, oddałem właściciela Kapibarowi, który natychmiastowo zdezaktywował serwer. Poznikałem ze wszystkich serwerów anonów i moich starych znajomych z Retro Squadu. Mój czyn też przecież mniej więcej rozniósł się po starej społeczności retro. Stałem się całkowicie nieaktywny na koncie przeze mnie używanym, pisałem tylko z Rayem i Kapibarem, którzy mimo wszystko nadal mnie wspierali. Planowałem przybrać nową tożsamość, „TheDragon90". Miałem się nigdzie głosowo nie udzielać. Myślicie, że chciałem wrócić do anonów? Nie, nie. Chciałem wrócić do ludzi z Retro Squadu, wtedy w sumie rozumiałem, że to oni byli czymś dla mnie wartościowym, a nie te wszystkie anony. Mijały tygodnie, ja byłem nieaktywny. Skonfrontowałem się z tamtą dziewczyną i jej chłopakiem, wytłumaczyłem im moje intencje. Oni tak samo, jak ja bali się, że ich Cezar odwiedzi. No ale zakończyło się tylko tym, że na Karaluch.org polatały ich zdjęcia z paroma obelgami. Na całe kurwa szczęście. Do dzisiaj mam pewne spaczenie po tej całej sytuacji, staram się być jak najmocniej anonimowy w internecie i czasami wyżera mnie poczucie winy, gdy z nimi rozmawiam to nadal mam z tyłu głowy tę całą sytuację i wtedy towarzyszy mi to nieprzyjemne uczucie. 

 

EPILOG 

 

Co się stało z Chernobylem? Ano miano króla podziemia wróciło do Kapibara gdy założyliśmy nowy serwer. Retro Team! Taa... Chcieliśmy mniej więcej te błogie miesiące Retro Squadu przywrócić, ale niewiele z tego wyszło i ostatecznie zmieniliśmy nazwę na Hiroshima. Czarny humor nadal pozostał w nas, to nie było przecież wprawdzie nic złego, po prostu skrajna odmiana dobrze znanego każdemu humoru. Prowadzenie eksperymentów i śmianie się z ludzi ograniczyliśmy do minimum, staliśmy się łagodni jak na swój sposób. Większość starej gwardii z Chernobyla na całe szczęście wróciło, ale piętno odbiło się na tej społeczności i nigdy nie będzie już ona taka sama. Powiem wam tak... Upadłem. Upadłem, bo byłem swego czasu bardzo wpływowy przecież, teraz jestem już tylko prawą/lewą ręką Kapibara, choć i tak najbardziej angażuje się w zarządzanie serwerem i tak nie wiele robię, bo jest dość stabilnie. Chodzi o to, że moje metody, które doprowadziły mnie wtedy do tego wszystkiego na skróty, były wyczerpywane. I właśnie wtedy się wyczerpały, a mimo to ja nadal od nich wiele wymagałem. Popatrzcie na Raya, on nauczył się programowania, umiejętności, która może mu być przydatna praktycznie przez całe życie. A ja? Poza umiejętnościami rozwijającymi się w międzyczasie nie zyskałem nic takiego ważnego. No poza dwoma dobrymi przyjaciółmi. Rayem i Kapibarem, z którymi nadal będę się kontaktował. Nie ważne jak będzie sypać się świat rzeczywisty czy wirtualny. Odnogi Retro Squadu rozwijały się nadal, moi koledzy YTuberzy są coraz więksi. A ja u niektórych jestem uznawany za miano ekskluzywnego widza, który wpada raz na jakiś czas, zaś u niektórych jako pomiot i niezły pojeb, mimo że naprawdę wiele się zmieniło. Myślę że po prostu nie mieli okazji mnie od nowa poznać. Co się stało z anonami? Nadal działają i nadal ich niewielka część działa przeciwko Antoniemu, tak przynajmniej mi się wydaje. O Cezarze słyszałem niewiele, słyszałem, że udało się go wystalkować i to tyle. Jedyny kontakt z tamtym światem, jaki utrzymywałem to tylko z typem, który grał z nami czasami w Minecrafta. Ta... Ten co nam domki demolował. Od czasu do czasu z nim pisałem, choć i tak Hiroshima pozostała zamknięta i tajna dla anonów — mimo że tamten kolega nim przestał być: jakiś anon go odwiedził mniej więcej w podobnym czasie gdy stalkowano mnie (a może po prostu próbowali mnie jeszcze bardziej przestraszyć?), być może nawet był to sam Cezar. Jakie piętno odcisnąłem na anonach? Praktycznie żadne, pozapominali o mnie szybko. Mimo to gdy wstawiłem na niepubliczne filmy z Antonim, to inne anony je wstawili na nowo, niektórzy nawet opłakiwali moje odejście (jako tamten kanał) obwiniając o to Antoniego i jego rzekomą interwencje w mojej sprawie. Teraz mi to wszystko rybka. Wiem jak to wszystko omijać, umiem rozpoznawać psychologiczne gierki. Dojrzałem i stałem się całkowicie innym człowiekiem. Wiem, że już nie odbuduje moje renomy wśród niektórych osób i wiem, że niektóre osoby nie będą w stanie mi już nigdy zaufać, ale cóż, trzeba żyć dalej, płacę za błędy swojego dzieciństwa czasami aż do dzisiaj. Choć pewien jestem, że nigdy więcej takiego błędu nie popełnię. I to właśnie jest moją nagrodą i nauką.  

 

POSŁOWIE 

 

Nie robię już żadnych eksperymentów, nie stalkuje ludzi i nie mieszam ich z błotem, nie przejmuje się może ich problemami, ale też ich nie pogłębiam. Co najwyżej z nimi się kłócę w tym internecie. Teraz prowadzę nadal wraz z Ray'em i Kapibarem społeczność Hiroshimy, serwer nawet jakoś sam się trzyma i nasza chwilowa nieobecność wcale by go nie zrujnowała. Nadal mało zasad jest na serwerze, jednak teraz zachowujemy się bardziej inteligentnie, co najwyżej drwiąc z napataczających się oponentów, których i tak szybko zbywamy. Kontakty z większością osób z Retro mam na dobrym poziomie, choć nadal niektórzy uważają mnie za tamtego człowieka, przedstawionego w tym pamiętniku. Nie obchodzi mnie to szczerze. Discrod przestał być nierozłączną częścią mojego życia. W relacjach międzyludzkich nie jest dla mnie tak ważny, jak kiedyś. Wkręciłem się w wir zabawy jak reszta młodzieży mojego wieku, mam znajomych w świecie realnym i to ich zdaniem najbardziej się przejmuje. Zdanie ludzi z internetu to tylko dla mnie pewna korekta do pewnych zachowań, ich zdaniem przede wszystkim przejmuje się w tematach około pisarskich. Poznałem też sporo nowych ludzi, nową społeczność polegającą na graniu w gry tekstowe. Z nich już zresztą też wyrosłem, ale gdyby nie one, to najprawdopodobniej nie zainteresowałbym się pisarstwem. Tak jest, pisarstwo. Ludzie z internetu powiedziawszy szczerze, są czymś dla mnie ważnym dla rozwijania się w tej materii. Dlatego tak, większość znajomości internetowych traktuje czysto rozwojowo. Wracanie do społeczeństwa mnie otaczającego w świecie realnym było trudne, ponieważ musiałem przełamać nieco ten swój skrajny introwertyzm. No nie powiem, że do dzisiaj wolę pisać z koleżanką obok na Facebooku, tak mi się pisanie zakorzeniło. Czasami mimo przeżywania pewnych emocji w środku, nie przeżywam ich na zewnątrz i wydaje się całkowitym zgredem, po prostu ukazywanie uczuć nie było mi potrzebne w komunikacji tekstowej. Niektóre emocje, typu roześmianie się chce dosłownie zakomunikować za pomocą „XD". Teraz pracuje nad cechami ekstrawertycznymi, a za siebie starego, choć się wstydzę, to wcale nie płaczę. Było, minęło. Nie żałuje, pozyskałem dość sporo przydatnych umiejętności podczas tamtych czasów, nauczyłem się wiele. Chociażby nawet napisanie tego pamiętnika pozwoliło mi skompletować przeszłość i lepiej zrozumieć pewne wady i zalety wykreowane we mnie w niedawnym czasie. I tak wiem, za parę lat będę mógł drwić z tego tekstu, drwiąc jednocześnie jeszcze bardziej z opisywanych przeze mnie zdarzeń, lecz „nie ma złego, co by na dobre nie wyszło". Przyznam się jeszcze do czegoś szczerze, mimo że wszystko tutaj napisane przeze mnie nie jest całkowicie prawdą i tylko prawdą. To i tak pisanie tego momentami było dla mnie trudne i chciałem zatuszować parę faktów. Jeśli takowe zatuszowałem, no to raczej nieumyślnie, a ten pamiętnik jest pierwszym szerszym upublicznieniem tamtych zdarzeń. No i właśnie, pozdrawiam przede wszystkim RayCrafta, ale i też Kapibara i wszystkich innych, którzy towarzyszyli mi w rzeczywistości podczas tych wszystkich wspomnień, nawet tych anonów. Jeśli któryś to czyta... Nie będę dziękował z osobna, bo wiem, że mogę kogoś pominąć i wiem, że nie każdy chciałby zostać upubliczniony nawet w formie nicku internetowego. Po prostu dziękuję, te około dwa lata były dla mnie edukacyjne. No i się rozwinąłem, rozwinąłem się, nawet kończąc to pisać... Tylko teraz pytanie, czy po wejściu w życie dorosłe nadal będę się tak dynamicznie rozwijał i zmieniał? Opisywane przeze mnie zdarzenia działy się w kulminacyjnym okresie dorastania, teraz boje się, że moja mentalność będzie stała coraz dłużej zamrożona i boje się że kiedyś wrócę do starych nawyków, przynajmniej niektórych. Bo uczucie płynące z nich nadal może pozostawiać taką samą moc, moc wyższości... Wiem jedno. Będę nadal dążył do spożycia wódeczki wraz z RayCraftem i Kapibarem, bowiem to oni pozostali przy mnie po tych wszystkich parszywych czasach i to są dwie, jedyne osoby w internecie którym ufam jak na swoją nieufność, nawet w około realnego świata 

 

Chciałbym w nieco humorystyczny sposób zwieńczyć istnienie mojej postaci w tym uniwersum, chciałbym wam pokazać jeden z moich pierwszych pisarskich projektów robionych podczas wczesnego okresu pierwotnego podziemia. Uznajcie to za taki bonusik... 

 

"Siema jeśli macię jakomś z tych konsol i nie szkoda wam ich a macie kogoś do zabicia to pokaże zastosowanie ich: 

 

1.zabicie PSX wyglądało by tak podchodzi do kumpla, rzucasz grę na wysokość jego twarzy i uderzasz w nie kolega jest oszołomiony ty to wykoszystujesz żeby zjadł kartę pamięci a później szybko idziesz za niego i go zaczynasz dusić DualShockiem 1 a tym pierwszym padem od PS1 bijesz go po głowie ale wkońcu pierwszy pad zostaje zniszczony a on się wydostaje z duszenia PSX i ty wyciągasz PSX uderzasz nim mu w głowę on jest nie przytomny a ty go już do końca dusisz DualSchokiem 1 

 

2zabicie PS2 rzucasz tą kamerką koledze w głowę biegniesz na niego z pudełkiem od jakiejś gry z płytą on jednak przytrzymuje to pudełko a ty się z nim siłujesz kto dostanie pudełkiem. widzisz że on wygrywa szybko jedną ręką z plecaka wyciągasz DualShocka 2. uderzasz końcówką kabla mu w głowe, uderzenie aż go odwróciło ty go uderzasz pudełkiem od gry w tył głowy on się przerwaca i opiera ścieny uderzasz pudełkiem asz się nie zniszczy a jak się zniszczy to wyciągasz z niej płyte i rozwalasz mu ją na głowie ale on uderza ci szybkiego łokcia, w takim razie musisz szybko pobiedz to tyłu aby przygotować to bitwy kartę pamięci. zaczynacię się przepychać ty masz w pieśći ukrytą kartę pamięći i nagle mu ja wsadzasz do gęby wtedy wyciągasz szybko dual shocka 2 i uderzasz nim mu w brzuch i on połuka kartę pamięći noi znowu go zaczynasz dusić ale tym razem od przodu jeśłi cię będzię uderzał w brzuch lub będzię już blisko wyrwania się to uderzasz PS2ójką mu w głowę i znowu go do końca dusić noi go zabiłeś gg"


Tagi:

szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 3185
Zobacz teksty użytkownika:

Wyznania Młodego Introwertyka - część 3

Post#2 » 6 gru 2019, o 09:14

Czy ktoś z Was wie, kim jest PGS? Ja nie wiem i jakoś tak głupio wyszło: ktoś przychodzi, wrzuca tekst, jakby myślał/myślała, że forum literackie służy do wrzucania tekstów. I śmieszno i straszno. :)) 

 

Plusem dodatnim jest to, że tekst mamy w całości, a nie po kawałku. Nawet posłowie i jakiś bonus... 

 

Ostatnimi czasy zarzuciłem foralne czytanie, ograniczając się do form najkrótszych, jednak sam fakt, że ktoś wrzuca większy kawałek w całości, zachęca do lektury. Mam nadzieję, że się zbiorę w najbliższym czasie. Kończę (i skończyć nie mogę) Gen Atlantydzki Riddlego. Książka bardzo kiepska, więc wymagań nie mam zbyt wielkich :))


PGS
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 10
Zobacz teksty użytkownika:

Wyznania Młodego Introwertyka - część 3

Post#3 » 6 gru 2019, o 13:07

Szczepantrzeszcz. No spodziewałem się że tak jakoś głupio wyjdzie: wszedłem i wrzuciłem teksty jakbym był u siebie. No ale, jakoś musiałem zacząć. Niekoniecznie we właściwy sposób, dopiero rozpoczynam moją - mam nadzieje - głębszą przygodę z jakimś forum. Dodatkowo czasu na udzielanie się pod innymi tekstami nie mam, no i nie owijając w bawełnę brakuje mi z grubsza umiejętności do napisania wartościowego komentarza. Nic na siłę. 

 

No i dziękuje za pozytywne słówka. 

 

Ja nie mam dłuższej historii z lekturami bo może przeczytałem całą sagę Wiedźmina i jakieś pomniejsze książeczki. Teraz czytam np. "Star Wars: Nowy Świt" w celach edukacyjnych opisywania galaktycznych struktur.


szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 3185
Zobacz teksty użytkownika:

Wyznania Młodego Introwertyka - część 3

Post#4 » 6 gru 2019, o 23:10

PGS pisze:No spodziewałem się że tak jakoś głupio wyjdzie: wszedłem i wrzuciłem teksty jakbym był u siebie.
Jesteś u siebie, ale uświęcony tradycją zwyczaj stanowi, że dobrze jest wejść tutaj, założyć nowy temat, napisać "tu jestem, a'kuku... i ewentualnie kilka innych słów. My, dinozaury, zanim wymrzemy, będziemy do tradycji przywiązywać pewną wagę, może nie największą, aleć zawsze. 

 

PGS pisze:No ale, jakoś musiałem zacząć.
Swego czasu obowiązywała formuła, że prawdziwego mężczyznę... kończyć tego bełkotu nie warto. Facet to taka istota, która kończy to, co zaczęła. Ty zacząłeś, skończyleś, więc nie jest źle. :)) 

 

PGS pisze:...dopiero rozpoczynam moją - mam nadzieje - głębszą przygodę z jakimś forum.
Mam własną, niepopularną, teorię "jakiegoś forum": jakieś forum, to miejsce, gdzie ludzie przychodzą pogadać. Co by nie pisać o chęci podzielenia się swoją świetną twórczością (sam również owych chęci doświadczam), to koniec końców chodzi o zwyczajną rozmowę. Tekstów mamy ile dusza zapragnie - zwyczajna rozmowa jest towarem deficytowym. 

 

PGS pisze:Dodatkowo czasu na udzielanie się pod innymi tekstami nie mam
Każdy z nas ma czasu tyle samo. Problem, jak nim dysponuje, ile weźmie dla siebie, a ile ofiaruje innym. 

 

PGS pisze:...no i nie owijając w bawełnę brakuje mi z grubsza umiejętności do napisania wartościowego komentarza.
;)) 

 

PGS pisze:Nic na siłę.
Wszystko młotkiem. 

 

PGS pisze:No i dziękuje za pozytywne słówka.
Czy pozytywne, to zobaczymy, jak przeczytam. Dzisiaj nie dam rady, a jutro będę się bawił z wnukiem. Dwuletni brzdąc wymaga więcej czasu niż Artefakty. 

 

PGS pisze:Ja nie mam dłuższej historii z lekturami bo może przeczytałem całą sagę Wiedźmina i jakieś pomniejsze książeczki.
Wiedźmin? Dobra, mała książka. Bardzo dobra. To jest wlaśnie ten moment, w którym zaczynasz czytać pozycje nieco większe. 

 

PGS pisze:Teraz czytam np. "Star Wars: Nowy Świt" w celach edukacyjnych opisywania galaktycznych struktur.
Swego czasu Carrie Fisher wydawała mi się nieziemsko piękna, jednak potem zauważyłem/poczułem/zrozumiałem, że czas płynie. Literatura ułatwia tę drogę ciernistą, choć nieodmiennie fascynującą, a galaktyczne struktury? Ot, suma wielu wyobraźni.

PGS
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 10
Zobacz teksty użytkownika:

Wyznania Młodego Introwertyka - część 3

Post#5 » 7 gru 2019, o 04:16

Ciekawe mądrości życiowe, nie spodziewałem się że spotkam kogoś tak poczytanego. Także dziękuje za poradę z przedstawieniem się, niezwłocznie się do niej zastosowałem. Mam nadzieje że z pomyślnym rezultatem.

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości