morderstwo w czasach zarazy (wydanie izolatkowe) cz. 2

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika
Mszczuj
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 293
Zobacz teksty użytkownika:

morderstwo w czasach zarazy (wydanie izolatkowe) cz. 2

Post#1 » 21 mar 2020, o 12:18

Trup leżał pod prysznicem. Miał dwie rany postrzałowe w płacie czołowym i kilkanaście kłutych w klatce piersiowej. Większość krwi wyciekła z niego wąską strużką do spływu brodzika. Sprawca (lub sprawcy) świadomie zatrzymał akcję serca po tym, jak strzelił ofierze w głowę. Prawdopodobnie chciał uniknąć bałaganu na miejscu zbrodni. Zwłoki z niebijącym sercem mniej krwawią. 

Komisarz Juś wyszedł z łazienki do przedpokoju. Stanął plecami do drzwi wejściowych. Popatrzył na podłogę, ściany i sufit. Szukał śladów walki. Nic nie dostrzegł. Poczuł, że telefon mu wibruje. „Każdy się czegoś boi ;)” odczytał i uśmiechnął się pod nosem. Przez chwilę wymyślał odpowiedź. „Na szczęście po Warszawie nie grasuje Buka…” odpisał i schował telefon. Wrócił do łazienki. 

Wyobraził sobie, że stoi w przedpokoju i strzela z małego pistoletu do żyjącego jeszcze denata. Potem wyjmuje nóż i dźga go nim w serce. Jeżeli ciało osunęłoby się na podłogę po pierwszym strzale, drugi strzał i ciosy noża musiałyby paść, gdy leżało na podłodze. Krew rozlałaby się po całym przedpokoju. Chyba, że ktoś podtrzymałby denata w pozycji stojącej. Na przykład drugi sprawca stojący za plecami ofiary. Wtedy wszystkie rany byłyby wystarczająco daleko od ziemi, żeby zdążyć przenieść zwłoki przez drzwi do łazienki i wrzucić pod prysznic. 

 

- Czy mąż miał jakiś wrogów? 

- Chyba nie. 

- Może ktoś mu ostatnio groził? 

Żona denata miała nieobecne spojrzenie. Nie płakała. Patrzyła raz na ścianę za plecami komisarza Jusia, raz prosto w oczy komisarzowi. Twarz miała nieruchomą. Nie miała makijażu. Wyraźnie było widać każdą zmarszczkę po obu stronach oczu. Musiała często się uśmiechać, nie miała więcej niż trzydzieści lat. 

- Sąsiad mu groził. Policją. 

- A o co poszło? 

- Mąż puszczał głośno muzykę. Czasami w nocy. Bardzo lubił black metal. 

- To sąsiad z dołu? 

- Tak. 

 

- Nie mogę rozmawiać o pracy. 

- No chyba o tym śledztwie możesz, przecież jestem jedną z przesłuchiwanych osób? 

Burza czerwonych włosów wypełniała wnętrze małej kawiarenki na Krakowskim Przedmieściu. 

- Mam na myśli, że nie mogę o tym rozmawiać. Robi mi się nie dobrze. 

- A. 

Zapadła cisza. Komisarz pociągnął ze swojej filiżanki. 

- Słyszałaś, że Warszawę mają od poniedziałku zamknąć w ramach kwarantanny? 

- Słyszałam, zastanawiam się, czy nie wyjechać do rodziców do Gdańska. 

Znowu cisza. Gdzieś po drugiej stronie kawiarni, na kanapie wyglądającej, jakby właściciel znalazł ją pod śmietnikiem, młody mężczyzna w zimowej czapce uderzał zawzięcie w klawisze laptopa. 

- Zapomniałem ci powiedzieć. Nie wolno ci opuszczać miasta w związku z toczącym się śledztwem. 

- Naprawdę? 

- Nie no, żartuję sobie z ciebie. 

- No wiesz co Janusz, ale z ciebie żartowniś. Nie robi ci się już nie dobrze na myśl o pracy? 

 

 

- Pan jest właścicielem tej wypożyczalni? 

- Tak, tak to ja. Janowski Arkadiusz. 

Mały, siwy facet w starej kufajce podał komisarzowi Jusiowi rękę. 

- Janusz Juś. To pan do nas dzwonił? 

- Tak, to ja. Syn powiedział, że tu niedaleko znaleziono trupa. Właśnie sprzątałem na łódkach i coś znalazłem. 

Poprowadził komisarza na molo. Zatrzymał się przy małej, łódce, zielonej z zewnątrz i białej w środku. Komisarz Juś od razu zauważył ślady krwi na lewej burcie. 

- Od kiedy to tutaj jest? 

- Od piątku. 

- Ma pan krew na łódce od tygodnia i teraz pan do nas dzwoni? 

- To nie chodzi o krew. Wędkarze brudzą łódki krwią. Oprawiają na nich ryby. 

- To po co pan dzwonił? 

- Znalazłem pierścionek. 

- Pierścionek? 

- Z bursztynem. 

- Gdzie on jest? 

- Mam go w kieszeni. 

- I znalazł go pan na tej łódce? 

- Tak. 

- Mogę poprosić o ten pierścionek? 

Komisarz Juś wyjął z kieszeni kurtki torebkę foliową a Arkadiusz Janowski wyjął zwiniętą chusteczkę do nosa, z której wysupłał błyszczący przedmiot. Juś wrzucił go do torebki i przyjrzał mu się z bliska. Pierścionek był czysty, świeżo wytarty z wszelkiego materiału genetycznego. 

- Mógłbym prosić również o chusteczkę? – Komisarz podał panu Arkadiuszowi drugą foliówkę. – To ta zielona łódka prawda? 

- Tak tam na dnie znalazłem. Miałem właśnie brać się za czyszczenie, zawsze robię sprzątanie w czwartki. Chyba, że w sezonie, to codziennie, rozumie pan. 

- Muszę zadzwonić, zostawi mnie pan tu na chwilę samego?


Tagi:

Shiloh
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 84
Zobacz teksty użytkownika:

morderstwo w czasach zarazy (wydanie izolatkowe) cz. 2

Post#2 » 21 mar 2020, o 12:53

Niestety, powielanie stylu wypracowanego w pierwszym rozdziale.
Miej nadzieję na najlepsze, szykuj się na najgorsze. - Jack Reacher

Awatar użytkownika
Mszczuj
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 293
Zobacz teksty użytkownika:

morderstwo w czasach zarazy (wydanie izolatkowe) cz. 2

Post#3 » 21 mar 2020, o 18:29

Czyli spodziewałeś się, że w drugiej części styl będzie się różnił od tego w pierwszej?

Jerzy Sowiński
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 35
Zobacz teksty użytkownika:

morderstwo w czasach zarazy (wydanie izolatkowe) cz. 2

Post#4 » 22 mar 2020, o 22:57

Tutaj śledztwo trwa, jednak czytelnicy wciąż są w punkcie wyjścia. Poszlaki i przesłuchania może i są pomocne dla komisarza Jusia, jednak wciąż czytelnik nie ma pierwszych podejrzanych. Może dlatego, że kryminał się dopiero rozpoczyna i jest na to za wcześnie. Dobrze jest kierować podejrzenia na jakieś osoby, nakierowywać na fałszywe tropy, bawić się z czytelnikiem w ciuciubabkę. Wiadomo, że dopiero na samym końcu dowiemy się, że zabił ogrodnik (to taki żart kryminalny). Ale można już dać jakieś pierwsze nakierunkowania, czy to fałszywe, czy prawdziwe. Coś takiego: "podczas rozmowy jego uwagę przykuł pewien szczegół", "wydawało mu się to dziwne", "coś się tu nie zgadzało". 

Pisz dalej, chętnie się dowiem kto zabijał.


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości