Strona 1 z 1

Majami. Zły pies

: 17 kwie 2020, o 16:59
autor: Bordo
- No, Bojke, pospiesz się - profesor Kosakowski zdjął okulary i zaczął trzeć oczy. Bojke stał przy tablicy, kompletnie nie umiejąc rozwiązać tego zadania. Stres nie ułatwiał próby przypomnienia sobie wzoru na gęstość. 

 

- Może ty mniej na kompie graj, to nie będziesz taką pierdołą, Bojke! - zawołał nauczyciel, po czym cała klasa zaczęła się śmiać. - Dobra, siadaj! 

 

Bojke z drżącą ręką odłożył kredę na stół. 

 

- Waśko, powiedz koledze kretynowi, jak obliczyć gęstość... 

 

W tym momencie Bojke nie wytrzymał, wziął plecak i wyszedł z klasy. 

 

- Bojke, wracaj tu! Wracaj tu, gówniarzu zasrany! - Kosakowski wybiegł na korytarz, jednak po Bojkem nie było już ani śladu. 

 

10 lat później 

 

Kosakowski właśnie skończył oglądać film pornograficzny, odłożył tablet wraz z okularami na szafkę nocną i położył się spać. Wtem usłyszał jakiś stukot. 

 

- Jola, jesteś tu? - spytał, bełkocząc przez sen. Usłyszał głośniejsze kroki. Otworzył oczy i ujrzał wysoką postać z pistoletem. 

 

W tym czasie Jolanta Kosakowska czytała książkę. Usłyszała huk z sypialni męża i natychmiast pobiegła tam. Gdy ujrzała go zakrwawionego, z ogromną dziurą w głowie, zaczęła krzyczeć. 

 

Kilka godzin później Sylwester Bojke ps. Majami, odebrał telefon od swojego pracodawcy - Wnusia. 

 

- Ceść, dzefcynki psysły, chpfef si zabawic? - spytał Wnusio. 

- Ta. Będę za kilkanaście minut. 

 

Majami udał się do starego budynku na obrzeżach miasta, gdzie mieściła się agencja towarzyska Wnusia, a właściwie Włodzimierza Zycha. Był on podstarzałym, obrzydliwym grubasem z wadą wymowy. Wyglądał trochę jak Saxeegard albo Jadawin z Thorgala. Majami mu nie ufał, a pracował dla niego tylko dlatego, bo Wnusio bardzo dobrze płacił za zlecone zabójstwa. 

 

Wnusio, jak zwykle, był na skórzanej kanapie, otoczony przez dwie prostytutki. 

 

- Cfeść, Majami. Napij się. 

- Nie, dzięki. Prowadzę. 

- Suchaj, zets se na dół, tam są dzefcynki. 

 

Majami zszedł do piwnicy. Wcześniej wyjął telefon i masturbował się do filmu pornograficznego, by osiągnąć wzwód penisa. Otworzył drzwi i zobaczył kilkunastoletnią dziewczynkę skuloną w kącie. Podszedł do niej. 

 

- Rozbieraj się, kurwa! Tak cię zerżnę, że się tydzień nie pozbierasz! 

 

Dziewczynka popatrzyła na niego zapłakanym wzrokiem. Wtedy w Majamim coś pękło. Przypomniał sobie, jak sam był prześladowany w szkole. Przypomniał sobie cały ból, jakiego wtedy doświadczył. 

 

- Przepraszam... - szepnął - J- jak masz na imię? 

- Ada. Puchalska. 

- Sylwester. Długo tu jesteś? 

- Kilka tygodni. Porwali mnie, gdy wracałam ze szkoły. 

- Dobrze, słuchaj... ja zabiję Wnusia, a potem wrócę do ciebie. Wyciągnę cię stąd i oddam rodzicom. 

 

Wtem drzwi otworzyły się z hukiem i do środka wszedł uśmiechnięty Wnusio wraz ze swoimi gorylami. 

 

- Dobse wiefec, Majami. Dobse wiefec. Zabfiz ich! 

 

Goryle wyjęli swoje glocki, jednak Majami ich ubiegł i pozabijał strzałami z beretty. Wnusio uciekł, Majami ruszył za nim w pościg i gonił aż na dach. Wnusio stanął nad krawędzią. 

 

- Potsekaj! Nie zabfijaj mne! Zapfaze! Zapfaze ducho! 

- Nie obchodzi mnie to. Skrzywdziłeś dziewczynę, więc zdechniesz marnie - odparł zimno Majami, celując w klatkę piersiową. Oddał strzał. 

- Maaaaaamooooo! - zawołał Wnusio, spadając. Krótko później rozległ się trzask i alarm samochodu. 

 

Kilka godzin później 

 

Majami skontaktował się z rodzicami Ady z Wrocławia i obiecał zawieźć dziewczynę pociągiem nazajutrz. Tymczasem noc miała spędzić w jego kawalerce. Gdy Ada już zasnęła, Majami postanowił pooglądać telewizję. Leciała właśnie reklama nowej serii Lego. 

 

- Na Ziemi jest strasznie dużo ludzi. Trzeba się ich pozbyć! Zbuduj własnego Predatora, uzbrój go i ruszaj do boju! Zabijaj ludzi! Obcych! Afroamerykanów! A nawet kobiety i dzieci! Lego Predator - już w sklepach! 

- Goście, którzy garowali ze mną w celi we Wronkach mieli mniej zryty beret, niż pojeby, które wymyślają takie coś! - mruknął Majami. 

 

Nagle rozległo się pukanie do drzwi. 

 

- Tutaj kapitan Brumsztajn! Otwieraj, złamasie! 

 

Majami wytrzeszczył oczy. Doskonale znał Roberta Brumsztajna, szefa post - ubeckiej mafii, dla której pracował Wnusio. Nim zdążył cokolwiek zrobić, zamek został zniszczony strzałem z pistoletu. Do kawalerki wbiegł ochroniarz Brumsztajna i wycelował w Adę. Majami zasłonił dziewczynę własnym ciałem, przyjmując dwa strzały z glocka. 

 

Majami spojrzał na gwiazdy, nim zamknął oczy na zawsze. 

 

 

KONIEC 

 

Dodano po 16 godzinach 53 minutach 48 sekundach: 

Trochę krótsze, ale z ważnym przesłaniem.


Majami. Zły pies

: 16 maja 2020, o 19:02
autor: MostWanted
To już trzecie z Twoich opowiadań, z którymi miałam okazję się zapoznać, i to na razie podoba mi się najlepiej. Przede wszystkim fabuła jest lepiej skonstruowana, choć w dalszym ciągu wydaje mi się mocno nieprawdopodobna. Mam wrażenie, że dużo czerpiesz z gier komputerowych... mam rację? I to przypuszczenie nie wzięło się wcale stąd: 

Wyglądał trochę jak Saxeegard albo Jadawin z Thorgala
 

...bo to imiona jakichś postaci z gry, tak? Pytam, bo nawet jeśli, to nie znam tej gry i nic mi to nie mówi (: Ale wracając do meritum: zachowania Twoich postaci, sposób prowadzenia narracji, szybka akcja - te elementy wydają mi się wprost wyjęte z jakiejś strzelanki. Życie to stety-niestety nie jest gra; a jeśli Twoja historia ma w założeniu przedstawiać wycinek rzeczywistości, to dobrze by było, aby nabrała trochę więcej realizmu. Brakuje mi też czegoś w opisach uczuć/emocji postaci - konstruujesz je bardzo prosto, za prosto. O, tu na przykład...  

- Rozbieraj się, kurwa! Tak cię zerżnę, że się tydzień nie pozbierasz!  

Dziewczynka popatrzyła na niego zapłakanym wzrokiem. Wtedy w Majamim coś pękło. Przypomniał sobie, jak sam był prześladowany w szkole. Przypomniał sobie cały ból, jakiego wtedy doświadczył.  

- Przepraszam... - szepnął - J- jak masz na imię?

 

Niby wiadomo, z czego wynika ta nagła przemiana bohatera, ale w takiej formie wydaje się ona wręcz niemożliwa. Tym bardziej, że można wnioskować, że to nie jest pierwsza tego typu sytuacja.  

Za to podobał mi się początek opowiadania - mam na myśli scenę w szkole. I znowu: nie wiem, w jakich latach i gdzie musiałaby mieć miejsce akcja, aby nauczyciel odnosił się w ten sposób do ucznia, ale mimo to według mnie ten fragment wypada najkorzystniej na tle całości.  

W porównaniu z poprzednimi Twoimi opowiadaniami, które czytałam, na plus tutaj zaliczyłabym też opisy wyglądu postaci. Chyba wiesz, dlaczego (: 

Masz bardzo dużo błędów różnego rodzaju. Popracuj nad językiem i jego poprawnością, bo to nie pierwszy raz, gdy zwracam na to uwagę.  

 

Jeszcze jedno mnie zastanawia... skąd u Ciebie takie zamiłowanie do brutalności? Twoi bohaterowie często są wulgarni, a wydarzenia opierają się na przemocy. Mówię oczywiście na podstawie tych trzech historii, które czytałam; może w pozostałych jest inaczej... 

 

Pozdrawiam,  

MW


Majami. Zły pies

: 19 maja 2020, o 11:00
autor: Bordo
MostWanted pisze:  

 

Jeszcze jedno mnie zastanawia... skąd u Ciebie takie zamiłowanie do brutalności? Twoi bohaterowie często są wulgarni, a wydarzenia opierają się na przemocy. Mówię oczywiście na podstawie tych trzech historii, które czytałam; może w pozostałych jest inaczej... 

 

Pozdrawiam,  

MW

 

 

Po prostu lubię pisać opowiadania gangsterskie. 

Aha, i Thorgal, jak coś, to seria komiksów, a nie gra. Swoją drogą polecam, moim zdaniem znacznie lepsze od Wiedźmina.