Labirynt świadomości

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).

Awatar użytkownika

Autor tematu
Bordo
kozik
kozik
Posty: 74
Zobacz teksty użytkownika:

Labirynt świadomości

Post#1 » 6 cze 2020, o 11:48

Był zimny, marcowy poranek. Piotr Lewandowski, pijąc kawę, spojrzał na ostatnie krople deszczu, które spadały, dudniąc o asfalt. Wtem usłyszał domofon. Podszedł i podniósł słuchawkę. 

- Halo? Halo? Hmmm - mruknął, odkładając ją. 

- Kurier? - spytała żona, Paula, która właśnie przyszła do przedpokoju. 

- Właśnie nie. Odebrałem słuchawkę, ale nic nie słychać. Dziwne. 

- Może sobie ktoś robi żarty? 

- Może...tylko po co. Dobra, nieważne, muszę lecieć, bo mi szef jeszcze potrąci z pensji. Pa, kocha... 

Nagle rozległ się trzask tłuczonego szkła i do mieszkania, niszcząc szyby w oknach, wleciały kamienie. Piotr usłyszał wrzaski na zewnątrz. 

- Stara kurwa do jebania Lech z Poznania! Jebać konfidentów z Lecha!  

- Piotr... co... - Paula była w szoku. 

- Bierz małą i uciekaj! 

- Ty... ty znasz ich! 

- Tak! Bierz Agatkę i uciekaj tak daleko jak możesz! Już! 

- Ale... co z... 

- Spierdalaj! 

Paula wzięła kilkumiesięczną córkę, zawiniętą w kocyk i wybiegła z mieszkania. Wychodząc na klatkę schodową, zauważyła grupkę pseudokibiców, którzy stali pod oknami ich mieszkania na pierwszym piętrze. W rękach trzymali płonące race. 

- Wyłaź, konfidencie jebany! - wrzeszczał jeden z nich. 

Paula pobiegła najdalej jak mogła w przypadkowym kierunku, modląc się, żeby jej nie zauważyli.  

 

Tymczasem kilkanaście kilometrów dalej Wiktoria Zawadzka właśnie szła do szkoły. Był pochmurny dzień, który Wiktoria najchętniej spędziłaby w łóżku. Niestety, miała dzisiaj ważny sprawdzian z polskiego i kartkówkę z geografii. Idąc w kierunku bramy, podeszło do niej dwóch zakapturzonych kolegów - Hubert Tańcula i Karol Bojke.  

- A co taka ładna panna robi sama? - uśmiechnął się Tańcula, jednak jego twarzy prawie nie było widać pod naciągniętą czapką z daszkiem. 

- Przepraszam... muszę... 

- E! Gdzie leziesz, świnia?! - Bojke chwycił ją za ramię. - Wyślij kumplom parę nudesków na snapie, to ci odpuścimy.  

- Zostawcie mnie!!! - dziewczyna próbowała wyrwać się dresiarzom. 

- Co tu się dzieje? - spytał historyk, który spostrzegł szarpaninę. - Na lekcje! Już! 

- Jeśli komukolwiek o tym powiesz - szepnął Wiktorii do ucha Bojke. - Pożałujesz, kurwo. 

 

Nieopodal liceum Wiktorii przechodził 9 - letni Adam Wojciechowicz, który szedł w kierunku przystanku autobusowego. Była to jedna z brudniejszych dzielnic miasta, toteż nic dziwnego, że Adam spotkał na swojej drodze dwóch pijanych dresiarzy.  

- Młody! Chcesz się napić?! 

- Ja... przepraszam... mam 9 lat... - wychrypiał przerażony Adam. 

- No i co? 

- Ja nie mogę... mama mówiła, że... 

- Pierdoli głupoty! Chodź, młody, napijesz się z nami. 

Strach Adama minął. Poczuł się doceniony i nawet się ucieszył, że blokersi chcą się z nim napić. Że traktują go jak swojego. Podszedł do nich i usiadł na ławce. Wtedy jeden z nich chwycił go za kaptur i przyłożył mu strzykawkę do szyi. 

- Wiesz, co to jest?! Kurewsko mocny towar! 

- Wyskakuj z kasy - powiedział drugi dresiarz, otyły, łysy 20 - latek o zaspanej twarzy. - Mama na pewno coś ci dała. 

- Nie...ja nic nie mam... ja naprawdę... - Adamowi w wyniku tiku nerwowego, spowodowanego dużym stresem, zaczęły się trząść ręce. Dresiarze śmiali się. 

- Jak się trzęsie! Hehe! Trzęsie się! Najebał się czy co? 

- E, a Tańcula mi mówił... - powiedział ten ze strzykawką. - ...że Gruby Miś znowu chce dzieci do ruchania. Ten typ od koksu, co mu je załatwiał, gdzie wyjechał, nie wiem, kurwa. Może tego tu menela mu dostarczymy? 

- Nieee... przecież on zaraz zacznie płakać za mamusią. A wcześniej chciał opierdolić z nami browara, debil. Puść go, tylko kasę weź. 

 

Hubert Tańcula wszedł do obskurnej kamienicy. Nie wiedział, że jedzie za nim w szarym citroenie trzech śledzących go mężczyzn. Za kierownicą był Piotr Lewandowski, wraz z nim jechali ojciec Wiktorii Robert Zawadzki i brat Adama, Marceli Wojciechowicz. Pragnęli zemsty za to , co chuligani zrobili im i ich rodzinom. Uznali, że muszą wziąć sprawy w swoje ręce i wymierzyć sprawiedliwość. Nawet za cenę złamania prawa.  

Tańcula minął leżącego przed wejściem do mieszkania pijanego ojczyma. Wchodząc do środka, usłyszał wrzaski z pokoju 10- letniego brata, Marcina. 

- Mówię ci, kurwo, przestań spawnować te creepery! Zaraz cię dojadę, szmato! Oddawaj diaksy i żelazo! Oddawaj! Oddawaj chuju!!! 

Marcin w szale odpiął klawiaturę od komputera i zaczął nią walić w monitor, po czym cały sprzęt wyrzucił przez okno. 

- Pierdolę tę głupią grę! Szmata nie dała mi zabić ender dragona i jeszcze diaksy mi zajebał!  

- Marcin uspokój się - powiedziała matka, która właśnie wyszła z salonu. - Masz już kuratora za znęcanie się nad tamtym psem, chcesz, żeby... 

- Odpierdol się, suko! Stary cię dawno nie ruchał, czy co?! - Marcin odepchnął matkę i wybiegł z mieszkania. Matka spojrzała na Huberta. 

- Idź za nim. 

- Dobrze, mamo. 

Tańcula wyszedł na klatkę schodową. Wtem poczuł ogromny ból z tyłu głowy i stracił przytomność.  

Obudził się kilka godzin później. Był przywiązany do krzesła, prawdopodobnie w jakiejś piwnicy. Przed sobą ujrzał Lewandowskiego. 

- Mmmpf! Mmmmfff! 

- Czekaj... - Lewandowski zdarł mu taśmę klejącą z ust. 

- Ja cię znam, szmato! Podjebałeś nas na psy! Jesteś z Lecha. 

- Nie jestem z żadnego Lecha, ani Legii, ani kurwa Arki. Jestem sobą. Zwykłym człowiekiem, którego rodzinę zastraszyliście i wybiliście okna w mieszkaniu. 

- Sam tego chciałeś! Trzeba było nie konfidencić! 

- Powiedziałem straży miejskiej o waszych wybrykach, bo jestem przeciwny niszczeniu budynków. A wy właśnie pisaliście jakieś obraźliwe teksty o przeciwnej drużynie.  

- Wypuść mnie! 

- Nic z tego. Poza tym... - Piotr nachylił się do Tańculi. - Macie to nieszczęście, że ojciec Wiktorii ma kumpla, który pracuje na strzelnicy. 

- Co kurwa?! Stary Wiktorii też jest w to zamieszany?! 

- W co? 

- Jak to co?! Uprowadzenie! 

- To obywatelskie wymierzenie sprawiedliwości. Skrzywdziliście naszych bliskich. Teraz odpłacimy wam się tym samym. Daliśmy cynk twoim kumplom z Lecha, gdzie cię trzymamy. Teraz pozostaje czekać na zaplutego karła reakcji. A wtedy już się z nimi policzymy. 

- Kurwa... nie wierzę...- Z oczu Tańculi pierwszy raz od bardzo dawna popłynęły łzy. - Nie! Nie płacz! Jesteś mężczyzną! Nie płacz kurwa! 

- No cóż. Żegnaj, Huberciku. - Lewandowski chwycił ze stolika obcęgi.  

- Czekaj... co ty.... 

Lewandowski chwycił obcęgami język Tańculi i zaczął szarpać, aż go wyrwał. Wokół tryskała krew. Chuligan zmarł w strasznych męczarniach. Lewandowski uśmiechnął się, patrząc na swoje dzieło. Jego chęć zemsty zmieniła się w chory sadyzm.  

Kilkanaście minut później Piotr, Robert i Marceli usłyszeli pisk opon samochodów i czyjeś krzyki. Lewandowski uśmiechnął się. 

- Chyba już czas. 

Wyjęli z pokrowców dwa karabinki AKS i glocka. 

Niedługo później kilkunastu kiboli z maczetami i kijami do baseballa dobijało się do starego budynku na obrzeżach miasta, gdzie miał być przetrzymywany ich kolega. 

- Oddajcie nam Tańculę, kurwy! - krzyczeli.  

Wtem usłyszeli huk. Potem kolejny. I jeszcze jeden. Po wyważeniu drzwi wbiegli do środka i spostrzegli trzy ciała z ranami po strzale w głowę. 

- Co tu się... 

- Stać! Centralne Biuro Śledcze! Jesteście zatrzymani za spowodowanie potrójnego morderstwa! - do budynku wbiegł oddział antyterrorystów. 

 

KONIEC 

 

Dodano po 4 godzinach 52 minutach 6 sekundach: 

Tym razem tekst nie rozjechł się :)


Tagi:

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości