OD NOWA (powieść apokaliptyczna) - część 1 - Początek

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).


Autor tematu
OLAsaszaALEXA
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 4
Zobacz teksty użytkownika:

OD NOWA (powieść apokaliptyczna) - część 1 - Początek

Post#1 » 6 cze 2020, o 13:54

OD NOWA - część 1 - Początek 

Kiedyś byłam jedną z miliardów ludzi na świecie, teraz jestem jedną z niewielu, którym udało się przeżyć. 

Apokalipsa zaczęła się prawie trzy lata temu. Stało się to nagle i niespodziewanie. Policja i wojsko nie zareagowały wystarczająco szybko, ale to bez znaczenia, bo wielu twierdzi, że i tak nie mieliby szans. Nikt nie przypuszczał, że coś takiego może się rozprzestrzenić tak szybko. Początek pamiętam bardzo dokładnie. 

Był środek tygodnia, na początku lekcji z matematyki do klasy weszła dyrekcja i wydała następujące polecenia: „Idźcie do domu. Pospieszcie się”. Ich głosy brzmiały niepokojąco. Po wyjściu dyrekcji i chwili ciszy w klasie wybuchła euforia. Wszyscy skakali ze szczęścia i pośpiesznie się pakowali. Tylko kilka osób w klasie poczuło niepokój. Gdy wyszłam ze szkoły zadzwoniła do mnie mama. Powiedziała, że muszę szybko odebrać młodszą siostrę i dodała, że niedługo po nas przyjedzie, po czym się od razu rozłączyła. To było do niej nie podobne, zwykle lubiła przez dłuższy czas porozmawiać i zapytać jak w szkole.  

Wtedy tego nienawidziłam. Wtedy tego nie doceniałam. Teraz oddałabym za to wszystko. Dosłownie wszystko. 

Dodatkowo jej głos był załamany i szlochała. Nawet nie zdążyłam jej zapytać, co się stało, ani powiedzieć, że ją kocham. Nie miałam pojęcia, że to był ostatni raz, kiedy rozmawiałyśmy. Gdy odbierałam siostrę byłam zestresowana i zaniepokojona, przez co się na niej wyżyłam. Zażartowałam z niej, a gdy ona próbowała się odegrać tym samym, powiedziałam jej, żeby była cicho.  

Na szczęście, później miałam jeszcze szansę, żeby ją przeprosić. Miałam szansę spędzić z nią czas. Nie doceniłam tego. Nie doceniłam wielu rzeczy. 

Gdy doszłyśmy w umówione z mamą miejsce nadal jej tam nie było, nawet nie odbierała połączeń, ani nie odczytywała wiadomości. Byłam już bardzo zdenerwowana. Postanowiłam, że pójdziemy do dziadków.  

Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że wolałabym tam nie iść. Nie wiedziałam, że coś takiego kiedyś zobaczę. Nie wiedziałam, że coś takiego kiedyś przeżyję. Nie wiedziałam wielu rzeczy. 

Przed ich blokiem odgrywała się masakra. Widziałam, co się tam dzieje, ale nie mogłam w to uwierzyć. Zakryłam oczy swojej młodszej siostrze i szukałam wzrokiem babci lub dziadka Nie mogłam ich dostrzec. Słyszałam tylko ich krzyki i jęki spowodowane bólem. Dziadek do mnie krzyknął: „Uciekajcie!”, a potem zamilkł. Złapałam siostrę za rękę i zaczęłam biec. Biegłam nie wiedząc gdzie chcę dobiec. Jedyne, co wiedziałam to to, że chcę się znaleźć, jak najdalej od tego miejsca.  

Jeszcze długo po tym zdarzeniu nie byłam pewna, co się dzieje i co mam zrobić, by zapewnić mojej siostrzyce bezpieczeństwo. 

Po trzech dniach, w większości małych sklepów zabrakło wody i jedzenia. Ludzie stali się dla siebie wrogami. Rywalizowali o lepsze schronienie, więcej jedzenia i picia, a nawet papier toaletowy, który powoli stawał się rzadkością. Liczba ludzi zmniejszała się z każdą godziną. Elektrownie wysiadły po niecałym miesiącu. Nikt nie wiedział, czy poza kontynentem są ludzie, czy koniec świata nastąpił na całej kuli ziemskiej. Po jakimś czasie apokalipsa stała się dla mnie tak oczywista, że nie wyobrażam już sobie innego życia. Pogodziłam się z taką rzeczywistością. Jednak pogodzenie się ze śmiercią własnej rodziny było najtrudniejsze. 

Po połowie miesiąca ukrywania się, zdobywania pożywienia i obserwacji wiedziałam już kilka rzeczy na temat nieumarłych (tak właśnie ich nazywam). 

Martwi nie myślą jak ludzie. Kierują się podstawowymi potrzebami, czyli jedzeniem i piciem, ale nie umieją nawet odkręcić butelki lub odpakować jedzenia. Nigdy nie są w pełni najedzeni. Są odporni na ból, nie mogą się wykrwawić, ani nie potrzebują powietrza. Zabić ich można tylko przez uszkodzenie im mózgu. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak trudno jest dokonać czegoś takiego. Nieumarli nie byli bardzo szybcy, nie biegali, ale umieli szybko chodzić. Do tego, gdy atakują wyciągają ręce i próbują ugryźć. Niestety skutkiem ugryzienia jest śmierć. Ewentualna możliwość uniknięcia śmierci i przemienienia się to szybkie odcięcie kończyny, w którą zostało się ugryzionym. W ten sposób wirus nie dostaje się do reszty ciała. Osoby ugryzione umierają w męczarniach, a po śmierci przemieniają się w jednego z nieumarłych. Natomiast osoby, które umierają z powodu wypadku lub śmierci naturalnej nie przemieniają się. To ulga, jednak często, gdy ktoś umiera lub jest świeżo po śmierci martwi zaczynają go zjadać, przez co zostaje przemieniony. 

Następne pół miesiąca spędziłam starając się przetrwać, oraz na ćwiczeniach. Moja forma fizyczna od zawsze była dobra, ale chciałam, żeby stała się jeszcze lepsza. Musiałam być rozciągnięta, szybka i zwinna. Dzięki temu miałam większe szanse na przetrwanie. Najtrudniejsze było odpowiadanie na pytania mojej młodszej siostry: „Kiedy wrócimy do domu?”, „Gdzie mama i tata?”, „Co stało się z dziadkami?”, „Długo będziemy tu jeszcze siedzieć?”. W końcu po pytaniu: „Dlaczego się rządzisz?” wybuchłam, powiedziałam jej dużo smutnych rzeczy. Moja siostra się popłakała, a potem ja też zaczęłam płakać. Przecież nie chciałam, żeby tak wyszło. Nie chciałam się rządzić. Nie chciałam sama dźwigać odpowiedzialności opieki nad nią, ale ode mnie zależało jej życie.  

Teraz żałuję, że tak bardzo się tym stresowałam. Gdybym dała jej trochę swobody i nauczyła ją kilku rzeczy… Wszystko mogłoby się potoczyć inaczej. Lepiej. O wiele lepiej. 

Postanowiłam, że wyruszymy w poszukiwaniu lepszej kryjówki z łatwym dostępem do wody, jedzenia i innych potrzebnych rzeczy. Liczyłam, że spotkamy dobrych ludzi, którzy nam pomogą. Lecz najpierw musiałyśmy się zaopatrzyć w dobre plecaki, ubrania i ekwipunek, żeby podróż była łatwiejsza. Najlepszą z możliwych opcji był sklep z rzeczami do uprawiania sportów. Gdy weszłyśmy do sklepu rozbijając szklane drzwi zaczęłyśmy się kierować w stronę ubrań i plecaków. Nie było czasu na przymierzanie. Szybko przebrałyśmy się w świeże ubrania i spakowałyśmy kilka zestawów ubrań do znalezionych plecaków. Następne było jedzenie, niestety to nie był sklep spożywczy. Przy kasach znajdowały się pojedyncze batoniki energetyczne i nawadniające napoje, spakowałyśmy je. Wzięłyśmy jeszcze kilka przydatnych rzeczy. Dodatkowo zajrzałam do alejki z bronią, która była w nieładzie. Pośród rozwalonych rzeczy leżało kilka noży, oraz pasek z kaburą na jeden z nich. Byłam zadowolona ze znaleziska, zawsze o czymś takim marzyłam. Siostrze dałam scyzoryk, który zawsze przy sobie nosiłam. 

Scyzoryk od długiego czasu przed tym wszystkim miał dla mnie wartość sentymentalną. Nawet teraz noszę go ze sobą, ale nie jako broń tylko pamiątkę. W trudnych chwilach lubię sobie otwierać, a potem zamykać wszystkie noże. Dzięki temu mogę sobie powspominać dawne czasy. Dobre, dawne czasy. Najlepsze czasy. 

Droga była długa, trwała kilka dni. Cały czas martwiłam się o młodszą siostrę. Nocami przesypiałam mniej niż połowę nocy. Miejsca, w których nocowałyśmy nie były wystarczająco bezpieczne. Pewnego dnia podczas postoju siostra się ode mnie oddaliła. Była ciekawa nowego świata, jak to dziecko. Ze scyzorykiem czuła się pewniej. Podeszła do nieumarłego, który stał za siatką. 

Nadal nie wiem, co chciała zrobić. Zawsze była ciekawska i śmiała. Zbyt ciekawska. Zbyt śmiała. To były jedne z jej ostatnich chwil. Jedne z jej najgorszych chwil. Jedne z moich najgorszych chwil. 

Gdy tylko zobaczyłam, że nie ma jej nigdzie w pobliżu zaczęłam panikować. Jeszcze nigdy od czasu rozpoczęcia się apokalipsy nie zgubiłam jej z zasięgu swojego wzroku. Zawsze była obok mnie. Szybko wstałam i zaczęłam jej szukać. Gdy zobaczyłam, że stoi obok nieumarłego zamarłam. Po chwili jednak krzyknęłam: „Odsuń się!”. Siostrzyczka odwróciła się i spojrzała na mnie. W tej chwili martwy chwycił jej rączkę i wciągnął za siatkę po czym ugryzł. Moja siostra zaczęła płakać. Natychmiast podbiegłam do niej i zabiłam nieumarłego. Załamałam się, wzięłam siostrę na ręce i zaniosłam w miejsce postoju. Cały czas płakała, wiedziałam, że jeśli szybko nie odetnę jej ręki to umrze i zamieni się w jedną z nich. Ale nie mogłam. Nie byłam w stanie. Nie umiałam. Próbowałam, ale nie mogłam. Położyłam ją na swoich kolanach. Niestety nie miałam morfiny, żeby uśmierzyć jej ból. Dałam jej leki na sen. To były jedyne leki, jakie udało mi się zdobyć. Gdy połknęła je i popiła wodą zaczęła się uspokajać. Nie płakała, jej oddech wracał do normy. Nie wiedziałam, czy wie, co się teraz z nią stanie. Przytuliłam ją do siebie i mówiłam do niej: „Wszystko będzie dobrze. Nic ci nie będzie.” Mówiąc to okłamywałam samą siebie. Po policzkach leciały mi łzy. Nie chciałam, żeby zauważyła, że dzieje się coś poważnego. Gdy zasnęła wybuchłam płaczem. Nie wiedziałam, co robić. Nie chciałam nic robić. Zasnęłam. Nie myślałam, wtedy o tym na jakie niebezpieczeństwo się naraziłam. Nie chciałam myśleć o niczym. 

Wtedy myśl, że się kiedyś z tym pogodzę była nie do pomyślenia. Przez długi czas taka była. Nawiedzały mnie wyrzuty sumienia. Ciągle zadawałam sobie pytanie: „A co gdybym...”. Przez długi czas tak było. Za długi. 

Obudziło mnie zimno. Gdy otworzyłam oczy było już ciemno. Przed sobą zobaczyłam martwe oczy mojej siostrzyczki. Jej ręce sięgały w moją stronę, a jej buzia otwierała się i zamykała chcąc mnie ugryźć. Nie panikowałam, ale zaczęłam szlochać. Nie była silna, więc z łatwością trzymałam ją na wystarczającą odległość. Nie była już sobą. Wiedziałam, że już nigdy nie będzie. Po chwili zaczęła się szarpać, przestraszyłam się. Wiedziałam, że muszę to zakończyć, ale nie mogłam. Nie mogła być nieumarłym w nieskończoność. Nie chciałaby tego. Ale nie umiałam tego zrobić. Moje szlochanie zamieniło się w płacz. Łzy spływały mi po policzkach. Nie widziałam już wyraźnie, wszystko stało się rozmyte. Wstałam, wzięłam nasze plecaki i zaczęłam iść. Nie wiedziałam gdzie idę. Nie obchodziło mnie to. Moja nieumarła siostrzyczka za mną szła. Byłam wściekła na cały świat. W końcu krzyknęłam do niej: „Zostaw mnie w spokoju! Nie idź za mną!” i zaczęłam biec. Po kilku minutach już jej nie było. Weszłam do jakiegoś budynku i położyłam się na schodach. Czułam wyrzuty sumienia: „Jak mogłam ją zostawić? Czemu tego nie zrobiłam? Muszę ja znaleźć! Nie może być zawsze nieumarłym. Muszę to zrobić.”. Zasnęłam. Obudziły mnie promienie Słońca, dopiero gdy otworzyłam oczy przypomniałam sobie o mojej siostrzyczce. Moje oczy wypełniły się łzami, a chwilę później zaczęły powoli spływać po mojej twarzy i kapać na podłogę. Wstałam myśląc o tym, co dzisiaj zrobię. Miałam mętlik w głowie. Zaczęłam szlochać. Gdy wyszłam z budynku zobaczyłam moją nieumarłą siostrzyczkę. „Znalazła mnie” - pomyślałam. Uderzyły we mnie emocje i wspomnienia. Mój szloch stał się głośny. Moja martwa siostrzyczka mnie usłyszała i zaczęłam iść w moim kierunku. Gdy była już blisko wzięłam głęboki wdech i zrobiłam to. Teraz ciało mojej młodszej siostrzyczki leżało na zimnym betonie. Zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Uklękłam obok jej ciała i ją przytuliłam. Czułam niewyobrażalny ból w duszy i w sercu. Przez długi czas leżałam i nic nie robiłam, tylko myślałam. „Dlaczego ona?” to pytanie cały czas krążyło mi po głowie. Postanowiłam pochować moją siostrę. Wymagało to ode mnie mnóstwo łez. Byłam tym wszystkim wyczerpana, ale wyruszyłam w dalszą drogę. 

Od tej pory ciągle uciekałam od ludzi. Nie chciałam, żeby mi na kimś zależało. Nie chciałam więcej tak cierpieć. Nigdy. Od tamtego dnia przeczytałam mnóstwo książek opowiadających o przetrwaniu. Zapuściłam się daleko w las i znalazłam idealne miejsce na zbudowanie schronienia. Już przez długi czas mieszkam na wzgórzu z kilkoma drzewami, które jest otoczone lasem z małą rzeczką. Rzadko oddalałam się od mojego pagórka. Czasami wychodzę na polowanie, albo do sklepów po resztki jedzenia, ewentualnie po książki, albo ekwipunek.  

Przez długi czas myślałam, że jestem gotowa wyjść do ludzi. Myślałam, ale tego nie czułam. Nie byłam pewna. Aż jednego wieczoru już wiedziałam. Byłam pewna. Byłam gotowa. Czułam to. 

 

 

Mam nadzieję, że się spodobało. Zachęcam do pisania w komentarzach błędów, jakie popełniłam, a także uwag, co do stylu pisania. Dzięki Waszym komentarzom będę mogła poprawić tekst.


Tagi:

Awatar użytkownika

MostWanted
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 214
Zobacz teksty użytkownika:

OD NOWA (powieść apokaliptyczna) - część 1 - Początek

Post#2 » 6 cze 2020, o 14:41

Setki, tysiące opowiadań/powieści o apokalipsie zombie już powstało, więc pytanie brzmi, co zrobić, aby to właśnie moja opowieść była wyjątkowa na tle innych? To znaczy - Twoja, i niestety ja nic specjalnego w niej nie znajduję, a wręcz uważam, że jeszcze trochę Ci brakuje, aby poruszać się pewnie w temacie, który wybrałaś. 

Ten początek... Bardzo, bardzo dużo informacji, które tak naprawdę nic nie znaczą. Powtórzę to, co pisałam pod prologiem innej Twojej historii - zabrakło emocji. Mamy tylko suche sprawozdanie w nie najlepszej formie. Przeleciałaś przez kilka miesięcy tragicznych, przerażających wydarzeń, jak reporter mówiący o rozbudowie gminy. Piszesz, że ludzi jest coraz mniej, że brakuje jedzenia, ale ja tego nie czuję. Pierwszy raz, gdy bohaterka widzi zamieszki z udziałem umarłych - a tak naprawdę nawet nie wiadomo, co się stało. Po prostu wydaje mi się, że można by to wszystko opisać w inny sposób. Samo przedstawienie zombiaków również niezbyt do mnie przemawia - ot, wyliczyłaś te cechy, które są raczej każdemu wiadome. Już nie mówiąc o kwestii kilkunastoletniej, jak mniemam, dziewczyny, mającej pod opieką młodszą siostrę, która zdaje się w sumie bez problemu odnajdywać w nowej rzeczywistości. Tak, piszesz, że nie jest to łatwe, ale z drugiej strony bohaterka ma gdzie spać, co jeść, nawet leki dla siostry znalazła. Osobiście chciałabym zobaczyć więcej konkretnych scen (takich jak śmierć siostry), przedstawiających poczynania bohaterki, chciałabym wraz z nią móc poczuć strach i beznadzieję otaczającego ją świata, miast czytać o suchych faktach. 

Pozdrawiam,  

MW

Jesteśmy ludźmi tylko w takim stopniu, w jakim chcemy nimi być.

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości