opowiadanie Kraina magii i mroku część 6

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i inne teksty dużej objętości. Mile widziane wszelkie możliwe gatunki literackie i teksty, które nie mieszczą się w dziale Miniatury i drabble. Prosimy o odpowiednie tagowanie tekstów!
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble". 

 

Przydatne definicje 

drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów 

 

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 znaków 

 

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą 

 

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń 

 

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż objętość dopuszczalna przez skrypt, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości. 

Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".  

Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).


Autor tematu
Córa Demeter

opowiadanie Kraina magii i mroku część 6

Post#1 » 7 sie 2020, o 15:11

… 

Po mniej więcej godzinie z sali wyłoniła się pielęgniarka.  

-Co z Alą ? 

Spytała przestraszona oraz ledwo żywa Zofia. 

-Niestety dziewczynka ma chyba białaczkę. 

Wydusiła pielęgniarka. 

-I ty to mówisz tak spokojnie!! 

Zakrzyczał Drakula i złapał kobietę za przód uniformu. Chciał ją rzuci w ścianę, ale przeszkodziła mu synowa. 

-Opanuj się głupcze. To chyba nie jej wina, że Alicja choruje. 

-Masz rację. Mam wrażenie, iż ty jesteś wszystkiemu winna. 

-Myślisz, że chciałabym własnej córce zaszkodzić, wątpię. 

Pielęgniarka nieśmiało chrząknęła.  

-Stan dziecka jest dość poważny. To będzie wymagało szybkiej operacji. 

-Rozumiem. 

Odparła Zosia.  

-Chcielibyśmy ją przeprowadzić jutro z samego rana. 

-A czy Ala się już wybudziła ? 

Wtrącił mistrz do rozmowy. 

-Tak. Jest jednak bardzo słaba i ledwo kontaktuje. 

Staruszek skinął głową, a pielęgniarka odeszła do Sali medycznej. Ledwo skończyła się rozmowa, a wszyscy usłyszeli trzask. Był to trzask stłuczonej szyby. 

-Witaj Zosiu. 

Kobieta wszędzie by go rozpoznała. Czerwony długi płaszcz, czarna maska zakrywająca całą twarz. Stał przed nią Matt Rzeźnik we własnej osobie. 

-Musisz akurat teraz! 

Krzyknęła mama Ali rozłoszczona. 

-Wiesz choroba córki to najlepszy czas, bo szybko się ugniesz. 

-Dalej jedyne czego chcesz to moje moce oraz tytuł burmistrza ? 

-Bingo. To jak ubijamy interes, czy mam zabić ciebie i córkę ? 

-Nie dostaniesz ani mnie, ani jej! 

-Dobrze. Chłopcy brać ich. 

Nim się spostrzegli już byli otoczeni przez bandytów. Ci ich przytrzymali. Zanim jednak Zosia i reszta uporali się z bandytami, Matt już podpalał budynek. 

-To na razie głupki. 

Zwrócił się do grupy i wyskoczył przez okno. Jego kompani leżeli we krwi. 

-To była prowokacja. 

Stwierdził Wielki mistrz. 

-Biegnijcie się ratować. Ja muszę uratować swoje dziecko. 

-Idę z tobą. 

Powiedział Drakula. Chwilę później Zofia wywarzyła drzwi magią. Pokój trawiły płomienie. Pielęgniarki leżały nieżywe. Alicja była nieprzytomna, a także ciężko oddychała. Hrabia wziął wnuczkę na ręce, próbując ją ocucić ją po drodze. Tuż przy wyjściu spotkali Filipa i mistrza. Ten drugi leżał wsparty o ścianę.  

-Co się dzieję ? 

Spytała Zofia. 

-Pogruchotałem sobie nogę. 

Odparł mistrz. 

-Filip nie możesz go wziąć ? 

Zapytała z niemałym wyrzutem Zosia. 

-Jest zbyt ciężki. Nie dam rady. 

-Zostawcie mnie. Zosiu ratuj córkę. Ja już i tak dużo przeżyłem na tym świecie. 

-Mistrzu nie zostawię cię. Użyję magii i cię uratuję. 

-Jesteś zbyt wyczerpana moje dziecko. 

Starzec uśmiechnął się dobrotliwie do byłej uczennicy. Staruszek miał rację. Kobieta nie mogła go podźwignąć. 

-Nigdy cię nie zapomnę mistrzu. 

Mówiła Zosia załzawiona, kiedy Filip i Drakula odciągali ją ku drzwiom. Staruszek machnął im na pożegnanie. Wiedział, że jego dni są policzone. Cieszył się jednak, iż umrze w najważniejszym miejscu jego życia. Przymknął na chwilę powieki, kiedy znów je uchylił Ilona trzymała go w swych ramionach. Zosia, Filip i Hrabia biegli najszybciej jak mogli. Kiedy zatrzymali się przy Cmentarzu gildii, Zosia wezwała smoki. 

-To, gdzie lecimy? 

Zapytał Filip. 

-Do miasta może znajdziemy tam tę zielarkę. 

-Masz na myśli starą jędze Wendy ? 

Dopytywał. 

-A kto ma nam niby pomóc. 

-Filip znowu wykazuje się nadprzeciętną inteligencją. 

Kpił w najlepsze wampir. 

-Dobra już uspokójcie się! 

Wybuchła Zosia.  

Po dotarciu do miasta drużyna weszła tajnym wejściem, tak jak wcześniej Zosia i Alicja. Zielarkę Znaleźli dosyć szybko. Klęczała pod namiotem oraz pielęgnowała swoje zioła. 

-Mogę w czymś pomóc ? 

Spytała, gdy tylko dostrzegła podróżnych. 

-Nie wiem czy nas pani poznaje. Ja jestem Zosia Ridell, burmistrz miasta.  

-Ah tak ten nadęty to zapewne Filip. Kim jest ten wampir i nieprzytomna dziewczynka? 

-To Hrabia Drakula i moja córka Ala. 

-Co mnie do was właściwie sprowadza ? 

-Stan mojego dziecka. Pielęgniarki oceniły, że ma białaczkę. 

Wendy obejrzała uważnie dziewczynkę. Minę miała nieciekawą. 

-To rzeczywiście białaczka. Do tego dziewczynka jest podtruta dymem i nieprzytomna. 

-Czy da radę ją pani uratować ? 

-Mogę przygotować napar. Niestety nie uleczy jej w pełni, ale pomoże zatrzymać rozwój choroby. Na razie proponuję byście przespali się u mnie. 

Wszyscy skorzystali z propozycji. Rankiem zielarka wlała powoli napar do gardła chorej. Ta ocknęła się i zakaszlała. 

-Gdzie jestem ? 

-Już dobrze moje dziecko. Zaraz obudzę twoich opiekunów. 

Reszta po obudzeniu szybko wstała. Zosia podbiegła do córki. 

-Jak się czujesz ? 

-Lekko osłabiona. Mamo co jest ? 

-Kochanie posłuchaj masz białaczkę, Wielka gildia spłonęła, a mistrz nie żyję.  

-Boże to jakiś koszmar ? 

-Niestety nie. 

-Z tej białaczki się wychodzi ? 

-Jeśli ma się dużo szczęścia oraz odporności. 

Odpowiedziała szczerze zielarka. 

-Pani Wendy ? 

Zwróciła się do kobiety Zofia. 

-Tak? 

-Czy zna Pani kogoś, kto jest w stanie przeprowadzić operację mojej córki ? 

-Ja nie będę mogła tego zrobić, bo jestem tylko zielarką. Mój brat Thomas chyba będzie w stanie. 

-Świetnie, gdzie on przyjmuje ? 

-U siebie w domu. Mieszka tu w mieście. W największym z domów. Powinnaś znaleźć bez problemu. Nie myśl jednak, że operacja będzie w stanie wszystko załatwić. 

-To znaczy ? 

-Znaczy, że dziewczynka może jej nie przeżyć.  

-Pielęgniarki w gildii mówiły, że ją uratuje. 

-One mogą mówić różne rzeczy. Szkolone były w czasach wojny. Nauczyły się wtedy zaszczepiać nadzieję, często złudną. 

Teraz wszyscy byli tak samo przerażeni. 

-My jednak spróbujemy. 

Odrzekł siedzący do tej pory cicho Filip. Wszyscy wstali, otrzepali spodnie i ruszyli szukać domu lekarza. 

[czesc-nastepna][/czesc-nastepna]


Tagi:

Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 18 gości