Maskarada

Wyróżnione teksty z 2016 roku.
Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Maskarada

Post#11 » 2 years temu (21 lut 2016, o 21:47)

że maskarada, narzucana nam właśnie przez świat zmysłowy, nie jest demaskowana poprzez postrzeganie pozazmysłowe jak np. intuicja.

Owszem, jest wówczas demaskowana, ale jest to kwestia subiektywna i nie sposób jej przekazać, w szczególności w firmie pisanej, na przykład opowiadania. Bo wówczas staje się mniej lub więcej intelektualnym przekazem. Ale może być to nie tylko to, co określamy mianem intuicji.

Tutaj na przykład masz krótki opis (mój, na bazie autentycznego – ale „macierzysty” jest długi i „nieliteracki” - wpleciony w opko, które na tym forum nie było opublikowane) takiego wejrzenia poza nasz świat:
- To tylko dekoracja, barwna, martwa dekoracja. - Odwraca twarz w moją stronę. – Daj rękę. A teraz patrz uważnie na topole i te inne naprzeciwko. Nie mrugaj. Rozluźnij się i staraj nie myśleć o niczym.
Wykonuję polecenie. Patrzę, nie wiem jak długo, ogarnia mnie dziwna, przejmująca, dławiąca cisza, cisza którą słyszę i czuję. Oczy łzawią, zaczynają szczypać, wysmukłe drzewa nieruchomieją, zastygają w nienaturalnym bezruchu jak zaostrzony kadr filmowy tracąc barwę i trzeci wymiar, ich kontury ulegają zaostrzeniu, odcinając się od płaszczyzny tekturowego nieba. Widzę brudnoszare, płaskie atrapy, nieporadnie i kiepsko imitujące to, co uważam za rzeczywistość, niestarannie poustawiane niewprawną ręką na prowincjonalnej scenie, bez cienia troski o sens, znaczenie i harmonię. Nie jest to dzieło artysty, ani dobrego rzemieślnika. Ktoś odwalił chałturę i odszedł, nie obejrzawszy się wstecz.
- No i widzisz jak to wygląda. - Jego głos przywraca znany obraz. - I z takiej matrycy powstają kolejne światy, musimy sami poprawiać ile się uda, żeby dało się w tym żyć.”

Istnieje możliwość/szansa zajrzenia za zasłonę. W praktyce, w naszym życiu. Ale nie jest to zależne od naszej woli.

Ale też w świecie kreacji, w wyobraźni,

Kreacja i wyobraźnia, to dwie zupełnie inne kwestie. Kreacja – to oddziaływanie na świat, który określamy mianem rzeczywistego czy fizycznego (obiektywnego również), a wyobraźnia jest procesem odbywającym się w naszym umyśle/mózgu, bez oddziaływania na wspomniany wyżej świat.

Do takiej konkluzji doszedłem po Twojej wypowiedziach o postrzeganiu pozazmysłowym,

Można i tak.

po to, by pokazać sztuczność realnego świata poprzez zetknięcie z tym drugim, wyimaginowanym, który tworzy. Proces kreacji umożliwia zdemaskowanie sztucznego świata,

Na pewno (tylko, ja inaczej rozumiem pojęcie kreacji, ale wiem, o co chodzi). To zresztą stary, dobrze znany sposób. Nie można wygonić ciemności – powiedzmy – z pokoju. Należy zapalić światło. Albo hinduska bajka o dostrzeżonym w ciemności sznurze, który wzięto za węża. Jak długo będziesz sądzić, że to wąż, będziesz się go obawiał i zachowywał w adekwatny do tego sposób. Ale kiedy dostrzeżesz, że to sznur, sytuacja momentalnie ulegnie mianie. A przecież zmieniło się tylko twoje postrzeganie, twoja ocena tego co widzisz, twój stan świadomości.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

Maskarada

Post#12 » 2 years temu (22 lut 2016, o 01:37)

Ta dyskusja zaczyna być coraz bardziej interesująca, choć nie wiem czy dla szerokiego grona. Ciekawe, czy ktoś jeszcze się do niej włączy. ;))
Dobrze że wytłumaczyłeś, co masz na myśli poprzez kreację, teraz już wiem o co Ci chodzi. Przypominam sobie przypowieść o małym orlątku, który spadł do kurnika i został ukształtowany jak kura. Widząc szybujące w przestworzach ptaki, marzył, by wzbić się w powietrze, ale nie mógł, bo był przecież zwykłym nielotem. Nawet nie podejrzewał, że tak naprawdę był królem przestworzy.
Zawsze rozumiałem kreację jako proces twórczy, nigdy nie odnosiłem jej do rzeczywistości (a teraz wiem, że szkoda), choć nawet i w tym ujęciu ma ona na nią olbrzymi wpływ. To znaczy na świadomość, w jaki sposób postrzegany jest świat. Być może dlatego niektórzy nazywają pisanie autoanalizą.
Ten mały fragment tekstu, który przedstawiłeś powyżej, przypomina trochę techniki autogenne. I w sumie nic w tym dziwnego, jeśli chcesz opisać rzeczy, których nie można opisać musisz być co najmniej w stanie hipnozy, a najlepiej śmierci. :lol:
Gorgiasz pisze:Owszem, jest wówczas demaskowana, ale jest to kwestia subiektywna i nie sposób jej przekazać, w szczególności w firmie pisanej, na przykład opowiadania. Bo wówczas staje się mniej lub więcej intelektualnym przekazem.

Nie zgadzam się. Można to przedstawić w opowiadaniu i wcale nie intelektualnie, ale poprzez przeżycie estetyczne. Co, mam nadzieję, za chwilę Ci udowodnię. Przeczytaj opowiadanie „Wiosna” z tomu „Sanatorium pod klepsydrą” B. Schulza. Pozwól, że przytoczę kilka krótkich fragmentów:
„Czy dotarliśmy do sedna rzeczy, czy dalej już ta droga nie prowadzi? Jesteśmy u końca naszych słów, które już tu stają się majaczliwe, bredzące, niepoczytalne. […] Dopiero poza naszymi słowami zaczyna się, gdzie moc naszej magii już nie sięga, szumi ten ciemny, nieobjęty żywioł. Słowo rozkłada się tu na elementy i rozwiązuje, wraca w swą etymologię, wchodzi z powrotem w głąb, w ciemny swój korzeń. […] Gdy korzenie drzew chcą mówić, gdy pod darnią nazbiera się zbyt wiele przeszłości, dawnych powieści, prastarych historii, gdy nagromadzi się pod korzeniami zbyt wiele zdyszanego szeptu, nieartykułowanej miazgi i tego ciemnego bez tchu, co jest przed wszelkim słowem – wtedy kora drzew czernieje i rozpada się chrapowo w grube łuski, w głębokie skiby otwiera się rdzeń ciemnymi porami, jak futro niedźwiedzie. […] i oto nagle jesteśmy u mety, po drugiej stronie rzeczy, jesteśmy w głębi w Podziemiu. I widzimy… […] Ale to nie koniec jeszcze, zstępujemy głębiej. Tylko bez strachu. Proszę mi podać rękę, krok jeszcze i jesteśmy u korzeni i natychmiast staje się gałęziasto, mrocznie i korzennie, jak w głębokim lesie. Pachnie darnią i próchnem, korzenie wędrują w ciemności […] Jesteśmy po drugiej stronie, jesteśmy u podszewki rzeczy, w ciemności fastrygowanej plączącą się fosforescencją. Co za krążenie, ruch i ciżba. Co za mrowienie i miazga, ludy i pokolenia, tysiąckrotnie rozmnożone biblie i Iliady. Co za wędrówka i tumult, plątanina i zgiełk historii. Dalej już ta droga nie prowadzi. Jesteśmy na samym dnie, jesteśmy u Matek. Tu są te nieskończone inferna, te beznadziejne obszary osjaniczne, te opłakane nibelungi. Tu są te wielkie wylęgarnie historii, te fabryki fabulistyczne, mgliste fajczarnie fabuł i bajek.”
Autor opisuje sam proces obnażania ukrytej przed nami rzeczywistości, schowanej głęboko w korzeniach naszych umysłów. Tajemnica, którą w sobie kryje, jest niewyobrażalna i nie można jej opisać za pomocą słów. Ale sama droga, by stanąć przed zasłoniętą kotarą, jak widzisz na przykładzie Schulza, jest możliwa do opisania. A gdy raz prowadzeni za rękę już staniemy wystarczająco blisko przed kotarą, może nasza świadomość pozwoli kiedyś na chwilę zajrzeć za zasłonę?

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 859

Maskarada

Post#13 » 2 years temu (22 lut 2016, o 18:00)

Tutaj zauważyłam niekonsekwencję.
Spojrzałem w stronę twarzy. Nie miał jej. Zamglony, nierównomierny owal koloru ciała wypełniał to miejsce, przykryty przeciętnie wyglądającymi włosami o nieokreślonym kolorze.

Potem zaraz piszesz
Spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem, z lekko spierzchniętych grubych warg, spłynęło coś na kształt zdawkowego uśmiechu. Poza tym twarz nie wyrażała niczego, jej rysy były dość zwyczajne, podobne tysiącom innych, niepotrzebnie noszonych przez niepotrzebnych ludzi, których nikt nigdy nie zauważa.

Ja wiem, że to jest o kreacji i tak dalej, ale mi to zazgrzytało dosyć mocno, brakuje chyba wstawki, że ta twarz się zwizualizowała.
Odwracam się do mego pasażera, też na mnie patrzy, czarne włosy, duże, wyłupiaste trochę, przenikliwe, palące oczy.

Palące oczy nie są takie, których nikt nie zauważa, wręcz przeciwnie, palące oczy są narzucające się.
Człowiek będący aktem tworzenia, kogoś, jak bohater w powieści, taki subtelniejszy Matrix. Ja takie coś kupuję, bo dla mnie wizja rzeczywistości i trwanie od zawsze jest zagadką. Tylko, że według mnie to nie sztuka to demaskuje, a nauka. Mikroskop, teleskop, już te proste urządzenia nam pokazują, jak zakłamana jest rzeczywistość, którą odbieramy, obraz, a człowiek to typowy płaszczak w dwuwymiarowej przestrzeni.
Masz taki nostalgiczny sposób opisywania rzeczywistości. Ciekawe zdania, wszystko w takiej konwencji magicznej.Podobało mi się to opowiadanie.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Maskarada

Post#14 » 2 years temu (22 lut 2016, o 20:28)

Ad. Piotrek84
Przypominam sobie przypowieść o małym orlątku, który spadł do kurnika i został ukształtowany jak kura. Widząc szybujące w przestworzach ptaki, marzył, by wzbić się w powietrze, ale nie mógł, bo był przecież zwykłym nielotem. Nawet nie podejrzewał, że tak naprawdę był królem przestworzy.

Tak (znam tę historię), ta przypowieść bardzo dobrze pasuje do sytuacji człowieka, któremu wmawia się, że jest ograniczony, poddany narzuconym regułom, których przekroczenie nie jest możliwe, a na dokładkę obarczony grzechem, który ma dźwigać od momentu urodzenia, albo i wcześniej. To rodzaj zaprogramowania umysłu.
Ten mały fragment tekstu, który przedstawiłeś powyżej, przypomina trochę techniki autogenne. I w sumie nic w tym dziwnego, jeśli chcesz opisać rzeczy, których nie można opisać musisz być co najmniej w stanie hipnozy, a najlepiej śmierci.

Tyle tylko, że ten opis gdziekolwiek uczyniony i jakkolwiek uzyskany, będzie doczytany w tym zmysłowym świecie, w którym jest tylko opisem odbieranym przez zmysły. I trzeba o tym pamiętać. Jest to więc raczej jedynie informacja, że coś takiego, taki stan jest możliwy do osiągnięcia.
Nie zgadzam się. Można to przedstawić w opowiadaniu i wcale nie intelektualnie, ale poprzez przeżycie estetyczne.

No cóż, zastanowiło mnie to spostrzeżenie. Zastanawiałem się i muszę stwierdzić, że jest w tym dużo racji i – ogólnie – jest to możliwe. Tylko ja podchodziłem do tego inaczej, od strony fizyki współczesnej z domieszką filozofii (począwszy od starożytnej), choć może nieświadomie była i taka droga. Estetyka byłą inną dziedziną, innym obszarem odniesień, inną mapą. Muszę jednak przemyśleć to stanowisko; w sumie to bardzo ciekawe co napisałeś.

Znakomity ten fragment Schulza, który zamieściłeś. Może nawet jutro zajrzę do paru bibliotek w okolicy.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Maskarada

Post#15 » 2 years temu (22 lut 2016, o 20:43)

Ad. Anna Nazabi
Potem zaraz piszesz

Ja wiem, że to jest o kreacji i tak dalej, ale mi to zazgrzytało dosyć mocno, brakuje chyba wstawki, że ta twarz się zwizualizowała.

No nie tak zaraz. Przynajmniej tak mi się wydawało, że jest to rozdzielone, opisem scenerii zwłaszcza, ale może to za mało.

Tylko, że według mnie to nie sztuka to demaskuje, a nauka. Mikroskop, teleskop, już te proste urządzenia nam pokazują, jak zakłamana jest rzeczywistość, którą odbieramy, obraz, a człowiek to typowy płaszczak w dwuwymiarowej przestrzeni.

Zgadzam się z Tobą, ale tutaj trzymałem się tekstu Prousta, a on tematu nauki nie porusza właściwie wcale – tylko sztuka, a właściwie literatura – choć dochodzi do zadziwiająco podobnych wniosków, łącznie z paralelami do fizyki kwantowej (aktualnie usiłuję ująć to w formie eseju). Natomiast stwierdza, że do obserwacji otaczającego go świata i ludzi, używał zawsze (metaforycznie) teleskopu, a nie mikroskopu, jak go o to posądzano.

Ciekawe zdania, wszystko w takiej konwencji magicznej.Podobało mi się to opowiadanie.

Dziękuję. Bardzo miło, że się podobało.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Maskarada

Post#16 » 2 years temu (22 lut 2016, o 21:08)

Ad. Piotrek84
Nagle sobie uświadomiłem, że co najmniej dwukrotnie wykorzystałem w opowiadaniach pojęcia związane z estetyką, konkretnie z malarstwem, jako połączenie z innymi światami, tylko nigdy w myślach nawet, nie używałem określenia „estetyka”. I nie skojarzyłem. Swoją drogą, też ciekawe zjawisko.

Jedno z nich jest tutaj:
viewtopic.php?f=85&t=1754&p=31242&hilit=przej%C5%9Bcia#p31242
„Działanie artysty jest bramą, jedną z bram wiodących do wyjścia, przejścia, do nieskończonej liczby światów.”

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

Maskarada

Post#17 » 2 years temu (22 lut 2016, o 22:00)

Gorgiasz pisze:Nagle sobie uświadomiłem, że co najmniej dwukrotnie wykorzystałem w opowiadaniach pojęcia związane z estetyką, konkretnie z malarstwem, jako połączenie z innymi światami, tylko nigdy w myślach nawet, nie używałem określenia „estetyka”. I nie skojarzyłem. Swoją drogą, też ciekawe zjawisko.

Często takie działania są nieuświadomione. Jedna rzecz wypływa z drugiej samoczynnie, automatycznie, bez naszej kontroli. To co nazwałem przeżyciem estetycznym w dużej mierze polega na wrażeniach jakich doświadczamy w zetknięciu z dziełem sztuki. Sen również dostarcza mi takich wrażeń. Choć ostatnio niezbyt często.
Gorgiasz pisze:Istnieje możliwość/szansa zajrzenia za zasłonę. W praktyce, w naszym życiu. Ale nie jest to zależne od naszej woli.

Czy możesz spróbować wyjaśnić, co miałeś na myśli? O jakiej praktyce mówisz?

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Maskarada

Post#18 » 2 years temu (24 lut 2016, o 11:56)

Ad. Piotrek84
Gorgiasz pisze:Istnieje możliwość/szansa zajrzenia za zasłonę. W praktyce, w naszym życiu. Ale nie jest to zależne od naszej woli.


Czy możesz spróbować wyjaśnić, co miałeś na myśli? O jakiej praktyce mówisz?

Miałem jedno takie doświadczenie, wiele lat temu, opisałem je w miarę (tzn na ile byłem w stanie) obiektywnie i szczegółowo, ale nie w formie literackiej, może uporządkuję i wyretuszuję, zamieszczając je kiedyś jako opoko. Jest to o tyle interesujące, że podaje metodę (na którą oczywiście trafiłem przypadkiem), jak to osiągnąć. Co prawda - nie polecam.

Ale przecież cała praktyka Zen do tego prowadzi, podobnie jak Joga, Taoizm, Kabalistyka czy inne mistyczne lub zawierające takie elementy, systemy (w chrześcijaństwie Mistrz Eckhart, Jan Tauler czy Katarzyna ze Sieny). A także logiczne wnioski z teorii Deutscha – Everetta. Nie są one da końca tożsame i w różny sposób oraz od różnej strony podchodzą do tematu, aczkolwiek te różnice mogą sięgać głębiej. Trzeba jednak zwrócić uwagę na pewien aspekt, który pojawia się nieuchronnie, gdy chcemy wysunąć głowę, poza nasz świat; poruszam go (może niezbyt zauważalnie) w Maskaradzie; sądzę, że mocniej go naświetlę w pisanym eseju o Prouście. Otóż czym innym są światy równoległe w ujęciu współczesnej fizyki, a czym innym „matryca” naszego świata, określana często jako „inna rzeczywistość” (przeze mnie przez duże R). Moje doświadczenie, o którym wspominałem na wstępie, dotyczy tej Rzeczywistości. Natomiast fizykalne światy równoległe odbieram bardziej intelektualnie, co nie znaczy, że traktuję je (a ściślej te rozważania, będące na granicy percepcji) w kategoriach fantazji czy abstrakcji.

To rozgraniczenie nie obejmuje jeszcze jednego „rodzaju” tzw „innego świata”. Mam na myśli to, co określamy światem „duchów” czy zjawisk astralnych (w ujęciu okultystycznym i teozoficznym), a co jest znacznie łatwiejsze do zauważenia czy przeżycia. Jednak zjawiska, formy i istoty tam bytujące należą do tego świata, oczywiście mamy tu bałagan terminologiczny i brak dookreślenia, co jest „tym światem”, gdyż w powszechnej opinii jest to właśnie „inny/tamten świat”, ale ten obszar rozumienia i klasyfikacji pojęć, nie obejmuje fizycznych światów równoległych i matrycy tego świata (Rzeczywistości).

Przeczytałem „Sklepy” i „Sanatorium”. Owszem, ciekawe. Choć muszę przyznać, że przedstawiłeś najlepszy i najbardziej adekwatny fragment, a wybrane i skompensowane przez Ciebie zdania, lepiej przemawiają niż oryginał, który jednak jest nieco rozwlekły i rozwodniony. Na początku „Genialnej epoki” znajdujemy krótki fragment, który nieźle koresponduje z Proustem: „Czy czytelnik słyszał coś o równoległych pasmach czasu w czasie dwutorowym? Tak, istnieją takie boczne odnogi czasu, trochę nielegalne co prawda i problematyczne, (...)” W każdym razie przeczytałem z najwyższym zainteresowaniem.

Piotrek84
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 163

Maskarada

Post#19 » 2 years temu (25 lut 2016, o 21:03)

Często posługujesz się bardzo konkretnymi znaczeniami, które trudno mi precyzyjnie rozpoznać, bo nie orientuje się w tej tematyce aż tak dokładnie, jakbym tego chciał. Nie studiowałem tych tematów, przerobiłem zaledwie kilka podstawowych pozycji. Wiec rozmawiasz z laikiem na tematy zasadniczo trudne i zagmatwane. Może znasz jakąś ciekawą pozycję dla takiego laika jak ja, by mógł troszkę głębiej wdrożyć się w tematykę, o której mówimy?
Gorgiasz pisze:Miałem jedno takie doświadczenie, wiele lat temu, opisałem je w miarę (tzn na ile byłem w stanie) obiektywnie i szczegółowo, ale nie w formie literackiej, może uporządkuję i wyretuszuję, zamieszczając je kiedyś jako opoko. Jest to o tyle interesujące, że podaje metodę (na którą oczywiście trafiłem przypadkiem), jak to osiągnąć. Co prawda - nie polecam.

Jeśli Ci się uda, bardzo chętnie przeczytam. A jeśli opiszesz też metodę, tym chętniej. W swoim życiu miałem jak dotąd tylko jedno, no może dwa doświadczenia, które trudno mi wytłumaczyć racjonalnie. Przede wszystkim świadomy sen – udało mi się go doświadczyć dwukrotnie, chociaż nigdy nie stosowałem żadnych technik. Wtedy jeszcze nie czytałem zbyt wiele na ten temat, dlatego nie wiedziałem jeszcze czym jest świadomy sen i z czym może się wiązać. Nawet nie mówiłem o tym świadomy sen – nie miałem takiego „ukutego” pojęcia w głowie, po prostu czułem, że przeżyłem coś nadzwyczajnego i powinienem to zapamiętać. Podczas śnienia, odkąd uzyskałem świadomość we śnie, pamiętałem wszystko dokładnie krok po kroku, jak nigdy. Pamiętam zwłaszcza księżyc, który później okazał się nie być księżycem, A jedynie bladym, jakby po tysiąckroć odbitym światłem. Natomiast drugie doświadczenie jest prywatne i na tyle specyficzne, że nie chcę o nim opowiadać na forum publicznym.
Gorgiasz pisze:Trzeba jednak zwrócić uwagę na pewien aspekt, który pojawia się nieuchronnie, gdy chcemy wysunąć głowę, poza nasz świat; poruszam go (może niezbyt zauważalnie) w Maskaradzie; sądzę, że mocniej go naświetlę w pisanym eseju o Prouście.

Też chętnie przeczytam, jeśli zamieścisz je na forum.
Gorgiasz pisze:Przeczytałem „Sklepy” i „Sanatorium”.

Skoro przeczytałeś Schulza ja spróbuję przeczytać Prousta, chociaż zajmie mi to na pewno niemało czasu. Przy okazji lepiej zrozumiem Twoją prozę.
A wracając jeszcze do Schulza, już po raz ostatni:
Podstawowym i najważniejszym tam aspektem jest motyw powrotu do dzieciństwa. Dlatego lektura Sklepów przypomina mi trochę Małego Księcia, choć znacznie bardziej autentycznego. Podczas lektury dokonuje się gwałtowny powrót do dzieciństwa, który wydziewa się we mnie, w mojej wyobraźni i całkowicie poza racjonalnym wytłumaczeniem, trochę jak we śnie. Dlatego nie tylko widziałem w wyobraźni, ale też odczuwałem te fantastyczne instynkty i umiejętności zachwytu nad prostymi rzeczami, które już w sobie zatraciłem. Jak mawiał Kierkegaard zdziwienie jest jednym z najwspanialszych uczuć i najbardziej pożądanym przez filozofa. Miąższ dzieciństwa, jeśli został choć odrobinę zachowany, proste rzeczy, podstawowe słowa będą wracać do autentyku, do swego mitycznego korzenia i wzbudzać w nas nieustający zachwyt. Kolejny ważny aspekt to motyw zaginionej Księgi. Ma on w sobie tyle zawiłości, emocjonalnego ciężaru, że trudno mi ogarnąć go w spójną całość (może nawet nie da się tego zrobić, i dobrze). Schulz napisał list, w którym stwierdza, że po lekturze swej prozy miał wrażenie, jakby wpisywał w nią druga książkę. Czas sprawia, że przy ponownej lekturze wyobraźnia, pod wpływem nowych doświadczeń, zapędza się w inne odnogi, w inne strefy, uniemożliwiając niejako powrót do tych dawnych już mocno wyblakłych (wiem, Heraklit). Niejedno mi zbladło podczas powrotów do Schulza i innych lektur z dzieciństwa. Przy pierwszym "niemym" czytaniu odczuwałem coś na pograniczu obłędu i zachwytu. Powtórzę mniej więcej z pamięci za Jerzym Ficowskim, wybitnym interpretatorem prozy Schulza: „Aby zaakceptować, przyswoić, potwierdzić ten zachwyt, obłęd trzeba mieć w sobie odpowiedni aparat odbiorczy, który chyba musiał wykształcić się w człowieku już od urodzenia i rezonuje z dźwiękami wydobywającymi się z tej prozy. Wcale nie jest tak, że ten, kto ma ten aparat, jest w jakiś sposób lepszy, czy gorszy. Nie, ma go po prostu inaczej dostrojony, na inne dźwięki, na inne formy. Dla jednych te opowiadania będą ledwie do zaakceptowania, inni wcale nie będą mogli przez nie przebrnąć, a jeszcze inni będą czuli nieustający zachwyt, jaki się z nich wydobywa.”

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 969

Maskarada

Post#20 » 2 years temu (26 lut 2016, o 11:09)

Często posługujesz się bardzo konkretnymi znaczeniami, które trudno mi precyzyjnie rozpoznać, bo nie orientuje się w tej tematyce aż tak dokładnie, jakbym tego chciał. Nie studiowałem tych tematów, przerobiłem zaledwie kilka podstawowych pozycji. Wiec rozmawiasz z laikiem na tematy zasadniczo trudne i zagmatwane.

Przepraszam, tak jakoś wychodzi.
Może znasz jakąś ciekawą pozycję dla takiego laika jak ja, by mógł troszkę głębiej wdrożyć się w tematykę, o której mówimy?

A konkretnie, jaką dziedzinę masz na myśli?

W swoim życiu miałem jak dotąd tylko jedno, no może dwa doświadczenia, które trudno mi wytłumaczyć racjonalnie.

Moim zdaniem „racjonalne wytłumaczenie” to swoista konwencja, wynikająca z wielu uwarunkować, na przykład epoki. Spróbuj racjonalnie wytłumaczyć człowiekowi z XVIII wieku (wykształconemu) czym jest telewizja, telefon czy internet.
Poza tym zauważyłem, że ludzie mają wbudowany - psychologiczny zapewne - mechanizm, który a priori odrzuca wszelkie nowości. Jeśli coś nie mieści się w ich światopoglądzie, automatycznie niejako jest negowane, a bardzo często także zwalczane.
Przede wszystkim świadomy sen – udało mi się go doświadczyć dwukrotnie, chociaż nigdy nie stosowałem żadnych technik.

O ile się orientuję, to wielu osobom pojawia się spontanicznie. Ja też miałem kilkakrotnie, ale dawno i nic z tego nie wynikło.

Też chętnie przeczytam, jeśli zamieścisz je na forum.

Jak napiszę, to zamieszczę, ale jakoś ciężko idzie.

Skoro przeczytałeś Schulza ja spróbuję przeczytać Prousta, chociaż zajmie mi to na pewno niemało czasu.

Naprawdę polecam. Czas... Hm. Ja całość „W Poszukiwaniu...” przeczytałem dwanaście razy, wiem, bo za każdym razem robiłem małe notatki. W dwa – trzy miesiące powinieneś się uporać; zakładając, że masz inne obowiązki, ale oczywiście przede wszystkim zależy, ile możesz na to poświęcić wspomnianego czasu.

Podczas lektury dokonuje się gwałtowny powrót do dzieciństwa, który wydziewa się we mnie, w mojej wyobraźni i całkowicie poza racjonalnym wytłumaczeniem, trochę jak we śnie.

Proust w swoim dziele również w szerokim zakresie odwołuje się do dzieciństwa.

Wróć do „2016”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość