Drugie imię szaleństwa

Wyróżnione teksty z 2017 roku.
Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1384

Drugie imię szaleństwa

Post#1 » 1 year temu

Ukryta zawartość
To forum wymaga zarejestrowania i zalogowania się, aby zobaczyć ukrytą zawartość.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
RebelMac
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 136

Drugie imię szaleństwa

Post#2 » 1 year temu

Z tekstu zrozumiałem, że Nina zrywa z kimś (pięć słów? z Marcinem?), a pojawia się Michał. Później Marcin ściga ją z nożem, a ta go nie poznaje. Zabija i spokojnie przy ciele rozmawia z lekarką (znikąd?). Napisane w miarę poprawnie ale zdania jednak się rwą, nie ma tego rytmu dla czytelnika, którym snuje się opowieść.

Pozdrawiam.
May The Force Be WIth You!

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1384

Drugie imię szaleństwa

Post#3 » 1 year temu

Czyli jak wnioskuję, nie nadaję się do shortów. :D No cóż, nie można mieć wszystkiego. ;)
Dziękuję za opinię, RebelMac.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
ensamheten
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 76

Drugie imię szaleństwa

Post#4 » 1 year temu

Karen pisze:Czyli jak wnioskuję, nie nadaję się do shortów. :D

Śmiem twierdzić inaczej xD Na pewno jest potencjał. Opowiadanie płynie. Oszczędnie, lecz ciekawie zarysowne postacie, interesująca problematyka. Muszę pochwalić ciekawe odwrócenie perspektywy między pierwszą a drugą częścią, na początku widzimy wszystko jakby oczami Marcina, nic nie wiedząc o tym, jak chory charakter ma jego "miłość" do Niny.

Sam język, sposób prowadzenia narracji nie jest zły, ale też nie powala. Poprawny, ale trochę "oklepany". Niektóre porównania, epitety dość standardowe ("czas ciągnął się w nieskończoność", "babskie biadolenie"), niektóre zdania można by podrasować ("obiegała róg stołu"). "Drewniany blat" - jeżeli to, z czego jest wykonany nie ma znaczenia dla całości, można opuścić epitet "drewniany".
Wyskoczył do przodu, lądując na drewnianym blacie.

Trochę mnie rozśmieszyły te akrobacje. Jeżeli chciał pokonać przeszkodę górą, to ja bym napisał "przesadził stół", "przeskoczył", bo "lądując" kojarzy mi się z jakimś batmanem, ze skokiem z wyższej wysokości. W ogóle ganianie się wokół stołu daje większy dramatyzm, taka zabawa w kotka i myszkę, więc nie kazałbym Marcinowi skakać.

Największym natomiast mankamentem tego tekstu jest dla mnie zamieszanie w pierwszej części, mianowicie nie do końca zrozumiałem, kto kogo zna. Najpierw odniosłem wrażenie, że psychol Marcin i piękna Nina się znają (przynajmniej z widzenia):
Próbowała pochwycić jego spojrzenie, ale za wszelką cenę unikał patrzenia w oczy, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Odwrócił się na pięcie i wyszedł bez słowa.

Rozumiem jednak, że to z kimś innym kłócił się nasz schizofrenik? Bo potem Nina widzi "nieznajomego człowieka" w drzwiach.

Średnio pasowała mi scena pocałunku, chyba widziałem to już X razy w filmach (kisski + nagle nóż w brzuch), ale z drugiej strony nie mogę też powiedzieć, że strasznie kłuje w oczy. Może kwestia gustu.

Może dam radę jakoś go zmylić i dobiec do drzwi – kombinowała gorączkowo.

- Jeśli nie chcesz być ze mną, to nikt nie będzie cię miał – wycedził przez zaciśnięte zęby.

Ja bym to wplótł w narrację.
"Rozpaczliwie próbowala znaleźć jakieś wyjście. Może dałaby radę go zmylić i dobiec do drzwi?"
"Jeśli nie chciała być z nim, to nie będzie z nikim. Już nigdy."
Ale to chyba moje zboczenie dot. mowy pozornie zależnej.

Parę innych potknięć technicznych:

Taniec ich ust przerwał ostry ból, który gwałtownie wbił się w ciało Niny na wysokości pępka.

Przestawienie podmiotów w zdaniu głównym. Wychodzi, że taniec przerwał ból, a powinno być na odwrót: Ból przerwał taniec.

W końcu przestała czuć ból. Przestała czuć cokolwiek.

Powtórzenie.
srebrnego ostrza

Głowy nie dam, ale w Wiedźminie chyba był miecz ze srebra, którym zabijało się wampiry, czy coś w tym stylu. To "srebrne" sugeruje dla mnie materiał, z którego wykonano ostrze (analogicznie do: "stalowe ostrze", "ostrze z brązu"). Dałbym "lśniącego", "błyszczącego".

Raz jest napisane, że Marcin odrzucił nóż, a chwilę potem, że spokojnie odłożył go na stół.

Dla mnie lepszym finałem byłoby przypadkowe (lub nie) wypadnięcie Niny z balkonu. Zgrabnie nawiązywałoby do jej wcześniejszych przemyśleń. Czytając pierwszy raz miałem nadzieję, że właśnie tak poprowadzisz tę scenę :D

Pozdrawiam :smiley:
För några är ensamheten icke en omständighet som de ha råkat i, utan en egenskap.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014
Posty: 968

Drugie imię szaleństwa

Post#5 » 1 year temu

Ciekawe, dobrze napisane opko.
Czyli jak wnioskuję, nie nadaję się do shortów.

Całkowicie błędny wniosek.

Próbował skupić uwagę na muzyce i szarym krajobrazie przesuwającym się za oknem, ale jego myśli za każdym razem wracały do niej.

„jego” niepotrzebne

Nie widzieli się zaledwie kilka dni, ale czuł, jakby minęła cała wieczność. Był pewny, że Nina też ucieszy się na jego widok. Co prawda ostatnio sporo się kłócili, lecz zdążył już zapomnieć o gniewie, a tęsknota za ukochaną dodatkowo uprzykrzała już i tak uciążliwy pobyt w szpitalu. Zgodził się na badania tylko dla niej

Trochę za dużo „się” Może tak: Rozłąka trwała zaledwie kilka dni, ale czuł, jakby minęła cała wieczność. Był pewny, że jego widok (wizyta) sprawi Ninie radość. Co prawda ostatnio sporo się kłócili, lecz zdążył już zapomnieć o gniewie, a tęsknota za ukochaną dodatkowo uprzykrzała już i tak uciążliwy pobyt w szpitalu. Badania zrobił tylko dla niej

że nie jestem ci dłużej potrzebny?! – Wysyczał przez zaciśnięte zęby.

że nie jestem ci dłużej potrzebny?! – wysyczał przez zaciśnięte zęby.

ale chłopak ani drgnął. Zdesperowana, spróbowała popchnąć go w tył. Jednak Marcin ani drgnął,

Powtórzone „drgnął”.

Próbowała krzyczeć, lecz głos uwiązł jej w gardle i wydobyła z siebie tylko cichy jęk. Chciała tylko, żeby to się skończyło.

Powtórzone „tylko”.

Kobieta już po raz kolejny rzuciła okiem na dokumentację medyczną Marcina, którą od początku rozmowy trzymała przed sobą jak tarczę.

„Marcina” - niepotrzebne.

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1820

Drugie imię szaleństwa

Post#6 » 1 year temu

Nieco mętnie napisane, ale wciągnęło.

Próbowała pochwycić jego spojrzenie, ale za wszelką cenę unikał patrzenia w oczy, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Odwrócił się na pięcie i wyszedł bez słowa. Był z siebie dumny – nawet nie trzasnął drzwiami, chociaż miał ochotę. Nie powinien zdradzać emocji – doświadczenie pokazywało, że to nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.

Listopad malował Gdańsk w odcieniach szarości. Kiedy wyszedł na zewnątrz, zimny wiatr spoliczkował go skostniałą dłonią. Ruszył ulicą, nie zastanawiając się nawet, dokąd chce iść. Ponura jesienna aura idealnie oddawała nastrój Marcina. Mżawka niemrawo kapała z pochmurnego nieba tak, że trudno było się zdecydować, czy warto w ogóle otwierać parasol.
Między tymi dwoma akapitami wstawiłbym gwiazdki - bardzo brakuje. Powstaną trzy części. Warto co nieco dołożyć do części pierwszej, ale dyskretnie, tak, żeby dopiero na końcu było wiadomo, o którego chłopaka chodzi.

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1384

Drugie imię szaleństwa

Post#7 » 1 year temu

Gorgiasz, szczepan - bardzo dziękuję za przydatne uwagi. :) Tekst poprawię po powrocie z majówki.
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1820

Drugie imię szaleństwa

Post#8 » 1 year temu

A gdzie się wybierasz?

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1384

Drugie imię szaleństwa

Post#9 » 1 year temu

A już jestem nawet na miejscu - u nieformalnych teściów. Mamy w planach też wpaść do Ustki i/lub Doliny Charlotty, ale na razie siedzę pod kocem i się grzeje, bo wczoraj mnie zaatakowało zapalenie krtani i dziś już tylko szepczę :/
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1820

Drugie imię szaleństwa

Post#10 » 1 year temu

Ja też chrypię, ale wirusik wydaje się niezbyt uciążliwy.

Chciałbym na Rowokół, albo do Kluków, na Łebsko popatrzeć... czarnie żniwa niedługo będą świętować... albo do Czołpina na wydmy...

Jak usłyszysz szum morza, powiedz falom, że Szczepan jeszcze kiedyś przyjedzie.

Wróć do „2017”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość