Martwa natura z puttami w tle

Wyróżnione teksty z 2017 roku.
Awatar użytkownika
nebbia
Wydany pisarz
Posty: 227

Martwa natura z puttami w tle

Post#1 » 30 paź 2017, o 20:57

Siedząc przy zabytkowym, biedermeierowskim biurku usłyszała z trudem tłumione odgłosy, szmery, dochodzące... skąd, no właśnie skąd? Nie była pewna, tym bardziej, iż uzmysłowiła sobie, że jest to raczej delikatny dziecięcy [?], kobiecy [?] śmiech, a może tylko cień tego śmiechu? Jak to? Skąd? Przecież, nie licząc dyżurującego strażnika, w całym ogromnym i dostojnym gmaszysku jest sama. A strażnik proporcjonalnie do postury dysponował głębokim barytonem. Więc, skąd te wysokie tony śmichów – chichów całkiem nieprzystające do tego miejsca? Podniosła oczy i nasłuchiwała ciężkich kroków strażnika. Jeżeli i on słyszał to co ona, to niechybnie zaraz się zjawi. Czekała. Kroków nie usłyszała, ale szepty i chichoty stawały się wyraźniejsze. No cóż, sama to musi sprawdzić. Niechętnie oderwała się od klawiatury laptopa - coś dzisiaj pisanie mi nie idzie i w tym tempie nie dotrzymam obiecanego terminu.

Przeszła do sąsiedniej sali i zdumiona szybko zasłoniła usta ręką, aby nawet przyspieszonym oddechem nie zdradzić swojej obecności. Piątka golutkich i tłuściutkich bobasów ostrożnie wychodziła z ram przynależnego im malowidła nazwanego przez historyków sztuki - "Alegorią muzyki* - sporego płótna, o wymiarach siedemdziesiąt na sto centymetrów. Dzieciaki, zawierzając znawcom tematu, pochodziły z przełomu siedemnastego na osiemnasty wiek.

Kto był ich ojcem? Do dzisiaj nie ustalono.

Poszturchiwały się, przekraczając szeroką ozdobną ramę. Widać było, że stanowiła nie lada przeszkodę do pokonania. Na szczęście obraz wisiał tuż nad komodą w stylu Ludwika XVI, więc z ulgą skonstatowała, że nie zrobią sobie krzywdy. Ten pierwszy, trzymał w rączce partyturę, czyli - z pewnością „kierownik” tego niezwykłego kwintetu – pomyślała - ale jak poradzi sobie ten najmniejszy, taszczący ogromną, prawie jego wielkości trąbę? - Niedorzecznie się zmartwiła. Całkiem niepotrzebnie.

Drugi, właśnie oparł o ledwo naszkicowaną ścianę wiolonczelę i konspiracyjnym szeptem odezwał się do siedzącego na gryfie instrumentu uśmiechniętego kota – poczekaj zaraz wrócę z czymś pysznym.
Kolejne putto, z rozkosznymi wałeczkami na ramionach i nogach, zaśmiało się już całkiem głośno i równie tłuściutkim paluszkiem, wskazywało... co? Podążyła tam wzrokiem i sama omal nie parsknęła śmiechem.

Już wiedziała, dokąd wybierała się ta gromadka.

Obok wisiały dwa obrazy: dwie martwe natury - soczyste i smakowite.

Na tej wiszącej bliżej pysznił się ogniście czerwoną barwą ogromny homar* otoczony egzotycznymi owocami, na drugiej, równie ogromny połeć szynki* w towarzystwie tacy z owocami, na której królował kielich wypełniony czerwonym winem.

A niech to szlag trafi, co mnie do diabła podkusiło, że wczoraj wyjęłam te dwa obrazy z magazynu. Jak ja się z teraz rozliczę z ubytków w ich malaturze?
__________


* „Alegoria muzyki”, olej na płótnie, przełom XVII/XVIII w. Sceny z muzykującymi amorkami były modne przez cały XVII wiek. W Luwrze znajduje się podobny obraz namalowany przez Nicolasa Poussina (1594-185).
* „Martwa natura z homarem”, malarz nieznany, olej na płótnie, XVIII w.
* „Martwa natura z szynką”, malarz nieznany, olej na płótnie, XVIII w.
Obydwa obrazy noszą wyraźne cechy oraz kompozycję holenderskiego stylu przedstawiania martwej natury.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1042

Martwa natura z puttami w tle

Post#2 » 30 paź 2017, o 22:45

Bardzo przyjemna miniatura. Szczególnie tematyka mi odpowiada. I (oczywiście) uśmiechnięty kot. Zastanawiam się, czy wybierze homara, czy szynkę.
Tylko:
"Alegorią muzyki* - sporego płótna, o wym. 70 x 100.

Wymiary 70 x 100 cyframi zamiast (teoretycznie) słowami bym odpuścił (choć, znając życie, podejrzewam, że nie wszyscy domyślą się, iż chodzi o centymetry), ale skrótu „wym.” - już nie. Stanowczo użyłbym pełnego słowa.

Awatar użytkownika
nebbia
Wydany pisarz
Posty: 227

Martwa natura z puttami w tle

Post#3 » 30 paź 2017, o 23:59

I co znaczy przyzwyczajenie! Nie na darmo mówi się, że jest drugą naturą.
Jak już ktoś został wdrożony w ustalony i wymagany schemat pisania notek katalogowych, to... sam widzisz?

Oczywiście, poprawię, a za miły komentarz bardzo dziękuję.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1742

Martwa natura z puttami w tle

Post#4 » 31 paź 2017, o 09:30

Ciekawa miniatura, miło mi się ją czytało.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Eneriston
Zdobywca Artefaktu 2017 i Komentator Miesiąca
Posty: 249

Martwa natura z puttami w tle

Post#5 » 31 paź 2017, o 11:06

Bardzo mi się podobało, ciekawy pomysł i równie dobre wykonanie!
Granice mojego języka są granicami mojego świata.

Awatar użytkownika
Towne Baws
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 47

Martwa natura z puttami w tle

Post#6 » 31 paź 2017, o 11:39

Świetny tekst. Bardzo pomocne okazały się odsyłacze. Tekst, by go w pełni zrozumieć, wymaga wiedzy na temat opisywanej w nim sztuki. Dla osób, które tej wiedzy nie miały (czyt. ja), ułatwiają jego, przynajmniej częściowe, rozumienie. Tyle z technicznej strony.

Jeśli chodzi o stronę stricte liryczną - nadanie postaciom obrazu cech życiowych sprawiło, że tekst nie jest odbierany jako recenzja, opis, a historia wyżej wymienionych dzieł. Stworzyłaś mały świat, w którym dzieje się magia w oparciu o coś, co zdawałoby się, mówi o sobie wszystko, i jest nie do ruszenia. Ja osobiście uważam, że to najtrudniejsze z wyzwań, a Ty mu sprostałaś.

Jedyna rzecz, która mi troszkę wadzi to wtrącenia "kto?", "co?". Nieco mnie to wytrąciło z rytmu.

Czytam ten tekst już któryś raz i za każdym razem interpetuję go inaczej. Cudowne.
Obrazek

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 501

Martwa natura z puttami w tle

Post#7 » 31 paź 2017, o 12:05

Bardzo miły tekst i jaki fajny pomysł.
No i ciekawe, jak Ty teraz rozliczysz się z tych ubytków w malaturze? :wink:

Awatar użytkownika
nebbia
Wydany pisarz
Posty: 227

Martwa natura z puttami w tle

Post#8 » 31 paź 2017, o 15:56

Marian pisze:Bardzo miły tekst i jaki fajny pomysł.
No i ciekawe, jak Ty teraz rozliczysz się z tych ubytków w malaturze?


Marianie, dobre pytanie.
To prawda, że w tamtym magicznym momencie wpadłam w "inwentaryzacyjny" popłoch. A jednak nie okazałam się „muzealną szantrapą i liczykrupą” i nie ingerowałam w tę iście lukullusową ucztę.
Jej skutki - na wzmiankowanych płótnach – widać do dzisiaj!

Po pierwsze, primo: puttom jeszcze bardziej zaokrągliły się policzki i brzuszki, a biedny kot, pod naciskiem efektów rozbuchanej konsumpcji, już z trudem utrzymuje się na gryfie wiolonczeli.

Po drugie, primo – tej samej nocy, zapewne pod wpływem silnych emocji, „odrobiłam” uszczuplone zapasy na tych dwóch martwych naturach. Zdążyłam. Rano, podczas codziennego obchodu muzealnych sal, nie stwierdzono żadnych zmian, czy ubytków.

Po trzecie, primo: od tego momentu liczy się moje, nie tylko teoretyczne, zainteresowanie malarstwem. Taka nadbudowa i gratyfikacja – nagły imperatyw stał się powodem mojego, wciąż trwającego, romansu ze sztalugą; miałam już kilka indywidualnych wystaw mojego „pacykarstwa”.

Po czwarte, primo – koledzy, którzy zawsze mnie komplementowali, tego dnia jakoś dziwnie patrzyli na moje podkrążone z niewyspania oczy i, niestety, aż do kolejnego ranka zostałam pozbawiona ich atencji. Ale jakoś nie miałam do tłuściutkich bobasków pretensji, ba, przechodząc przez salę, gdzie nadal „pomieszkują”, odnoszę wrażenie, że kot puszcza do mnie oko.

Towne Baws pisze:Świetny tekst. Bardzo pomocne okazały się odsyłacze. Tekst, by go w pełni zrozumieć, wymaga wiedzy na temat opisywanej w nim sztuki. Dla osób, które tej wiedzy nie miały (czyt. ja), ułatwiają jego, przynajmniej częściowe, rozumienie. Tyle z technicznej strony.

Jeśli chodzi o stronę stricte liryczną - nadanie postaciom obrazu cech życiowych sprawiło, że tekst nie jest odbierany jako recenzja, opis, a historia wyżej wymienionych dzieł. Stworzyłaś mały świat, w którym dzieje się magia w oparciu o coś, co zdawałoby się, mówi o sobie wszystko, i jest nie do ruszenia. Ja osobiście uważam, że to najtrudniejsze z wyzwań, a Ty mu sprostałaś.


Taka recenzja to najprawdziwszy miód, lukier i czekolada na ego każdego zjadacza chleba, a co dopiero, gdy taki uważa się za artystę?

DuralT, Eneriston - miło mi się czytało Wasze słowa.

Pięknie Wszystkim dziękuję i pozdrawiam :smiley:

szczepantrzeszcz
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1967

Martwa natura z puttami w tle

Post#9 » 7 lis 2017, o 17:25

Tekst tyleż dobry, co sugestywny (sugestywność oceniam na jakieś półtora promila).

Poeta - mój sztandarowy bohater właśnie obudził się po ciężkiej imprezie i od jakiegoś czasu zastanawiam się, co dalej. Przeczytałem Twój tekst i chyba pyrgnę Poetę do muzeum.

Pozdrowienia.

Awatar użytkownika
nebbia
Wydany pisarz
Posty: 227

Martwa natura z puttami w tle

Post#10 » 7 lis 2017, o 18:36

szczepantrzeszcz pisze:Przeczytałem Twój tekst i chyba pyrgnę Poetę do muzeum.


To dobra decyzja - pyrgnij, i to jak najszybciej :-D

Serdeczności

Wróć do „Proza 2017”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość