Narreweid

fantasy - początek powieści

Teksty wycofane bądź opublikowane przez użytkowników usuniętych oraz zbanowanych.
Awatar użytkownika
Vercenvard
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 43
Zobacz teksty użytkownika:

Narreweid

Post#1 » 10 sty 2015, o 18:05

...

Awatar użytkownika
Gorgiasz
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1481
Zobacz teksty użytkownika:

Narreweid

Post#2 » 10 sty 2015, o 20:39

Ogólnie dobrze, płynnie i ciekawie napisany tekst. Tylko początek zaskakuje „in minus”. „Siękoza” w zaawansowanym stadium. Zapewne doskonale wiesz, że początek powieści winien być na jak najwyższym poziomie, najlepiej napisany, gdyż często gra rolę jej wizytówki i decyduje o tym, czy czytelnik będzie zainteresowany i czy będzie czytał dalej. W kolejnych partiach również można „się” napotkać zbyt często.  

 

Najpierw dało się słyszeć trzask łamanych gałęzi, krzyki, rżenie koni. Potem sylwetki jeźdźców mignęły między drzewami, rozległo się głośne szczekanie. Mieszkańcy lasu, zaniepokojeni nagłym zamieszaniem, rzucili się do ucieczki. Ptaki z krzykiem zerwały się do lotu, drobne zwierzęta skryły się w swych norach, a wiewiórki śmignęły w górę, ku koronom drzew. Dziki, kręcące się u podnóża wielkiego dębu, ruszyły pędem, byle znaleźć się dalej od źródła niepokojących dźwięków. I pora ku temu była najwyższa. Myśliwi już je dojrzeli, rozległ się dźwięk rogu i jeden za drugim kolejni jeźdźcy wychynęli z gęstwiny, wpadając na polanę. Psy poszły przodem, konni za nimi, jeden, drugi, trzeci i następni. Większość z nich przemknęła przez polanę, nie zatrzymując się ani na chwilę. Dopiero ostatnia trójka poruszająca się znacznie ostrożniej, wstrzymała na chwilę konie.
 

 

Spróbujmy napisać ten fragment bez jednego „się”. To swego rodzaju przegięcie w drugą stronę, ale chodzi mi o to, aby pokazać, że tak też można. 

 

Najpierw słychać było trzask łamanych gałęzi, krzyki, rżenie koni i narastające donośne szczekanie. Potem sylwetki jeźdźców mignęły między drzewami. Dla zaniepokojonych mieszkańców lasu, odgłosy te zabrzmiały jak hasło do zbiorowej ucieczki; ptaki, z krzykiem poderwane do lotu, drobna zwierzyna spiesząca do swych norach, wiewiórki śmigające w górę, ku koronom drzew. Dziki, dotychczas drzemiące w spokoju u podnóża wielkiego dębu, ruszyły pędem, byle dalej od źródła niepokojących dźwięków. I pora ku temu była najwyższa. Myśliwi już je dojrzeli, zabrzmiał dźwięk rogu i jeden za drugim kolejni jeźdźcy wychynęli z gęstwiny, wpadając na polanę. Psy poszły przodem, konni za nimi, jeden, drugi, trzeci i następni. Większość z nich bez zatrzymania przemknęła przez polanę. Dopiero ostatnia trójka, rozmyślnie jadąca ostrożniej, wstrzymała na chwilę konie. 

 

Fakt, że zostawili kobietę, najwyraźniej nieobeznana z niebezpieczeństwem w lesie pełnym dzikich zwierząt, jest trochę naciągany. 

 

Zapomnieć o wszystkim, pomknąć przed siebie, poczuć wiatr we włosach…  

Zerwała złocistą siateczkę, potrząsnęła głową, rozrzucając bujne, jasne włosy.

 

Powtórzone „włosy”. 

 

chwytając się ręką jego szyi i zacisnęła oczy,
 

Może lepiej: chwytając ręką jego szyję... 

 

jaka kołatała się w głowie, było: utrzymaj się!
 

Pierwsze „się” do usunięcia. 

 

chwytając się ręką jego szyi i zacisnęła oczy, gdy gałęzie smagnęły ją po twarzy. Poczuła krew na policzku i ustach. Biała klacz mknęła między drzewami, a jedyną myślą, jaka kołatała się w głowie, było: utrzymaj się!  

Znowu poczuła gałęzie, potem koń gwałtownie zakręcił. Przed oczami mignęły jej świetlne refleksy na powierzchni jeziora, przybrzeżne zarośla, usłyszała plusk wody pod kopytami, poczuła, że wodze wyślizgują się z dłoni…

 

Skoro zacisnęła oczy, to jak mogła widzieć powierzchnię jeziora, przybrzeżne zarośla... 

 

Koń, pomyślała, zniknął gdzieś.
 

Napisałbym: „Koń gdzieś zniknął.” Jednoznaczne stwierdzenie faktu – brzemiennego w skutkach. Zwłaszcza, że dotychczas nie było o tym mowy. 

 

że rozbrzmiewał on nie w jej uszach, lecz w umyśle. Znowu postąpił dwa kroki ku niej i spojrzał jej w oczy, otwierając szeroko swoje.
 

Powtórzone jej”. Z drugiego można zrezygnować. 

 

Chciała zaprzeczyć, ale coś mąciło jej myśli i sama już nie wiedziała, czy to, co usłyszała było jego słowami czy może jej własną myślą.
 

Powtórzone „jej”. Z pierwszego można zrezygnować. 

 

Kaslan biegł przez las, mijał drzewa, przedzierał się przez zarośla.
 

„się” - niepotrzebne, lepiej bez niego. 

 

Tylko chwila wystarczyła, a po Andrei nie zostało śladu.
 

Tylko chwila wystarczyła, a po Andrei nie pozostał żaden ślad. 

 

tylko by mu przeszkadzali, zadeptali by trop, a pożytku i tak by z nich nie miał.  

 

Trzykrotnie powtórzone „by”. Ze środkowego spokojnie można zrezygnować. 

 

Przyspieszył, ruszając w stronę z której dobiegło i rozgarnąwszy zarośla stwierdził, że doszło do tego, czego się obawiał.
 

„doszło do tego”-jakoś mi nie pasuje. Zamieniłbym na „ziściły się jego obawy” i usunął "czego się obawiał" 

 

- Pani Andreo! – zawołał w nadziei, że poszukiwana jest gdzieś blisko i być może go usłyszy. – Andreo!
 

„poszukiwana” bym usunął. Zbędna, dodatkowa, powtórzona informacja. 

 

usłyszał coś i zatrzymał się. Pogładził konia po pysku, by go uspokoić i zaczął nasłuchiwać. Po chwili dobiegło go coś, co mogło być kobiecym krzykiem,
 

Powtórzone „coś”. 

 

Zostawił konia w zaroślach i ruszył w kierunku, z którego dochodził ten dźwięk.
 

Powtórzone „w”. Może tak: "Zostawił konia w zaroślach i pobiegł, obrawszy kierunek, z którego dochodził ten dźwięk." 

 

Zatrzymał się na linii drzew i rozejrzał po okolicy. Próbował złowić jakikolwiek odgłos nie zaliczający się do szerokiej gamy słyszalnych w tej chwili dźwięków, wydawanych przez liczne, latające nad jeziorem ptactwo. Na próżno. Zatrzymał wzrok na pobliskich szuwarach i zamarł.
 

Powtórzone „Zatrzymał”. 

 

gdyby stwór nie dał mu wyboru.
 

„stwór” był niedawno. Napisałbym „tamten” 

 

Stwór zatrzymał się parę kroków od brzegu, w sięgającej kostek wodzie.  

 

Następnie obrócił się i po kilku krokach skoczył w wodę, znikając pod powierzchnią.
 

Niekonsekwencja, a właściwie sprzeczność. To jak głęboka była ta woda w odległości kilku kroków? Skoro sięgała do kostek, to stwór nie mógł zniknąć pod jej powierzchnią. 

 

Łucznik przesunął się tak, by dać jej trochę cienia. Spojrzała na niego wzrokiem, z którego wyczytał zaskoczenie i niepewność. 

- Co się stało? – spytała. 

- Chyba ja powinienem o to pytać – powiedział łucznik, uśmiechając się.

 

Powtórzony „łucznik”. 

Napisałbym: „- Chyba ja powinienem o to pytać – odpowiedział, uśmiechając się.” 

 

- Zrzucił cię na brzegu, leżałaś tu, gdy cię znalazłem. 

Kaslan nie umiał kłamać,

 

Właśnie nieźle mu to wyszło.


Awatar użytkownika
Vercenvard
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 43
Zobacz teksty użytkownika:

Narreweid

Post#3 » 10 sty 2015, o 22:11

Co do wstępu, oczywiście będzie "odsięczanie" ;) 

 

Skoro zacisnęła oczy, to jak mogła widzieć powierzchnię jeziora, przybrzeżne zarośla...
 

Zamknęła gdy dostała po twarzy, to że je potem otworzyła zdawało by się oczywiste.  

 

Kaslan nie umiał kłamać,
 

Zazwyczaj :) 

Poza tym chodzi nie o to, że nie jest w stanie powiedzieć czegoś, co nie jest zgodne z prawdą, tylko cięzko mu zrobić to przekonująco.  

 

Resztę się poprawi. 

 

Niekonsekwencja, a właściwie sprzeczność. To jak głęboka była ta woda w odległości kilku kroków? Skoro sięgała do kostek, to stwór nie mógł zniknąć pod jej powierzchnią. 

 

 

Moze daleko skoczył? 

Moze pełzał po dnie? 

Może...


Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1753
Zobacz teksty użytkownika:

Narreweid

Post#4 » 18 sty 2015, o 18:34

Trzy techniczne potknięcia rzuciły mi się w oczy podczas czytania. 

1.

(...) drobne zwierzęta skryły się w swych norach, a wiewiórki śmignęły w górę, ku koronom drzew.
 

Czy wiewiórki nie są drobnymi zwierzętami

2.

(...) na czole nosił stalową obręcz zdobioną precyzyjnie naniesionym wzorem. Ubiór jego, na który składał się bordowy płaszcz, zdobiony złotymi ćwiekami kaftan (...)
 

3.

- Dalej, Kaslanie, nie traćmy czasu, naprzód! – i ruszył z kopyta.
 

I powinno być z wielkiej litery. 

 

Bardzo przyjemny w odbiorze tekst. Trafiłeś niemalże idealnie w moje gusta, zyskując tym samym stałą czytelniczkę. Po samym prologu nie jestem w stanie za wiele powiedzieć o fabule; wiem tylko, że zmierza w całkiem przystępnym kierunku. :D Wykorzystałeś motywy bliskie mojemu sercu (twórczości): chłodne, najprawdopodobniej zaaranżowane małżeństwo + ktoś trzeci czy też dwór jako klatka, więc historia już mnie wciągnęła.  

 

I jeszcze drobna uwaga do jednej z wypowiedzi Gorgiasza: 

Gorgiasz pisze:
Następnie obrócił się i po kilku krokach skoczył w wodę, znikając pod powierzchnią.
 

 

Niekonsekwencja, a właściwie sprzeczność. To jak głęboka była ta woda w odległości kilku kroków? Skoro sięgała do kostek, to stwór nie mógł zniknąć pod jej powierzchnią.

 

Są takie typy jezior, np. tektoniczne, które stają się głębokie niedaleko od brzegu. ;)  

 

Będę wyczekiwać dalszych części. 

Pozdrawiam.

where does everybody go when they go?

Awatar użytkownika
Vercenvard
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 43
Zobacz teksty użytkownika:

Narreweid

Post#5 » 19 sty 2015, o 01:27

Czy wiewiórki nie są drobnymi zwierzętami?
 

 

Są, ale w przeciwieństwie do pozostałych, śmigają po drzewach ;) 

 

Będę wyczekiwać dalszych części.
 

 

Kolejna część już była od jakichś 5 dni, ale nikt się nie zainteresował, a przez ten czas doszedłem do wniosku, że na innych forach zebrałem już o niej wystarczającą ilość opinii i jednak sobie odpuszczę dalsze internetowe publikowanie tego 

Ale na pewno dam znać, jeśli uda się to kiedyś wydać (taki ze mnie czasami niepoprawny optymista). Tom 1 wciąż szlifuję i szlifuję,w chwilach gdy akurat nie piszę Tomu 3 :) 

 

Wykorzystałeś motywy bliskie mojemu sercu (twórczości): chłodne, najprawdopodobniej zaaranżowane małżeństwo + ktoś trzeci czy też dwór jako klatka, więc historia już mnie wciągnęła.
 

 

Jeśli to ci przypadło do gustu,całość może cię w pewien sposób rozczarować ponieważ... to nie bez powodu jest prolog, a nie rozdział 1.


Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1753
Zobacz teksty użytkownika:

Narreweid

Post#6 » 19 sty 2015, o 01:30

Vercenvard pisze:
Będę wyczekiwać dalszych części.
 

 

Kolejna część już była od jakichś 5 dni, ale nikt się nie zainteresował, a przez ten czas doszedłem do wniosku, że na innych forach zebrałem już o niej wystarczającą ilość opinii i jednak sobie odpuszczę dalsze internetowe publikowanie tego 

Ale na pewno dam znać, jeśli uda się to kiedyś wydać (taki ze mnie czasami niepoprawny optymista). Tom 1 wciąż szlifuję i szlifuję,w chwilach gdy akurat nie piszę Tomu 3 :) 

 

 

W takim układzie prefiks przy tytule jest bardzo mylący; jeżeli nie zamierzasz zamieszczać na Artefaktach następnych części, proponuję go zmienić. 

Pozdrawiam.

where does everybody go when they go?

Awatar użytkownika
Vercenvard
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 43
Zobacz teksty użytkownika:

Narreweid

Post#7 » 4 lut 2015, o 22:51

...

Wróć do „Archiwa (krótkie formy prozatorskie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość