Nieoznaczoność

Teksty wycofane bądź opublikowane przez użytkowników usuniętych oraz zbanowanych.
mirek13

Nieoznaczoność

Post#1 » 2 lut 2015, o 15:10

Ten tekst nie służy wyjaśnieniu czegokolwiek. Teoria reinkarnacji została zmodyfikowana na potrzeby fabuły. 

 

 

 

 

Co za dureń, pogrążony w maraźmie czasu, wymyślił podobne rozwiązanie – ponuro kombinował Anatol W., wpatrując się bezmyślnie w ekran telewizora. Wiadomości popołudniowe. Jacyś zamaskowani „arafatkami” goście, walili z kałachów do podobnie tajemniczo skrywających twarze innych Arabów. Sami nie wiedzą w co się pakują – skonstatował – ciekawe dokąd to zaprowadzi tych popaprańców. O, na przykład ten, co się właśnie nogami nakrył, będzie to wiedział już za chwilę. 

Zacinający deszcz ze śniegiem i porwisty wiatr nie skłaniał do pogłębionych przemyśleń transmigracyjnych. Anatol W. czuł żal do świata za niesprawiedliwe potraktowanie. Był poetą, i to uznanym poetą. Wieczorki literackie, spotkania z czytelnikami ( te maślane oczy zapatrzonych w niego licealistek. Czasami subtelna perswazja, połączona z deklamacją właściwego liryka, pozwalała osiągnąć coś więcej niż rozmarzony wzrok egzaltowanego podlotka), żona zakochana i podziwiająca, dzieci ułożone i ustawione, sława, talent, pieniądze - no to dlaczego jemu to się musiało przytrafić? Do niezaistnienia sławy globalnej przyczyniła się właśnie ta idiotyczna droga reinkarnacji. Złośliwie wcisnęła go w środkową Europę, do kraju w którym idee i marzenia rzeźbią z mgieł, a beton służy tylko do budowy pomników i katakumb. A przecież był najlepszy. Jedyny. Wyjątkowy. No to za co prześladowała Anatola W. ta siła, która wyznacza kolejne miejsce do życia i ciało do mieszkania? 

Otrząsnął się ze skorupy zamarzniętego deszczośniegu. Żeby to chociaż być groźnym lwem, kochanym przez wszystkich delfinem, dumnym pawiem – wściekłość aż nim trzęsła – ale tym? Niegłupie jednak było to wcześniejsze życie. Czemu szybko nie zahamował ten dureń w zdezelowanym fordzie? Fakt, zajechałem mu drogę, ale mógł hamować wcześniej. Śpieszyłem się na kolejne spotkanie z czytelnikami i kochanką, która po wieczornicy literackiej rozkładała artystycznie jedwabną pościel na wielkim łożu. Po kąpieli artystycznie rozkładała nogi. Mało jest dzisiaj prawdziwie utalentowanych twórców. 

Nad głową zadzwoniły lodowe korale zamarzniętych spinaczy nawleczonych na sznurek od bielizny. Ech, powiesić się na tym sznurku! Ale z Istotą Wyższą się nie pogrywa i nie decyduje samodzielnie za jej plecami. Mam być tu i teraz. Ale żeby chociaż potężnym słoniem! A tu taki mały, szary, powszechny banał tego świata zwierząt. 

Dawny Anatol Wróblewski, poeta uznany, podreptał szybciutko po parapecie i dzióbkiem zaczął czyścić piórka. Potem z zainteresowaniem oglądał przez okienną szybę dalszy ciąg wiadomości. 

*** 

Ludzie tworzą idee, a bez idei nie ma ludzi. Byliby tylko elementem łańcucha pokarmowego i to niekoniecznie stojącym najwyżej. Chowaliby się w zimnych jaskiniach na dźwięk ryczącego tygrysa, drżeliby ze strachu słysząc nocne harce drapieżników, a seks pozostałby tylko elementem prokreacji. To nie wynalazki popchnęły ludzkość w rozwoju. Żeby był wynalazek potrzebna jest najpierw jego idea. Zanim człowiek skonstruował łuk, musiał opracować ten pomysł w głowie. Ale najważniejszą ideą ludzkości jest Bóg... 

Tyle pomysłów na niego było. Tyle imion mu nadano. Tyle historii stworzono. Bo człowiek musi wiedzieć co jest przyczyną, jaki jest sens jego istnienia, co będzie potem. No właśnie, co potem. Krzysztof A. stwierdził, że najbliżej wyjaśnienia byli buddyści. Nieskończony cykl wcieleń. Wszystko powstało na początku, a potem już tylko zmiana stanu skupienia, formy lub energii. Prosta newtonowska fizyka. Ale mylili się co do istoty przejść i nieistnienia spersonalizowanego Bytu Prestwórczego. Zachowywała się też w tym cyklu świadomość i związana z tym pamięć. Wcześniejsze życie miało wpływ na to kim się człowiek stanie w następnym życiu. Ale nie było to proste przełożenie zasług i przewin. Idea Absolutu jest człowiekowi niezbędna, ale empirycznie i racjonalnie niesprawdzalna. Stąd pomyłki w szczegółach... 

Takie myśli krążyły w głowie Krzysztofa A., wpatrującego się w śliczną buźkę prezenterki prognozującej pogodę na jutro. Mnóstwo takich uroczych i apetycznych dziewczątek, krążyło po korytarzach instytutu. Przypatrywał im się z przyjemnością i niekiedy fantazjował, przeznaczając im główne role w scenariuszach filmów porno z jego udziałem. Ale nigdy nie posunął się do jakichkolwiek werbalnych sugestii. Był wiernym mężem, prowadzącym nudne życie u boku zrzędliwej żony, której było teraz dwa razy więcej niż w dniu ślubu. W związku z tym jego marzenia były uzasadnione, ale nigdy nie wyszły poza szpakowatą główkę. Słowo „wierność” było kręgosłupem moralnym jego osobowości. Wierny był żonie, przełożonym, władzy, poglądom – no, cały był zbudowany z wierności. Więc za co? Dlaczego to tak się skończyło i zaczęło? Jakiś wariat wyjechał z podporządkowanej. Nie zdążyłem nawet zahamować. Nawet nic nie poczułem... Ale żeby chociaż mądrą sową, dostojną żyrafą, ogromnym wielorybem, ale tak? 

Były Krzysztof Azorkiewicz, docent filozofii, specjalista od idei religijnych i zaciekły idealista, położył łeb na przednich łapach i z zaciekawieniem oglądał wiadomości sportowe. Coś mu jednak przeszkadzało w skupieniu. 

*** 

Wróbel „Wróblewski” przyglądał się z zazdrością leżącemu na kanapie psu. Takiemu to dobrze! Siedzi sobie w ciepłym domku, miska pełna, a jego pan drapie go właśnie za uchem. Niesprawiedliwie przydzielono te role. Tamtego głaszczą, karmią, na spacer wyprowadzą, a ja? Marznę na tym cholernym dworze, domu nie ma, śniadanko, to tylko jeśli coś uda się wygrzebać spod tej kleistej brei zalegającej świat. No proszę, właśnie mężczyzna ubiera się i zakłada mu kaganiec. Będzie spacer, zabawa, a potem znów cieplutki fotel i pełno żarcia. Niektórym to się farci. Zastukał dziobem ze złości w szybę. 

*** 

Pies „Azorkiewicz” z irytacją spojrzał na okno. To ten głupi wróbel tłucze się, przeszkadzając w oglądaniu telewizji. Ale jemu to jednak dobrze! Wolny jest, może latać gdzie mu się podoba. Pióra chronią go przed zimnem i nikt mu kagańca na dziób nie zakłada. A ja wychodzę kiedy mi pozwolą, zawsze pod czujnym okiem swojego pana i znoszę mu te patyki rzucane przez niego od niechcenia. Cóż za nagroda za bezgraniczną wierność i oddanie – pomyślał i ze szczeknięciem podbiegł do mężczyzny, który szykował się do wyjścia. 

*** 

Siedział na ogrodzeniu przyglądając się z zainteresowaniem szalejącemu psu. Jego pan rzucał patyki, a zwierzak targał je z powrotem i merdając ogonem kładł mężczyźnie pod nogami. Następny kawałek odbił się od drzewa i poleciał na ulicę. Pisk hamulców i wróbel zobaczył lecącego w powietrzu psa przypominającego teraz szmacianą lalę. Ciało odbiło się od krawężnika i legło bez ruchu na chodniku. Wokół łba szybko narastała plama krwi. Na Eony – zadrżał w myślach „Wróblewski” – znowu samochód! Znowu wypadek! Dokąd zmierza teraz metafizyczność tego biednego psa? Zafascynowany rozgrywającą się sceną, nie zauważył skradającego się cicho burego kota... 

*** 

Najpiękniejsza kobieta we wszechświecie uśmiechnęła się leciutko. Podniosła boskie ciało z fotela wyściełanego nicością i podeszła do maszyny zbudowanej z miliardów malutkich trybików. Wyciągnęła dłoń opierając palce na dwóch z nich. Znowu trzeba przesunąć - zamyśliła się unosząc lekko jedną brew. Za szybko te dwa kółeczka chcą krążyć. Mój brat, Chaos, znowu ugania się pomiędzy wymiarami, mnie zostawiając czarną robotę. 

W jej oczach zadrgało wahanie. Trzeba te niesforne trybiki trochę utemperować. Odwróciła się i podeszła do wielkiego koła Fortuny. Może trochę zabawy? 

Metempsychoza zakręciła energicznie wielką tarczą. Wystający języczek losu odbijał się głośno od wypustek przeznaczenia. Turkotał coraz wolnej i wolniej. Stop. Kobieta spojrzała na wskazany kwadrat. Uśmiech po raz kolejny zagościł na jej pięknej twarzy, kiedy odczytała: muszka plujka i żuczek gnojarek.


Awatar użytkownika
Circe
Użytkownik nieaktywny
Posty: 102
Zobacz teksty użytkownika:

Nieoznaczoność

Post#2 » 2 lut 2015, o 22:10

Spojrzałam na Twój nowy tekst, jeszcze bez komentarzy. Uznałam, że wypada coś tu napisać. Niestety chyba za późno dziś dla mnie by czytać ten tekst. bardzo dużo do analizowania i rozmyślania. Na razie, co mi przychodzi do głowy, to to, że w 2 części chyba inspirowałeś się Platonem. ;) 

Postaram się jutro skomentować bardziej okazale!

Problem with that world is that intelligent people are full of doubts while the stupid ones are full of confidence... 

Charles Bukowski


Awatar użytkownika
Maskym
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 110
Zobacz teksty użytkownika:

Nieoznaczoność

Post#3 » 3 lut 2015, o 00:08

Czyli, że po śmierci człowiek staje się zwierzątkiem, zachowując przy tym w pełni ludzką świadomość. Ciekaw jestem, jak wcielisz zwierzę w człowieka;) 

 

I czy muszka plujka zostanie rozmazana wycieraczką na przedniej szybie.


mirek13

Nieoznaczoność

Post#4 » 3 lut 2015, o 07:43

Maskymie, uprzejmie jednak zaznaczam, że to opowiadanie, a nie traktat z logiką w tle. Jak przeczytasz powoli to jest szansa, że zrozumiesz jaka jest istota przekazu w tym opku ( na pewno nie udowadnianie naukowe teorii reinkarnacji). Kiedy się chce psa uderzyć, to się kij znajdzie, ale to jest chyba portal literacki, a nie miłośników logiki dwubiegunowaj Arystotelesa. Jeśli czytelnik się uśmiechnie i zaciekawi tematyką, to znajdzie gdzie trzeba właściwe informacje. Trochę więcej wyobraźni. Jeśli wycieraczkę potraktujemy jako instrument ładu, to może. A jak wcielę zwierzę w człowieka? Nie znasz moich możliwości w fantazji. Są wystarczające. Oby odbiorca tylko sobie poradził z percepcją.

Awatar użytkownika
Maskym
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 110
Zobacz teksty użytkownika:

Nieoznaczoność

Post#5 » 3 lut 2015, o 22:37

Może nie koniecznie wycieraczkę, która przyjmuje tu bardziej rolę grabarza, ale raczej to, co było tym instrumentem wcześniej - może jednak prawy reflektor, a może wypadek jako zdarzenie. Nie mam pojęcia, ale to nieistotne. 

 

"Ciekaw jestem" nie znaczy: "nie dasz rady, jesteś słaby". "Ciekaw jestem" znaczy, i tu uwaga: "ciekaw jestem" ;D , a nawet "chętnie przeczytam". I to jest istotne. 

 

Przyznam, że ten 'twór' byłby dla mnie bardziej interesujący, gdyby, choć w sposób skrajnie trzecioplanowy, teorię reinkarnacji czy karmy próbował wyjaśnić. I do tego momentu myślałem, że tak właśnie jest. Jeżeli nie mam się tu doszukiwać logiki, to moje zainteresowanie wylądowało teraz gdzieś między zaparzonym wcześniej workiem herbaty a ogryzkiem, w pojemniku pod zlewem. 

 

A propos percepcji odbiorcy, kiedyś grałem w taką grę - były 3 sznurki, dwa prowadzące do buta i jeden do dzwoneczka. Zaczynały obok siebie, potem zostały zaplątane i zadaniem było odgadnąć, który należy szarpnąć, by zadyndało. Zrobienie na środku kłębka supłów sprawiało, że zabawa nie była już tak... pociągająca.


mirek13

Nieoznaczoność

Post#6 » 3 lut 2015, o 22:48

Szkoda gadać. I tym optymistycznym akcentem...

Awatar użytkownika
Maskym
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 110
Zobacz teksty użytkownika:

Nieoznaczoność

Post#7 » 3 lut 2015, o 23:36

No chyba, że tak.

mirek13

Nieoznaczoność

Post#8 » 4 lut 2015, o 07:43

Dodam tylko na początku formę inwokacji, aby zapobiec na przyszłość podobnym dyskusjom.

Wróć do „Archiwa (krótkie formy prozatorskie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości