Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Miejsce akcji

Kreowanie miejsca akcji

Nie wiesz, jak sprawić, by zdanie brzmiało lepiej, masz problem z pisownią, zapisem dialogów, ortografią, zasadami interpunkcji, nie jesteś pewien, gdzie postawić przecinki, a gdzie nie? Pogotowie literackie w sprawach prostych i tych bardziej złożonych. Zadaj swoje pytanie!
Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1033
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#21 » 11 lut 2016, o 17:47

Ja obstawiam realia i to, co przeżyłem, życiopisanie. Myślę, że łatwiej jest pisać o czymś, czego się zaznało na własnej skórze. Nie zapominając o tym, iż jestem totalny amator pisania, pozwala mi ono jednak uświadamiać sobie różne rzeczy, umożliwia nazywanie rzeczy po imieniu i w pewnej mierze ubogaca mnie wewnętrznie. Kiedyś czytałem sporo Lema, ale potem mi przeszło, i na tym moja przygoda z s-f się właściwie skończyła. Przerzuciłem się na inną literaturę. Być może stało się tak, iż w miarę upływu lat i pod ciężarem życiowych doświadczeń zacząłem mocniej stąpać po ziemi; może też dlatego "przyziemie" stało się mi "pisarsko" (tak na wyrost o swoim wyrobnictwie mówiąc) bliższym obiektem zainteresowania niż s-f. Tak to jest ze mną, ale oczywiście nie deprecjonuję nikogo zafascynowanego innymi tematami pisarskimi.
Matt C.

Awatar użytkownika
Vampircia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 283
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#22 » 11 lut 2016, o 17:50

Ja myślę, że pisanie o miejscach realistycznych wymaga większej pracy w zdobywaniu informacji, a pisanie o miejscach zmyślonych większej kreatywności. Bo jednak trzeba wymyślać różne nazwy własne, rzeczy które nie istnieją, a czasem w ogóle zupełnie nową kulturę, a to już jest hardcore. To znaczy, żeby przypadkiem hejtu nie było, to nie tak, że myślę, że do pisania o prawdziwych miejscach nie potrzebna jest kreatywność. Pewnie, że jest potrzebna. Ale wydaje mi się, że pisanie fantastyki... jakby to ująć... częściej wymaga myślenia w czterech wymiarach. Przy czym nie twierdzę, że jest trudniejsze jako całokształt.
Obrazek

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1033
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#23 » 11 lut 2016, o 17:59

Hejtu? A kto Cię niby ma hejtować :-) Dyć tu sami kulturalni ludzie. Piszesz o pracy w zdobywaniu informacji. To prawda, zgodzę się z Tobą, otóż, jedna moja koleżanka, taka pisarka całą gębą, chcąc w swej powieści oddać klimat i nastroje panujące w więzieniu, poprosiła Dyrektora ZK o możliwość zapoznania się z obiektem, porozmawiania z osadzonymi itp. I z tego co wiem, dużo to jej pomogło, a tekst zyskał walor większej autentyczności.
Matt C.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#24 » 11 lut 2016, o 18:06

Pisanie o prawdziwych miejscach wymaga więcej sumienności, systematyczności i wytrwałości. Jest naprawdę trudne, chociaż miejsca fantastyczne, również wymagają tych cech, choć w mniejszym stopniu, ponieważ dodajemy do tej mieszanki więcej kreatywności, niż do realistycznych krajobrazów.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
juszowa
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 28
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#25 » 17 lut 2016, o 15:13

teszka pisze:Ja z kolei nie lubię polskich realiów i unikam książek, których akcja dzieje się w Polsce. Sama również nie piszę takich historii, bo są one dla mnie po prostu nudne. Za bardzo stykam się z tą naszą szarą rzeczywistością, żeby jeszcze czytać o niej w książkach, a jak wiadomo - wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma (czy jak to szło :|> ). Kultura Stanów czy Anglii jest tak wszechobecna, że coraz łatwej można osadzić tam fabułę naszego tworu. Oczywiście nie wyklucza to researchu (fujka :| ). Powinno zapoznać się ze systemem edukacyjnym (jeśli pisze się o szkole), o służbie zdrowia, jedzeniu, świętach, pogodzie i tak dalej. Mowa o USA i Anglii, które łatwo ogarnąć. Gorzej właśnie z krajami, z którymi w ogóle lub w bardzo małym stopniu mamy kontakt. Tutaj trzeba naprawdę być zdeterminowanym i życzyłabym maks powodzenia :x
 

 

Tak jest! Zgadzam się się całkowicie z tym komentarzem. Też nie lubię, kiedy akcja dzieje się w naszym kraju (chyba, że są to powieści historyczne), w ogóle zauważyłam, że pomimo studiowania polonistyki, chętniej sięgam po lektury zagraniczne. Być może mam po prostu dość :) Jeśli zaś chodzi o sam fakt umiejscawiania akcji w istniejącym mieście - to wszystko zależy tylko i wyłącznie od tego, jakie kompetencje pisarskie ma autor i czy dokładnie zgłębi temat tego miejsca.  

 

W sumie, to mogłabym wkleić moje notatki z teorii lit. o zobrazowaniach przestrzeni miejskiej w dziele literackim :p

omnia mea mecum porto

Sanne

Miejsce akcji

Post#26 » 20 lut 2016, o 14:55

Budowanie akcji w prawdziwych miejscach to jednocześnie moja mocna i słaba strona. Mocna, bo naprawdę się w to angażuje, choć wybrałam sobie w gruncie rzeczy obce dla mnie realia - amerykańskie i brytyjskie, za to jestem w stanie poświęcić wiele czasu, żeby wszystko było dopracowane i w 100% zgadzało się z rzeczywistością. Ostatnio gdy planowałam podróż poślubną bohaterom robiłam to tak jakbym planowała ją sobie. Sprawdzając, czy dany hotel akceptuje zwierzęta i palenie w pokojach itd. Research to podstawa, mapy, zdjęcia itd. Ale... Często czuję, że ta dbałość o szczegóły mnie mocno ogranicza. Naprawdę nie mogę wysłać bohaterów do Aspen bo nie ma tam bezpośredniego lotu? Naprawdę muszę spędzać tygodnie na stronach agencji nieruchomości żeby znaleźć im odpowiednie mieszkanie i zmieścić się w budżecie? Mam wrażenie, że chcę wszystko dopracować i urealnić tak mocno, że czasem przekraczam jakąś tam granicę. Ale i tak jestem dumna z mojego nowojorsko-londyńskiego researchu :D I mam wrażenie, że zawsze dobrze wyczuwam atmosferę miejsc i wydarzeń. Jakoś zawsze przychodziło mi to łatwo, studia jeszcze pomogły. A co do Polski... Może moi bohaterowie wpadną tu na chwilę, przy okazji :) 

 

Świat fantastyczny kiedyś tam stworzyłam, ale moim zdaniem to jeszcze trudniejsze. Trzeba być naraz geografem, zoologiem, botanikiem, politologiem i wykonać naprawdę ogromną pracę zanim się w ogóle siądzie do pisania. Ja odpuściłam przy tworzeniu języka choć alfabetem czasami dalej się posługuję na co nudniejszych wykładach. 

 

Polskich realiów nie lubię, nudzą mnie. I kiedy piszę i kiedy czytam. Nie pasują mi do bohaterów i historii, więc czemu mam się ograniczać tym, że nie mieszkam w Nowym Jorku, skoro wydaje się miejscem idealnym dla nich. To da się zrobić, choć trzeba włożyć sporo pracy, żeby wszystko wyszło jak trzeba i dużo łatwiej coś popsuć, ale wydaje mi się, że dziś to jak najbardziej wykonalne. Łatwiej jest obejrzeć budynek, ulicę, czy czytać blogi osób, które tam mieszkają, może z nimi porozmawiać... Jest naprawdę dużo możliwości, żeby urealnić zagraniczne miejsce akcji.


Kalypsol
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 28
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#27 » 20 lut 2016, o 15:32

Ja osobiście mam trochę inne zdanie - Clive Barker w swojej - skąd inąd dość dobrej książce - pod tytułem "Potępieńcza Gra" przez kilkanaście/dziesiąt (nie pamiętam dokładnie) stron opisywał powojenną Warszawę, nawet wbrew temu, iż nigdy tam nie był, wobec czego czemu się czepiacie? Zarzucicie mu brak profesjonalizmu tudzież zwykłą fuszerkę, bo pisze o czymś, co jest mu obce?  

Czyli jeżeli JA chce pisać o bólu indukowanym raną postrzałową albo ucięciem nogi, muszę odrąbać ją sobie siekierą, tak?


Awatar użytkownika
Olotka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 33
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#28 » 17 kwie 2016, o 20:13

Powiem szczerze, tylko jedną ze swoich historii umieściłam w realiach polskich, wykorzystując je właściwie jako miejsce startowe. Potem w pewien sposób ułatwiłam sobie pracę, bo bohaterowie nieustannie podróżowali, obserwując obce kultury z pozycji hotelu z marmurową łazienką.  

Poza tym jednym przypadkiem, praktycznie wszystkie swoje dzieła umieszczam w realiach stricte zagranicznych. Głównie staram się eksploatować te różnice kulturowe i zjawiska, które u nas dostrzec ciężko, np. u nas nikogo nie zdziwi fakt, że ktoś jest wiary katolickiej. W dużej mierze pozwala mi to również na szkolenie języka przez szukanie różnych źródeł, co bardzo sobie chwalę :-D

Take my love, take my land, Take me where I cannot stand 

I don't care, I'm still free, You can't take the sky from me


Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1862
Zobacz teksty użytkownika:

Miejsce akcji

Post#29 » 18 kwie 2016, o 16:46

Ja zwykle w domyśle umieszczałem akcję opowiadań w Polsce. Ostatnio gdy zacząłem więcej eksperymentować z fantasy i science fiction to się zmieniło. Nie mam nic przeciwko umiejscowieniu akcji w naszej ojczyźnie.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Wróć do „Pogotowie literackie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości