Zachęcamy do czytania naszych poradników!

Opowiadania bez końca

Nie wiesz, jak sprawić, by zdanie brzmiało lepiej, masz problem z pisownią, zapisem dialogów, ortografią, zasadami interpunkcji, nie jesteś pewien, gdzie postawić przecinki, a gdzie nie? Pogotowie literackie w sprawach prostych i tych bardziej złożonych. Zadaj swoje pytanie!
Awatar użytkownika
GloomyBear
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 57
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#1 » 3 wrz 2012, o 18:28

Zastanawiam się dlaczego powstaje tak wiele opowiadań (mówię o doświadczeniach swoich i nie tylko), których nigdy nie kończymy. Zostają napoczęte, leżą, zbierają kurz, a potem popadają w zapomnienie. W moim przypadku zazwyczaj dzieje się tak, albo w połowie, albo w ogóle na samym początku. Przeczytałam kiedyś artykuł (a może była to reklamówka warsztatów literackich, nie pamiętam), którego autor stwierdził, że powodem tego mimo wszystko częstego zjawiska jest fakt, że bardzo często wymyślając opowiadanie nie myślimy o tym jak je zakończymy. Tworzymy uniwersum, bohaterów, a zapominamy o zakończeniu i gdy osiągniemy już punkt, na który mieliśmy pomysł napotykamy na "blokadę" i często mamy problem by ją przełamać. Autor tego krótkiego felietonu (czy jakby to nazwać) stwierdził, że tak naprawdę historia jest w nas i istnieją sposoby by ją z wnętrza autora "wydobyć". Jestem ciekawa, czy też macie takie problemy, no i jakie są wasze sposoby by się "odblokować" i skończyć zaczętą historię?

Awatar użytkownika
Pryvian
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 235
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#2 » 3 wrz 2012, o 20:30

Skończenie czegokolwiek, co piszę to cud. Zdarza mi się głównie przy miniaturkach, ale nie przez koniec, ale właśnie przez środek. Jestem dziwnym typem, który zaczyna pisanie właśnie od końca, a potem fragmentami wyrwanymi z kontekstu. Inaczej nie potrafię, bo i jakoś nie po mojemu mi się to wydaje. 

A co do sposobów na kończenie - pomaga mi głównie muzyka, zwłaszcza Julie Fowlis, która jest chyba najbardziej wenogenną artystką, jaka żyje na świecie. Ewentualnie obejrzenie po raz milion pięćset dwudziesty tego samego musicalu, gdyż moją specjalizacją są fan ficki do nich.

[center]She's my carer. She cares so I don't have to.[/center] 

 

[center]ObrazekObrazek[/center]


Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 2024
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#3 » 3 wrz 2012, o 22:29

Ja mam parę takich zaczętych opowiadań, rzeczywiście, zajęłam się wtedy głównie tym, co akurat przychodziło mi do głowy i nie planowałam ich do przodu. Większość utknęło, jedno udało mi się skończyć, ale równocześnie muszę je pisać na nowo, ponieważ wskutek właśnie takiego radosnego braku planów, porobiły mi się straszne dziury w fabule. 

Plus, mam jeszcze inny problem, potrafię wymyślić dłuższe opowiadanie od początku do końca, ale jak już sobie to wszystko poukładam, to nie chce mi się pisać :|

"I'm not evil, I'm just differently moral." 

 

"Life's a bitch, now so am I." 

 

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."


Awatar użytkownika
GloomyBear
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 57
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#4 » 3 wrz 2012, o 22:42

Lai, też tak mam. Przykładem jest moje opowiadanie o Isil. Mam niby gotową i zaplanowaną całą fabułę, ale jakoś nijak nie mogę się do tego zabrać. Inna sprawa, że ja to mam taki słomiany zapał, że się czymś strasznie zainteresuję i chcę robić milion rzeczy z tym związanych (teraz np. mam fazę Dragon Age) a potem kiedy mi przejdzie to już mi się odechciewa i przychodzą inne pomysły. Mam chyba więcej opowiadań zaczętych niż skończonych, wiele pomysłów na postać i niestety nigdzie to nie idzie na razie ;/ 

Swoją drogą, mi muzyka w tworzeniu przeszkadza. Nie mogę się przez nią skupić bo zamiast pisać, nucę pod nosem, albo zaczynam tańczyć i śpiewać i ogólnie pochłaniać dźwięki zamiast pisać. Wyjątkiem jest chyba tylko muzyka klasyczna chociaż i do tego zdarza mi się machać łapami i "dyrygować"


Awatar użytkownika
Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1936
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#5 » 4 wrz 2012, o 10:48

To ja wypowiem się szerzej na temat tego problemu. :) 

Z własnego doświadczenia wiem, że opowiadania pisane spontanicznie rzadko kiedy wypalają, ja tak próbowałam i wiele innych osób, które swojego czasu obserwowałam na mylogu. Zazwyczaj nie mając wstępnego planu, głównych założeń co do utworu, jaki mamy zamiar stworzyć, powstają dziury fabularne, niedociągnięcia, nawet pewne rażące błędy w kreowaniu postaci, kiedy nagle zmieniają się/stępiają najważniejsze jego cechy.  

Jestem za zastanowieniem się najpierw nad sensownością przedsięwzięcia, co właściwie chcemy przez to osiągnąć (tylko skończyć, a może spróbować wydać?) i wtedy ustalić, ile właściwie stron/tomów nam wystarczy na spisanie tego. Wszystko zależy od tego, jak bardzo ktoś jest ambitny i jaką formę preferuje. 

Załóżmy, że wybieramy ambitniejsze rozwiązanie i mamy zamiar stworzyć własne uniwersum. Jak każdy z nas tutaj zauważył - rozpisywanie tego zajmuje czasu, ale także frajdę. Ustalanie wydarzeń, nakreślenie realiów, mechaniki, zasad panujących w danej krainie, itd., itp. to całkiem niezła zabawa, ale często jest tak, że zatrzymujemy się w miejscu i dupa blada z dalszego pisania. :D 

Nie wiem jak inni, ale ja raz próbując stworzyć własne uniwersum i spisując powieść, doszłam do momentu, gdzie cały ten projekt wydał mi się nie na mój wiek, na wyrost. Nie chciałam pisać epic shitu, więc zaniechałam go (a miałam coś około 100 stron A4) i teraz czeka na swój wielki dzień, gdy przeredaguję go i być może skończę. :) Wiem, wiem, nie którzy mogą popukać się w czoło i stwierdzić, że moje ambitne cele są nad wyraz ponad mój potencjał, ale co tam - człowiek marzeniami żyje. :D 

Ale do czego dążę - uważam, że każdy zanim podejmie się pisania powinien zamiast skupiać się na milionach niepotrzebnych rzeczy i stracić zapal do pisania, to powinien nakreślać tylko najważniejsze rzeczy, najbardziej konkretne, które przydadzą się akurat w tym momencie i za pół roku, a nie za X tomów, bo do tego czasu idea może się jeszcze zmienić. Ja póki co wiem, że od półtora roku mam pomysł, ale jego nakreślenie trochę mi zajmuje przez oczywiste przeszkody życia codziennego, ale zamierzam to napisać i jestem niemalże pewna, że przynajmniej pociągnie do 5-6 rozdziałów, jak nie więcej. :)

Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1723
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#6 » 4 wrz 2012, o 12:42

Ja w swoim życiu skończyłam jedno opowiadanie. JEDNO. Na tryliard zaczętych. Zawsze miałam pomysł na zakończenia - zawsze - ale opowiadanie albo po pewnym czasie zaczęło mnie nudzić, albo zajmowałam się czymś nowym. 

Wydaje mi się, że tekst, żeby był dobry, musi być stary. Wiekowo. Powinien poleżeć w szufladzie/folderze z parę miesięcy, a jeżeli nadal będziemy do niego tęsknić i wzdychać - to jest nasza miłość, to jest to! Jeśli nie znudzi nas kreowanie najmniejszych szczególików uniwersum, jeśli mamy cierpliwość tworzyć kiludziesięciopokoleniowe drzewa genealogiczne, bo jest to konieczne dla opowiadania, to jest to!  

Ale na to trzeba po prostu czasu, oswojenia się z teksem, przespania się z nim. 

Ja stworzyłam coś takiego parę lat temu - stylu nie miałam najgorszego, ale fabularnie to to kulało wybitnie. USUNĘŁAM TO W PIERON, bo zaczęło mnie to wkurzać i ostatnio sobie o tym przypomniałam i chciałam normalnie skoczyć z okna (mieszam na parterze). Dlaczego? Bo się poddałam, bo nie dałam tekstowi dojrzeć - a to może potrwać nawet i te cztery lata.

where does everybody go when they go?

Magrat

Opowiadania bez końca

Post#7 » 4 wrz 2012, o 20:45

Mój problem polega na tym, że swojego opowiadania, które ma być moim opus magnum nawet nie mogę zacząć. Wszystko mam rozrysowane w głowie; bohaterów, fabułę. Nie jestem jednak w stanie zabrać się za pisanie. Zwykle ograniczam się do pisania fanfiction, więc może to dlatego tak trudna wziąć mi się za co, na napisanie czegoś pomysł wzięłam w całości z własnej głowy. Chociaż nawet przy fanfikach rzadko kiedy udaje mi się skończyć opowieść. Właściwie to w całości wychodzą mi tylko miniatury, dłuższe opowiadania zwykle kończą się na góra czterech rozdziałach, potem, chociaż nadal mam pomysł na dalszy rozwój akcji, tracę jednak zapał do pisania. Boję się, że z moja "wielką powieścią" mogłoby być tak samo.

Awatar użytkownika
Nietykalni
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 50
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#8 » 4 wrz 2012, o 21:02

Ja zawsze mam w głowie rozrysowaną fabułę i zaczynam nowe opowiadania z przeświadczeniem "to będzie miało max 20 stron". I tym sposobem mam zaczętych około 10 opowiadań, każde ma już około 30-50 stron i nie jest nawet w połowie. Ale przestałam się nimi zajmować i teraz jedno ("małe opowiadanie na max 15 stron!") rozwijam, mając już 270 tys znaków, i wedle tego, co planuję, jeszcze 3 razy tyle mieć będę. Jestem stworzona do pisania albo miniatur, albo rzeczy dłuższych - dużo dłuższych. I nie wiem, jakim cudem napisałam jedno opowiadania na 7, i dwa na 4 strony... nie wiem i chciałabym tak dalej, ale mam w głowie za dużo.
for kat? ar ju kidin mi?

Awatar użytkownika
Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#9 » 8 wrz 2012, o 22:45

Erm, mi wydaje się, ze w wypadku, kiedy cala fabula opowiadania jest rozpisana i wszystko obmyślane i nagle ociekają chęci, to znak, żeby przestać pisać i zacząć się czymś innym. Historia, która nie interesuje autora, tym bardziej nie zainteresuje czytelnika, bo tego się tam nie chciało sprawdzać, tam się pisało na skróty, jakiś tam bohater zrobił się dwuwymiarowy, ale nie ma siły poprawiać i tak dalej. Ale nic w tym złego, pewnego dnia w końcu urodzi się coś, co nas przytrzyma w napięciu i uda się dobrnąć do końca. Taka mam przynajmniej nadzieje, bo mam niedokończonych tysiące, ha!

Awatar użytkownika
Nietykalni
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 50
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#10 » 9 wrz 2012, o 08:21

Moim zdaniem trudno, żeby historia przestała interesować autora, a już na pewno nie mnie. Ba, nawet nauczyłam się zbędne rzeczy wyrzucać, ale i tak jak coś wymyślam, to jak mi się to może nie podobać - w końcu wymyślam tak, żeby było najlepiej.Chyba cieszę się, zę nie doszłam do takiego stanu.
for kat? ar ju kidin mi?

Awatar użytkownika
Kiwi
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 556
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#11 » 9 wrz 2012, o 16:10

Nietykalni pisze:Moim zdaniem trudno, żeby historia przestała interesować autora, a już na pewno nie mnie. Ba, nawet nauczyłam się zbędne rzeczy wyrzucać, ale i tak jak coś wymyślam, to jak mi się to może nie podobać - w końcu wymyślam tak, żeby było najlepiej.Chyba cieszę się, zę nie doszłam do takiego stanu.
 

 

Mnie przestała interesować każda, która do tej pory zaczęłam, zazwyczaj po pierwszym albo drugim rozdziale. Wiem, to dziwaczne, straszne, smutne, tragiczne, ale niestety prawdziwe zjawisko. Ciężkie życie, nie? Najdłuższa historia jaka napisałam miała chyba piec, jeszcze na majlozku. Jest rozpracowana, zaplanowana, każda postać ma swoja własną historie, nawet przechodnie na ulicy i nagle BAM, pewnego dnia wstaje rano i wszystko jest nie tak. Tak własnie, wszystko jest nie tak i nic nie jest nie tak, nie potrafię stwierdzić co mi się nie podoba, ale zdecydowanie COŚ nie gra. I zaczynam od nowa. I tak w kolo do usra... do końca świata. Staram się zachowywać, a potem czytać, żeby MOŻE nauczyć się czegoś ze swoich błędów,ale zazwyczaj... zazwyczaj po tym miesiącu, albo dwóch moje gusta zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni i czytanie takiego gniota mnie przygnębia, jak przygnębia czytanie pamiętnika z pierwszej klasy. Wstyd. Co za wstyd.  

Dlatego staram się was takimi nie dokończonymi nie zamęczać. Czasami tylko coś sie wymsknie, jak Tygrysy :D Pewnego dnia wszystko się w mojej głowie ułoży i ustabilizuje i w końcu, W KOŃCU wyjdzie ze mnie coś DOBREGO. A przynajmniej z zakończeniem. ZOBACZYCIE. 

(Boże, oby, błagam, oby tak się stało...)


Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1338
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#12 » 10 wrz 2012, o 18:57

Ja też niestety bardzo szybko nudzę się każdym pomysłem, bo nie potrafię zazwyczaj pisać pod rozpisany wcześniej plan, wydaje mi się to nudne i albo piszę na żywioł tworząc coś gnitotopodobnego, albo trzymam się wyznaczonych ram i w efekcie umieram z nudów. Problemem dla mnie jest też to, że czasem mam kilka wydarzeń-punktów w całej historii, które mi przychodzą bez problemu - dlatego piszę je wcześniej - i mając je zapisane zupełnie tracę ochotę do wypełnienia powstałych luk. Jestem niecierpliwa i wydaje mi się, że jeszcze nie znalazłam tej "swojej" powieści, którą mogłabym napisać od A do Z, dlatego wciąż się tak miotam.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell, 

And where hell is, there must we ever be.


Awatar użytkownika
szerlok
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 386
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#13 » 28 kwie 2013, o 11:13

Lira pisze:Ja też niestety bardzo szybko nudzę się każdym pomysłem, bo nie potrafię zazwyczaj pisać pod rozpisany wcześniej plan, wydaje mi się to nudne i albo piszę na żywioł tworząc coś gnitotopodobnego, albo trzymam się wyznaczonych ram i w efekcie umieram z nudów.
 

Mam tak samo, z tym, że ja nie bardzo potrafię trzymać się wyznaczonych ram ;) Nawet, jak sobie takowe wyznaczę, to następnego dnia wydają mi się głupie i nieciekawe, i wtedy mam już nowy plan, nowe ramy, które także później wydają się nieciekawe, i tak w kółko. Następnie dochodzę do wniosku, że mój bohater mógłby być niższy, ładniejszy, z innymi cechami charakteru, z inną przeszłością. Właśnie przez takie niezdecydowanie nie mogłam dokończyć opowiadania. Ciągle coś chciałam zmieniać, lecz wszystkie zmiany wydawały mi się niewystarczająco dobre. 

Dlatego lubię pisać dłuższe miniatury, prawie zawsze udaje mi się je dokończyć. Przekładając ich długość na wordowskie strony, wyszłoby ich z 5-7. Pewnego razu zaczęłam dłuższe opowiadanie, napisałam kilka stron, potem wymyśliłam wspaniałe zakończenie historii, ale brakowało mi pomysłu na środek. Później już przeszły mi chęci na wymyślanie go, znudziłam się, więc dałam sobie spokój i nie dokończyłam. Nie mam więc żadnego skończonego dłuższego opowiadania, a zaczęłam ich ze cztery, może pięć w całej "karierze". Obecnie już nie bardzo wierzę, że kiedykolwiek uda mi się stworzyć długie, wielowątkowe opowiadanie, więc przestałam się za takie zabierać, przestawiając się na krótsze opowiadania (albo, innymi słowy, dłuższe miniatury) :) 

Ach, i taki sam problem mam z "Kołysanką", której dwa rozdziały znajdują się na forum. Jest początek, zakończenie też mam już w głowie, ale jeśli chodzi o środek - kompletna pustka ;[


Marzycielka

Opowiadania bez końca

Post#14 » 21 gru 2016, o 19:14

Piszemy w określonym celu. Myślę, że istota kończenia w pewnym momencie (niekoniecznie blisko obiektywnego rozstrzygnięcia historii) świadczy o osiągnięciu danego celu. 

Czasem ma się ochotę napisać jedną scenę, wyrazić określoną rzecz, do czego jest nam potrzebny szkielet z całej reszty historii. Piszemy, ale kiedy interesujący nas element już nastąpi (albo wydaje się nam, że nie uda nam się go osiągnąć), możemy poddać resztę opowiadania. Dla przykładu, jeśli jest to romantyczna historyjka, a nas interesował tylko etap, kiedy Ona jeszcze go nie chciała, nie chce nam się już pisać, co było po Ich udanym zakochaniu. 

 

Czasem zwyczajnie zbyt długie odciągnięcie uwagi od przedmiotu potrafi oziębić w autorze nawet najgorętszy pomysł na historię...


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6106
Zobacz teksty użytkownika:

Opowiadania bez końca

Post#15 » 21 gru 2016, o 22:25

Ja też niestety bardzo szybko nudzę się każdym pomysłem, bo nie potrafię zazwyczaj pisać pod rozpisany wcześniej plan, wydaje mi się to nudne i albo piszę na żywioł tworząc coś gnitotopodobnego, albo trzymam się wyznaczonych ram i w efekcie umieram z nudów.
 

Podepnę się pod post Liry (sprzed 3 lat, ale niech będzie, że należy mi się złota łopata ¯\_(ツ)_/¯). Ostatnio niestety choruję na to samo i jestem tym zresztą bardzo zaskoczona, bo kiedyś nie zdarzało mi się porywać na teksty z łopatą na słońce, kończyłam wszystko, i teksty długie, i krótkie. Obecnie rozpoczęłam parę opowiadań i póki co ich nie kontynuuję - na szczęście nie publikuję ich poza jednym, więc przynajmniej inni nie muszą obserwować, jak parę stron piszę miesiąc lub dwa.  

Zastanawiam się, czy to nie kwestia tego, że dość znacząco zmieniły się moje gusta czytelnicze, a zawsze lubiłam pisać to, co interesowałoby mnie jako czytelnika. Zawisłam gdzieś pomiędzy fantastyką a thrillerami i kryminałami, próbując pogodzić to w rozpoczętych tekstach, ale póki co rodzi to same problemy i mocno mnie blokuje.

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz  

 

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Wróć do „Pogotowie literackie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość