(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Ćwiczenia warsztatowe na zadany temat.
Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1882
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#1 » 15 mar 2020, o 18:40

Z okazji siedzenia wielu z nas w domach proponuję wznowienie starej zabawy literackiej.  

 

Zasady są proste, macie hasło i podaną liczbę słów, tworzycie opis, dodajecie następne słowo i wymaganą ilość wyrazów dla kolejnego użytkownika. Dopuszczam specjalne zaproszenia, na przykład: dedykację dla Cam, jeśli wskazana osoba nie opublikuje opisu w ciągu tygodnia, to każdy może je podjąć. 

 

Podejmuję słowo z postu: viewtopic.php?f=142&t=1697&start=15#p63993

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1882
Zobacz teksty użytkownika:

Ćwiczenie opisów

Post#2 » 15 mar 2020, o 18:47

Paw przechadzał się po wybiegu i sycił podziwem otaczających go ludzi. Nie obchodziło go to, że oceniają jego wygląd, zamiast duszy. Wszak to też miał piękne. Osobowość nieskazitelna, bez żadnych wad, a jedynie smaczki charakteru. Nie jest przecież zazdrosny, a po prostu nie cierpi, gdy patrzą na tego drugiego, przechadzającego się razem z nim. Nie jest leniwy, a od czasu, do czasu, jedynie pofolguje sobie dłuższym wylegiwaniem się. Nie pożąda, jedynie od czasu z krzykiem prosi o smakołyki. 

Dla nich liczy się wygląd. Nie charakter. Cóż, odziany w pstrokate barwy, prezentujący urzekające pióra, przyciąga wzrok. To on jest gwiazdą wybiegu, inni i inne mogą schować się za zasłoną jego doskonałości, ponieważ nikt i tak na nich nie spojrzy, gdyż to on króluje. Jednak na każdego przychodzi czas, więc zawraca i kieruje się w bardziej zaciszne miejsce. Trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny, w glorii i chwale, żegnany wzdychaniem tych, którzy na niego patrzą. 

 

Miłosz Paw przebierał się z wystawowych ciuchów, kochał swoją karierę modela, a jako ocenę swej działalności, brał zawistne spojrzenia współpracowników. 

 

Kolejne słowo: Dysk. Wymaganiem jest napisanie od stu do trzystu słów.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
interlokutorka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 71
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#3 » 15 mar 2020, o 18:57

Płaski przedmiot. Niby nic szczególnego, a ile w sobie mieści! Ta niepozornie wyglądająca rzecz ma czarną obudowę. Jakie to tworzywo, nie powiem Wam, nie chcę Was okłamać. I ma dość długawy ogonek. Też czarny, niczym smoła, ciągnie się przez całą długość biurka, by jednym z zakończeń wbić się w bok pewnej maszyny, która jest jeszcze bardziej skomplikowana, niż opisywany przedmiot. Ale za to więcej potrafi! 

W tym dziwnym przedmiocie kryją się prawdziwe czary. Bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że gdziekolwiek ów ogon wbije swoją końcówkę, tam widać różne filmy, zdjęcia, teksty, a nawet gry? No, jak to wyjaśnić? A ja myślałam, że magia już nie jest czymś powszechnym, jak to było w średniowieczu. A może to działanie mocy Boga? 

Dysk zewnętrzny. Do przechowywania plików. Prawdziwa magia. 

 

Kolejne słowo: Konewka. 200 - 300 słów


Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6279
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#4 » 18 mar 2020, o 15:35

Dobra, to było dziwne słowo i napisałam jeszcze dziwniejszy nie-opis. To mogę być ja za już parę dni. 

 

 

Nudziła się przepotężnie. Patrzyła ze znudzeniem na rośliny poustawiane w rządku na parapecie, a irytacja rosła z każdą chwilą; mogłaby przysiąc, że zaraz oszaleje. Nawet obserwowanie, czy hoja chce wypuścić nowy listek, czy może jednak nie, irytowało ją do granic. Gdyby chociaż miała ogród! Ale nie, nie miała! I jej biedne dzieci kisiły się na parapecie!  

Była zamknięta w czterech ścianach, powoli dopływając już do swoich granic, a jedyne, co mogła robić, to doglądać tego, co żyło w oprócz niej mieszkaniu. Wysprzątała już wszystko, co mogła, posortowała nawet papiery, powywalała nawet ulotki, które wcześniej bezmyślnie brała ze skrzynki na listy i chowała w dolnej szufladzie komody. Gdy zrobiła to wszystko, nie zostało już nic. A potem wgapiała się w rośliny.  

W końcu podniosła się. Pal licho, podlewała już dzisiaj, ale wiedziała, że jeżeli nie zrobi czegokolwiek, straci rozum. 

Konewka stała tuż przy zlewie. Mały, miedziany zbiorniczek na wodę, który kosztował więcej niż nakazywał to zdrowy rozsądek - ale czego się nie robi dla swoich roślin i estetyki! - zaczynał pokrywać się już patyną, pstrząc rudawą, błyszczącą powierzchnię w zielonkawe plamki. Prawie jak biedronka, tylko dziwna i wcale nie biedronka, pomyślała. Jej twarz odbiła się na powierzchni; uśmiechnęła się do odbicia z satysfakcją. Taka z niej była wspaniała pani domu, taka!  

Nalewała szybko zimnej wody, patrząc, jak na ściankach ściekają strużki wody, aż woda zachlupotała i wypełniła konewkę, tworząc na wierzchu menisk wypukły godny prawdziwego analityka. Popędziła do parapetu.  

Pijcie, wy zachłanne skurczybyki. 

 

Kolejne słowo: mak, objętość: minimum 100 słów


Stalkerka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 59
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#5 » 22 mar 2020, o 20:18

Kolejny szary dzień dobijał ją całym swoim nudnym jestestwem.Idąc do pracy ponuro patrzyła przed siebie, starając się unikać brudnych kałuż i brudnych ludzi, nazywanych bezdomnymi, których sporo kręciło się po okolicy, gdyż niedaleko znajdował się punkt skupu złomu. Ludzie którzy mieli złamane życie, najczęściej alkoholem, oddawali tam złom, najczęściej w postaci sprasowanych puszek po piwie i skradzionych kabli. Nie lubiła ich, ale wiedziała, że są w gruncie rzeczy niegroźni. Jeden z nich nieśmiało podszedł do niej. - Kupi mi pani coś do jedzenia, nie chcę pieniędzy. Rozejrzała się dookoła, niedaleko stała budka z obwarzankami, zwanymi też preclami. - To może precla? - zapytała - Dobrze, westchnął bezdomny. Wolałby by ta paniusia, jak ją nazwał w myślach podarowała mu na odczepnego choćby 2 złote, które by sobie już samodzielnie zagospodarował, może na trunek, może na konserwę. Lubił mieć wybór. Jak każdy człowiek, bo nadal nim był. - To jaki chce pan obwarzanek? Z sezamem, solą czy makiem? Bezdomny otrząsnął się ze swoich przemyśleń. Dostał to co chciał - wybór. Rozejrzał się po przezroczystym pojemniku wypełnionym obwarzankami. Przełknął ślinę i powiedział pewnie i głośno: - Mak. Poprosze precla z makiem. Kobieta zapłaciła za wybrany produkt spożywczy. Bezdomny odszedł do swojego świata pogwizdując wesoło. Z daleka dostrzegł kolejną osobę, która da mu kolejny wybór. A może figę z makiem? 

 

Kolejne słowo: czekolada. Objętość - minimum 120 słów.


Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1852
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#6 » 22 mar 2020, o 22:09

Definicja szczęścia jest jedna, chociaż występuje w wielu formach, opakowaniach, kolorach i smakach. Pomimo że ma jedną ojczyznę, to dotarło do niemal każdego zakamarka świata. 

Każdy ma swój ulubiony rodzaj szczęścia. Niektórzy są uczuleni na wybrany typ szczęścia, a najwięksi nieszczęśliwcy na szczęście w ogóle. Jedni lubią się nim delektować, kawałeczek po kawałeczku, inni połykają łapczywie całe porcje, a potem się dziwią, że to już koniec. 

Jeśli o mnie chodzi, to preferuję wersję klasyczną. Możecie nazwać mnie nudziarą, ale uważam, że odpowiednia dawka słodyczy i goryczy to jest właśnie klucz do ideału. Wszystkie smakowite dodatki nie mają znaczenia, jeśli esencja jest zła. 

Więc jeżeli ktoś mnie spyta, jak wygląda prawdziwe szczęście, to będę miała jedną odpowiedź: 

oryginalna belgijska mleczna czekolada. 

 

Następne słowo: wilk, minimum 100 wyrazów.

Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Cam
Random Cruelty Generator
Random Cruelty Generator
Posty: 6279
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#7 » 23 mar 2020, o 11:24

Bardzo fajny opis, Karen :D 

 

Jego ślepia błyszczały, jakby zatopiono w nich płynny bursztyn. Wilk otworzył szeroko pysk, obnażając szereg zębów, i zawarczał krótko. Ostrzegawczo.  

Gdy Atlas nie cofnął się, tylko wyciągnął przed siebie sztylet, kierując go w stronę zwierzęcia i będąc gotowym, by ugodzić, wilk przypadł niżej ziemi, jakby szykując się do skoku. Potem pochylił łeb i rzucił się, by ugryźć. Atlas opędził się ostrzem, ale mało brakowało. 

Wilk spróbował jeszcze raz, ale bez skutku. Futro na jego plecach podniosło się falą. Znów rozległo się niskie warczenie, potem szczeknięcie. Zaczął nerwowo krążyć przed Atlasem, w lewo i prawo, w prawo i lewo, próbując raz za razem zaatakować. 

I w końcu odpuścił. Rzucił jeszcze jedno spojrzenie bursztynowych oczy i, odwróciwszy się szybko, popędził w stronę lasu. 

 

Kolejne słowo: zmrok/zmierzch, minimum 100 słów.


Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1882
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#8 » 23 mar 2020, o 13:43

Kto zna wartość światła, ten się boi ciemności. Zawsze tak było, drapieżniki wykorzystywały noc, by zapolować, najskuteczniejsze ataki odbywały się w nowiu. Gdy tylko zapadał On, straszny i groźny kuliliśmy się ze strachu. Zmrok. Zajście dawcy światła zwiastowało trudny czas. Chronił nas tylko podsycany płomień, wynurzający z wszechogarniającego mroku nasze postaci. Cienie rzucane przez nas i docierające do granic widzialnego obszaru wirowały, stwarzały nierealne obrazy. Te działały na wyobraźnię. Czy w pobliskich krzakach znów się coś poruszyło, czy też to podmuch wiatru poruszył liśćmi? 

Zmierzch konsolidował nas, wszyscy zbieraliśmy się w pobliżu ognisk. Blisko siebie, ciało przy ciele, chroniliśmy się nawzajem. Musieliśmy nawzajem sobie ufać, by przetrwać. Kolejną noc, zwiastowaną gasnącymi promieniami. Przeżyć do jutra – jedyne życzenie, w tej chwili. Ujrzenie dnia było cudem, tak bardzo niedocenionym. Gdy zapada mrok, gaśnie nadzieja, a zaczyna się przetrwanie. Trzeba ratować szczątki ciepła, bo noce stają się coraz to mroźniejsze. 

 

Cień staje się widoczny na tle skały, coś się skrada. Ognisko nas chroni, ostrzega, pokonuje mrok. Chwytamy palące się kawałki drewna, żarzące się ogniki wraz z nielicznymi płomyczkami pozwalającymi nam zbliżyć się i zobaczyć napastnika. 

 

Kolejne słowo: Plansza, minimum 80 słów, maksimum 250.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Relanium Queen
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 6
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#9 » 27 mar 2020, o 17:05

Królowa uciekała przerażona, unikając oglądania się na goniącego ją czarnego konia. Podkasawszy wysoko suknię, sadziła długie susy, jakże nieprzystające komuś o jej pozycji. Nie przejmowała się ani rozmazanym od płaczu makijażem, ani zgubioną gdzieś w szaleńczym pędzie koroną. Teraz chciała jedynie ujść z życiem. Z rozpędem przeskoczyła głęboki, czarny jar i popędziła dalej, klucząc między zakrętami drogi. Złowrogi tętent kopyt wciąż nielitościwie rozbrzmiewał za jej plecami. Starała się przyspieszyć, ale nie miała już siły, mięśnie paliły ją żywym ogniem. Nagle usłyszała ostre rżenie. Blisko, zdecydowanie zbyt blisko. Z jej piersi wyrwał się gardłowy szloch. A tak niewiele brakowało! Na horyzoncie widziała już wysoką, jasną wieżę, mieniącą się w zachodzącym słońcu. Jej jedyny ratunek, jedyna nadzieja, a ona nie zdąży do niej dobiec. Przeklęła bezsilnie, pozbywając się łez z oczu gwałtownym ruchem ręki. Nagle wyhamowała gwałtownie, zatrzymując się na samej krawędzi głębokiego urwiska. Spod jej kryształowych bucików wyprysnęło kilka kamyczków, które natychmiast zniknęły w otchłani, nie wydając przy tym ani jednego dźwięku. Królowa odwróciła się powoli. Wielki, czarny wierzchowiec stał niedaleko niej, łypiąc w jej kierunku błyszczącymi, martwymi oczami. Koniec planszy. Szach mat. 

 

(Wiem, że nie na tym tak do końca polegają szachy, ale jakoś tak bardziej poetycko to brzmi, gdy zamieni się króla na królową. Wybaczcie mojemu umiłowaniu do dramatyzmu :P

Następne słowo: gorzka kawa, minimum 100 słów


Lucid_Dreamer
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 2
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#10 » 30 mar 2020, o 21:13

-Nie, babciu, następnego kawałka już naprawdę nie dam rady-powiedziałam z przepraszającym uśmiechem -Jak to? Przecież prawie że nic nie zjadłaś, a tak się namęczyłaś myjąc mi to okno . -Och, nieprawda, to dla mnie nic wielkiego, po za tym babciu, spójrz na to tak: Ciebie też tak wynagradzano za najmniejszą rzecz jaką wykonałaś? W odpowiedzi kobieta roześmiała się gorzko, po czym rzekła: -Dziecko drogie, za moich czasów mogłam tylko o tym pomarzyć. A bywały i takie dni że schodziło się porankiem do kuchni i czuło się ten charakterystyczny zapach palonych ziaren, z których wywar musiał dostarczyć energii na całą dobę. O mleku można było zapomnieć, Ruscy wszystko nam zabierali. Tak więc człowiek wtedy potrafił się delektować i cierpkim, gorzkim smakiem, a żeby narzekać, to nikt odwagi nie miał. Potem naprędce szło się ku polu, czując na podniebieniu fusy z pośpiesznie wypitej gorącej kawy. -No widzisz babciu, mówię Ci, jesteś dla mnie za dobra-Wstałam aby przytulić babcię, jednocześnie myśląc-„Ja to się jednak mam naprawdę dobrze”. 

 

Jestem początkująca tutaj i muszę powiedzieć że wasze opisy zrobiły na mnie duże wrażenie :D 

Następne słowo: żuraw złożony origami, minimum 117 słów


Nikaor
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 1
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#11 » wczoraj, o 15:21

Kiedy wpisałam w przeglądarkę ,,żuraw złożony origami" moim oczom ukazało się kilkanaście różnych stron jak mogę go wykonać, jednak żadna z nich nie była dla mnie pomocna. Robiłam wszystko zgodnie z instrukcją. Powoli, z największą dokładnością na jaką mogłam sobie pozwolić, składałam wycięty kwadrat, lecz zamiast ptaka wychodził mi pomięty, jakby właśnie wypluty przez krowę, kawałek papieru. 

Nigdy nie należałam do grona osób uzdolnionych manualnie, dlatego też nienawidziłam robić przedmiotów z origami. Na tle prac kolegów z klasy moje dzieło wypadało najgorzej. Niby śmiałam się, że to tak specjalnie, aby pokazać wrednej, starej nauczycielce jak bardzo nie lubiłam jej przedmiotu, a jednak w głębi serca czułam przeszywający ból. Wiedza, że byłam w czymś najgorsza umiała popsuć najlepszy humor oraz pogłębiać smutek i złość przez resztę dnia. Tylko przez zajęcia artystyczne doświadczałam takiego uczucia. Wstydu i niespełnienia jednocześnie. 

Moje ambicje zawsze były wysokie, od podstawówki same piątki i szóstki. Czerwone paski na świadectwach i stypendia, a tu prace oceniane na tróje... 

Na szczęście dorastałam w bogatszej rodzinie, przez co mogłam odkupić od moich miłych przyjaciół co ładniejsze prace. 

 

Kolejne słowo: monstrum, minimum 101 słów. Powodzenia :kocham:


Monone
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 29
Zobacz teksty użytkownika:

(Koronawirusowe) Ćwiczenie opisów

Post#12 » wczoraj, o 18:09

Przeciskał się bokiem wzdłuż wąskiego korytarza już dobre pół godziny. Wapienne skały zwężały się jeszcze bardziej ku wlotowi i ostatnie pięćdziesiąt metrów pokonał, czołgając się, centymetr za centymetrem. 

Dotarł wreszcie. Zasapany, przeraźliwie zmęczony, ale szczęśliwy. W najniższej komorze nie stanęła dotąd żadna ludzka stopa. Był pierwszy! Odtąd pokład będzie nosił jego nazwisko. 

Poprawił czołówkę, by poświecić mocniej. Nadal jednak mrok zdawał się nieprzenikniony. Wiązka światła kończyła się trzydzieści metrów dalej i koniec. Słyszał tylko pojedyncze krople rozbryzgujące się z głuchym pluskiem, niespiesznie, miarowo, jakby odmierzały tu czas od wieków. 

Wtem poczuł w trzewiach wibrujący grzmot dobiegający z głębi jaskini. Krótką chwilę zajęło mu ustalenie źródła i ożywiony uderzeniem adrenaliny, poszedł naprzód. 

Przez chwilę zdawało mu się, że w tym smolistym mroku dostrzega ruch. Kolejna fala infradźwięków ścisnęła mu płuca. Tym razem zatrzymał się, czekał, obserwował. 

Po długiej chwili metr czy dwa za linią wyznaczoną przez plamę światła, dostrzegł blade linie fosforycznego blasku. Cienkie świetliste smugi zaczęły piąć się wzdłuż granitowego bloku jakby rysowane tysiącem piór. Wyznaczały kształt ogromnym palcom, które zdawały się wyłaniać z zupełnej nicości. Istota wydała z siebie chóralny skowyt, którego nie dało się usłyszeć, a który jedynie sprawiał ból. 

Nie zdąży uciec. 

 

Kolejne słowo: moneta minimum 100 słów.


Wróć do „Warsztaty literackie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Hanna Greń i 1 gość