Piszemy drabble (edycja 2011)

Konkursy, pojedynki i plebiscyty organizowane przez i dla Artefaktowiczów. Każdy użytkownik może zorganizować event literacki (więcej informacji: tutaj).
Tardis
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 278

"GO WITH THE FLOW!"

Post#41 » 13 lis 2013, o 22:02

Biorę maskę !!

Światłość skrywa się w mroku
W naszej kulturze pojawia się pewna postać paradująca w masce. Maska jest biała, wykonana z sosny, widać to po łuszczeniu się drewna.
Jeśli spędzicie chwilę, i poszperacie gdzieś w zdjęciach hieroglifów zobaczycie tą postać.
Dziś w roku 2067, traktujemy tą postać jako legendę, baśń. Lecz dzisiaj w promie ,,SuperStar'' zdarzyło się coś dziwnego.
Otóż jak zwykle odnotowano wszystkich pasażerów, zrobiono zdjęcia każdego z nich.
Prom udał się z ziemi na księżyc. Obrano standardowy kurs, lot miał trwać 2 godziny.
Tyle wiadomo z czarnej skrzynki, ostatecznie statek doleciał do celu lecz rozbił się.
Z 500 ludzi przeżyło 90. Jest to liczka tak mała, iż ogłoszono żałobę narodową.
Świadkowie twierdzą ,że widzieli człowieka w masce..


Tia.. Wiem.. Nie jest to szczyt twórczości ale co poradzić.
Następne słowo to Tardis i Widnows

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1546

ĆWICZENIE: piszemy drabble

Post#42 » 8 sie 2015, o 23:16

Wybieram Windowsa, bo Doctora Who nie oglądam. To coś poniżej nie jest dobre, ale cóż. Lepszy rydz niż nic. Słowa do wyboru: Uganda i korupcja.

— A ty, Antek?
— Co „ja”?
— Wybierasz się z nami?
— Nie, dzięki. Może innym razem.
Doskonale wiedział, że „innym razem” odpowie dokładnie to samo.
Wsiadł na rower, poprawił plecak tak, by ramiączka nie wpijały mu się w skórę, i zaczął pedałować. Ciepłe powietrze przyjemnie zmierzwiło mu włosy, a pojedyncze krople letniego deszczu zrosiły delikatnie jego zmęczoną twarz. Noc była cicha; miasteczko powoli układało się do snu.
Praca w salonie komputerowym to coś, co od zawsze mu się marzyło. Lubił dłubać w dyskach, kabelkach czy kartach – gdy był dzieckiem, oglądał procesory pod lupą i chciał stworzyć swój własny, ale jakoś nigdy nie było mu to dane. Życie niestety zgotowało mu inny los – wylądował na stanowisku sprzedawcy, który musiał użerać się ze skąpymi klientami, chcącymi targować się przy każdej możliwej okazji, nie widzącymi różnicy między Windowsem XP a Windowsem 8 czy nie zdającymi sobie sprawy z tego, że żeby drukarka mogła czynić swoją powinność, musiała wcześniej zostać podpięta do prądu.
Czasami miewał dość. Powtarzał sobie, że nie wytrzyma ani dnia dłużej, że to poniżej jego godności. Realia jednak zdawały się być nieubłagane. Szef w dalszym ciągu zachowywał się jak dupek, koledzy z pracy się obijali i rano przychodzili skacowani, a on musiał pracować za czterech, dostając za to psie pieniądze.
Podjechał pod dom, wpisał kod do klatki schodowej, zniósł rower do piwnicy i doczłapał się powoli na trzecie piętro. Wygrzebał klucze z czeluści plecaka i otworzył drzwi. Wszedł do środka, zamknął za sobą, rzucił klucze na półkę, ściągnął buty i wszedł do salonu, zapaliwszy światło.
— Co, do cholery?!
Na obdartym, perkalowym fotelu koloru wyblakłej śliwki siedział staruszek. Chudziutki, we flanelowej koszuli w kratę i startych dżinsach, o włosach białych niczym śnieżny puch. Na jego haczykowatym nosie opierały się okrągłe okulary, bardzo grube, zważywszy nawet na zaawansowany wiek. Był bardzo spokojny, twarz miał pogodną; biła z niej dobrotliwość i przyjazne usposobienie.
— Kim jesteś? – zapytał, nie ruszając się z miejsca.
— Na imię mi Antoni – odparł staruszek, podnosząc się z miejsca i wyciągając dłoń.
— Czego szukasz w moim mieszkaniu? – zapytał młodszy Antoni, przyglądając się natrętowi z uwagą.
— Szczerze powiedziawszy – zaczął gość, rozglądając się po salonie z uprzejmym zdziwieniem wymalowanym na twarzy – nie mam pojęcia. Miałem nadzieję, że ty mi powiesz.
— Ja? Przecież cię nie znam.
Staruszek ruszył powoli w jego stronę, marszcząc czoło.
— Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie.
— Co przez to rozumiesz?
Starszy Antoni wyciągnął portfel z tylnej kieszeni spodni i podał chłopakowi zniszczoną fotografię.
— To ja – powiedział. – A to ty. Ty to ja, ja to ty.
— Słucham?
— Och, błagam – warknął staruszek poirytowanym tonem. – Jesteśmy na dokładnie takim samym etapie.
— Takim samym etapie? Ty masz z osiemdziesiąt lat, ja dwa…
— Na dokładnie takim samym etapie.

~~~
[s]A tak w ogóle, to mój tysięczny post!!! Balanga! :renifer: :torba: :serce:[/s]
where does everybody go when they go?

Eimhir
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 20

ĆWICZENIE: piszemy drabble

Post#43 » 27 wrz 2015, o 11:46

Odkurzam troszkę. Nie mam pojęcia, czy poradziłam sobie z tematem. Nie jest to typowe drabble, ma 104 słowa. OK, jedziemy, zjedzcie mnie :|> Write or Die i tak już mnie nieźle pogonił :D

Korpucja
Korupcja jest zła. Jak nowotwór deformuje mentalność, przez co ludzie zamiast iść prostą ścieżką, kluczą gdzieś po bezdrożach, szukając skrótów. A i tak już słabe więzy społeczne drżą nadwyrężone. Głośno społecznie tępiona, gdy o niej mówią. Spokojnym milczeniem akceptowana, gdy do niej dochodzi. Choć ogranicza wzrost gospodarczy, sprawcy widzą w niej korzyść. Korupcja jest zła.
Ale Ty o tym nie myślisz, gdy bezczelnie nad laboratoryjnym stołem przekazujesz kopertę. Nie zaprzątasz sobie głowy złym.
I ze spokojem odbierasz wyniki.
„Tato, możemy już iść?”
Mały świat obchodzi Cię bardziej, niż ten większy, ogólny. Niech ufne oczy, patrzą wciąż na Ciebie tak samo.
A korupcja jest zła...

Następne słowa:
Telefon lub kradzież

jacolus
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 14

ĆWICZENIE: piszemy drabble

Post#44 » 30 wrz 2015, o 16:56

Szału nie ma, jednak cóż...warsztat trzeba szlifować dalej :)
Biorę telefon.

Siedział przy dębowym stole, na którym w wazonie stały nieco przywiędłe kwiaty. Wpatrywał się w nie i przypominał sobie jej uśmiech, gdy je zobaczyła. Widział jak mruży oczy, a jej szeroki uśmiech ukazuje śnieżnobiałe zęby. Uwielbiał patrzeć na nią gdy się śmieje. Pamięta również jak szybko ta radość zniknęła z jej twarzy, gdy spostrzegła smutek w jego oczach. Tym razem kwiaty nie wróżyły romantycznego wieczoru spędzonego wspólnie z butelką czerwonego wina. Przyszedł ją przeprosić za to, co złego jej zrobił. Za to, że zabił zaufanie. Teraz siedział i wpatrywał się w telefon leżący na stole i modlił się, żeby zadzwonił.

Następne słowa:
Wizytówka i opona.

KatarzynaT
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 148

ĆWICZENIE: piszemy drabble

Post#45 » 30 maja 2016, o 19:56

Wybieram:
wizytówka

Piotr wałęsał się bez celu po mieście po tym, jak szef wyrzucił go z pracy. Szedł z głową spuszczoną w dół i myślał, co ma teraz zrobić. Nagle na chodniku spostrzegł wizytówkę. Podniósł ją. Była to wizytówka organizacji wolontarystycznej. Piotr pomyślał: ,,I tak nie mam co ze sobą zrobić, więc może spróbuję komuś pomóc.” Pojechał pod adres podany na wizytówce. Zobaczył mały budynek, wszedł do niego. W środku krzątało się wiele osób. Wszyscy byli uśmiechnięci i serdecznie wołali do Piotra: Cześć! Witaj!. Piotr był zszokowany. Nigdy wcześniej nie spotkał się z taką otwartością obcych ludzi.
-Chciałbym do Was dołączyć. - powiedział nagle.

Wszyscy zaczęli bić brawo.

Od tej pory Piotr zaczął udzielać się charytatywnie. Zyskał przyjaciół i odnalazł nowy sens życia.

Słowo: podróż lub droga.

Bronek_WSI
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 15

ĆWICZENIE: piszemy drabble

Post#46 » 3 cze 2016, o 00:34

Wybieram - droga

[center]Ona[/center]
Czubkiem buta niedbale dogasiłem rzuconego na ziemię peta. Na przystankach nie wolno palić, ale nikogo to nie obchodzi, nie tutaj, nie o tej porze. Spojrzałem na zegar – 23:59. A autobusu wciąż nie ma. Spóźnia się już dobre pół godziny. Gdybym odszedł dziesięć minut temu, już dawno byłym na miejscu.
Mijam wyblakłe kamienice, zamkniętą budę z kebabem, w końcu docieram na miejsce. Wielki, kolorowy neon CZYNNE 24/7 – uderza, przykuwa uwagę. Wydaje się całkowicie nie pasować do szaro-burej okolicy.
Chwilę później jestem już w sklepie. Alkohole – wódki, likiery, piwa.. i ona. Whisky. Już prawie zapomniałem jak smakuje... Kupiłbym ją, przypomniał sobie. Problem w tym, że jest tak cholernie droga.

Słowo: łańcuch lub Europa

meerkat
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12

ĆWICZENIE: piszemy drabble

Post#47 » 3 cze 2016, o 00:43

Łańcuch dla mnie :).

meerkat
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12

ĆWICZENIE: piszemy drabble

Post#48 » 3 cze 2016, o 01:44

Łańcuch
Promyki słońca oświetlały moje poranione dłonie, wytarta już stara koszula ledwo zakrywała moje wychudzone ciało. "Jutro moja kolej. Przyjdą po mnie z samego rana." Świadomy zbliżającej się próby czułem jedynie zrezygnowanie. Wygrana oznaczałaby dla mnie niewolę. Do końca życia musiałbym kreować. Stopniowo traciłbym świadomość, by w ostateczności stać się posłusznym zombie. Porażka, oznaczałaby śmierć. Spojrzałem na ten przeklęty łańcuch. Ileż to razy próbowałem? Każdy plan wyswobodzenia, kończył się porażką. Jedynie kawał metalu dzielił mnie od wolności. Jedynie on mnie powstrzymywał. Wiedziałem, że nie mam najmniejszych szans na uniknięcie próby. Jedynie przegrana uratuje mnie od niewoli. Podjąłem więc decyzję. Wybieram śmierć.

słowa do wyboru: szmer, siła

Wróć do „Konkursy, plebiscyty i pojedynki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość