Rozmowy o eventach literackich - krótkie wyjaśnienie, czym są, i miejsce na organizację i propozycje

Konkursy, pojedynki i plebiscyty organizowane przez i dla Artefaktowiczów. Każdy użytkownik może zorganizować event literacki (więcej informacji: tutaj).
Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Rozmowy o eventach

Post#531 » 3 years temu (21 gru 2014, o 17:48)

Nie wiadomo, ile osób jest chętnych ;)) Myślę, że powinno być nie mniej niż 5, ale nie więcej niż 10.


edycja:
To jak, kochani? Ktoś chętny na wspólne opowiadanie?
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

John Drake
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 39

Rozmowy o eventach

Post#532 » 3 years temu (21 gru 2014, o 19:57)

Camenne pisze:To jak, kochani? Ktoś chętny na wspólne opowiadanie?



Ja bardzo chętnie wezmę udział. Fajna jest taka zabawa :)
[center]Zawsze wierzyłem w głupców. Moi przyjaciele nazywają to wiarą w samego siebie. [/center]

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1954

Rozmowy o eventach

Post#533 » 3 years temu (21 gru 2014, o 20:01)

A może ja też bym wzięła udział? Przed moim drabble jakoś nie wierzyłam w swoje siły, ale teraz zaczynam wierzyć, że może udałoby mi się sklecić kilka zdań.


Edycja:
wiem, że nie wolno posta pod postem, ale inaczej mógłby zostać pominięty.

czy nie ma żadnego eventu z okazji zbliżających się walentynek????????????????
to dobra okazja do zmotywowania się by coś napisać.
rywalizacja motywuje.


agathas, edytowanie postu podbija go w dokładnie taki sam sposób jak dodawanie nowego. - Lir

Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1546

Pomocnik Świętego Mikołaja

Post#534 » 3 years temu (25 gru 2014, o 20:54)

Tekst inspirowany autentycznymi wydarzeniami.


[center]Magiczny czas[/center]
Galeria handlowa pełna była ludzi. Biegali omotani świątecznym szałem od sklepu do sklepu, porywając z półek najróżniejsze przedmioty, mające wkrótce stać się nikomu niepotrzebnymi prezentami. Kolejki do kas ciągnęły się w nieskończoność, doprowadzając co poniektórych klientów do szewskiej pasji.
— Nie mam czasu na pierdoły – mruknął wysoki mężczyzna, w pełnym pędzie mijając drobną dziewczynę w stroju mikołajki.
Ta nawet się tym nie przejęła. Obróciła się jedynie na pięcie i wróciła do swojego stanowiska, gdzie siedział już jej kolega w przebraniu Świętego Mikołaja, z którym co poniektóre dzieciaki robiły sobie zdjęcia.
— Marnie dzisiaj – mruknęła. – Znowu będzie darcie.
— Czym się przejmujesz?
— Ciebie przynajmniej nie napadli i nie wykrzyczeli ci w twarz, że jesteś złodziejką – mruknęła druga mikołajka, stojąca przy panelu dotykowym.
— To dopiero drugi dzień, a ja już nie mam siły. Wcześniej jakiś facet pociągnął mnie z bara i wszystkie ulotki rozwaliły mi się po podłodze.
— Jak koordynatorka cię zobaczy, to ci powyrywa nogi z dupy – rzekł Święty Mikołaj. – Musicie opchnąć te bony, czy cholera wie, co to, i te przepyszne, wcale nie sztucznie wyglądające pierniczki.
— Łatwo ci mówić, ty tylko siedzisz i szczerzysz zęby do aparatu…
— Tylko siedzę! – oburzył się chłopak. – Gdybyś dostała kopa w kostkę od jakiegoś rudego gnoja, to też szybko by ci się odechciało. Kaśka świadkiem!
Mikołajka stojąca przy panelu dotykowym gorliwie przytaknęła. Druga dziewczyna westchnęła ciężko, poprawiła pasek i zniknęła w tłumie zabieganych kupujących.
Po dwóch rundkach wokół pasażu i czterdziestu rozdanych ulotkach wróciła do stoiska, przy którym Kaśka właśnie przeprowadzała losowanie. Zasady loterii były proste – wystarczyło tylko przynieść paragon opiewający na kwotę powyżej pięćdziesięciu złotych, po czym brało się udział w losowaniu najróżniejszych bonów promocyjnych do kilkunastu sklepów.
— I teraz proszę wcisnąć „Losuj”. – Ujrzała, jak Kaśka z radosnym uśmiechem wskazuje kobiecie odpowiedni punkt panelu.
Klientka wyglądała bardzo elegancko. W ręku trzymała reklamówki z kilku stosunkowo drogich sklepów; Laurze mignęły gdzieś logo firm Lasocki i YES. Włosy kobiety wyglądały na starannie pielęgnowane – nie odstawał absolutnie żaden kosmyk, a odrostów nie dałoby się doszukać nawet pod lupą.
— Gratuluję, otrzymuje pani ode mnie bon rabatowy do Krakowskiego Kredensu oraz pyszne pierniczki dla całej rodziny. – Kaśka doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że słodkości miały być rozdawane pojedynczo, jednakże gdyby trzymałaby się reguł przez cały czas, w życiu nie pozbyłaby się nawet połowy.
— Krakowski Kredens? A na cholerę mi to? – warknęła kobieta; podniecenie towarzyszące losowaniu już dawno gdzieś z niej uleciało.
— Proszę się tylko tutaj podpisać – powiedziała mikołajka, ze stoickim spokojem wskazując kobiecie odpowiednią rubrykę.
— Ja niczego nie będę podpisywać! – krzyknęła. – Tyleście mnie przetrzymywali, tu nazwisko, tu adres, to to, to tamto, i co mi dajecie? A w dupę se wsadź ten swój Krakowski Kredens! – Rzuciła bon na podłogę i zniknęła w tłumie.
Laura nawet tego nie skomentowała; zapytała jedynie Kaśki, czy nie chciałaby się zamienić.
— Z przyjemnością.
Kaśka ruszyła więc z całym plikiem ulotek na obchód po galerii, a Laura stanęła przy panelu, czekając na klientów z paragonami. Już kilka minut później podszedł zabiegany jegomość, również dźwigający mnóstwo reklamówek.
— Poproszę paragon. – Laura naprawdę starała się uśmiechnąć, lecz mięśnie twarzy odmówiły jej posłuszeństwa.
— Proszę. – Mężczyzna położył papierki na ladzie.
— Ale to są dwa paragony. Jeden na dziesięć czterdzieści, drugi na czterdzieści trzy dwadzieścia dziewięć. Paragon ma być jeden na minimum pięćdziesiąt złotych.
— No ale przecież jest ponad pięćdziesiąt! – krzyknął klient.
— Tak, ale na dwóch paragonach. Ma być jeden.
— No ale ma tu pani te pięćdziesiąt złotych!!! – zawył, rzucając w mikołajkę paragonami.
— Proszę pokazać jeden paragon na minimum pięćdziesiąt złotych, albo odejść – powiedziała Laura.
Mężczyzna pozbierał papiery i wycofał się, miotając przekleństwami.
Laura spędziła jeszcze pięć godzin to roznosząc ulotki, to stojąc przy stoisku. Ze spokojem przeprowadziła kilka losowań, dziękując klientom z szerokim uśmiechem i rozdając naręcza słodkości. Słysząc każde „O, super! Przyda się”, czuła, jak rośnie jej serce i powoli wraca wiara w ludzi. Uśmiechy maluchów, odbierających od niej pierniczki, wprawiały ją w delikatne rozczulenie. Potem jednak trafiali się piekielni, którzy chcieli całą rękę, gdy dawało im się palec. Awanturowali się, krzycząc, że oni przecież robią zakupy za ponad pięćdziesiąt złotych, a jedyne, co dostają w zamian, to pierniczki. Gdy na pytanie: „A nie może być ten do Olimpu?” mikołajka odpowiadała grzecznie, acz stanowczo, że nie, ponieważ wylosowała się Bata, mruczeli pod nosem o bandach złodziei i niewychowanych małolatach. Kiedy więc nadeszła upragniona godzina dwudziesta, Laura z nadludzką szybkością zrzuciła z siebie znienawidzony przez siebie strój i wybiegła z galerii, ledwo zdążając na tramwaj.
Całą podróż starała się zająć swoje myśli książką, lecz co chwila łapała się na tym, że czyta jedną linijkę piąty raz.
Drugi dzień. Drugi z czternastu.
Kiedy weszła do domu, rzuciła torebkę w kąt i zaczęła płakać.
where does everybody go when they go?

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575

Pomocnik Świętego Mikołaja

Post#535 » 3 years temu (27 gru 2014, o 20:44)

Moja kreatywność zaszalała przy wymyślaniu tytułu.

[center]Pomocnik Świętego Mikołaja[/center]

Tego dnia życie Laponii zastygło na kilka minut strwożone.
Święty Mikołaj, naczelny celebryta i autorytet, pojawił się w głównym wydaniu popołudniowych wiadomości. Nerwowo głaszcząc brodę, podzielił się z mieszkańcami łamiącą serce informacją:
— Parę dni temu dotarła do mnie niepokojąca wiadomość — zaczął gorzko. — Zwlekałem z jej nagłośnieniem, mając nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone. Niestety, przeliczyłem się... Mój syn nie chce być moim następcą.
Usłyszał, jak całe studio nagraniowe, wzięło wielki haust powietrza i wstrzymało je na dłuższy moment.
Jak można nie chcieć być Świętym Mikołajem?, zachodziła w głowę większość populacji tej zimnej krainy. Ów zawód był przecież marzeniem praktycznie wszystkich chłopców (i niektórych dziewczynek), a tutaj ktoś zamierzał zrezygnować z takiej okazji?
Mikołaj potarł kącik oka, w którym zamajaczyła łza.
— Nie pozostaje mi nic innego, jak pogodzić się z jego decyzją. Dlatego jestem tutaj, by ogłosić poszukiwania pomocnika, który zostanie kolejnym Świętym Mikołajem — przybrał oficjalny ton. Nie musiał tłumaczyć szczegółów. Każdy mieszkaniec Laponii wiedział, że oprócz zwykłych elfich pomocników, jest jeszcze ten najważniejszy, któremu powierzane są największe tajemnice, a kiedy nadejdzie odpowiedni czas, zostaje on kolejnym Świętym Mikołajem. — Na listy z aplikacjami będziemy oczekiwać do końca tygodnia. Szkolenie rozpocznie się wraz z pierwszym dniem świąt.
Podał adres swojej siedziby, pożegnał się z widzami i ruszył w drogę powrotną.
Podły nastrój nie dawał mu spokoju. Pierwszy raz w swojej karierze odmówił pozowania do zdjęć napotkanym po drodze turystom. Przyjeżdżali w te strony bez względu na porę roku (w końcu zawsze czekał na nich śnieg), ale w przedświątecznym okresie było ich zawsze dwa razy więcej. Każdy chciał spotkać tego prawdziwego Mikołaja, zamienić kilka słów, pociągnąć za brodę, wrzucić list do skrzynki przy Fabryce Prezentów i oczywiście uwiecznić wszystko na fotografiach.
W końcu dotarł do celu. Otworzył masywne drzwi i powlókł się smętnie do kuchni, w której prawie cały czas można było znaleźć jego żonę wypróbowującą nowe przepisy i udoskonalającą te już znane. Na zapach cynamonowych babeczek, siedzących jeszcze w piekarniku, mężczyźnie zaburczało w brzuchu. Dopiero teraz uświadomił sobie, że przez okropne samopoczucie nie zjadł tego dnia nawet skromnego śniadania.
— Coś ty taki nie w sosie? — Kobieta zwróciła się do męża, oprószając cukrowymi płatkami śniegu kolejną porcję słodkości. — Dalej męczy cię ta decyzja?
Jedynie westchnął w odpowiedzi.
— Dobrze, że powiedział ci teraz, a nie za kilkadziesiąt lat. Co wtedy byśmy zrobili, wyobrażasz sobie? On ma pomysł na siebie, chce się dalej uczyć, rozwijać, podobno ma zdolności...
Mikołaj jednak ciągle miał poczucie zmarnowanych kilkunastu lat.
— O wilku mowa — stwierdziła na widok syna wparowującego do kuchni.
Dopiero co skończył szkołę średnią. Miał dostać większe uprawnienia w Fabryce Prezentów, dostęp do listów... jednym słowem — pracę na cały etat.
— Ech... — Święty Mikołaj westchnął ponownie. — Jesteś pewnie, że już nie zmienisz zdania? Wiesz, jeszcze nic straconego, wszystko można odwołać...
— Nie, tato – odezwał się chłopak. — W wieku pięćdziesięciu lat zamierzam być szczupłym facetem bez zarostu na twarzy. Daj szansę komuś, komu sprawia radość uszczęśliwianie innych. Ja chcę uszczęśliwiać siebie.
— Egoista — mruknął ojciec.
Otworzył swoją sekretną szufladę (choć nikt z domowników nie wiedział, dlaczego nazywał ją właśnie tak – nie miała klucza i każdy wiedział, co się tam znajduje) i wyciągnął paczkę słabych papierosów.
— Bój się Boga! — podniosła lament Mikołajowa. — Jeszcze ktoś cię zobaczy! Chcesz zepsuć swój wizerunek przed samymi Świętami?!
On jednak, przepełniony żalem i złością, zdawał się nie słyszeć tego głosu rozsądku. Bez słowa udał się do swojego gabinetu, gdzie oddał się chwilowej tytoniowej rozkoszy.
[center]*[/center]
Przez kolejne dni w siedzibie Mikołaja panująca atmosfera stała się jeszcze cięższa. Nie zamienił z synem ani słowa, a żony starał się unikać na tyle, na ile mógł (to znaczy wyłączając czas posiłków i noce w małżeńskim łożu). Grzebał w papierach, siedział w pokoju przeznaczonym do pracy; Święta musiały się przecież odbyć, a prezenty zostać dostarczone na czas.
Mężczyzna aż podskoczył, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
— Proszę — zarządził, odchrząknąwszy.
Do pomieszczenia weszły dwa elfy, a każdy taszczył na plecach wielki worek. Ich zawartość wkrótce wylądowała na środku puchowego dywanu.
— Co to ma być? — zdziwił się Mikołaj, patrząc z niedowierzaniem na górę listów.
— Odpowiedzi wezwanie Świętego — odparł jeden z podwładnych z szerokim uśmiechem. — Miłego wybierania!
Elfy zniknęły, a Mikołaj niechętnie zwlókł się z wygodnego fotela. Zaczął swoją przeprawę przez stos różnobarwnych kopert. Trafiło się nawet kilka listów z egzotycznych zakątków świata. Pisali i młodzi, i starzy. Dołączali zdjęcia.
Przesiał pocztę, zostawiając jedynie wiadomości od najmłodszych. Musiał przecież zdobyć zaufanie swojego następcy i mieć czas, by wdrożyć go we wszystkie trybiki oraz sprawić, żeby wykonywał swoje zadania profesjonalnie. A jeśli po kilku latach człowiek ten by się nie nadawał, miałby jeszcze czas, by poszukać kogoś innego.
Wraz z odłożonymi listami przesiedział całą noc. W końcu takie zadanie spadło na jego barki po raz pierwszy. Dotychczas funkcja Świętego Mikołaja przechodziła z ojca na syna. Głowił się, czy zwracać uwagę na błędy ortograficzne (w końcu to tylko dzieci). Nie chciał też pozbawiać kochających rodziców pociechy. Dlatego wybrał dziesięciolatka, który ich nie posiadał. Poradził się jeszcze żony, czy podjął dobrą decyzję.
[center]*[/center]
Chłopiec przybył dwa dni później. Onieśmielony, ale i podekscytowany, przekroczył próg siedziby Świętego Mikołaja. Jako że gloryfikowano skromność, tak i ten najbardziej znany człowiek zimnej krainy nie posiadał willi, a zwykły, acz przytulny, dom.
Na powitanie wyszła Mikołajowa. Jej krągłości opinał (praktycznie nieodłączny) fartuch kucharski. Pachniała cynamonem.
— Jak minęła podróż? Pewnie męcząca? — spytała, lecz od razu kontynuowała, nie dając dziecku dojść do słowa. —Musisz być głodny! Chodź, zaraz nakryję do stołu i zjesz obiad z deserem.
— A gdzie Mikołaj?
— Mikołaj jest zapracowany — odparła, wiedząc, jak trudno mężowi zaakceptować pojawienie się nowego członka rodziny. — Nie wiadomo, czy dzisiaj w ogóle pojawi się w domu.
Zjawił się jednak, gdy chłopiec oglądał swój nowy pokój. Mikołaj nie zamienił z nim zbyt wiele słów, jedynie grzeczności, jakich wymaga się od jego osoby. Ale zdobył się na to, by pozwolić dziecku przypatrywać się ostatnim pracom związanym z prezentami — wypisaniu wszystkich adresów oraz pogrupowaniu podarków i włożeniu ich do worków z nazwą miasta.
— Czas spać — powiedział po zawiązaniu ostatniego worka. — Jutro czeka nas długi dzień.

[center]*[/center]
Chłopca zbudziła Mikołajowa, przynosząc mu do łóżka gorące kakao i kanapki. Mimo zmęczenia, zjadł szybko śniadanie i założył przygotowane wcześniej ubrania. Trudno było pohamować ekscytację — miał przejechać cały świat w magicznych saniach, zaprzęgniętych w renifery!
Ziemia z góry wyglądała zatrważająco pięknie — pod płaszczem nocy widać było jedynie wijące się rzeki świateł. Nie było jednak wiele czasu, by podziwiać widoki, trzeba było pilnować adresów — patrzeć na mapę, odhaczać odwiedzone domy i dostarczone prezenty.
Mikołaj i jego pomocnik wślizgiwali się przez kominy lub — chwała tym, którzy pomyśleli o niewygodzie komina — wchodzili przez uchylone okna. Korzystali również z tylnych drzwi, jeśli te były otwarte.
Wrzucali prezenty do skarpet wiszących nad kominkiem, układali pod choinką. Starali się zawsze uszczknąć coś z poczęstunku, żeby gospodarzom nie było przykro, ale po kilku godzinach mieli już dosyć. W końcu ile można skonsumować maślanych ciasteczek popijanych mlekiem?
A kiedy zaczęło świtać, wpatrywali się przez okno do środka ostatniego domu z listy. Ich serca rosły na widok uśmiechów dzieci i dorosłych.
— To zdecydowanie to, co chcę robić przez całe życie: sprawiać ludziom radość, spełniając ich świąteczne marzenia — stwierdził chłopiec. — Tak jak ty spełniłeś moje marzenie.
Mikołaj uśmiechnął się, uświadamiając sobie, że pomimo kilkunastoletniego podróżowania z synem, nigdy nie usłyszał od niego takich słów. I mimo że wiedział, iż po raz kolejny jego nadzieje mogą okazać się płonne, czuł, że jego następca będzie jednym z najlepszych Mikołajów w historii.

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1954

Pomocnik Świętego Mikołaja

Post#536 » 3 years temu (1 sty 2015, o 12:47)

Przeczytałam z ciekawoscią.
whatsername pisze: poniektórych klientów

whatsername pisze:poniektóre dzieciaki

Tylko to mi się rzuciło w oczy.
Bardziej podobało mi się opowiadanie whatsername, ale tylko dlatego, że nie było cukierkowe.
A tak poza tym, to whatsername i Echolalia stworzyły porządne teksty.

Awatar użytkownika
Echolalia
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 575

Pomocnik Świętego Mikołaja

Post#537 » 3 years temu (1 sty 2015, o 13:49)

Tardis, faktycznie linijki nie są jednakowe, co mi osobiście przeszkadzało przy czytaniu. Mam też wrażenie, że w paru miejscach rymy wstawiałeś na siłę. No i:
Chyba, że pokarzesz mi sani

Pokażesz i sanie.
Co nie zmienia faktu, że w kilku miejscach się uśmiechnęłam, a o to chyba chodziło :)
bartoszgomola, zgrabny wiersz, czytało się przyjemnie, bez zgrzytów.
Miło, że udało wam się wpleść Artefakty wraz z zimowym eventem :)

whatsername, przeczytałam z zainteresowaniem, ale chyba powiedzenie, że mi się podobało jest nie na miejscu... to było przykre.

agathas pisze:A tak poza tym, to whatsername i Echolalia stworzyły porządne teksty.

Dziękuję za miłe słowa, agathas :)

bartoszgomola
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 228

Pomocnik Świętego Mikołaja

Post#538 » 3 years temu (1 sty 2015, o 16:12)

Echolalia świetnie się czytało <ok>
Twoje teksty niczym wyjęte z Disneya, na twoim miejscu bym je wysyłał do nich może zekranizują coś :)
A i tak po drodze, to Mikołaj wchodzi kominem, bo wtedy najmniej przypomina złodzieja i jak ktoś już go zobaczy to nie zadzwoni na policję, chociaż święty wchodzący oknem, ktoś dzwoni na policję, Mikuś trafia do więzienia i odbywa się tam degradacja głównego bohatera, to dobry materiał na komedie hahaha

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Prima Aprilis Nix

Post#539 » 3 years temu (5 kwie 2015, o 13:23)

Zapraszamy do udziału w tegorocznym evencie wielkanocnym!

[center]Prima Aprilis... Nix
pierwszy kwietniowy śnieg[/center]

Choć wiosna w pełni, gdzieniegdzie sporo śniegu za oknem i wciąż prószy, co jednak nie zmienia faktu, że pora na tegoroczną edycję wiosenno-wielkanocnego eventu. W tym roku motywem przewodnim są nie tylko wiosenne i świąteczne motywy, ale także śnieg, mróz, atmosfera niespodziewanego, żartu i wszystkiego, co kojarzy wam się z powrotem zimy i prima aprilis. Objętość tekstu dowolna.
Termin publikowania tekstów to sobota 11.04., wklejać należy je tutaj.

Weny! Nie zapuśćmy się literacko przez te święta!
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

Jesienne Wietrzenie Szuflady

Post#540 » 3 years temu (1 wrz 2015, o 15:14)

Wraz z ostatnimi upałami nieubłaganie zbliża się jesień, a z nią słota i deszcze... Nie na Artefaktach! Jesień jest najlepszą porą do tworzenia, z tego względu wrzesień na forum minie pod znakiem Jesiennego Wietrzenia Szuflady.
Konkurs skierowany jest do wszystkich prozaików forum - każde opowiadanie (o dowolnej tematyce i długości) opublikowane na forum między 1 a 30 września będzie brało udział w plebiscycie na najlepszy jesienny tekst, który odbędzie się na początku października.
Dla zdobywcy pierwszego miejsca przewidziana jest nagroda - słynny poradnik "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" Stephena Kinga.

Jako że z publikowaniem w parze idzie komentowanie, wrześniowy Komentator również zostanie wyróżniony - na KM czeka równie znany poradnik Feliksa W. Kresa, "Galeria dla dorosłych. Ostre spojrzenie na początkujących polskich twórców. Abecadło każdego szanującego się debiutanta". Plebiscyt na Komentatora Września odbędzie się zgodnie z dotychczasowymi zasadami.

W ramach konkursu można opublikować dowolną ilość tekstów; wiadomo, im więcej tekstów, tym prawdopodobnie większa szansa, jednakże należy przestrzegać zasad forum.

Zachęcamy wszystkich do sięgnięcia do szuflady po swoją twórczość i do komentowania. Nie trzymajcie tekstów w szufladzie! Nie bójcie się wyrażać swojej opinii!

PS Poetycka edycja Wietrzenia szuflady również odbędzie się tej jesieni.

Konkurs tylko dla użytkowników forum Artefakty.

Organizator (Camenne) jest wyłączony z uczestnictwa w konkursie i plebiscycie na wrześniowego KM.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Konkursy, plebiscyty i pojedynki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość