Promptowy sierpień

Konkursy, pojedynki i plebiscyty organizowane przez i dla Artefaktowiczów. Każdy użytkownik może zorganizować event literacki (więcej informacji: tutaj).
Giwi

Promptowy sierpień

Post#1 » 31 lip 2012, o 13:04

Przypominam prompty (pamiętajcie, że każdy jeden jest tematem-inspiracją do waszego tekstu. Piszecie na tyle tematów, ile chcecie)
1. Obrazek
2. Zombee
3. Bohater umiera/postanawia spełnić wszystkie rzeczy na swojej Bucket List (czyli lista rzeczy, które zawsze chciał zrobić)
4. alternatywny wszechświat: uniwersytet (fanficion dzieje się na uniwersytecie)
5. dziecko z balonikiem
6. duchy nazistów
7. bohater z czasów współczesnych cofa się do przeszłości
8. nawiedzony supermarket
9. fabryka fikcyjnych bohaterów
10. "Wiem, co robiłeś w ubiegłoroczne juwenalia..." (czyli "I know what you did last summer" w wersji polskiej)
11. pluszowy miś z łukiem
12. kosmici w drive thru McDonalda
13. bezdomny z wizjami przyszłości
14. 9 żywotów kota
15. [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=8ve4i4iy-ag[/youtube]
16. biblioteka
17. dama w bieli
18. bariera
19. tydzień w sanatorium
20. na miesiąc zamieniasz się miejscami z bohaterem książkowym
21. sen zimowy
22. dziewczyna/chłopiec ze słonecznikiem
23. Dzień Świstaka
24. podwodny świat
25. huragan
26. XIX wieczny Londyn
27. "My people, we stay indoors. We have keyboards. We have darkness. It’s quiet." Neil Gaiman (Ludzie tacy jak ja zostają w środku. Mamy klawiatury. Mamy ciemność. Jest cicho.)
28. potwór spod łóżka
29. alternatywny wszechświat: kawiarnia
30. "Dzień dobry, nazywam się (tu wstaw imię bohatera) i jestem magiem. Jak zdrowie?"
31. Napisz opowiadanie/fanfiction używając opisów tylko i wyłącznie w dialogach

Pryvian
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 207

Gra o Tron

Post#2 » 31 lip 2012, o 13:11

Przepraszam, ale w tym momencie najbardziej konstruktywny komentarz na jaki mnie stać to: KWIIIIIIIIIK! XD
Po "Grze o Tron" spodziewałabym się postaci, z któregoś z rodów, a tu taka niespodzianka! Bardzo zgrabnie opisana scena, a komentarz postaci zdecydowanie adekwatny do sytuacji. "Kompletna metafizyka", jak mawia mój polonista.
A ostatnie zdanie położyło mnie na łopatki. Ja to widzę! Zawsze wiedziałam, że pana Martina zabijanie postaci po prostu bawi. :D
[center]She's my carer. She cares so I don't have to.[/center]

[center]ObrazekObrazek[/center]

Giwi

Gra o Tron

Post#3 » 31 lip 2012, o 13:14

Martin nawet kiedyś powiedział, że tylko on może torturować bohaterów Westeros :D (powiedział to w odniesieniu do fanfiction)

Giwi

Promptowy Sierpień

Post#4 » 31 lip 2012, o 13:28

Prompt 20. na miesiąc zamieniasz się miejscami z bohaterem książkowym



Event uważam za rozpoczęty!

Gra o Tron.

Obudziła się nagle, łapiąc spazmatycznie powietrze. Skóra lepiła się do brudnego ubrania, a płuca wypełnił smród fekaliów i zgnilizny. Podniosła się z trudem, trzymając się kurczowo chropowatego muru.
Co się do cholery dzieje, pomyślała, rozglądając się dookoła. Przed chwilą jeszcze czytała książkę, gdy nagle zamknęła oczy i...
- O, kurwa - powiedziała, gdy spojrzała w górę i ujrzała łopoczący sztandar Lannisterów ponad murami zamku.
Chwilę później zginęła jako jedna z wielu w bezimiennym tłumie żebraków, którzy usiłowali zabić króla Joffrey'a.

Gdzieś w oddali, w zupełnie innym świecie, George R. R. Martin zaśmiał się wesoło, wstukując kolejne słowa w klawiaturę.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4905

PROMPTOWY SIERPIEŃ

Post#5 » 31 lip 2012, o 15:17

TO się nazywa znaleźć się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie :lol:

Pięknie rozpoczęłaś event, wyobraziłam sobie rechoczącego Martina nad klawiaturą i nie mogę przestać się śmiać :D
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Giwi

PROMPTOWY SIERPIEŃ - 20

Post#6 » 31 lip 2012, o 16:03

Camenne pisze:Pięknie rozpoczęłaś event, wyobraziłam sobie rechoczącego Martina nad klawiaturą i nie mogę przestać się śmiać :D


Dziękuję, pomyślałam, że będzie zabawnie jeśli event tak zostanie rozpoczęty :D

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

PROMPTOWY SIERPIEŃ - 20

Post#7 » 1 sie 2012, o 15:06

Zapomniałam wczoraj skomentować. xP

Zgadzam się z przedmówczyniami - idealny tekst na rozpoczęcie eventu plus jak zawsze bardzo zabawny. :)
Po prostu robię za zły charakter.

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

PROMPTOWY SIERPIEŃ - 3

Post#8 » 1 sie 2012, o 16:08

Ha! To będzie mój pierwszy i, mam nadzieję, nie ostatni tekst na event. :)


Zostać lekkoduchem

Do tej pory zaliczył większość swych życiowych fantazji. Nurkowanie w najgłębszych oceanach w poszukiwaniu rzadkich okazów ryb, safari, dziki seks z trzema małolatami, udział w wyprawach po dżungli, otrzymując dodatkowo wrażenia z „entuzjastycznego” przyjęcia przez tubylców, przełykając nerwowo ślinę, gdy ostrze pieściło swym zimnym dotykiem skórę; wycieczka po Indiach, zdobycie autografu reżysera, którego wręcz ubóstwiał, udanie się w ślad za kapelą w światową trasę koncertową, przy okazji zwiedzając najpopularniejsze miejsca świata. Brał udział w także innych wydarzeniach, robił rzeczy, na które nie stać było większości populacji, a wszystko to znajdowało się na liście jego życiowych marzeń.
Już od niespełna trzech lat tak włóczył się po świecie, rzucając pracę, narzeczoną i ambicje. Czy czuł żal po ich utracie? Z początku tak, jednakże szybko tę pustkę zapełniło nowe uczucie, które przytłumiło wszystko inne.
Ciekawość świata.
Gnała go coraz dalej i dalej, popychając do coraz ryzykowniejszych działań. Ostatnim razem pływanie w klatce obok rekinów, za drugim skok ze spadochronem, za trzecim… za trzecim jego znajomy powiedział głośne nie i odmówił dalszej współpracy.
A po co to wszystko? Dlaczego zrezygnował z dalszego życia? Większość mówiła: choroba, zaś inni o przedwczesnym kryzysie wieku średniego. Prawda jednak była bardziej prozaiczna niż inni mogli przypuszczać. Owszem, zegar mu tykał i czuł na karku oddech śmierci, ale… był zdrów jak ryba.
Tylko od zawsze pozostawał pod dużym wpływem zjawisk paranormalnych, więc bez trudu uwierzył w przepowiednię wróżbitki o jego niespodziewanym zgonie w ciągu najbliższych pięciu lat. Nietrudno się domyślić, do jakiego doszedł wniosku.
Teraz regularnie zapełnia swoją listę i odhacza punkty ani myśląc o powrocie, rodzinie i obowiązkach. Pieniądze jeszcze ma, trochę dorabia wyrywkowo, ponadto nudzi go perspektywa życia w jednym miejscu. Wolał zostać lekkoduchem, który z odwagą i brawurą staje ze śmiercią twarzą w twarz średnio raz w miesiącu.
Dlatego tym razem zapragnął zrealizować jedno z ostatnich, najbardziej ryzykownych przedsięwzięć. Polowanie na aligatory bez doświadczenia z człowiekiem zawodowcem, z którym nie szło się dogadać w kwestiach bezpieczeństwa i finansowych. Dopiero po dłuższym czasie doszli do porozumienia i stanęło na opcji, przy której się upierał. Zapłacił z góry, podpisał stosowny dokument odnoszący się do ryzyka śmierci oraz wnikliwie zapoznał się z topografią terenu, gatunkami zwierząt, jakie może napotkać, oraz czynnościami, jakie powinien w ustalonych przypadkach wykonać.
Zanim wyruszył na wyprawę, zadzwonił do byłej narzeczonej, która dalej nie ułożyła sobie życia bez niego, ze słowami: „Wiesz, kiedyś cię kochałem jak nikogo innego i nie wyobrażałem sobie, by to się zmieniło. Dzisiaj wiem, że to nieprawda. Przygoda zawsze na mnie czekała”. I to była ostatnia ich rozmowa, ponieważ jako naiwny człowiek, przekonany o swej sile, zapomniał, jak szybki potrafi być drapieżnik, gdy chce dopaść ofiarę, oraz jak bardzo może przytłoczyć masą. Zginął jako lekkoduch, a wróżba się spełniła.
Czy gdyby nie uwierzył w przepowiednię, doszłoby do tej tragedii? Trudno ocenić, gdy wypadki chodzą po ludziach, a ironia losu często puka do naszych drzwi.
Po prostu robię za zły charakter.

damakarro
Zdobywca Artefaktu 2012
Posty: 530

PROMPTOWY SIERPIEŃ - 17

Post#9 » 3 sie 2012, o 11:16

Nic wielkiego, ale miło było się pobawić. :)

DAMA W BIELI

Nad gładką taflą jeziora
ukrytego głęboko w lesie
przy blasku letniego księżyca
żałosną pieśń echo niesie
na żółtym piaszczystym brzegu
siedzi w sukience dziewczyna
z zielonych oczu łzy płyną
kochanka swego wspomina
gdzie jesteś miły przyjacielu
ty który plotłeś wianki
na głowę moją wkładałeś
szepcząc ''dla mojej wybranki''
gdzie jesteś wyborny kochanku
me ciało pieszczący żarliwie
na dywanie białych dmuchawców
splot ciał kołyszących leniwie
gdy łzy dziewczyny spadają
w czarną toń jeziora
blask księżyca otchłań otwiera
z dna wychodzi jasna zmora
krzyk więźnie w gardle niewiasty
do ucieczki ciało podrywa
w ostatnim spojrzeniu na zjawę
staje nieruchomo oczu nie odrywa
oto ponad falującą wodą
piękna dama w bieli płynie
dłonie blade jak mgła wyciąga
ku spłoszonej dziewczynie
czemu płaczesz ludzka niewiasto
pyta stając u jej boku
co noc przychodzisz tutaj
żal wylewasz po zmroku.
wybacz o piękna pani jeziora
mój żal słuszny przecie
już rok minie za chwilę
jak ukochany odszedł w lecie
poszedł wojować przeciw grabieżcom
co ziemi naszej łaknęli
lecz on i całe wojsko
jakby pod ziemią zniknęli
oni nie pod ziemią
lecz w moim spoczęli jeziorze
bitwę o ziemię przegrali
przez wroga ścięci jak zboże
Podaj mi dłoń dziewczyno
zaprowadzę przed wojska szeregi
ukochanego odszukaj byś więcej
nie przychodziła nad jeziora brzegi
byś więcej łez nie lała
burzących mej wody przejrzystość
i pieśni żałosnych nie śpiewała
oddając zmarłym spokojną wieczystość.
dziewczyna w tył stawia kroki
i kręci głową z zaprzeczeniem
odejdź sama do żołnierzy
jam przecież żywe stworzenie
lecz dama rękę podnosi
wskazuje na wierzbę płaczącą
dziewczyna powoli podąża wzrokiem
usta zakrywa dłonią drżącą
Pod szerokim pniem wierzbowym
jej ciało klęczy nieruchomo
w takiej samej jasnej sukience
zielonymi witkami ciasno otuloną
twe serce pękło z żalu
na wieść o ukochanym
dusza z rozpaczy błądziła
po świecie dawno przegranym
i znów swą dłoń podaje
już pełnej spokoju dziewczynie
unosi ze sobą do góry
by opaść w jeziora głębinę
słońce wschodem się wznosi
ptaki śpiew swój zaczynają
tuż przy piaszczystym brzegu
dwie białe lilie zakwitają
,,Nie my, lecz nasza wrażliwość tu winna. Jesteśmy takimi, jakimi nas stworzono,,

damakarro
Zdobywca Artefaktu 2012
Posty: 530

PROMPTOWY SIERPIEŃ - 22

Post#10 » 3 sie 2012, o 22:29

Dla Camenne

CHŁOPIEC ZE SŁONECZNIKIEM

- Marto! - zawołałam na służącą. Stałam w holu i zakładałam na dłonie krótkie koronkowe rękawiczki.
- Jaśnie panienka wzywała? - spytała kobieta lekko dygając.
- Wychodzę do krawcowej.
- Czy jaśnie panienka życzy sobie posłać z nią służącą?
- Nie. Idę tylko do przymiarki i wrócę przed obiadem.
- Jak sobie jaśnie panienka życzy - znów dygnęła i odeszła.
Gdy tylko otworzyłam drzwi domu od razu uderzyło we mnie przedpołudniowe słońce. Podniosłam do góry głowę i poddałam swoją twarz, jego promieniom. Zamknęłam oczy i głęboko wciągnęłam ciepłe powietrze. Uwielbiałam lato. Stałam tak przez chwilę, gdy z tego błogiego stanu wyrwał mnie stukot końskich kopyt ciągnących dorożkę. Zeszłam kilka stopni ku chodnikowi i rozłożywszy parasolkę ruszyłam w stronę miasta. Zdążyłam dojść do końca uliczki, gdy nagle z prawej strony dobiegł mnie cienki głosik.
- Witam jaśnie panienkę.
Odwróciłam się i spojrzałam w dół. W ocienionej bramie kamienicy stał chłopiec. Miał około dziesięciu lat. Ubrany był w szarawą koszulę i przykrótkie czarne spodnie, na których lśniło kilka tłustych plam. Stopy miał bose. Jego chuda, blada twarzyczka była umorusana na policzkach. Okalały ją czarne, proste włosy. Spod grzywki spoglądała na mnie para brązowych oczu. W prawej dłoni trzymał świeżo rozkwitnięty słonecznik.
- Witam jaśnie panienkę- powtórzył i skłonił się nisko.
Odpowiedziałam mu skinieniem głowy.
- Kupi jaśnie panienka słonecznik - powiedział wyciągając przed siebie kwiat.
- Dziękuję, ale mam w domu kwiaty. - Już chciałam ruszyć dalej, ale mnie zatrzymał.
- Na szczęście jaśnie panienka sobie kupi.
- Słonecznik na szczęście? - pochyliłam się i spojrzałam mu prosto w oczy. Było w nich tyle ciepła i jakaś nuta smutku.
- Tak jaśnie panienko - wyszczerzył w uśmiechu drobne zęby. - Przyniesie panience szczęście i to jeszcze dzisiaj. - Zamrugał kilka razy i przetarł rękawem koszuli twarz.
- Dobrze - odpowiedziałam sięgając do sakiewki schowanej w małej aksamitnej torebce. Wyciągnęłam monetę i wsunęłam ja do lewej dłoni chłopca. Podał mi z uśmiechem kwiat i powiedział:
- Na szczęście jaśnie panienko - po czym się skłonił i pobiegł w uliczkę, którą przyszłam. Idąc do tyłu wciąż patrzyłam za chłopcem. Kiedy zniknął spojrzałam na słonecznik.
- Przynieś mi szczęście kwiatuszku - uśmiechnęłam się mimo woli.
- Uwaga! - usłyszałam nagle za plecami. - Podniosłam głowę i spojrzałam w bok. Na wprost mnie pędziła dorożka. W jednej chwili cała krew odpłynęła mi z twarzy. Serce skoczyło do gardła. Chciałam uciec, ale miałam wrażenie, że nogi wrosły mi w ziemię. Kompletnie oniemiała patrzyłam jak konie pędzą ku mnie coraz szybciej. Ze strachu zamknęłam oczy. Słyszałam czyjeś krzyki. Nagle jakaś siła porwała mnie w górę. W następnej chwili poczułam jak uderzam plecami w twardy mur. Z przodu poczułam czyjeś mocno otulające mnie ciało, a na twarzy delikatny materiał. Wtuliłam się w niego i w duchu błagałam by mnie nie puszczał. Kiedy wydawało się, że wszystko ucichło uścisk zelżał.
- Nic się pani nie stało? - moich uszu dobiegł ciepły, zatroskany męski głos.
Powoli otworzyłam oczy. Kiedy podniosłam do góry głowę napotkałam parę niebieskich oczu.
- Nie...ja...- ledwo wyszeptałam zakłopotana.
Mężczyzna odsunął się ode mnie i wciąż przyglądał mi się uważnie.
- Pierwszy raz widziałem, żeby ktoś szedł tyłem po ulicy. - Dopiero teraz dotarło do mnie co się stało. Spojrzałam na wciąż trzymany w dłoni słonecznik, a potem w głąb uliczki, którą niedawno pobiegł mały chłopiec.
- Czy...czy mógłby mnie pan odprowadzić do domu? - spytałam nieśmiało.
- Do usług - skłonił lekko głowę.
Wskazałam kierunek i ruszyliśmy przodem.
- Pan zdaje się nie jest stąd? - spytałam posyłając mu zaciekawione spojrzenie. - Pierwszy raz tu pana widzę.
- Rzeczywiście. Sprowadziłem się do miasta zaledwie tydzień temu.
- Z rodziną?
- Nie. Kupiłem tutaj dom i dopiero zamierzam założyć rodzinę.
Spojrzałam na słonecznik a potem na swojego wybawcę.
- Pan ma na imię?...
- Proszę wybaczyć mi ten drobny nietakt - przystanął i ujął moją podaną dłoń. - Mam na imię Adam....
,,Nie my, lecz nasza wrażliwość tu winna. Jesteśmy takimi, jakimi nas stworzono,,

Wróć do „Konkursy, plebiscyty i pojedynki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości