Interstellar (2014)

O tym, co się dzieje na szklanym i małym ekranie.
Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Interstellar (2014)

Post#1 » 15 sie 2016, o 11:05

Zachęcony przez Durala oraz Tjereszkową, zasiadłem przed monitorem lapka, ażeby obejrzeć reklamowane przez Kolegów dzieło sztuki filmowej. Już na początku zaznaczę: obejrzane klimaty to nie jest może mój ulubiony gatunek filmowy, ale SF również znajduje się w sferze mojego zainteresowania.
Piszę ten post, ażeby zachęcić Was do szerszej dyskusji, wymiany uwag, czy spostrzeżeń na temat tego filmu.
Chyba najprościej jest ocenić film podając jego wady i zalety.
Mówiąc o tych pierwszych, na pewno nie powalają efekty specjalne. Co prawda mamy do czynienia z kadrami statku kosmicznego, ale ich realizm jest daleki od ideału. Większość ujęć pokazywanych jest z wnętrza pojazdów kosmicznych. I dalej, eksplorowane przez badaczy kosmosu planety do złudzenia przypominają ziemski ocean, czy syberyjskie lody. A weźmy dla kontrastu książkowe światy w wydaniu chociażby Lema (np. Eden), które kipią feerią barw i zaskakują innością!
Nawet podróżny robot TARS niewiele ma wspólnego z wyglądem humanoida, choć in plus trzeba mu zapisać sympatyczny głos, no i spektakularną scenę ratowania Brand (jego pani) przed tsunami.
Kolejne niedociągnięcie to przeintelektualizowanie fabuły. Przez cały film toczą się quasi-naukowe wywody, z których tak naprawdę niewiele ciekawego wynika. Trochę taki akademicki dyskurs. Nawet pod sam koniec filmu nie dowiemy się na czym od strony stricte naukowej polegała tajemnica uratowania ludzkości, którą drążył wpierw Prof. Brand, a potem dorosła Murph. Ale reżyser nie omieszkał raczyć widza widokami tablic pełnych matematycznych wzorów itp. itd. Przypomina to reklamy telewizyjne past do zębów, gdzie aktor przebrany za dentystę pokazuje wykres, na którym rośnie liczba bielszych zębów u ankietowanego. Słowem, nie lubię, jak się ze mnie robi naukowego ignoranta ;)
Biblioteka Murph od drugiej strony to kalka motywu zaczerpniętego z Alicji w Krainie Czarów. Średnio rozegranego w filmie i mało naukowego, muszę dodać, a bardziej bajkowego, onirycznego. I przy tym cholernie naiwnego. Zwłaszcza moment wpadnięcia Coopera w czarną dziurę, która okazuje się… tunelem bibliotecznym jego mieszkania! Cudowne ocalenie! Takie amerykańskie ;). C’mon nigga! :D No i moment zamknięcia tunelu i wyrzucenia Coopera w pobliże Saturna, gdzie odnajdują go uratowani przez niego, za pomocą zegarka, pobratymcy. „I jeszcze miał zapasy tlenu”! :D
I spójrzmy, jak te momenty przekładają się na ziemskie lata! A wszystko to… grawitacja!
Zakończenie filmu – moim skromnym zdaniem ociera się o niedoróbkę. Powiem szczerze, że spodziewałem się czegoś innego, czegoś mocniejszego. Zakończyłem film ze sporym niedosytem, którego największą składową stanowi ukazanie postaci Brand-staruszki. To smutne i mało krzepiące. Jej zachowanie (aktorstwo?) względem ojca też takie sobie. „Idź już sobie, ja mam swoje dzieci” - kwituje Brand. To po to przez cały film płakała po kątach, tęskniąc za ojcem, ażeby w finalnej scenie tak spuentować?
„To ja byłem duszkiem!” – oznajmia Cooper córce. Tylko po co, skoro widzowie widzieli i wiedzą doskonale?
Znów ktoś próbuje robić z nas kiepskiego oglądacza.
Finalna scena (która to już z rzędu?), jak Cooper wsiada w rakietę i odlatuje w nieznane, zapewne w kierunku, osamotnionej na planecie Edmundsa, Brand - też na odczepnego. Wygląda na to, że reżyser Nolan nie za bardzo wiedział, czym i w jaki sposób tak naprawdę film zakończyć.
Z zalet niewątpliwie na pierwszy plan wysuwa się początek filmu. Jest nader obiecujący. Zwłaszcza polowanie na drona w kukurydzy. Motyw drona zresztą chyba nie do końca został w pełni wykorzystany.
Zwroty akcji to bez wątpienia walor obrazu. Mam na myśli szczególnie wątek Manna, który dzięki aktorstwu gwiazdy (M. Damona), zyskał wiele na wartości. Są naprawdę fajne momenty trzymające w napięciu, jak chociażby wcześniej przeze mnie wspomniany, kiedy to TARS ratuje Brand przed morską kipielą.
W naszej dyskusji podnoszony był też pozytyw, że film stawia wiele pytań dotyczących ludzkości, jej kondycji moralnej i technicznej, i dotyka szeregu kwestii związanych z przyszłością naszej planety. Jestem skłonny zgodzić się połowicznie z tym argumentem. Uważam bowiem, że ów pozytyw miałby jeszcze większą moc, gdyby poparty został większą dozą narracji naukowej, technicznej (chociażby coś a la wspomniany wyżej Lem ze swoim technicznym, językowym arsenałem). Ale narracji wolnej od quasi-naukowego bełkotu, jaki momentami przelewa się z ekranu.
Reasumując, obejrzałem film z dużą uwagą i nadzieją, że zobaczę coś, co mnie kopnie, poruszy albo zatrzyma. Początek nad wyraz obiecujący, rozwój fabuły też, ogólnie mówiąc, daje radę. Ale im dalej w las, im bardziej w fazę rozwiązania akcji - powietrze uchodzi z balona, by w epilogu pozostawić widza z jęknięciem niedosytu.
Matt C.

Awatar użytkownika
Tjereszkowa
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 312

Interstellar (2014)

Post#2 » 15 sie 2016, o 20:07

Ja mam zupełnie inne spojrzenie na film, wynikające chyba z zupełnie odmiennego nastawienia. Zalety wymienione przez Rossa i wcześniej przez Durala kompletnie mnie nie przekonują. Kompozycyjnie, czy też "przesłaniowo", film jest dość słaby, bo przeładowany i miejscami trochę nieproporcjonalny. Że nie obfituje w nie wiadomo jakie efekty się akurat cieszę. W zasadzie fabuła jest drugorzędna. Dla mnie największą wartością jest próba zmierzenia się z obowiązującymi teoriami astrofizycznymi (które konsultował Kip Thorne) w sposób prosty i zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy. I właśnie w tym kontekście przedstawienie planet dla mnie akurat było genialne. Także pokazanie jak działa grawitacja, problem dylatacji czasowej, "wygląd" czarnej dziury, kwestia wymiarów, a nawet splątanie kwantowe. Oczywiście, wszystko to w sposób uproszczony, żeby nie powiedzieć naiwny, ale dla mnie akurat :). Kwestie estetyczne załatwia u mnie muzyka. To są powody, dla których będę do tego filmu wracać.

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Interstellar (2014)

Post#3 » 15 sie 2016, o 20:35

Tjereszkowa pisze:Ja mam zupełnie inne spojrzenie na film, wynikające chyba z zupełnie odmiennego nastawienia. Zalety wymienione przez Rossa i wcześniej przez Durala kompletnie mnie nie przekonują. Kompozycyjnie, czy też "przesłaniowo", film jest dość słaby, bo przeładowany i miejscami trochę nieproporcjonalny. Że nie obfituje w nie wiadomo jakie efekty się akurat cieszę. W zasadzie fabuła jest drugorzędna. Dla mnie największą wartością jest próba zmierzenia się z obowiązującymi teoriami astrofizycznymi (które konsultował Kip Thorne) w sposób prosty i zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy. I właśnie w tym kontekście przedstawienie planet dla mnie akurat było genialne. Także pokazanie jak działa grawitacja, problem dylatacji czasowej, "wygląd" czarnej dziury, kwestia wymiarów, a nawet splątanie kwantowe. Oczywiście, wszystko to w sposób uproszczony, żeby nie powiedzieć naiwny, ale dla mnie akurat :). Kwestie estetyczne załatwia u mnie muzyka. To są powody, dla których będę do tego filmu wracać.


Hejka. Dzięki za opinię. No ale właśnie w tym edukacyjnym walorze, czy też jego niejasnym charakterze, jest pies pogrzebany! Mówisz teorie astrofizyczne, tylko ja się pytam, gdzie tu sens i logika, dajmy na to, w teorii czarnych dziur, skoro, jako rzecze fizyk Wald, czarnych dziur nie sposób opuścić!, ... co bez problemu udaje się jednak Cooperowi :D Tego typu przekłamania i nagięcia rzeczywistości są nie do przyjęcia. Zresztą cała ta owiana tajemnicą otoczka quasi-naukowa tej produkcji, wokół której Prof. Brand, a potem dorosła Murph robi wielkie halo (sic!), przypomina anturaż Archiwum X, w którym wiadomo, że coś jest zajebiście mądre i ważne, wszyscy kręcą głowami, ale w sumie nikt nic z tego nie ogarnia.
Co do muzyki, zapomniałem dopisać, iż rzeczywiście to wartość dodana tego filmu.
Matt C.

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 861

Interstellar (2014)

Post#4 » 15 sie 2016, o 20:42

Ross, zależy od tego w którym miejscu się znalazł - horyzont zdarzeń.
Obadam chyba ten film dzisiaj. Zaciekawiliście mnie

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Interstellar (2014)

Post#5 » 15 sie 2016, o 20:49

Anna Nazabi pisze:Ross, zależy od tego w którym miejscu się znalazł - horyzont zdarzeń.
Obadam chyba ten film dzisiaj. Zaciekawiliście mnie

Cooper przekroczył horyzont zdarzeń i znalazł się w samym środku czarnej dziury. Już abstrahując od tego, że nie powinien się z niej wydostać, on w ogóle nie powinien przeżyć w warunkach czarnej dziury.
Film znajdziesz na cda
Matt C.

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 861

Interstellar (2014)

Post#6 » 15 sie 2016, o 20:50

A, no to fakt

Awatar użytkownika
Tjereszkowa
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 312

Interstellar (2014)

Post#7 » 15 sie 2016, o 20:53

Co do opuszczania czarnych dziur, to akurat są różne teorie, choćby informacja wsysana "u nas" przez czarną dziurę, a wypluwana gdzieś tam (w bliźniaczym wszechświecie) przez białą... Oczywiście wydaje się więcej w tym "fiction" niż science. Z drugiej strony, jeszcze całkiem niedawno większość naukowców śmiała się z samego istnienia czarnych dziur. No i na potrzeby filmu czarna dziura była niejako stworzona przez ludzi...

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Interstellar (2014)

Post#8 » 15 sie 2016, o 21:00

Tjereszkowa pisze:Co do opuszczania czarnych dziur, to akurat są różne teorie, choćby informacja wsysana "u nas" przez czarną dziurę, a wypluwana gdzieś tam (w bliźniaczym wszechświecie) przez białą... Oczywiście wydaje się więcej w tym "fiction" niż science. Z drugiej strony, jeszcze całkiem niedawno większość naukowców śmiała się z samego istnienia czarnych dziur. No i na potrzeby filmu czarna dziura była niejako stworzona przez ludzi...

To prawda, z tym, że nieporównywalnie więcej literatury poświęcono teorii czarnych dziur. Poza tym, o ile się nie mylę, to nie zidentyfikowano jak dotąd żadnej białej dziury (w przeciwieństwie do czarnych dziur).
Matt C.

Awatar użytkownika
Tjereszkowa
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 312

Interstellar (2014)

Post#9 » 15 sie 2016, o 21:05

Dlatego na razie to bardziej wydaje się "fiction". Ale większość teorii tak zaczynała.

Ross_Rabiaka
gladius tytanów
gladius tytanów
Posty: 1036

Interstellar (2014)

Post#10 » 15 sie 2016, o 21:12

Tjereszkowa pisze:Dlatego na razie to bardziej wydaje się "fiction". Ale większość teorii tak zaczynała.

Też można tak na to spojrzeć :)
Matt C.

Wróć do „Film i serial”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Majestic-12 i 2 gości