Ekranizacje a książki

O tym, co się dzieje na szklanym i małym ekranie.
Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Ekranizacje a książki

Post#1 » 17 kwie 2009, o 21:05

Czas i na temat o ekranizacjach znanych książek. Co sądzicie o poszczególnych, wszystkich nakręconych częściach Harry'ego Pottera, Zmierzch, który nie tak dawno wyszedł do kin, potem Opowieści z Narnii, ekranizacje horrorów Kinga, powieści Jane Austen, Eragonem (sic!) i innymi, które teraz mi do głowy nie przychodzą.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Beatrice
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 104

Re: Ekranizacje a książki

Post#2 » 19 kwie 2009, o 01:12

Filmy o Harrym Potterze to jedno wielkie bluźnierstwo, więcej nie napiszę, bo nie wolno mi się denerwować.
Eragon w ogóle mnie nie interesuje jakoś – ani filmu nie oglądałam, ani książki nie czytałam. Biorąc pod uwagę recenzje, jakie owe DZIEŁO zbiera po opadnięciu zasłony dymnej, nie żałuję i nie czuję się tak wielką ignorantką, jaką w rzeczywistości jestem.
Zmierzch? Przeczytałam tylko pierwszy tom i na jego ekranizację wybrałam się również do kina. Moim zdaniem film jest STO razy lepszy od książki (zazwyczaj uważam to za niemożliwe, a jednak Meyer dała radę – jest GORSZA od scenarzystów). Głównie za sprawą Pattinsona, który nie tylko wygląda estetycznie, ale i całkiem nieźle gra. Poza tym w filmie troszkę się opanowali i pozwolili Kirsten poszperać w internecie i w minimalnym chociaż stopniu samej dochodzić do prawdy, zanim pojawi się niepohamowane i namiętnie uczucie.
Opowieści z Narnii – sądzę, że i w tym wypadku scenarzyści wysilili się bardziej niż Lewis. Chociaż wzięłabym na to poprawkę, bo Lewis pisał dla dzieci… Mimo wszystko filmy bardziej podziałały na moją wyobraźnię niż te liche książeczki.
Ogólnie ekranizacjom mówię NIE. Szczególnie, jeśli jest to komercyjny zabieg, np. korzystanie z fali popularności książki lub odgrzewanie starego kotleta (chociaż Władca Pierścieni… podobał mi się, a Tolkien zasłużenie dostał „drugie życie”). Kwestia bardzo dyskusyjna.
i'm killing time with a timebomb

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Re: Ekranizacje a książki

Post#3 » 20 kwie 2009, o 22:53

Ja mam mieszane zdanie. Niby nie przepadam, bo wątpię, by film mógłby być lepszy od książki - z wyjątkami! - głównie przez niedogodności, jakie taka forma niesie. Raz - ograniczony czas trwania wymaga sporych cięć w fabule, przez które może być chociażby niezrozumiały dla osób, które nie czytały danej książki, albo przez które może stracić sensowną ciągłość akcji. Dwa - chociażby obsada. Każdy wyobraża sobie bohatera inaczej i nietrudno nie trafić w czyjeś gusta. I tak dalej...
Dla przykładu - osobiście lubię Harry'ego Pottera i Więźnia Azkabanu, jedyna z ekranizacji Pottera, która przypadła mi do gustu i którą mogłabym oglądać, oglądać, oglądać.
Zmierzch jako film jest kiepski, nużący, monotonny, niemrawy, nieprzyciągający uwagi, z mdłą grą odtwórczyni głównej roli (choć jako Bella - idealna :|>), wciągający jedynie w momencie walki; jako ekranizacja Zmierzchu - nie spodziewałam się niczego innego, lepsze od książki, zdecydowanie.
Film Eragon jest jeszcze gorszy od książki - o ile to możliwe :S Smoki z piórami i sierścią pobiły wszystko.
Beatrice pisze:Opowieści z Narnii – sądzę, że i w tym wypadku scenarzyści wysilili się bardziej niż Lewis. Chociaż wzięłabym na to poprawkę, bo Lewis pisał dla dzieci… Mimo wszystko filmy bardziej podziałały na moją wyobraźnię niż te liche książeczki.
Zgadzam się, jeżeli chodzi o Lwa, czarownicę i starą szafę, bo Księcia Kaspiana dalej nie oglądałam :x Ma uroczy klimat, mnóstwo świetnych ujęć i faktycznie działa na wyobraźnię.
Wszystko zależy.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Ishie
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 49

Re: Ekranizacje a książki

Post#4 » 20 kwie 2009, o 23:01

Nie wstydź się, Książę Kaspian oprócz Księcia Kaspiana nie ma niczego wartego uwagi, oglądać nie musisz. :|>

Zgadzam się z powyższymi wypowiedziami, i uczucia mam również mieszane. Każdy film jest swobodną wizją reżysera, który albo jest z Hollywoodu i kręci takiego Władcę Pierścieni, nastawiając się na zarobek i robi groteskowego Gandalfa, uderzającego się głową o lampy w hobbickich norkach, a za to usuwa niektóre arcyważne w wizji pisarza wątki, jak mężna Eowina i jej zwycięstwo nad Nazgulem, albo się jest z kraju takiego jak nasz i kręci takiego Wiedźmina, na którego się nie ma ani pieniędzy, ani dobrych aktorów.

Beatrice
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 104

Re: Ekranizacje a książki

Post#5 » 25 kwie 2009, o 01:04

Oeone pisze:Księcia Kaspiana dalej nie oglądałam :x

Ishie pisze:ie wstydź się, Książę Kaspian oprócz Księcia Kaspiana nie ma niczego wartego uwagi, oglądać nie musisz. :|>

Dokładnie tak, Ish xD Ale zdjęcia, tak jak i w przypadku pierwszej części, robią wrażenie.
Ishie pisze:kręci takiego Władcę Pierścieni, nastawiając się na zarobek i robi groteskowego Gandalfa, uderzającego się głową o lampy w hobbickich norkach, a za to usuwa niektóre arcyważne w wizji pisarza wątki, jak mężna Eowina i jej zwycięstwo nad Nazgulem

Tak! Bardzo niefeministycznie. We Władcy Pierścieni zachwycają głównie Nowa Zelandia i efekty specjalne. Tak to już jest, niestety. Ekranizacje zawsze w zasadzie uderzają w wizję pisarza i niszczą to, co w książce było najlepsze. Ewentualnie wywołują sztuczne zainteresowanie (Bracia Karamazow – choć jeszcze nie oglądałam, więc nie mogę jednoznacznie potępić. Na razie jestem nastawiona pozytywnie, bo to w końcu Zelenka) wokół zapomnianej X lat temu (Władca Pierścieni?) książki. Często zniechęcając prawdziwych amatorów danej powieści. Bo przecież nic tak życia nie obrzydza jak komercja, oj nic^^
i'm killing time with a timebomb

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Ekranizacje a książki

Post#6 » 26 kwie 2009, o 22:12

Nie lubię ekranizacji książek, jakoś już tak z zasady. Szczególnie jeśli już lubię jakąś książkę, to jestem straszna dla jej ekranizacji. Nie wiem, dlaczego scenarzystom i reżyserowi wydaje się, że są lepsi od samego autora, absolutnie tego nie rozumiem i nie zrozumiem.
Podobało mi się naprawdę niewiele ekranizacji (jeśli akurat czytałam także książkę). To było chociażby Dzieco Rosemary, Dracula, czy Żony ze Stepford (to ostatnie to nawet bardziej od książki, która była przeraźliwie nudna. A film przynajmniej był zabawny).
Niestety większość ekranizacji mnie niszczy i z tych, które najlepiej pod tym względem zapamiętałam to Mgły Avalonu, gdzie bezlitośnie zniszczyli wątek Artura i Morgany oraz samego Mordreda. W pewnym momencie nawet nie wiedziałam, o co tam chodzi, mimo że w książce jestem zakochana. Poza tym Tożsamość Bourne'a - jedyna książka sensacyjna, którą przeczytałam jednym tchem i jedyna ekranizacja książki sensacyjnej, która sprawiła, że miałam ochotę zagryźć poduszkę (ten gniot z Mattem Damonem). Nie wybaczę im szczególnie tego, co zrobili z Marie - z inteligentnej, wykształocnej kobiety zrobili jakiegoś pieprzniętego babiszona. No nie wybaczę.
No i oczywiście... Wiedźmin. To właśnie za to poszedł siedzieć Lew Rywin, przynajmniej ja tak twierdzę.
Wprawdzie z biegiem czasu człowiek się trochę na to uodparnia, przestaje w tym widzieć Wiedźmina i zaczyna się śmiać, ale mimo wszystko... po pewnym czasie przychodzi olśnienie, że tak, to jednak jest Geralt i tak, mówi nie otwierając ust. O poziomie tej ekranizacji najlepiej świadczy dialog, jaki ostatnio przeprowadziłam z Naseilen, który brzmiał mniej więcej tak.
"- O, Wiedźmin leci. Mój ulubiony odcinek o smerfie.
- Eee tam, ja i tak wolę ten z eskimosem. I panem Wołodyjowskim."
I tak dalej. Było jeszcze o Indianach, latającej szmacie, robocie w skórzanej masce i przekrzywionych oczach Geralta. Szczerze? Przy tym wszystkim nawet ten gumowy bazyliszek wymięka...

A teraz czekam na ekranizację Portertu Doriana Graya. Czemu? Nie wiem, pewnie po to, żeby się popłakać w kinie z rozpaczy. Weźcie chociażby to - jedna, prosta rzecz - czy naprawdę tak trudno zrozumieć dwa słowa - "złote loki", że Doriana ma grać brunet? To właśnie przez niego wszyscy moi bohaterowie od dawna są blond... Dorian miał wyglądać jak niewinne, cherubonowate chłopię o złotych lokach i ślicznych niebieskich oczkach, a za to mamy co? Kaspiana! W ogóle... Kaspiana?! Kapsian ma grać jednego z największych sukinsynów literatury?! Aaaaa! Jedno, co mnie pociesza, to Colin Firth jako Lord Henry. Ale nic więcej.
Ten film jeszcze nie powstał, a już mnie przeraża.
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Re: Ekranizacje a książki

Post#7 » 29 kwie 2009, o 17:23

Nie oglądałam ekranizacji Wiedźmina - chyba czas najwyższy ;)

Lailerosse pisze:A teraz czekam na ekranizację Portertu Doriana Graya. Czemu? Nie wiem, pewnie po to, żeby się popłakać w kinie z rozpaczy. Weźcie chociażby to - jedna, prosta rzecz - czy naprawdę tak trudno zrozumieć dwa słowa - "złote loki", że Doriana ma grać brunet? To właśnie przez niego wszyscy moi bohaterowie od dawna są blond... Dorian miał wyglądać jak niewinne, cherubonowate chłopię o złotych lokach i ślicznych niebieskich oczkach, a za to mamy co? Kaspiana! W ogóle... Kaspiana?! Kapsian ma grać jednego z największych sukinsynów literatury?! Aaaaa! Jedno, co mnie pociesza, to Colin Firth jako Lord Henry. Ale nic więcej.
Ten film jeszcze nie powstał, a już mnie przeraża.
Nie wiedziałam, że ma być ekranizacja - ale już się boję :S N-n-naprawdę chłopaczek od Kaspiana jako Dorian? :o
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Ekranizacje a książki

Post#8 » 30 kwie 2009, o 23:14

To zanim zasiądziesz do Wiedźmina lepiej weź na uspokojenie... albo chlapnij sobie. Ja tego nie zrobiłam, do dzisiaj żałuję ;P Mogłabym przynjamniej myśleć, że nic takiego się nie wydarzyło.

A Doriana kręcą, i owszem, nawet w tym roku ma być premiera :?
http://www.filmweb.pl/f483446/Dorian+Gray,2009
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Naseilen
Kocioł z Gundestrup
Posty: 185

Re: Ekranizacje a książki

Post#9 » 12 maja 2009, o 23:57

"- O, Wiedźmin leci. Mój ulubiony odcinek o smerfie.
- Eee tam, ja i tak wolę ten z eskimosem. I panem Wołodyjowskim."
I tak dalej. Było jeszcze o Indianach, latającej szmacie, robocie w skórzanej masce i przekrzywionych oczach Geralta. Szczerze? Przy tym wszystkim nawet ten gumowy bazyliszek wymięka...

Ale ja lubię ten serial. Jest taki śmieszny. Nie zapominajmy o elfom podobnym Jaskrze. I o gieźle z Pavettą w środku. Moim zdaniem, powinien mieć rangę kultowego. I moim zdaniem Wiedźmin ekranizacją książek Sapkowskiego nie jest i basta! Można jedynie powiedzieć, że na motywach, ale to też nie bardzo. :P

A co do Eragona... Książka to porażka a ekranizacja... No cóż, koszmar, bo po wycinaniu większości wątków i elementów fabuły, ktoś kto nie czytał książki - zaraz się pogubi. Znaczy, będzie widział bohaterów miotających się bez celu po świecie aż w końcu zupełnie zaskoczy go Wielka Bitwa i koniec filmu. Po pierwszych scenach filmu od razu widać, że cały budżet poszedł na Saphirę (która, moim skromnym zdaniem wyszła im bardzo ładnie), Jeremy`ego Ironsa i Johna Malkovicha. Na resztę zabrakło...

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Ekranizacje a książki

Post#10 » 13 maja 2009, o 00:05

Naseilen pisze:Ale ja lubię ten serial. Jest taki śmieszny. Nie zapominajmy o elfom podobnym Jaskrze. I o gieźle z Pavettą w środku. Moim zdaniem, powinien mieć rangę kultowego. I moim zdaniem Wiedźmin ekranizacją książek Sapkowskiego nie jest i basta! Można jedynie powiedzieć, że na motywach, ale to też nie bardzo.

Fakt, gdzie indziej znajdziesz smerfy, Indian i małego robota w jednej produkcji ;d

A ja lubię ekranizację Eragona xD No dawno na żadnym, absolutnie żadnym filmie się tak nie uśmiałam. Pamiętam, że specjalnie całą grupą się na ten film wybraliśmy i niemal leżałam pod krzesłem, szczerze, prawie się popłakałam. Ze śmiechu. Przypomina mi się od razu ten emaliowany czerwony miecz. Ten cały pierwiastek, jak mu tam, Brom?, udający upadłego Obi-Wana. I rudy Birkart. I absolutnie hitowy tekst: "Cierpię bez mojego kamienia" xD Swoją drogą ten film nie byłby tak genialny gdyby nie "wybitny" polski dubbing z absolutnie przypadkowo używanymi archaizmami xD Nie, ten film jest boski :mrgreen:
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Wróć do „Film i serial”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości