Żałuję, że czytałam...

Dyskusje o książkach, ich autorach i na pokrewne tematy.
Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#21 » 7 years temu (17 kwie 2011, o 17:13)

Kaliope45 pisze:Nie zawsze liczy się tylko styl kochane ;]


Styl się zawsze liczy, ZAWSZE. Bo jak autor nie ma na czym budować pomysłu, to książka będzie beznadziejna. Najpierw warsztat - potem pokazać, że masz talent, nie łamie się zasad bez znajomości podstaw. Amen.
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Giwi

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#22 » 7 years temu (17 kwie 2011, o 17:15)

Oeone pisze:Wreszcie jestem w domu i dorwałam się do Achai. NIE MÓWCIE, ŻE NIE PAMIĘTACIE! :lol:

Potem odwrócił się, by pokazać plan narysowany specjalnym tuszem na skórze.
Achaja pochyliła się, żeby przestudiować plan. Tu jest wejście do kanałów - starała się zapamiętać punkty orientacyjne. Tu cysterna - przesuwała palec w dół po jego plecach - ale wielka. Tu akwedukt - nagle, chcąc się zemścić za jego zachowanie, jednym ruchem ściągnęła oficerowi spodnie.
- O? A tu nic nie narysowano - rozsunęła palcem pośladki. - Czy też to plastyczny model dwóch wzgórz i wąwozu?
Ani drgnął. Męska świnia.
- Różnie można interpretować - mruknął. - Ale za to z przodu mam plastyczny model nowej katapulty.
- Gdzie? - jedynie Shha dała się złapać i zerknęła, jak wyglądał bez spodni z przodu.
- O tu - spokojnie wyjaśnił setnik. - Wystarczy dotknąć i model zacznie działać.
Chorąży zagryzła wargi. Potem jednak Shha zaśmiała się i zaczęła kręcić pupą w przeźroczystej sukience.
- O! Działa nawet bez dotykania!



i dlatego właśnie Achaję przeczytam (po maturze, ofc), by nauczyć się, jak nie pisać :D

Szarl
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 759

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#23 » 7 years temu (18 kwie 2011, o 19:06)

Styl się nie liczy?
No to niech zabrzmi werbel:
Nie mogła poradzić sobie z własnym wnętrzem. Twarda kobieta zabójca miękła nagle, kiedy ten sukinsyn choćby żartował sobie, że się z nią ożeni. Chyba zwariowała. Taka świnia, taki maleńki gnojek upaprany w niezliczonych aferach. A tam - aferach! Tego nie można nawet tak nazwać. Upaprany w mętnych aferkach gdzieś na końcu świata, w zupełnie nieważnym królestwie, o którym w Troy wiedzieli jedynie najbardziej oświeceni bibliotekarze i najbardziej zajadli agenci wywiadu. Pijak, gnój, świnia taka... Zatraceniec pierdolony. Takie nic! Taki śliczny, tchórzliwy mężczyzna. Takie gówno, które przykleja się do buta. Taki pieprzony ideowiec, który potrafi, jeden z nielicznych, zrealizować swoje dzieło, nie cofając się przed niczym, przed żadnym świństwem. Kłamca. Bajerant. Mimoza. Tchórz. Maminsynek. Morderca. Skurwiel. Wyrafinowany intelektualista zapijający swoje żale w beczkach wódy, rzygający publicznie, trzeźwy, pozbawiony złudzeń pacan - jedyny jednak człowiek na świecie, który mógł ją zrozumieć. I taki piękny... taki śliczny! Taki wrednie ładny! Worek łajna ociosany przez mistrza mistrzów - przez istotę natchnioną, przy której inni rzeźbiarze powinni zająć się odtąd wyłącznie struganiem koników i drewnianych lalek na wiejskie odpusty.


Tak a propos przypomniał mi się artykuł z Angory o sławnych brzydalach. Henry Charles Bukowski słynny pisarz. Chciał prowokować i lekceważyć swoją publiczność, więc na spotkaniach z czytelnikami przychodził pijany,często w wypowiedziach rzucał kurwami. A publiczność reagowała śmiechami i oklaskami uwielbienia. To taka moja puenta do fragmentu powyżej :D.
"I'm not a bitch. I am THE Bitch. And for you I'm Ms. Bitch!"

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4819

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#24 » 7 years temu (18 kwie 2011, o 19:31)

Lira pisze:
Kaliope45 pisze:Nie zawsze liczy się tylko styl kochane ;]


Styl się zawsze liczy, ZAWSZE. Bo jak autor nie ma na czym budować pomysłu, to książka będzie beznadziejna. Najpierw warsztat - potem pokazać, że masz talent, nie łamie się zasad bez znajomości podstaw. Amen.
Gdy budujesz dom, zaczynasz od budowania fundamentów czy dachu/dekorowania pomieszczeń? Styl to podstawa, bez której się nie obejdzie.

~Szarl:
Jezu, dobrze, że nie pamiętałam tego fragmentu, z drugiej strony... Ała.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Szarl
świetlista lanca mrozu
świetlista lanca mrozu
Posty: 759

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#25 » 7 years temu (18 kwie 2011, o 19:47)

Prawda :lol: ?
Abstrahując od tematu szukając tego fragmentu, wpadłam na genialną myśl. Otóż, wyobraziłam sobie, że na maturze podstawowej dają mi taki temat: "Koncepcja miłości w literaturze współczesnej. Blablabla" I JEBUT! Fragment powyżej z Achai. Wiecie co? Mówiąc w języku Ziemiańskiego jebłabym ze śmiechu i opuściła salę 8-) ...
"I'm not a bitch. I am THE Bitch. And for you I'm Ms. Bitch!"

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4819

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#26 » 7 years temu (18 kwie 2011, o 20:14)

Ten pomysł jest upiorny :lol:
Ale w sumie co mógł napisać chamowaty facet o miłości? Brrrr.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Naseilen
Kocioł z Gundestrup
Posty: 185

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#27 » 7 years temu (1 lip 2011, o 13:06)

Jeśli szukacie książki z odpychającym bohaterem, durną fabułą, wymuszonym humorem i drętwymi intrygami to polecam Romulda Pawlaka i jego "Czarem i smokiem". Na prawdę, żałuję straconego czasu na szukanie w treści tej książki czegokolwiek pozytywnego. Ale okładka jest całkiem ładna.

Brinsingr - o tym już pisałam, niejednokrotnie. Jeśli szukacie czegoś jeszcze gorszego od Eragona - oto jest.

mara

Żałuję, że czytałam...

Post#28 » 6 years temu (23 kwie 2012, o 18:34)

Zgadzam się z poprzednikami, bez podstaw nie ma szans, by napisać coś godnego uwagi. Chociaż jest możliwe napisanie bestsellera. S. Meyer to chyba klasyczny przykład ;))
A ostanio żałuję książki Mów mi Brooklyn; strata czasu i nie polecam.

Ash
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12

Żałuję, że czytałam...

Post#29 » 6 years temu (6 maja 2012, o 10:48)

Żałuję, że sięgnęłam po "Naznaczoną" bodajże dwóch pań Cast, coś zatytułowanego "Sagą o Błękitnokrwistych" jakieś PaniNiePamiętamNazwiska (ale mogę założyć się, że to napisała kobieta), a jakiś czas temu sięgnęłam po "Szeptem" Becci Fitzpatrick i "Upadli" Lauren Kate. Poza tym podpisuję się pod tym, co zostało już napisane o Achai.
Czy tylko ja mam tak, że w akcie desperacji po zbyt długim czasie spędzonym "bez literek przed oczami" sięgam po byle szmirę?

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4819

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#30 » 6 years temu (6 maja 2012, o 11:19)

Nie tylko ty, częściowo dlatego sięgnęłam po Meyer i dalsze części "Dziedzictwa", po Sandemo właściwie też. Pierwszy tom Sagi o Ludziach Lodu nie oczarował mnie w żaden sposób, raczej zniechęcił, a i tak przeczytałam kolejne trzy.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Książki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość