Żałuję, że czytałam...

Dyskusje o książkach, ich autorach i na pokrewne tematy.
Ash
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#31 » 6 maja 2012, o 11:24

Mnie pierwsze tomy Sagi o Ludziach Lodu bardzo się spodobały! Później dzieje rodu się nieco poplątały i wiek XIX sobie podarowałam, a bez niego ani rusz końcówki, niemniej... Dużo lepsza fabuła, w porównaniu do typowych młodzieżówek.
Fakt, przez zasyp tandety (nigdy nie dajcie się nabrać na bestsellery w amerykańskich rankingach) na półkach z fantastyką, coraz częściej zdradzam ten gatunek z kryminałami.

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#32 » 6 maja 2012, o 13:24

Ej, Saga o ludziach lodu była bardzo dobra! Kij z tym, że czytałam to w wieku gimnazjalno-licealnym. xD

Chyba każdy tak ma, że od czasu do czasu musi sięgnąć po coś wyjątkowo lekkiego. Ja tak mam i w sumie spoko. Zawsze zabawnie czytać o kolejnym paranormalnym romansie w nowej szkole licealnej i traumatycznych przeżyciach biednych bohaterek.

Co zaś się tyczy książek, które żałuję, że czytałam. Tae ekkeir, czy jakoś tak. Z pół roku męczyłam, aż w końcu dobrnęłam do końca. Nie polecam jej, przez połowę książki nie wiadomo było, co dokładnie się dzieje, jaki jest cel w tym wszystkim. Potem, po więcej niż połowie rozkręciło się i jakoś poszło, więc mam co do tego mieszane uczucia. Styl... wymuszony żartobliwy, nie trafił do mnie.
Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5025

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#33 » 6 maja 2012, o 13:38

Co do SoLL, trafiłam na to nowe wydanie, które sprzedawali razem z Faktem albo SE, więc :D Ale chyba niczego nie czytałam tak w ekspresowym tempie, książka na godzinę to aż nadmiar radości. Może jeszcze kiedyś sięgnę w wakacje, pamiętam, że nic mnie nie irytowało, co najwyżej miałam niedosyt, więc to bez porównania lepsza lekka lektura niż kolejne paranormal romance.

Książkę, przez którą z ogromnym trudem przebrnęłam, był "Historyk" Kostovej, nigdy mnie nic tak nie zmęczyło, a że ją kupiłam - musiałam doczytać. Z tego, co pamiętam, bardzo ładne wydanie, pomysł był ciekawy, tło historyczne również, nawet miejsca akcji, ale nigdy nie spotkałam się z tak topornym, nudnym, ciężkim stylem. To jest zbrodnia na literaturze, by poświęcić 600 stron opisywaniu NICZEGO, a sedno fabuły zawrzeć w ostatnich trzech stronach. Jako dokument - może, powieść - niekoniecznie.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#34 » 6 maja 2012, o 13:44

Co do SoLL, trafiłam na to nowe wydanie, które sprzedawali razem z Faktem albo SE, więc :D Ale chyba niczego nie czytałam tak w ekspresowym tempie, książka na godzinę to aż nadmiar radości. Może jeszcze kiedyś sięgnę w wakacje, pamiętam, że nic mnie nie irytowało, co najwyżej miałam niedosyt, więc to bez porównania lepsza lekka lektura niż kolejne paranormal romance.

Polecam szczególnie na wakacje. Naprawdę przyjemnie się czyta, choć można się zmęczyć po dwudziestym tomie, bo całość obejmuje... 47 tomów? Ale miło wspominam tę sagę.
Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#35 » 6 maja 2012, o 20:57

Ja tak samo. Chociaż ostatnie tomy już mi się niezbyt podobały. Może dlatego, że bardziej lubiłam te osadzone w starszych epokach. Im bliżej naszych realiów, tym mniej mnie to interesowało. Generalnie mam dobre wspomnienia związane z SoLL, moje gimnazjum, niemalże grupowe czytanie i dzielenie się wrażeniami xD W zasadzie nie wiem, czy gdybym teraz miała to czytać, bez tej całej "otoczki", którą stworzyłyśmy sobie z koleżankami, w ogóle bym się wciągnęła :)
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#36 » 6 maja 2012, o 21:05

Tak, pierwsze tomy osadzone w średniowieczu, ta niedostępna dolina i brzydota potomków przeklętego rodu stwarzały niezły klimat, który napędzony przez pierwsze kilkanaście tomów, w końcu zmuszał do sięgnięcia do dalszych części. Jakoś nie wyobrażam sobie nie skończenia tego, choć ilość tomów była porażająca :D
Po prostu robię za zły charakter.

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#37 » 6 maja 2012, o 21:38

Ja przeczytałam do końca, ale ostatnie tomy to strasznie zmęczyłam xD I strasznie nie lubiłam Nataniela, i jak teraz tak na to spojrzę to była z niego taka mieszanka jak z jakiegoś durnego fanfica xD
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1811

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#38 » 6 maja 2012, o 21:50

Nataniel... To był ten koleś, co miał ich uratować? Chyba tak, bardzo mało pamiętam z tych ostatnich tomów, ale jeśli dobrze mi świta, to tak, masz rację, Lai. Kreacją nie powalał.
Po prostu robię za zły charakter.

nowokaina
Zdobywca Artefaktu 2012
Posty: 87

Re: Żałuję, że czytałam...

Post#39 » 6 maja 2012, o 22:40

Camenne pisze:Książkę, przez którą z ogromnym trudem przebrnęłam, był "Historyk" Kostovej, nigdy mnie nic tak nie zmęczyło, a że ją kupiłam - musiałam doczytać. Z tego, co pamiętam, bardzo ładne wydanie, pomysł był ciekawy, tło historyczne również, nawet miejsca akcji, ale nigdy nie spotkałam się z tak topornym, nudnym, ciężkim stylem. To jest zbrodnia na literaturze, by poświęcić 600 stron opisywaniu NICZEGO, a sedno fabuły zawrzeć w ostatnich trzech stronach. Jako dokument - może, powieść - niekoniecznie.


Czytałam "Historyka". I wiecie co? Nie pamiętam z niego nic. Absolutnie nic.
Jednym z największych odkryć, jakich dokonała Scarlett w czasie swojego drugiego życia, było to, że czasami warto pewnych ludzi walnąć czymś ciężkim w głowy. Nie uszkadzało to żadnego ważnego organu, a i niekiedy mogło pomóc.
Prezent dla Charliego

 Rozwiń, aby przeczytać
I BELIEVE IN PHIL COULSON.

Awatar użytkownika
Gawędziarz
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 57

Żałuję, że czytałam...

Post#40 » 16 sie 2012, o 23:13

...Relikwie niejakiego Pip'a Voughan'a-Hughes'a. Takiego popisu grafomaństwa dawno nie widziałem. Jednak z braku czegokolwiek innego pod ręką w kolejce do ortopedy (Do dziś żałuję, że nie wydałem 80 złotych na prywatnego. Kto mi odda 240 minut mojego straconego życia?!) przeczytałem ją. Sam nie wiem jak się mi to udało..

Wróć do „Książki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość