Żałuję, że czytałam...

Kącik miłośników słowa pisanego. Mini-recenzje, dyskusje i rozmowy na tematy związane z literaturą. Podziel się, kto jest twoim ulubionym pisarzem, co ostatnio przeczytałeś i co chciałbyś przeczytać w przyszłości.
Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1890
Zobacz teksty użytkownika:

Żałuję, że czytałam...

Post#46 » 19 sie 2018, o 01:58

Ziemiański wyrósł już z tworzenia takich postaci, poprawił się. Z jego książek tamtego czasu na podobne kopyto został napisany zbiór opowiadań "Toy Wars", taka Achaja w ziemskiej przyszłości. Cieszcie się, że tego potworka nie czytałyście.  

 

Co do książek, które żałuję, że czytałem to jest to chyba seria Paoliniego, z Eragonem na czele.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1872
Zobacz teksty użytkownika:

Żałuję, że czytałam...

Post#47 » 19 sie 2018, o 08:22

DuralT pisze:Ziemiański wyrósł już z tworzenia takich postaci, poprawił się.
A jak z Pomnikiem? Bo coś mi świta, że czytałeś. Warto, nie warto?
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
DuralT
Misiowy amator piwa
Misiowy amator piwa
Posty: 1890
Zobacz teksty użytkownika:

Żałuję, że czytałam...

Post#48 » 19 sie 2018, o 10:27

Karen pisze:
DuralT pisze:Ziemiański wyrósł już z tworzenia takich postaci, poprawił się.
A jak z Pomnikiem? Bo coś mi świta, że czytałeś. Warto, nie warto?
 

 

Mi bardzo pasuje jego nowsza twórczość. Uważam, że warto się zapoznać, choćby dlatego, że opisał zderzenie całkowicie różnych cywilizacji, zarówno kulturowo jak i rozwojowo. Nie porzucił jednak potężnego wątku militarnego, który był obecny w poprzedniej trylogii.

— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo? 

— Navigare necesse est, vivere non est necesse.  

Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V


Awatar użytkownika
whatsername
Furia Pustyni
Furia Pustyni
Posty: 1753
Zobacz teksty użytkownika:

Żałuję, że czytałam...

Post#49 » 11 mar 2020, o 04:11

Aż się zalogowałam na forum po raz pierwszy od miliarda lat tylko po to, żeby się wypowiedzieć. xD 

 

Muszę czasem przeczytać coś, co kategoryzuję jako "guilty pleasure". Ileż można czytać Frommów? W związku z tym zdarzy mi się wygooglować jakąś teen dramę czy inną kupkę w stylu "Greya" i przeczytać na raz pirackiego PDFa.  

No i trafiłam na panią Haner. W ogóle nie przyszło mi na myśl, by sprawdzić nazwisko autorki w internetach; żyłam ze świadomością, że to jakaś Amerykanka, czy też przedstawicielka innej zachodniej nacji z lepszego zachodniego świata, gdyż czytając jej dzieła, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że zostały one tragicznie wręcz przetłumaczone. 

No i tak właśnie dorwałam największą kakę swojego życia. Pani okazała się być Polką (piszącą po polsku, aczkolwiek o rzeczach, o których nie ma najbledszego pojęcia), ale nie zagłębiałam się za bardzo w jej biogramy, fejsbuki i tego typu historie. Trąci mi klasyczną wattpadziarą, a jej pisanie wzbudza we mnie poczucie winy, żałości i przegranego życia, bo nie wydałam swoich dzieł pisanych w WordPadzie 15 lat temu. Poziom jest na pewno zbliżony.  

 

Wiadomo, czyta się książki dla beki. Bywa i tak; odmóżdżać się od czasu do czasu jest rzeczą wskazaną. Ile to w swoim niekrótkim już życiu przeczytało się miernych blogasków i powieści! Nie zliczę. Ale właśnie: czytając panią Haner poczułam się tak, jakbym nagle wróciła do czasów myloga, blogspota czy blog.onet.pl (:D) i czytała miernej jakości wypociny sfrustrowanej nastolatki. Poza tym, zapoznałam się już z Najwspanialszymi naszych czasów - Greyami i innymi Lipińskimi - ale nigdy nie uważałam, by czytanie książki - jakiejkolwiek - było stratą czasu. Zawsze to jakaś wartość dodana, trochę beczki, rozryweczki, wiadomo, co ludzie hejtują i tak dalej. Tutaj - dno. Najdenniejsze dno. :D 

 

Mogłabym usiąść i recenzją rozerwać jej książki na strzępy, ale nie uważam za stosowne marnować ani minuty więcej swojego życia na te cuda literatury współczesnej. 

Żałuję, że czytałam. Bardzo mocno. Obiecuję poprawę.

where does everybody go when they go?

szczepantrzeszcz
Szczepan I Złotousty
Szczepan I Złotousty
Posty: 3048
Zobacz teksty użytkownika:

Żałuję, że czytałam...

Post#50 » 11 mar 2020, o 07:37

Lepiej zgrzeszyć i żałować, niż żałować, że się nie zgrzeszyło. Ciekawe, czy tę zasadę, starą jak świat, można zastosować do lekury.

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1872
Zobacz teksty użytkownika:

Żałuję, że czytałam...

Post#51 » 11 mar 2020, o 07:41

Mi w sumie w chwili obecnej nie przychodzi do głowy nic, czego przeczytania bym żałowała. 

Nie żałuję nawet przeczytania Zmierzchu i jego podobnych tworów w wieku lat piętnastu, bo zawsze była to inspiracja, kolejny bodziec, żeby tworzyć własne historie. Inna sprawa, że obecnie zarówno książka, jak i film wywołują u mnie nudności. :kuku:

Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Cam
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 6492
Zobacz teksty użytkownika:

Żałuję, że czytałam...

Post#52 » 17 mar 2020, o 15:43

W zasadzie też nie żałuję nawet Eragonów i podobnych dzieł, tak z perspektywy czasu, bo jednak każdy gniot to motywacja, by nie popełniać tych błędów i nie pisać w ten sposób.

Wróć do „Biblioteczka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość