Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Event Noc Świętojańska - zachęcamy do czytania prac uczestników!
Odsłona poetycka i prozatorska.

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady. Część z nich, ze względu na publikację lata wcześniej, nie jest otagowana lub dodana zgodnie z aktualnie obowiązującymi zasadami publikacji.
Szeptun
użytkownik nieaktywny
Posty: 40
Zobacz teksty użytkownika:

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#1 » 25 gru 2013, o 22:11

Z uwagi na fakt, że nie komentujecie moich dłuższych tekstów :) - podrzucam coś w wersji short...

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy
Autor: Piotr Grochowski



/Błękitna Wieża Blake’a, Memoria, 13.09.59 r./
Dolores Chatterbuck próbowała zapalić papierosa trzęsącymi się dłońmi. Wszystko było nie tak. Zapalniczka nie chciała skrzesać ognia, wąski papieros nie pasował do lufki, wiał zimny, przejmujący do szpiku kości wiatr, a głośnik zawieszony gdzieś u góry wypluwał z siebie komunikat za komunikatem. „Do diaska, czemu spotyka to mnie?”, spytała w głębi ducha. „Przecież on… ten przeklęty Bern nawet nie raczył wyjaśnić… Po prostu wyjechał.” Pociągnęła nosem. Poprawiła miękki szalik i sięgnęła do kieszeni palta. Razem z chusteczką wyjęła piórko. Zmarszczyła brwi. „Niby jakim cudem?”. Obejrzała znalezisko – maleńkie, białe i puszyste. Zastanowiła się, wodząc wzrokiem po okolicy. Zmierzchało, ostatnia jasność dnia majaczyła gdzieś pomiędzy wieżowcami. Ponad głową Dolores schodził do lądowania oczekiwany sterowiec – duży, szarobłękitny Aard Hummel, maszyna nowego typu. „Ekskluzywny środek transportu”, przypomniała sobie reklamowy slogan. Skrzywiła usta w gniewnym grymasie. „Chrzanić sterowce, podróże i chrzanić Bernarda Bonneta, dyrektora działu transportu w Kettler-Droome – największej korporacji jaką znała współczesna Vendaria. Chrzanić”.
Błysnęło. Niebo zapłonęło, ciemne chmury rozstąpiły się, jakby jakiś gigantyczny stwór rozdrapał czerń ognistym pazurem – wybuch rozerwał kadłub sterowca. Zrobiło się niezwykle gorąco, cały dach zalało światło, jak za dnia. I ten podmuch. Dolores nie zdołała utrzymać się na nogach. Pęd szarpnął jej ciałem, rozchełstał palto, porwał szaliczek. Poleciała. Z przerażeniem w oczach patrzyła na mijaną barierkę, krawędź dachu, rynny i jakieś szare konstrukcje. Pod nią była otchłań, dziesiątki pięter do ziemi, do twardego asfaltu, do kamiennych płyt trotuaru.
Spadała moment, dłuższą chwilę, przez wieczność. Zamykała i otwierała oczy. W końcu znieruchomiała. Coś gryzło ją w nosie, swędziało, delikatnie łaskotało po twarzy. Rozejrzała się. Odruchowo dmuchnęła, wysuwając dolną szczękę w przód. Biel unosiła się wokół niej, wirowała. Ktoś krzyczał, a w górze, bardzo daleko w górze, rosła kula ognia, pochłaniając dach wieżowca. Jakiś mężczyzna pomógł jej wstać, inny pytał:
– Czy nic się pani nie stało?
Przecierała oczy. Ktoś mówił podniesionym głosem, pytał:
– Z góry?
Biel. Do diaska.
– Z samej góry? To niemożliwe…
Biel powoli się rozwiewała, wiatr zabierał drobinki, gnał je między kłębiących się ludzi, pomiędzy samochody.
– Nie jest ranna?
Dolores przytrzymała się ramienia jednego z mężczyzn.
– Nie ma ani jednego zadrapania, to niebywałe.
Dolores Chatterbuck poczuła się dziwnie zmęczona. Powieki jej opadały, nogi były jak z waty. Nim zemdlała, usłyszała jeszcze niski głos jakiejś kobiety:
– I co, do cholery, robi tutaj to całe pierze?
„Piórko, o do diaska”.

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5347
Zobacz teksty użytkownika:

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#2 » 25 gru 2013, o 22:53

Me imię NIKT.

Zastanowiła się, wodząc wzrokiem po okolicy. Zmierzchało, ostatnia jasność dnia majaczyła gdzieś pomiędzy wieżowcami.
Lepiej by się to prezentowało, gdyby opis zaczynał się od nowego akapitu.

„Chrzanić sterowce, podróże i chrzanić Bernarda Bonneta, dyrektora działu transportu w Kettler-Droome – największej korporacji jaką znała współczesna Vendaria. Chrzanić”.
Wydaje mi się mało prawdopodobnym, by ktoś wyklinał w myślach osobę, wymieniając po kolei osiągnięcia zawodowe. Wyczekiwałam informacji, kim jest wspomniany wyżej Bern, jednak jest przemycona do tekstu w złym miejscu i w zły sposób.

Błysnęło. Niebo zapłonęło, ciemne chmury rozstąpiły się, jakby jakiś gigantyczny stwór rozdrapał czerń ognistym pazurem – wybuch rozerwał kadłub sterowca. Zrobiło się niezwykle gorąco, cały dach zalało światło, jak za dnia. I ten podmuch.
Ciężko to sobie wyobrazić - przy wybuchu powinien raczej pojawić się dym, którego tu nie opisano, natomiast rozstępują się bliżej nieokreślone ciemne chmury (chmury dymu? chmury deszczowe?).

Bardzo dynamiczny tekst, płynnie napisany, jednak nie do końca zrozumiały. Pytanie pierwsze - po co przywołany został Bern? Jaką rolę w tekście ma pełnić przywołanie tej postaci? Jeżeli jest to zupełnie przypadkowe, bo wynikające z tego, że po prostu potrzebne było opisane myśli Dolores, to wypada to trochę dziwnie - w tak krótkiej formie wszystko powinno być ze sobą związane, motywy wykorzystane z jakiegoś powodu. Dalej idąc, może coś mi umknęło, ale też nie rozumiem, skąd Dolores pojawiła się na dachu, a wydaje mi się, że każdy czytelnik zada sobie pytanie, dlaczego postać pojawiła się w tak nietypowym miejscu. Może niektórzy mają w zwyczaju być w nieodpowiednim momencie w nieodpowiednim czasie, ale znajdowanie się na dachu tuż pod sterowcem, który w dodatku eksploduje, wydaje się bardzo absurdalne. Tych rzeczy nie kupuję.
Co do formy tekstu, da się wyraźnie zauważyć brak równowagi w rozpisaniu części tekstu - początek jest szczegółowy, przywołane są w nim nawet elementy nic nie znaczące dla sceny, tymczasem rozwinięcie i koniec są zwięzłe, wręcz zdawkowe. Dość spory dysonans.

Niemniej, motyw piórka jest ciekawy, a też ten "zabieg" z nieopisaniem więcej, niż trzeba, by czytelnik był w stanie domyślić się o roli jakiegoś superbohatera w tej historii. Może dla kogoś będzie to wręcz za mało wyjaśnione, dla mnie jednak jest w porządku. Ciekawość jest zaspokojona na tyle, by wyobraźnia dopowiedziała resztę. To na plus.
Na plus również wspomniana dynamiczność fragmentu, jak i styl - zgrabnie to opisane.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Jasne Słonko

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#3 » 26 gru 2013, o 00:14

Skojarzyło mi się z tym słynnym wybuchem zeppelina. Nie pamiętam gdzie i kiedy, ale coś takiego było. Początkowo myślałam, że to może chodzić właśnie o to, ale coś mi nie pasowało z tą datą i miejscem. Mniejsza o to.

Wiesz co? Popsułeś element zaskoczenia. Gdyby nie oglądała tego piórka, gdybyś nie zwrócił na niego uwagi, cały ten ratunek byłby mniej oczekiwany. W momencie, gdy zaczęła spadać, wiedziałam, że coś się z tym wydarzy. Nasunąłeś już mi myśl Anioła Stróża, jakiejś opieki, ratunku. Jako, że ostatnio "żyję" czymś w rodzaju obrońców w literaturze, zrobiło się przewidywalne (ugh, ciężko mi wycisnąć więcej komentarza, wybacz).

Myślałam od samego początku, że stoi na chodniku, nie na balkonie. Jakiś szczegół mógłbyś wstawić, aby to pokazać. Nie wiem, banalne "oparła się o barierkę i spojrzała kilka pięter w dół"?

Zakończenie jest jak lubię, z motywem niedopowiedzenia. Kropka.

Weny życzę :)

damakarro
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 530
Zobacz teksty użytkownika:

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#4 » 28 gru 2013, o 20:00

Odnoszę wrażenie, że Dolores Chatterbuck, ma jakąś...moc? Trzyma w dłoni piórko a w duchu przeklina sterowce, podróże, Bernarda Bonneta, dyrektora i następuje eksplozja, którą jakby wywołała jej złość, zamieniając sterowiec w biały puch - pierze.

Nie wiem czy dobrze to interpretuję, ale całość jest napisana zgrabnie. I opisy też dobre.
Czekam na kolejne części.

:)
,,Nie my, lecz nasza wrażliwość tu winna. Jesteśmy takimi, jakimi nas stworzono,,

Szeptun
użytkownik nieaktywny
Posty: 40
Zobacz teksty użytkownika:

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#5 » 1 sty 2014, o 22:39

Drogie Panie!
Pięknie dziękuje za Wasze uwagi i spostrzeżenia. Nie będę tłumaczył tutaj co i jak z opowiadaniem... Ciekawe domysły Wam wyszły :)
Napisze tylko, że jest to fragment pozbawiony kontekstu - kiedy opowiadanie znajdzie się wewnątrz większej całości - pewnie nabierze innego kształtu, co za tym idzie, zmieni się być może Wasze podejście etc...

Nadmienię także, że prezentowany świat/uniwersum to alternatywna rzeczywistość, datacja ma znaczenie ale ma się nijak do naszej realnej, a każdy użyty szczegół ma znaczenie. Myślę, ze niebawem uda mi się złożyć cały tomik opowiadań - wtedy z radością zapodam Wam jakiś link albo coś podobnego.

Pozdrawiam!

Kostucha
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1829
Zobacz teksty użytkownika:

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#6 » 30 sty 2014, o 00:26

Szeptun pisze: Nie będę tłumaczył tutaj co i jak z opowiadaniem... Ciekawe domysły Wam wyszły :)
Napisze tylko, że jest to fragment pozbawiony kontekstu - kiedy opowiadanie znajdzie się wewnątrz większej całości - pewnie nabierze innego kształtu, co za tym idzie, zmieni się być może Wasze podejście etc...

Wszystko fajnie, jednak wstawiając tutaj fragment opowiadania jako miniaturkę, przyjmujemy kryterium, że musi się to obronić samo bez poznania "większej całości", nawet jeśli to twoje autorskie uniwersum.

Camenne pisze:Bardzo dynamiczny tekst, płynnie napisany, jednak nie do końca zrozumiały. Pytanie pierwsze - po co przywołany został Bern? Jaką rolę w tekście ma pełnić przywołanie tej postaci? Jeżeli jest to zupełnie przypadkowe, bo wynikające z tego, że po prostu potrzebne było opisane myśli Dolores, to wypada to trochę dziwnie - w tak krótkiej formie wszystko powinno być ze sobą związane, motywy wykorzystane z jakiegoś powodu. Dalej idąc, może coś mi umknęło, ale też nie rozumiem, skąd Dolores pojawiła się na dachu, a wydaje mi się, że każdy czytelnik zada sobie pytanie, dlaczego postać pojawiła się w tak nietypowym miejscu. Może niektórzy mają w zwyczaju być w nieodpowiednim momencie w nieodpowiednim czasie, ale znajdowanie się na dachu tuż pod sterowcem, który w dodatku eksploduje, wydaje się bardzo absurdalne. Tych rzeczy nie kupuję.
Co do formy tekstu, da się wyraźnie zauważyć brak równowagi w rozpisaniu części tekstu - początek jest szczegółowy, przywołane są w nim nawet elementy nic nie znaczące dla sceny, tymczasem rozwinięcie i koniec są zwięzłe, wręcz zdawkowe. Dość spory dysonans.

Amen.
Dodam jeszcze od siebie, że od momentu wybuchu i upadku bohaterki nie spodobała mi się ta zwięzłość. Początek zaostrzył mój apetyt na dobre opisówki, a zamiast tego na koniec otrzymałam dialogi, które w zestawieniu z pozostałymi fragmentami wypadły ubogo i dla mnie nieprzekonująco. Także za szybko nastąpił wybuch, który jest tak naprawdę znikąd, żadnego znaku ostrzegawczego, nic, co w bohaterce wzbudziłoby ostrożność, zaciekawienie czy cokolwiek.
Być może fragment, tak jak pisałeś już, w kontekście całości wypadłby inaczej, jednakże patrząc na to jako na wstawioną miniaturkę, dla mnie wypadło średnio.
Po prostu robię za zły charakter.

wołszebnik
użytkownik nieaktywny
Posty: 23
Zobacz teksty użytkownika:

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#7 » 30 sty 2014, o 11:49

Może się ośmieszę, ale nie wiem czym jest uniwersum Vendariona.
Niemniej o samym tekście chcę coś powiedzieć, więc powiem. W sumie same pozytywy. Niesamowicie obrazowy i oddziałujący na odbiorcę kawałek stworzyłeś, tak plastyczny, że wręcz widziałam całe to pierze w finale, jakby kłębiło się wokół kostek tej pytającej kobiety, fruwało wokół. Więc: gratulacje. Ładna pisarska robota, na pewno nie będę unikać twoich tekstów ;)

Ktoś wyżej napisał coś o nieodpowiedniości opisu z tym, co powinno zajść w trakcie wybuchu. Ufam, że wiesz, co robisz, a nam dałeś obcować jedynie z fragmentem, więc dla mnie wszystko w tym względzie gra, zakładam, że wątpliwości rozwiałaby dalsza część.

Szeptun
użytkownik nieaktywny
Posty: 40
Zobacz teksty użytkownika:

Piórko. Krąg Vendariona. Okruchy

Post#8 » 30 sty 2014, o 20:23

wołszebnik

Z tym uniwersum :) to bez przesady - taki mam zamysł, żeby wszystkie opowiadania powiązane ze sobą "superbohatersko" zebrać w zbiorek opowiadań. Właśnie piszę ostatni tekst, a "Piórko" jest nieszczęśliwie zaledwie fragmentem - jednym mini-rozdziałem, sceną.
Wrzuciłem go tutaj, jako wprawkę, do oceny technicznej, bez kontekstu. Ma moim zdaniem, ciekawy klimat i fajnie pokazuje postać Dolores, bardzo ją lubię wedle swoich wyobrażeń - jest sympatyczna... dlatego dodałem ten fragment.

Co do wybuchów, akcji i tego jak powinno być, a nie jest. Pozwolę sobie stwierdzić - mam jako autor dowolność w tej kwestii, tak jak odbiorca ma dowolność interpretacji.
Dla mnie - jak ma coś walnąć, wybuchnąć, to może się to stać nagle, bez zapowiedzi lub podejrzeń bohatera :)

Dolores była na dachu, pod sterowcem - bo tam znajdowało się lądowisko tegoż :) No a jak inaczej? A dlaczego wybuchł? I czemu akurat wtedy? To juz sekret :) MOże któreś z opowiadań opowie co dokładnie się wydarzyło i dlaczego :)

Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie!

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy długie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość