Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

Event Noc Świętojańska - zachęcamy do czytania prac uczestników!
Odsłona poetycka i prozatorska.

42- opowiadanie o śmierci

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady. Część z nich, ze względu na publikację lata wcześniej, nie jest otagowana lub dodana zgodnie z aktualnie obowiązującymi zasadami publikacji.
Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1797
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#1 » 21 sie 2015, o 20:27

Poprawione w stopniu ledwo znośnym. Dalej będzie tkwiło w folderze do korekty i czekało na kaca (najlepiej się wtedy poprawia błędy, bo każdy błąd jest widoczny).
Jest nowa wersja.

Po drugiej edycji (jeszcze skromnej, ale obecnie nie mam nadmiaru czasu):
Podeszłam najciszej jak mogłam. Już z oddali usłyszałam jego chrapanie. Bardzo nie lubiłam, gdy ktoś mnie oglądał, nie wynikało to z miernej oceny własnego wyglądu, lecz z doświadczenia. Zawsze każdy starał się ze mną rozmawiać lub negocjować.
Zerknęłam w kartkę, którą wzięłam ze sobą. Nie musiałam zapalać światła by widzieć litery. Cóż, bardzo przydatna umiejętność, musicie przyznać. Imię, nazwisko, data urodzenia, no, chłopak ma około dwudziestu lat, młody, naprawdę rzadko mi się tacy trafiają. Przyjrzałam mu się uważniej, nawet ładny chłopaczek, może jakby miał blond włosy to bym się w nim zakochała.
No cóż, służba nie drużba, skarciłam się w myślach i jeszcze raz spojrzałam w kartkę. Upewniłam się czy dobrze zapamiętałam. Tak, dzisiejsza data pod datą urodzenia. Jeszcze tylko porównać ze zdjęciem. Zgadza się, to nasz klient. A zatem, czas czynić swoją powinność. Pochyliłam się nad nim i poczułam jego oddech. W dobie komputerów znowu zanika dbałość o higienę. Mógłby, chociaż żuć od czasu do czasu gumę skoro nie chce myć zębów.
Taki ładny chłopak a tak się zaniedbuje, nie żebym wolała metroseksualnych pedałków w rurkach, co to, to nie. Po prostu facet powinien mieć pewien styl, nie lubie badassów, którzy z fajką bez filtra próbują podrywać dziewczyny na swoją yamachę. Zwłaszcza, jeśli jest nią skuter. Przyjrzałam się plakatom nad łóżkiem, jakieś dziewczyny w bikini, a ja, jako zadeklarowana biseksualistka oceniłam je fachowym okiem, ujdą w tłoku, tylko szkoda mi takich paniczków jak ten przede mną, którzy wierzą w to, że po wyjściu z wody makijaż dalej podkreśla urodę. No, ale cóż, można wymagać od płci, która nie rozróżnia spódnicy od sukienki. No, koniec guzdrania, czas do roboty.
Dałam mu łagodny pocałunek w usta, a po oderwaniu się od siebie usłyszałam ciche westchnienie. To właśnie lubiłam najbardziej w tej robocie, traktowałam to jak oklaski. Dobra, teraz tylko wpisać do zeszyciku. Spojrzałam na zegarek, by sprawdzić godzinę, chociaż znałam ją już wcześniej.
Ładnym kaligraficznym pismem napisałam, czas zgonu godzina 22:11. Przyczyna: przedawkowanie środków nasennych...

Nie lubię takich zleceń. Co to w ogóle ma być? Staruszka lat 72 potrącona na pasach? Przecież o tej godzinie starsze panie powinny już dawno spać. Acha, odwiedzała chorą koleżankę z podstawówki. Dopiero na starość ludzie zaczynają przejawiać chęci wspominania dobrych dni. Wcześniej zapominają o przyjaciołach i rodzinie pędząc na oślep za pieniędzmi.
Teraz tylko pieniądze rządzą tym światem, nie żebym miała coś przeciwko temu, co to, to nie, bo dzięki temu zawsze będę miała pracę. A to jakaś firma zbankrutuje, a właściciel nie może spłacić długów. Jakiś makler miał zły dzień i stracił kilka milionów. Tu znów kogoś wyleją z pracy. A najlepiej, gdy wszystkich trzech spotkam w tym samym miejscu pokrzepiających się wódką przed finalnym skokiem. Zawsze wtedy proszę ich o wyskok z piruetem, a niektórzy nawet niezdarnie próbują go wykonać.
Tej starowince samobójstwo raczej nie grozi. Codziennie chodzi do kościoła, zwykle kładzie się spać około 20, by wstać około 5 rano i klepać modlitwy wraz z radyjkiem. Ułożone życie, szkoda, że muszę je przerwać, no, ale cóż, taki zawód. Trójka dzieci, piątka wnucząt, oj reproduktywni to oni nie są. Wkrótce zabraknie ludzi w tym kraju, jeśli utrzyma się taki przyrost naturalny. Przez co będę musiała się przenieść do innego okręgu, a nawet polubiłam już tą okolicę.
Sprawdziłam, jeszcze czy jej mąż żyje. Tak, wygląda na to, że zostanie sam, co w tym wieku nie wydaje się dobrym pomysłem. Może kilkanaście lat wcześniej mógłby sobie pohulać, ale teraz to już nie te lata. Ach ludzie, są tak słabymi i skorymi do grzech istotami. Dopiero w wieku tej staruszki zaczynają myśleć o swoim życiu, choć zwykle jest już trochę za późno.
Zaczęłam intensywnie myśleć jak tu ją zabić, tak by jej koniec był dobrym scenariuszem na film w Hollywood. Miałam trochę pomysłów, choć głównym problemem było, co akurat będzie jechać. Najśmieszniejszą opcją byłby walec, ale on jedzie za wolno i raczej nie w godzinach nocnych. Może ciężarówka lub nocny autobus? W ostateczności wepchnę ją pod osobówkę, ale to nie jest zbyt epickie.
Oj, nie ma czasu na myślenie, starsza pani już stoi na przejściu dla pieszych. Prawa, lewa, ciągnik! To też jest dobra opcja. No to hopla! Prosto pod nadjeżdżający pojazd. Mam nadzieję, że uda im się zidentyfikować zwłoki. Tylko jak ja teraz dam pocałunek? Mimo iż byłam niewidzialna, miałam problem. Trzeba było o tym pomyśleć zanim wepchnęłam ją pod ,,rozpędzony" pojazd. No cóż, na chybił, trafił, to chyba są usta. O, jasna cholera, utaplałam się krwią, no cóż uroki zawodu.
Czas zgonu: 23: 15, Przyczyna: Rozjechanie przez pojazd rolniczy.

Kocham kretynów, po prostu nie dość, że są śmieszni to jeszcze mają większą fantazję niż ja. Nic tylko nagrać ich śmierć, naprawdę wiele się od nich nauczyłam. Najczęstszymi zdaniami które wypowiadają przed śmiercią są ,,Stary patrz na to!" oraz ,,Potrzymaj mi piwo". Po czym robią rzeczy, które nawet mi nie wpadłyby do głowy. A ja nie uważam się za zrównoważoną.
Szczególną grupą są studenci, ci to dopiero mają problemy z głową. Zwłaszcza po sesji dzieje się wiele ciekawych akcji. Raz musiałam pocałować kretyna, który wkręcił sobie, że zatrzyma pędzący pociąg, który jak na standardy PKP jechał szybko, za pomocą swoich nadludzkich mocy. Na szczęście głowa niebyła tak zmasakrowana jak reszta ciała, ale mimo to skończyłam klęcząc w krzakach.
Tym razem trafił mi się zwykły student który samodzielnie wyprodukował środek odurzający po którym, ma się bardzo ciekawe wizje. Na tyle ciekawe, że pod wpływem tego środka impreza wybudowała ,,wieżę Babel" z mebli wyniesionych z mieszkania gospodarza. Początkową koncepcją było by sięgała nieba, lecz nie starczył im krzeseł by osiągnąć pierwsze piętro. Właściwie to, na szczęście dla nich i gospodarza, stanęło na tym, że stała się stosem ofiarnym dla Bachusa. Po czym zaczęli się kłócić, który z nich ma ją podpalić. Krótko mówiąc, licytację wygrał niefortunny twórca narkotyku, fundując wszystkim kolejną działkę i kilka litrów benzyny na rozpałkę.
Troszkę się pośpieszyłam i na miejscu tragedii byłam w momencie licytacji, ale nie był to stracony czas, naprawdę miałam ubaw po pachy. Najciekawszym momentem było polewanie stosu ofiarnego złożonego z mebli oraz sprzętu RTV i AGD, bowiem każdy chciał oblać stos benzyną a nie każdy w niego trafiał i właśnie z tego powodu mój klient później umarł, ale nie uprzedzając faktów. Oblany benzyną postanowił podpalić stos.
Przebrana za nastolatkę wkroczyłam w tłum, wszyscy już byli w takim stanie, że nie zadawali pytań kim jestem. To znaczy do momentu aż nie pocałowałam ofiary i jego dziewczyna nie rzuciła się na mnie z pazurami. Mało, kto się tym przejął, bo przeznaczenie się wypełniło, podpalacz zapłonął ze swoim stosem i w tej chwili znów ujawniła się nietrzeźwość studentów, ponieważ próbowano go ugasić za pomocą wszystkich dostępnych płynów, głównie wysokoprocentowych. Wymknęłam się niezauważona, bo każdy chciał być jak najbliżej centrum wydarzeń.
Czas śmierci: 1: 02, przyczyna: Samopodpalenie się.

Kolejna osoba tej nocy. Dziewczyna lat 24, nieuleczalny rak płuc, no cóż jak widać palenie jej się nie opłaciło, a zaczęła jeszcze w podstawówce. Do diagnozy wypalała trzy paczki dziennie. Zobaczmy jeszcze związki przebyte. Ale długa lista, ta panienka musi mieć odkurzacz między nogami. NO! i nawet to wykorzystała, zagrała w jednym filmie erotycznym. Au, dwie aborcje, widać nie chciała sobie spieprzyć tego krótkiego życia, uśmiechnęłam się sadystycznie. Właśnie dla takich momentów warto pracować w tym biznesie, znasz klienta lepiej niż on sam. Z alkoholem też nie znała umiaru, czego konsekwencją były te wpadki. Pewnie nawet nie znała ich ojców. Dobra teraz się jej przyjrzymy.
Próbowałam podejść cicho do łóżka. Jednak dziewczyna otworzyła oczy i spróbowała mi się przyjrzeć uważnie. Machnęłam ręką, nie lubię gadania i mam kompleksy na punkcie swojego wyglądu, ale i tak nikt mnie nie zapamiętuje. Cóż, mogłabym troszeczkę spalić na siłowni i ograniczyć pączki, no, ale nigdy nie można być ideałem. Ta dziewczyna kiedyś się na taki kreowała, a teraz jak wygląda? Znów pozwoliłam sobie na sarkastyczny uśmiech. Niegdyś kasztanowe włosy opadające do połowy pleców i zakrywające piersi, zostały skrócone do ostrej szczeciny. Kiedyś pełne policzki zamieniły się w zapadnięte doły, a wory pod oczami tylko dopełniały obrazu. Była królowa piękności dyskotek w podrzędnych klubach wychudła tak, że przypominała szkielet.
Próbowała coś do mnie powiedzieć. Podeszłam bliżej, tak czy inaczej mam sprawić by zasnęła snem wiecznym ukracającym jej męki. Powinna być mi za to wdzięczna, ale jak wiadomo każdy człowiek jest na tyle głupi, że trzyma się tej nędznej powłoki, którą wkrótce zostawi na tym świecie. No proszę, niech powie mi podziękowania. No dobra płonne nadzieje, wystarczy mi coś neutralnego i to, że nie będzie krzyczeć. Gdy zbliżyłam się na wystarczającą odległość, usłyszałam cichy szept: ,,Wody". Ach, jak ja lubię takie proste życzenia. Nieoficjalny kodeks mówi, że powinniśmy spełnić ostatnie życzenie umierającego. Dziwne, że jeszcze nikt nie poprosił o bogactwo lub władzę nad światem. Oczywiście życzenie, o przedłużenie życia ma automatyczny ban i umierający je traci, no, ale cóż...
Podałam jej wodę w dość niekonwencjonalny sposób, zarazem wykonując swoją pracę. Wzięłam trochę wody do ust i złożyłam jej pocałunek zarazem wpompowując wodę w jej usta. Były nawet przyjemne, lecz przez to zamiast wdzięcznego westchnienia usłyszałam donośne GUL i wykonałam zadanie.
Czas zgonu godzina 2: 55, Przyczyna: samobójstwo za pomocą utopienia się w szklance wody.
No, cóż specjalnie wzięłam wielki łyk wody. A teraz niech ktoś powie, że Śmierć nie ma poczucia humoru.

Odfajkowałam dziewczynę na liście, sprawdźmy kogo jeszcze mamy w okolicy. Tak, w tym szpitalu będą jeszcze dwa zgony. Staruszek umierający z powodu niewydolności oddechowej oraz górnik poparzony pod czas wybuchu metanu. Obydwie ofiary mają umrzeć w podobny sposób. Po prostu niedotlenienie. Nudy, zero kreatywności, nie ma jak się wykazać, chociaż moment, coś świta w mojej małej główce...
Przebrałam się za pielęgniarkę, no bo co lubię cosplaye, chyba jak każda dziewczyna. No dobra nie każda, ale przynajmniej ten strój nie przypomina tych z tandetnych pornosów. Spódniczka nie jest krótka, żadnych podwiązek czy wyeksponowanego biustu. Staruszek ma umrzeć z niedotlenienia, ale nie ma to być zawał. Ma to być schludna, jednak niezbyt szybka śmierć. No to do dzieła...
Fistaszek, tak zwykły fistaszek utknął w gardle 82 latka. Podałam mu go, bo wiedziałam z jego życiorysu, że zawsze je uwielbiał. Przynajmniej umarł jedząc to, co lubił. Nawet fajnie brzmiał dźwięk przegryzanego fistaszka. Szkoda tylko, że na czas nie wypluł łupin. Właściwie to równie dobrze mógł umrzeć na zawał bo udałam, że próbuję zrobić sztuczne oddychanie, ale to nie ważne sprawdzi się w statystykach.
Zgon nastąpił o godzinie 3: 22, Przyczyna: do wpisania.

Dobra teraz leżący w sali obok górnik. Co by tu wymyślić?.. Na co może umrzeć 35 letni górnik? Przejrzę dokładnie akta, może znajdę coś ciekawego. Żona, dwójka dzieci, sekretny partner seksualny, czyli ten facecik jest ukrywającym się gejem i do tego jego partnerem życiowym jest kolega, który zginął w czasie wybuchu. Ha, umiejętność chwilowej zmiany postaci się przyda.
Zamieniłam się w jego zmarłego ,,przyjaciela" i cichutko podeszłam do śpiącego rannego. Obudziłam go, czule dotykając po tylnych włoskach na karku. Każdy człowiek ma takie włoski, ale nie każdy wie, że są one strefą erogenną. Jeśli wiesz jak je dotknąć możesz zacząć od tego grę wstępną. Na szczęści wybuch ich nie spalił w porównaniu do jego klatki piersiowej. Gdy otworzył oczy i zobaczył mnie, na jego twarzy pojawiło się szczęście. Właśnie takich klientów lubię obsługiwać najbardziej, z uśmiechem na ustach idą na spotkanie z Bogiem. Wiedziałam, jakie będzie jego życzenie nim jeszcze je wypowiedział, po wysłuchaniu jego monologu o tym jak za mną tęsknił i że zawsze będziemy już razem pocałowałam go. Namiętnie jak przystało na gorącą miłość. A potem jak w filmach wymknęłam się bez słowa, nie patrząc na twarz zmarłego kochanka.
Czas zgonu: 3: 31, Przyczyna: Niewydolność oddechowa.

To zlecenie jest dość ciekawe i można je rozegrać na wiele sposobów. 46-letni alkoholik i zatrucie metanolem. Teraz imprezuje z kolegami, bo żona z dziećmi po małżeńskiej kłótni wyniosła się do matki. Czyli mamy tutaj klasyczny przykład dupka, lejącego dzieciaki pasem i wyzywającym żonę od kurw. Czemu opieka społeczna go jeszcze nie zgarnęła? Acha, jest jej kierownikiem w tym mieście i należy do partii obecnie rządzącej. Dobra czas na wkroczenie sprawiedliwości i równości w mojej postaci, oj miło zapamięta swoje ostatnie chwile nim przekroczy bramy piekła.
Przebrałam się za prostytutkę, biust mam nawet, nawet, ale gorzej z talią. No na modelkę się nie nadaję, ale do grubych prosiąt nie należę. Koloru włosów nie zmieniałam, rudy pasuje do kobiet lekkich obyczajów, z resztą jak każdy. Trochę kosmetyków, no dobra specjalnie przesadziłam, muszę zaproponować taką cenę by się zgodził. Gdybym wyglądała naprawdę ładnie i podała niską cenę, przypuszczalnie zacząłby coś podejrzewać. Więc do roboty! Tylko trochę poświecić cyckami w oczy i wykonać plan.
Otworzył mi zdziwiony, ale jeszcze bardziej się zdziwił, gdy powiedziałam mu kim jestem. Po zapytaniu się kolegów czy mnie zamawiali całkiem zbaraniał. No ale cóż, był już w takim stanie jak większość szlachty przez XVII wiek, zrealizował hasło ,,Postaw się, a zastaw się". W każdym razie mądrością nie grzeszył. Gdy mnie zaprosił mnie do stołu to zaproponowałam, że zrobię mu drinka, wykorzystałam to ukazując pokaźny biust tuż przed jego oczami, kiedy się pochylałam. Czyż mężczyźni to nie są głupie istoty? Uwielbiają wędkować ciesząc się jak dzieci, kiedy rybka złapie się na haczyk, a sami dają się łapać nam kobietom. Znowu podkreślam, inteligencją nie grzeszą.
Impreza skończyła się tak szybko jak nigdy wcześniej, tyle, że zamiast jednej ofiary było pięć. No, ale wszystko zależy tylko od mojego pocałunku, czworo jego kumpli trafi do szpitala i stracą wzrok, ale cóż, to będzie dla nich kara, za to, że nie powstrzymali tego skurwiela, kiedy katował żonę. W każdym razie podmienienie wódki z metanolem było dziecinnie proste. Zadzwoniłam po karetkę podając się za sąsiadkę i wymyśliłam jakiś powód interwencji. Zostało mi tylko pocałować moją ofiarę i spadać stąd. Zaledwie musnęłam jego woniejące na kilometr gorzałką usta, ale to wystarczyło. Trup. To koniec misiaczku, skończyło się love story wynikiem 1: 0 dla mnie.
Wyszłam może minutę przed przyjazdem karetki. Zauważyłam ją, kiedy wpisywałam czas zgonu, pędzili na sygnale widać przejęli się zgłoszeniem. Trochę mi ich szkoda, ale praca jest praca. Tylko, dlaczego to oni zarabiają minimalną krajową? Cóż ten kraj wreszcie będzie musiał upaść z takimi ludźmi u steru jak moja ostatnia ofiara.
Zgon nastąpił o godzinie 4: 55, Przyczyna: Zatrucie metanolem.

Kolejny klient był biznesmenem w średnim wieku, który śpiesząc się na nocny pociąg ma skręcić sobie kark. Dziecinnie proste powiecie, wystarczy go mocno zepchnąć ze schodów. Gdybym tak zrobiła to nie miałabym z tego rozrywki. Każda praca jest nudna, ale ja dbam by moja miała, choć odrobinę polotu.
Biegł dosłownie na złamanie karku, przypuszczam, że zginąłby nawet bez mojej pomocy. W aktach było o tym, że kiedyś trenował sporty walki, bodajże karate albo ju-jitsu. Dzisiaj było już widać, że kondycja nie ta. W pogoni za pieniędzmi wiele się traci. Ale nie marzenia, wiedziałam, że zawsze chciał przeżyć taką miłość jak w filmach. Romantyk pod maską nieczułego biznesmena. Tacy to mają skomplikowaną osobowość.
Specjalnie zmieniłam strój na trochę bardziej elegancki, ale wciąż podkreślający kobiece walory. Zakręciłam tyłkiem przed kilkoma dresami sączącymi w parku najtańsze piwo z pobliskiego całodobowego. O dziwo aż dwóch złapało się na moje wdzięki, więc musiałam poczekać aż rozwiążą problem wzajemnym skuciem sobie kaprawych mord. A synchronizacja czasowa jest ważna. Zwolniłam więc trochę czasoprzestrzeń tak by zyskać kilka sekund przed nadejściem klienta.
Po chwili jeden z byczków wygrał, zostawił drugiego w krzakach samemu ruszając w moją stronę. Jucha lała mu się z rozbitego nosa, a do tego jedno z oczu miał podbite. Nim jeszcze do mnie podszedł, poczułam woń nieprzetrawionego piwa. Starałam się nie zrzygać z obrzydzenia. Zrozumiałam, że jest to ostatni człowiek na mojej liście gości, którym dałabym się poderwać. Ale cóż udawanie słodkiej i głupiej dziewczyny jest trochę wpisane w mój zawód. Bo znacie lepszą przynętę na faceta, niż podkreślam, ładna, schludna dziewczyna, a do tego na tyle tępa by uwierzyła w ich wszystkie zapewnienia o miłości?
Akurat gdy był już przy mnie i próbował obejmować, pojawił się biznesmen. Na to czekałam, krzyknęłam ,,Ratunku, pomocy!" A on jakby nie dostrzegając kumpli dresa siedzących na ławce, ruszył w moją stronę. Oczywiście osiłek automatycznie wyczuł zbliżającego się frajera. Uderzył raz a dobrze, no trochę mu pomogłam zwiększając siłę uderzenia prawej ręki. Ofiara z donośnym dźwiękiem uderzyła w kostkę brukową. Dres tylko się zaśmiał wyzywając go od ciot i ciepłolubnych pajaców.
Po chwili zaintrygowany nie wstawaniem przeciwnika podszedł do niego. Przyjrzał mu się uważnie i wezwał jednego z kumpli by obejrzał ofiarę razem z nim. Po chwili zrobili taktyczny odwrót zabierając ze sobą kumpla leżącego w krzakach. Zapomnieli całkowicie o mnie, co w innej sytuacji byłoby karygodnym błędem. O czym by się przekonali gdybym zechciała poczekać na policję. Złożyłam szybki całus na usta zmarłego i dałam nogę z miejsca wypadku. A śpieszyło mi się, bo za chwilę koniec mojej zmiany!
Godzina 5: 21, stwierdziłam zgon, z powodu skręcenia karku po ciosie amatorskiego boksera, dodatkowo wgnieciona czaszka.

Czytając następną kartkę nie mogłam w to uwierzyć. Jak ci na górze mogli być tak bezwzględni? Muszę wreszcie zacząć czytać pakiet zgonów nim go wybiorę, a nie tylko patrzeć na pierwszą stronę. Właśnie z powodu takich zleceń myślę o przebranżowieniu się. Z trudem, powlekłam się przed siebie. Czułam do siebie samej wstręt, ale no cóż obowiązki wzywają...
Stanęłam przed bramą sierocińca. Zmieniłam swój strój na bardziej taktowny, brązowy sweter, jeansy, zwykłe trampki, nie szpilki. Starałam się upodobnić do matki chłopca, który na mnie czekał. Zmieniłam kolor włosów i byłam teraz szatynką. Nałożyłam osłonę niewidzialności, która sprawiała, że widziała mnie tylko umierająca osoba. Teraz mogłam nawet przenikać przez ściany, co w mojej sytuacji było bardzo pomocne.
Wślizgnęłam się do pokoju małego chłopczyka. Był ciężko chory, jego matka zmarła, gdy miał 3 latka, a ojciec popełnił z tego powodu samobójstwo. Dziadkowie ze strony matki nie mogli przygarnąć chłopca, ponieważ babcia była ciężko chora i nie mieli nawet pieniędzy na jej leki. Natomiast rodzice ojca zmarli jeszcze przed ślubem jego rodziców. Innej rodziny brak, został, więc odesłany do domu dziecka. Po roku przebywania w nim stwierdzono u niego raka pnia mózgowego i teraz powoli umierał przykuty do łóżka.
Podeszłam do niego i obudziłam pocałunkiem w policzek. Nie był on śmiertelnym pocałunkiem, bo taki daję tylko w usta, ale miał on na celu pokazanie uczuć, których nie czuł od tak dawna. Po prostu było mi tak żal tego małego stworzenia, że musiałam mu zapewnić jak najlepsze ostatnie wspomnienia. Otworzył swoje słodkie oczęta i gdy tylko mnie ujrzał, zapłakał, a ja wiedziałam, że są to łzy radości.
— Mamusiu. Przyszłaś wreszcie po mnie. Czekałem na ciebie tak długo- powiedział swoim słodkim dziecięcym głosikiem.
— Tak. — Łzy mimowolnie pojawiły się w moich oczach. — Przyszłam do ciebie.
— Czy teraz już wszystko będzie dobrze?
— Oczywiście, przecież zawsze byłam przy tobie, starałam się ciebie wspierać, kiedy ty mnie nie widziałeś i nie czułeś.
— Ale teraz ciebie widzę. — Dziecko swoją naiwnością wzbudzało u mnie współczucie.
— A ja teraz mogę ciebie dotknąć. Czujesz, jaką mam ciepłą dłoń?
— Tak, mamusiu, tak za tobą tęskniłem.
— Ja za tobą też.
— Czy będziesz teraz przy mnie?
— Przecież mówię, że zawsze byłam przy tobie. A teraz śpij. Dokończ swój miły sen. Zaśpiewać ci kołysankę?
Położył głowę na moich kolanach, wtedy gdy nuciłam mu jedyną kołysankę jaką znałam. Zasnął łagodnie, w pełni mi ufając. Gdy już spokojnie spał ułożyłam go w przymałym łóżku i przykryłam kocykiem. Ucałowałam na dobranoc. Być może na tamtym świecie spotka swoich rodziców? Może tam zazna szczęścia, jakiego nie zaznał na ziemi? Mam nadzieję, że będzie szczęśliwy.
Czas zgonu: 5: 55 Przyczyna: RAK WY PIERDOLENI SKURWIELE!

Wróciłam do kwatery głównej i zdałam raporty. Zapomniałam o sprawdzeniu przyczyny zgonu staruszka, tak byłam przejęta tym małym chłopczykiem. Nienawidziłam samej siebie za to, choć wiedziałam, że uwolniłam go od cierpienia i wysłałam do lepszego świata. Ale czemu tacy skurwiele żyją po kilkadziesiąt lat, a takie małe dzieci tak bardzo doświadcza los? Nienawidziłam szefa i tych wszystkich pedałków ze skrzydłami, za takie układanie scenariuszy ludzkiego życia. Czemu tylko my Grupa Ponurych Żniwiarzy musimy być tak blisko losów ludzkich? Nie wiem. Wiem tylko, że biorę urlop i wypłaczę się teraz w poduszkę....

Posłowie: Końcówka przygnębiająca przyznaję z ręką na sercu. Ale takie jest życie, a co za tym idzie śmierć też. To, że Śmierć jest tak bardzo ludzka i ma zachowania jak człowiek jest dla mnie najwspanialsze. Problem jest tylko w tym, że jest bardziej ludzka i czuła od wielkiej ilości ludzi którzy mieszkają na tym świecie. Jeszcze tylko wyjaśnię tytuł 42- po japońsku się czyta shi-ni czyli umieraj. Oj chyba idzie po mnie...

Ogólnie lubię posłowia i będą one zawsze do każdego opowiadania (nie koniecznie cykli). Co myślicie o tym opowiadaniu?
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#2 » 21 sie 2015, o 21:01

Ciekawy pomysł, tym bardziej, że sama się lubuję w tematyce śmierci, ale interpunkcja leży i kwiczy.
Ludzie są tu przyzwyczajeni do tego tematu, między innymi z mojego powodu.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1797
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#3 » 21 sie 2015, o 23:08

Stare opowiadanie, a ja zawsze miałem problemy z interpunkcją (dotąd mam), ale powoli powoli jest progres. Wkrótce wrzucę nowsze prace, ale do tego czasu popracuję nad tym tematem. Dziękuję. :)
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

5yriu5z
użytkownik nieaktywny
Posty: 19
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#4 » 22 sie 2015, o 23:51

Jest masa błędów interpunkcyjnych, ale wytykać Ci ich nie będę, skoro to stare opowiadanie. Chciałbym przeczytać Twoje najnowsze twory i ocenić progres. :D
Personifikacja śmierci, ciekawy pomysł... Na początku przyznaję, trochę mnie irytowała, ciężko mi powiedzieć czemu. Podoba mi się jednak, że okazałeś ją z tak ludzkiej perspektywy, końcówka - może nie była mega zaskakująca, ale podoba mi się bardzo. Ogólnie tekst na rozkminę, ja bym dał takie mocne 4 za pomysł (ale 3 za błędy).
"Nie uważam też, żeby to, kurwa, miało jakiekolwiek znaczenie czy się kogoś rozwala z klasą, czy bez (...) Wiem natomiast jedno - że każdy facet, kiedy się do niego strzela z odległości kilku centymetrów może ci zabryzgać marynarkę za trzy tysiące baksów."

Mszczuj
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 243
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#5 » 23 sie 2015, o 10:38

Temat, jak wspomniała agathas - oklepany. Wykonanie niezłe, styl przyzwoity. Akcja mnie nie porwała, po pierwszych dwóch zleceniach miałem ochotę przewinąć do puenty. Ogólnie trochę infantylna ta śmierć ci wyszła.

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#6 » 24 sie 2015, o 16:44

DuralT pisze:Podeszłam cicho do niego, leżał szeroko rozparty na łóżku, już z oddali słyszałam jego chrapanie.

Coś mi nie gra w tym zdaniu. Ja bym zrobiła całkiem przemeblowanie w tym zdaniu, ale skoro średnio mi się chce, to może tak zostać, ale usunąć: "do niego".

DuralT pisze:Nie wyczuwał mojej obecności

Przecież, kurka, spał.

DuralT pisze: Nie lubiłam gdy ktoś mnie oglądał, starał się ze mną rozmawiać

...oglądał lub/albo starał się...

DuralT pisze:Zerknęłam w kartkę - PRZECINEK - którą wzięłam ze sobą.


DuralT pisze: Cóż - PRZECINEK - bardzo przydatna umiejętność, musicie przyznać


DuralT pisze:Imię, nazwisko, data urodzenia, no - PRZECINEK - chłopak ma około dwudziestu lat, młody - KROPKA - naprawdę rzadko mi się tacy trafiają.


DuralT pisze:No cóż - PRZECINEK - służba nie drużba,


DuralT pisze:Upewniłam się czy dobrze zapamiętałam - KROPKA - tak - PRZECINEK - dzisiejsza data pod datą urodzenia.


DuralT pisze:Zgadza się, to nasz klient - KROPKA - a zatem, czas czynić swoją powinność.


DuralT pisze: Pochyliłam się nad nim i poczułam jego oddech - KROPKA - ah - PRZECINEK - w dobie komputerów znowu zanika dbałość o higienę.


DuralT pisze:nie lubie badassów - PRZECINEK - którzy z fajką bez filtra


DuralT pisze:No - PRZECINEK - ale cóż - PRZECINEK - można wymagać od płci która nie rozróżnia spódnicy od sukienki


DuralT pisze:No - PRZECINEK - koniec guzdrania, czas do roboty.


DuralT pisze: Dobra - PRZECINEK - teraz tylko wpisać do zeszyciku,


UFF, nad resztą musiałabym siedzieć cały dzień :morda:

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1797
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#7 » 24 sie 2015, o 16:49

Dziękuję za uwagi, zaraz wezmę się za poprawianie. :)
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#8 » 29 sie 2015, o 13:07

Ogólnie to bardzo dobry pomysł jest i jestem zła na siebie, że sama na taki nie wpadłam. Tak na marginesie, to właściwie przyszedł mi do głowy podobny pomysł, chociaż jest tylko w pewnym sensie zbliżony, ale na razie dałam sobie spokój z pisaniem.
Wracając do twojego tekstu. Jak już wspomniałam, pomysł ci się udał i nawet z samym zapisem nieźle sobie poradziłeś, nie tak, jak z tamtym fatalnym fanfikiem.
Jedno mnie trochę uderzyło po oczach, ponieważ twoja śmierć reaguje tak, jakby swoje zadania wykonywała od niedawna, a przecież śmierć istnieje od milionów lat.
Ale ogólnie bardzo oryginalnie.
Końcówka mnie nie wzruszyła, ale fajny pomysł przemiany śmierci w mamę.
W każdym razie widać w tym tekście twoje podejście do śmierci, można z niego bardziej wyczytać ciebie niż obiektywny obraz kwestii umierania. Gdybym ja miała wykorzystać ten pomysł, w moim tekście śmierć byłaby nieczuła.

Anonim
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 37
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#9 » 29 sie 2015, o 20:44

Niniejszym udzielam ci słownej pochwały za pomysł na tytuł :) Ująłeś mnie tym. Co do samego tekstu... Mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony czytało mi się płynnie i przyjemnie, z drugiej zaś brakowało mi czegoś co połączyłoby kolejne opowieści w całość. Wiem, że taki był koncept (Taki dzień z życia Śmierci), ale strasznie rozpraszały mnie te częste przeskoki i przerwy. To moje osobiste odczucia i nie powinieneś się nimi przejmować, jednak muszę zaznaczyć, że tekst czytałem na dwa razy. Nie dlatego, że był kiepski, ale właśnie przez poszatkowanie akcji na tak krótkie części.
Na koniec (Aby już dłużej nie smęcić) powiem tylko, że całość jest smaczna. No może trochę smutna na końcu, ale jednak dobra. Podobało mi się to jak Śmierć umilała sobie pracę :)

agathas
Ostrze Armageddonu
Ostrze Armageddonu
Posty: 1960
Zobacz teksty użytkownika:

42- opowiadanie o śmierci

Post#10 » 29 sie 2015, o 21:50

Tytuł to porażka, tym bardziej, że opowiadanie z Japonią nie ma nic wspólnego.

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy długie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość