Akademia Dumy

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Akademia Dumy

Post#1 » 3 years temu (24 sie 2015, o 12:02)

Będzie to cykl prowadzony w dość dziwny sposób i piszę go eksperymentując ze stylem.
Prolog 2 viewtopic.php?f=84&t=2633&p=41832#p41832
Prolog 3 viewtopic.php?f=84&p=41960#p41960
Rozdział 1 cz.1 viewtopic.php?f=84&t=2633&p=42129#p42129
Rozdział 1 cz.2 viewtopic.php?f=84&t=2633&p=43395#p43395
Rozdział 1 cz.3 viewtopic.php?f=84&t=2633&p=43520#p43520
Rozdział 1 cz.4 viewtopic.php?f=84&t=2633&p=43810#p43810
Rozdział 1 cz.5 viewtopic.php?f=84&t=2633&start=20#p43968
Rozdział 1 cz.6 viewtopic.php?f=84&t=2633&start=20#p44502
Epilog po rozdziale 1 viewtopic.php?f=84&t=2633&p=48311#p48311

[center]PROLOG 1 PIEKŁO[/center]

— Synu, mam ci coś do powiedzenia — zawołała mnie Matka.
— Tak, już idę.
— Jak śmiesz się do mnie tak zwracać! — Uderzyła mnie otwartą dłonią w policzek. — Ile razy mam ci potarzać byś tytułował mnie Matką.
— Przepraszam, Matko. — Znów poczułem uderzenie.
— Dziedzic rodu Augustów, nigdy nie powinien przepraszać — krzyknęła na mnie.
— Tak jest, lecz mogę się ukorzyć, ale tylko przed tymi, którzy mają nade mną władzę. A uznaję twą władzę Matko. — Tym razem nie dostałem uderzenia. Znów udało mi się ją zjednać.
— Czegoś cię jednak nauczyli ci haniebni nauczyciele z plebsu.
Tak właściwie to nie byli z plebsu, tylko byli niższą szlachtą, pomyślałem, lecz bałem się to powiedzieć głośno.
— Tak wielka mądrość mogła spłynąć tylko z ust mego czcigodnego Ojca.
— Masz rację twój ojciec powinien być twym jedynym nauczycielem. Jednak zadecydował inaczej. — Westchnęła, a ja nastawiłem uszy. Rzadko, kiedy zdarzało się by kwestionowała jego decyzję. To oznaczało sprawę najwyższej wagi, ponieważ, moja jakże czcigodna Matka błahymi sprawami się nie zajmowała.
— Matko, cóż takiego się stało byś martwiła się o moją edukację?
— Twój czcigodny Ojciec postanowił wysłać cię do Rzeczywistego świata byś tam obrał stosowną edukację.
Niemożliwe, pomyślałem, przecież wszyscy zawsze mnie zapewniali, że tutaj w Piekle wszystko mamy najlepsze, a Rzeczywisty świat tylko kopiuje nasze wynalazki.
— Rozumiem Matko. — Wielu rzeczy w życiu nauczył mnie mój Ojciec, lecz najważniejszą z nich było nie kwestionowanie jego decyzji.
— Zgodziłam się tylko, dlatego, że będzie to Akademia Dumy. — Westchnęła głośno. Co oznaczało, że Ojciec musiał dać jej naprawdę solidny prezent przed oznajmieniem swojej decyzji.
Nie kojarzyłem tej nazwy, więc tylko kiwnąłem głową. Jako, że należałem do najwyższej szlachty wpojono mi podstawową wiedzę o świecie Rzeczywistym. Jednak nie kojarzyłem gdzie się ona znajduje, co mogło oznaczać tylko jedno... Mieściło się ono poza naszą strefą wpływów. Już tłumaczę, mówię naszą, mając na myśli diabelską.
— Pewnie nie wiesz gdzie się ona znajduje? — Domyśliła się moja matka, patrząc na mój wyraz twarzy. O dziwo miała dość łagodny wyraz, co znaczyło... — Nie martw się, ja do wczoraj nie wiedziałam o jej istnieniu. Mieści się ona w środkowo-wschodniej Europie i jest wybitną szkoła przeznaczoną dla młodzieży Światów Imaginacji i Rzeczywistego. Jest tylko dla tych z bogatych rodzin i tych wybitnie inteligentnych. Musiałbyś zdawać do niej egzaminy, lecz dyrektor potwierdził, że nie musisz zniżać się do poziomu biedoty i za samo pochodzenie z rodu najwyższego zostajesz przyjęty.
—To zrozumiałe. — Wiedziałem, że w tym miejscu muszę potwierdzić znaczenie naszej rodziny, tylko po to by nie dostać reprymendy. Jednak martwiłem się o jedno. Europa Środkowa na wschód od Łaby była już terytorium Słowian, co oznaczało, że moją przewodniczką będzie...
— Słudzy rodu Batory przybędą po ciebie jutro.
Elżbieta Batory.

Poznałem ją parę lat temu i naprawdę przypominała swoją imienniczkę, która zapisała się, jako Królowa Wampirów. Pochodziła z rodu, który jako jeden z ostatnich zszedł do podziemia, w czasie gdy zginał Vlad Palownik większość z nich zeszła do podziemia. Jednak te, które wciąż trwały na powierzchni stały się jeszcze silniejsze i okrutniejsze. Zeszły pod ziemię dopiero w XVII i XVIII wieku, do tego czasu pilnując porządku w swojej części świata Rzeczywistego. Co najśmieszniejsze syn najpotężniejszego wampira Jeremiego Wiśniowieckiego, został nawet królem jednego z ważniejszych mocarstw tamtych ziem. Z drugiej strony brat Elżbiety też był królem i pozwalał swojemu rodowi na swobodne polowania.
Wampiry te zwane wampirami trzeciej generacji, są odporne niemal na wszystko, jednak mają tak wielki głód krwi, że jako jedyne mogą umrzeć z niedożywienia. Właściwie to jest jedyny sposób by je zabić. Wampiry drugiej generacji, do których należy większość obecnie żyjących, mogą zginąć przez osinowy kołek wbity w pierś, lub ucięcie głowy. Przez promienie słoneczne pokrywają się czymś w rodzaju patyny i dopiero po zajściu słońca ona odpada, co pozwala im się znowu ruszać. Oczywiście minęły wieki i znalazło się rozwiązanie, krem z filtrem na tyle mocnym by mogły przenikać do Rzeczywistego świata bez zagrożenia unieruchomieniem. Ach, zapomniałem srebro je parzy i przypomina reakcję diabłów na wodę święconą. Oczywiście są też wampiry pierwszej generacji, ale są one na tyle słabe i nieliczne, że nie warto się nimi przejmować i utrzymywać kontaktu.
Właściwie to zapomniałem się wam przedstawić drodzy czytelnicy, gdzie moje maniery, nazywam się Gaius Iulius Caesar Augustus, tak z tej dynastii Augustów. Dynastii pierwszych Cesarzy i władców Imperium Rzymskiego. Co to oznacza zapytacie? Oznacza to w przybliżeniu, że terenami należącymi do mego rodu są tereny byłego Cesarstwa Rzymskiego i mój dziadek sprawuje funkcję Władcy Piekła.
Jeśli was ciekawi, jakie są pozostałe tereny w Europie to powiem krótko: Germania i Skandynawia to tereny Nordingów, teren Szkocji i Irlandii to teren Celtów, pozostałym terenem zarządzają Słowianie, o których już wiecie.
Może teraz wyjaśnię wam, co to jest świat Rzeczywisty, a co to świat Imaginalny. Widzicie wy żyjecie w świecie 4-wymiarowym długość, szerokość, wysokość, czas. W tym ostatnim wymiarze poruszacie się z prędkością jednostajną i nie możecie jej zmienić. My żyjemy w znacznie większej ilości wymiarów i jest ona specjalnie zdefiniowana dla każdej rasy. Na przykład ja, jako diabeł żyję w dodatkowym wymiarze przestrzeni oraz potrafię się poruszać w czasie. To znaczy będę umiał za parę lat. Wampiry na ten przykład nie potrafią kontrolować czasu, ale poruszają się w kolejnym wymiarze przestrzeni i potrafią być niewidzialne nawet dla diabłów najwyższych rodów, takich jak mój. Właśnie tą umiejętnością mnie dręczyła Elżbieta.

Poznałem ją, gdy miałem jakieś 6 lat, wtedy też mój Ojciec przypomniał sobie o moim istnieniu. No cóż, gdy ktoś jest następcą cesarza, to raczej ma ręce pełne roboty i mimo możliwości cofania się w czasie (co w piekle jest praktycznie zakazane, ale oczywiście cesarz i jego następca są jednymi z wyjątków) i bycia w trzech miejscach na raz, nie ma czasu zajmować się synem. Dlatego właśnie znalazłem się na balu dobroczynnym Piekielnego Centrum Krwi, mającego na celu świętowanie porozumienia Diabelsko-Wampirzego. Było to moje pierwsze oficjalne wystąpienie i bardzo się stresowałem, musiałem się wyuczyć krótkiego przemówienia na pamięć. Powoli mnie przygotowywano do bycia możliwym następcą rodu Augustów.
Może wyjaśnię jeszcze jak to jest z tytułami w moim domu. Nie można jednocześnie pełnić funkcji Cesarza i Głowy Rodu, oczywiście jest tak, że Głowa Rodu zostaje później Cesarzem, ale były w historii pewne wyjątki, o których lepiej nie wspominać. Obecnie nie ma wyznaczonego oficjalnego następcy Głowy Rodu, ze względu na moje narodziny i mojego młodszego rodzeństwa. Hipotetycznie mój Ojciec mógłby już teraz wyznaczyć mnie na swojego następcę. Jednak ten krok poskutkowałoby niezadowoleniem w reszcie rodu, ponieważ jestem niedoświadczony. W konsekwencji tego jego kandydatura na Cesarza stanęłaby pod znakiem zapytania. Przypuszczalnie teraz najprawdopodobniejszym z kandydatów na Głowę Rodu byłby któryś z moich wujków. Oczywiście jestem dla nich przeszkodą, ale jeśli któryś z nich próbowałby mnie zabić i wyszłoby to na jaw, to pozbawiłby się nie tylko szansy na objęcie tronu, ale także byłby skazany na banicję. Tak, więc jest to skomplikowana polityka. Przynajmniej dla mnie taką się wydawała w tamtym czasie.
Tak, więc wracając do opowieści, stałem w garderobie i powtarzałem po raz setny przemówienie. Wiedziałem, ze to bardzo ważne dla mego Ojca i chciałem by mógł się poczuć ze mnie dumny. Gdy chciałem powtórzy po raz sto pierwszy, wszedł sługa mego Domu, Marek i poprosił mnie na mównicę. Pełen swojego samozaparcia i kontroli wkroczyłem na salę i nie myląc się w licznych przydechach wygłosiłem przemówienie.
Gdy udało mi się wrócić do garderoby, nogi się pode mną ugięły. Miałem dość wszystkiego. Wtedy rozległ się za mną głos.
— Łał! Jesteś w moim wieku i udało ci się wygłosić przed wszystkimi przemówienie!— Powitała mnie wysokim głosem dziewczyna, która niepostrzeżenie weszła do mojej garderoby.
— Tak. — Potwierdziłem wiedząc, że konwenanse nakazują odpowiedzieć drugiej osobie nim samemu zada się pytanie — A jak ty...
— To nie było pytanie, głupku! — wykrzyknęła wampirzyca, tłumiąc moje pytanie. — Myślałam, że jesteś mądry i możesz mnie tego nauczyć, ale widocznie potrafisz tylko powtarzać po innych.
— Co? — wyrwało mi się.
— Ha i do tego jeszcze niekulturalny, czy ty na pewno jesteś z rodu Augustów? Bo przypominasz raczej jakiegoś podrzędnego aktorzynę, którego podstawili za szlachcica, by ten nie musiał marnować swojego głosu.
Zatkało mnie, naprawdę, jak ktoś może być tak bezczelny i oskarżać mnie o kłamstwo, mnie szlachcica najwyższej klasy!
— Co plebsie, czujesz się zdemaskowany, dobrze ci tak brudasie!
Nie wytrzymałem i rzuciłem się na nią. Biliśmy się, jak to zwykle robią plebejskie dzieci, przy pomocy wszystkiego, czym się da. Ja używałem rogów i ogona by ją unieruchomić, a ona miała ostre zęby i długie pazury. Tarzaliśmy się po podłodze do czasu, gdy nie wszedł mój ojciec wraz ze swoim gościem, wysokim, czarnowłosym szlachcicem, który miał zbyt bladą cerę jak na piekielnika. Tak. To właśnie był jej ojciec, a dziewczyną, z którą walczyłem była Elżbieta Batory.

Po tym incydencie zaprzyjaźniliśmy się i właściwie ułatwiliśmy interesy naszym rodzicom, dowiedziałem się też, dlaczego mój Ojciec a nie mój Dziadek rozmawiał z jej ojcem. Otóż, głową klanu i wszystkich rodów wampirzych była jego żona Katarzyna, a on pełnił funkcję jej zastępcy. Często spotykaliśmy się w rezydencjach obu rodów, lecz języki niektórych piekielników uznały to za niepokojące, ze względu na zbytnie zbliżenie obu gatunków.
Czy wspomniałem, że świat Nierzeczywisty jest takiej samej wielkości, co Rzeczywisty i ma podobny rozkład lądów, co ułatwiło nam jego podzielenie? Nie? To teraz o tym wspominam. Oczywiście podzieliliśmy go zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Dlatego najczęściej spotykaliśmy się w okresach mojego mieszkania w Tracji, a jej w Siedmiogrodzie. Jako, że byliśmy między systemowym porozumieniem, musieliśmy oczywiście uważać na strefy wpływów. Widzicie tak samo jak w Piekle występują gatunki: Diabły (Mój), Demony, Czarty, Upadłe Anioły (mamy z nimi koalicję), tak samo świat Słowian dzielił się na wiele pomniejszych, jednak były najważniejsze trzy tworzące koalicję: Wampiry, Strzygi oraz Duchy Czasu (dzielące się na wiele pomniejszych), główną opozycją do nich byli zmiennokształtni w szczególności wilkołaki, dlatego też najdziwniejszym z moich przyjaciół wśród Słowian było rodzeństwo wilkołaków Mirogniew i Rościsława. Ale to już inna historia.

Wracając do czasu obecnego. Czekałem na powóz rodziny Batorych popijając espresso z wielką ilością cukru. Uwielbiałem dużą ilość słodyczy i byłem wyczulony na najmniejszą ilość mleka. No, ale cóż, w końcu byłem diabłem, właśnie takie rzeczy mi smakują.
Podjechali. Znów zobaczyłem Elżbietę. Wypiękniała. Teraz, kiedy osiągnęliśmy pełnoletniość było na co popatrzeć. Zacząłem rozmowę nim przybędzie moja Matka, nie wypada rozmawiać z przyjaciółką oficjalnym językiem, a przy niej będzie to będzie konieczne.
— Cześć, jak tam?
— Dobrze, miło cię znów zobaczyć. Zmieniłeś się.
— Ty też wypiękniałaś. Ile to już lat minęło?
— Osiem. Szkoda, że nie mogliśmy się wcześniej zobaczyć. Wiele się zmieniło.
Tak. Wojna wiele zmienia.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Tagi:

teszka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 54

Akademia Dumy

Post#2 » 3 years temu (24 sie 2015, o 17:38)

Tytuł jakoś mnie zachęcił. Przeleciałam wzrokiem tekst i natknęłam się na Elżbietę Batory to mówię sobie: Oho, zapowiada się coś historycznego! Biorę się za przeczytanie. Muszę jednak powiedzieć, że maks się zawiodłam :( Krótko o błędach: przeanalizuj tekst jeszcze raz i zwróć uwagę na interpunkcję. Raz przecinka nie ma, a powinien być, za chwilę przecinek jest, ale nie tam gdzie trzeba. Druga sprawa to dialogi. Ich zapis razi po oczach + niekiedy są nienaturalne i sztywne. Piszesz o demonach i wampirach. Mam nadzieję, że w związku z tymi pierwszymi zrobiłeś porządny research i nie będziesz bazował na ogólnej wiedzy. Co mnie dziwi to fakt, że wampirzyca, Elżbieta, się zmieniła przez te osiem lat. Czytałam kiedyś dużo na temat, przerabiałam go w dłuż i szerz i nigdzie nie spotkałam się ze starzejącymi się wampirami. Tworzysz własne twory czy jak? ;p Pierwsza część jest dość poważna. Czuć przepaść między bohaterem a czytelnikiem (jest tekst i odbiorca go przyswaja), a chwilę później czytelnik zwraca się do mnie. Ta część tekstu jest luźniejsza, znacznie luźniejsza. Uśmiechnęłam się kilka razy, przez co mam wrażenie, że jest to trochę groteska, ale nie chcę tak myśleć. Nie wiem. Nie umiem jakoś dzisiaj skupić myśli, więc wybacz za ten chaotyczny komentarz ._. Pomimo wielu zarzutów i kilku niedociągnięć przeczytam następne fragmenty. Jestem ciekawa, co będzie dalej i o co w tym chodzi :)

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Akademia Dumy

Post#3 » 3 years temu (24 sie 2015, o 17:49)

Postanowiłem zrobić inne wampiry niż te ze zmierzchu itd. Postawiłem na słowiańszczyznę. Wampiry zmieniające się i posiadające potomstwo. Tworzące klany i rody. Walczące o strefy wpływu w Rzeczywistym świecie. Akcja powoli się rozkręca, będzie wielu bohaterów, a historia będzie naprawdę pogmatwana. Ciągle walczę z interpunkcją i staram się ją poprawić. Dlatego piszę te opowiadania. Początkowe dialogi miały właśnie oddać sztywność szlachty piekielnej i chłodne stosunki matka-syn. Później wyjaśni się dlaczego są tak oziębłe.

PS: Naprawdę nigdy nie spotkałaś się z określeniami kainici i dzieci Lilith?
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

teszka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 54

Akademia Dumy

Post#4 » 3 years temu (24 sie 2015, o 17:56)

Nie przypominam sobie, aby te słowiańskie wampiry również ulegały procesowi starzenia, ale zajmowałam się tym dawno, więc część wiedzy mogła mi umknąć. Klany i rody to świetny pomysł. Bardzo duże pole do popisu. Co do potomstwa - nie jestem do końca przekonana ;p Chyba, że mowa o "potomstwie", że wampir x stworzył drugiego wampira poprzez ugryzienie. Mam nadzieję, że wytłumaczysz takie kwestie, tym bardziej, że słowiański model wampira nie jest znany większości. Z kolei dialogi... Relacja między rozmówcami może być sztywna i nieprzyjemna i ja to rozumiem, ale sam zapis dialogu był dla mnie po prostu taki nienaturalny, w sensie, że źle sformułowany. Przynajmniej dla mnie. Ale to tylko moja opinia ;)

PS O dzieciach Lilith słyszałam, ale bardzo mało. Generalnie boję się demonologii i jakoś maks się w nią nie zagłębiałam.

Mszczuj
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 199

Akademia Dumy

Post#5 » 3 years temu (24 sie 2015, o 21:35)

Przyjemnie się czytało, ale używasz małego zasobu słownictwa a tematyka wymagałaby trochę więcej gimnastyki językowej ;) dla przykładu powtarzasz, a raczej twoi bohaterowie powtarzają słowo "plebs", podczas gdy jest tyle wspaniałych określeń na biednych ludzi, nierzadko bardziej pogardliwych. Historia jest ciekawa, podoba mi się zabieg bezpośredniego zwrotu do czytelnika w drugim akapicie i cały pomysł na równoległe światy itd. też się dobrze zapowiada. Wyczekuję ciągu dalszego. A dialogi trochę nienaturalne, ale myślę, że nie ma tragedii.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Akademia Dumy

Post#6 » 3 years temu (24 sie 2015, o 22:39)

Postaram się poprawić dialogi i zwiększyć zasób słownictwa w kolejnych częściach. Jest to jednak prolog pierwszy, a czekają nas jeszcze trzy. Rozdział pierwszy wrzucę w częściach, bo trochę duży wyszedł. Będę wrzucał powoli, biorąc pod uwagę popełnione błędy.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

teszka
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 54

Akademia Dumy

Post#7 » 3 years temu (24 sie 2015, o 22:42)

Tekst poprawiony i od razu lepiej wygląda ;) I tak, wrzucaj dłuższe fragmenty w częściach - oczy już nie te, a nie chcę kupować nowych okularów :D

5yriu5z
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 19

Akademia Dumy

Post#8 » 3 years temu (25 sie 2015, o 10:43)

Piszesz, że eksperymentujesz ze stylem. Mnie osobiście dość ciężko się czytało, dla mnie styl jest przekombinowany, trochę sztuczny, może nawet nie sam styl, ale wypowiedzi bohaterów, momentami były aż groteskowe. Do tego pojawiają się słowa tiki, powtórzenia.
Pochodziła z rodu, który jako jeden z ostatnich zszedł do podziemia. Gdy zginał Vlad Palownik większość z nich zeszła do podziemia.

Można to połączyć w jedno zdanie, unikając powtórzenia.
Wampiry te zwane są wampirami trzeciej generacji, są odporne niemal na wszystko,

Zamiast "zwane są" po prostu, "zwane wampirami trzeciej generacji".
Nie, to teraz o tym wspominam.

Nie? To teraz o tym wspominam. - Chyba tak miało to brzmieć.
Pomysł masz ciekawy, podoba mi się, że wzorujesz się na słowiańszczyźnie. Może być z tego dobra historia. :D
"Nie uważam też, żeby to, kurwa, miało jakiekolwiek znaczenie czy się kogoś rozwala z klasą, czy bez (...) Wiem natomiast jedno - że każdy facet, kiedy się do niego strzela z odległości kilku centymetrów może ci zabryzgać marynarkę za trzy tysiące baksów."

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

Akademia Dumy

Post#9 » 3 years temu (25 sie 2015, o 11:10)

Dziękuję za uwagi. Już poprawione.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
zielarka
magiczna kosa
magiczna kosa
Posty: 570

Akademia Dumy

Post#10 » 3 years temu (25 sie 2015, o 11:59)

Mało kto wie, że wampiry (a raczej wąpierze) to wręcz słowiańska specjalność. Fajnie, że bazujesz na rodzimej mitologii. Styl nie jest jakoś specjalnie udziwniony. Na twoim miejscu w ogóle nie używałabym słowa "plebs", przejadło się i brzmi niepoważnie.
No, ale cóż, w końcu byłem diabłem, właśnie takie rzeczy mi smakują.

Ten szatański cukier! Dobrze, że wcale nie słodzę.

+ Już w samej końcówce wyłapałam sporo błędów:
Czekałem na powóz rodziny Batorych popijając espresso z wielką ilością cukru. Uwielbiałem dużą ilość cukru i byłem wyczulony na najmniejszą ilość mleka.

Powtórzenie. Zestawienie wielka — duża też nie brzmi najlepiej.
Teraz, kiedy osiągnęliśmy pełnoletniość było, na co popatrzeć.

Przecinek po "było" zbędny.
— Ty też wypiękniałaś, ile to już lat minęło?

Warto byłoby zamienić przecinek na kropkę.

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bolly i 2 gości