Bitwa.

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Stachu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 32

Bitwa.

Post#1 » 23 cze 2016, o 17:47

Pole bitwy wybrały koty. Miały ku temu nie tylko moralne prawo, ale przede wszystkim przepisy sportowe wyraźnie stanowiły, że strona z większą ilością przegranych potyczek decydowała o miejscu kolejnego starcia. W przypadku takiej samej liczby niepowodzeń, plac boju wybierały neutralne sępy, którym było wszystko jedno kto wygra, byle tylko starcie było w miarę krwawe, a przez to obfite w smakołyki. Wiadomo, że prawo pierwożarcia posiadała strona zwycięska, ale i sępom zawsze co nieco pozostawało. Koty, tym razem, zdecydowały się na teren fabryki pułapek na gryzonie. Była to świadoma decyzja o aspekcie psychologicznym. Szczury nie lubiły tego miejsca ze zrozumiałych względów.
Łąka między dwiema halami produkcyjnymi świetnie nadawała się do walki. Porośnięta wysoką trawą i małymi brzózkami.
Przygotowania trwały godzinami. Podekscytowana publiczność ciekawie podglądała. Hieny, sępy i białe robaki ze względów zawodowych, a psy dla zabicia czasu. Nie brakowało też lisów i kun. Szopy pracze zacierały z podniecenia łapki a nieuważne wróble padały ofiarami wron i kruków, które bezczelnie łamały niepisaną zasadę paktu o nieagresji obowiązującego w trakcie rozgrywek.
Koty szlifowały pazury, dla uzyskania lepszej odporności kapały się w beczkach olejnych farb i posypywały trutką na szczury.
Cóż to był za widok..., rzucający się w oczy weterani, o marsowym wyglądzie, często bez uszu, ogonów, z przeoranymi bruzdami zagojonych ran, pyszczkami, budzili uzasadniony respekt i podziw wśród kadetów. Sztab kocurów ustalał założenia taktyczne. Kaprale przekazywali szeregowcom ostatnie wskazówki.
Wąsaty, wypasiony podoficer instruował jedną z kocich watah:
- Grupa dachowców rusza jako ostatnia. Uderzacie na gryzonie spadem koszącym dbając o wybór najsilniejszych, na oko, przeciwników.
- Nie dajcie się zwieść ruchom szczurzego ogona - powtarzał inny - ten ma za zadanie skłonić was do ataku w jego kierunku. Szczur tylko na to czeka. Skoczy wam na kark i będzie tarmosił.
Kawałek dalej słyszano:
- Wybierz "swojego" szczura, jeśli to możliwe, jeszcze przed walką, przyjrzyj mu się uważnie i spróbuj odgadnąć jego słabe strony!
Padały zewsząd pytania:
- Czy próbować hipnozy?
- A co z rannymi? Dobijać?
- Jak uzyskać pewność, że szczur już zdechł?
- Nie - odpowiadali instruktorzy - Szczur to nie baba. Nie zauroczysz go!
- Bez pardonu, sieczem do upadłego!
- Szczura można uznać za zdechłego gdy jego łeb znajduje się od reszty ciała w odległości nie mniejszej jak jeden koci skok.
Trzeba było kończyć przygotowania. Część czworonogów ustawiała się w tyralierę. W charakterze "armatniego mięsa" miały wystąpić koty z porządnych rodzin. Nie przedstawiały większej wartości bojowej. Wypieszczone przez właścicieli, były nieodporne na trudy walki. Nikt ich nie żałował. Miały stworzyć u szczurów wrażenie słabości kociej armii, uśpić czujność a niektórym pozapychać pyski, bo tak to już było, że specjalnie głodzone przez dowództwo, gryzonie, nie mogły się opanować i żarły bez opamiętania dopiero co pokonanego przeciwnika. A przynajmniej niektóre. W takim wypadku śliczny, domowy kotek stanowił łakomy kąsek dla, wściekłego z głodu, szczura.
Wkrótce pojawiły się gryzonie. Ich wódz dosiadał niewolnego kota, na którego widok z dziesiątków kocich gardeł wyrwał się przenikliwy miauk oburzenia. Szczury zaczęły zajmować pozycje. Ich drużynnicy pospiesznie ustawiali, rwące się do walki, zwierzęta. Między szeregami wojowników przemykali zwinnie kontrolerzy i sprawdzali ostrość, szlifowanych dzień wcześniej, zębów.
Nadszedł czas i stojące naprzeciw czworonogi rozpoczęły harce. Tradycyjnie pierwszy startował najbardziej okazały szczur, a z drugiej strony rzucał się na niego największy możliwy kot. Tego dnia gryzoń pokonał kota po długiej gonitwie w kółko i sukcesywnym kąsaniu. Olbrzymi sierściuch długo nie mógł się pozbierać, bo jego łapki leżały naokoło i nie miał, biedak, czym podeprzeć ciała. Zwycięzca odgryzł mu łeb i pobiegł w kierunku swoich. Rozległy się wiwaty. Szczerzono z radości zęby. Po kilku solowych pojedynkach, hordy rozjuszonych zwierzaków ruszyły do ataku.
Kotłowało się zdrowo. Odgryzione łebki turlały się pod łapkami i co rusz potykali się o nie pokrwawieni wojownicy.
Publiczność szalała z zachwytu.
Woń krwi powodowała, że ślina lała się strumieniami z drapieżczych pysków i dziobów.
- Mniam... - wyrwało się temu i owemu.
Domowe pieszczochy padły już prawie wszystkie. Przeraźliwe miauczenia wraz ze szczurzym piskiem zagłuszały głos sportowego komentatora opowiadającego o przebiegu walki kretom i nietoperzom. Echo straszliwej konfrontacji roznosiło się na okolicę.
Na środku pola bitwy największe spustoszenie siał ogromny, jednooki, pokryty strupami, szczur, wokół którego wznosił się powoli mur kocich ciał. Wielki wojownik kąsał i rwał straszliwie, błyskawicznymi wyskokami zaskakując zbliżające się kocury. Nie był jednak w stanie uniknąć wszystkich ciosów i wkrótce przypadkowe machnięcie pazurami pozbawiło go zdrowego oka. Stał się niemal bezbronny. Szamotał się jeszcze przez jakiś czas, aż padł pod ciężarem, uczepionych jego ciała, kilku śmietnikowców. Nie uszło to uwadze pozostałych szczurów, ten i ów zawahał się na moment, co kosztowało go utratę łapki albo ucha. Wiele gryzoni uczyniło mimowolny krok w tył. Morale wyraźnie upadało.
W tym czasie uderzyły dachowce. Spadły na przeciwnika z dachów obu hal niczym drapieżne ptaki. Manewr ten przypadł widocznie do gustu stojącym na trybunach sępom i myszołowom, które gwałtownie zamachały skrzydłami jakby w pełnej dla niego aprobacie.
Koty zdawały się przechylać szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dodatkowo, w poukrywane sprytnie pułapki na gryzonie, złapało się kilkanaście osobników i szczury poczęły dotkliwie odczuwać braki w rezerwach. Kocur z insygniami majora rozszarpał głównodowodzącego szczurzej armii i rzucił go w trybuny w sektor hien, które z radosnym szczekaniem przyjęły niezwykły podarunek.
Koty triumfowały.
Przenikliwy miauk obwieścił ich sukces, a pozostałe przy życiu gryzonie pouciekały w popłochu.
Bitwa dobiegła końca.
Kocury, ciężko dysząc, dochodziły z wolna do siebie. Między nimi kroczyły mozolnie młodociane kotki spełniające rolę statystyków. Skrzętnie przeliczali odgryzione łebki i łapki. Wyniki miały być poddane późniejszym analizom, co miało w przyszłości wpłynąć na ulepszenie metod walki.
Wkrótce wygrana strona rozpoczęła biesiadę. Na boku niecierpliwe sępy przestępowały z nogi na nogę. Koty były jednak zbyt wyczerpane. Rychło zrezygnowały z żarcia i zaległy w trawie.
Zmierzchało.
;))

Tagi:

Awatar użytkownika
RebelMac
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 136

Bitwa.

Post#2 » 24 cze 2016, o 05:54

Świetne. Po prostu świetne. Trafiło to opowiadanie straszliwie w mój gust, brakuje mi tylko jednego, jakiegoś zakończenia z przytupem. Przyczepił bym się też do powtórzeń "koty" i "sępy" na początku tekstu. Ale naprawdę jest gites. Więcej takich opowiadań na forum.
May The Force Be WIth You!

Kill336
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 16

Bitwa.

Post#3 » 27 cze 2016, o 21:25

Opowiadanie bardzo zacne i sympatyczne, że tak powiem. Czyta się szybko i płynnie, z zaciekawieniem. Motyw walk zwierząt trafiony i fajnie wykonany. Bardzo dobry tekst(jeśli wyeliminować wszystkie błędy z przecinkami, ale nie było ich wiele).
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1733

Bitwa.

Post#4 » 6 lip 2016, o 16:55

Stachu pisze:którym było wszystko jedno kto wygra,

Przecinek przed "kto".

Stachu pisze:Wiadomo, że prawo pierwożarcia posiadała strona zwycięska, ale i sępom zawsze co nieco pozostawało.

Przecinek przed "co".

Stachu pisze:Cóż to był za widok..., rzucający się w oczy weterani,

Bez przecinka, zamieniłbym "Rzucający się" na "Rzucali się", oczywiście oba wyrażenia z dużej litery.

Stachu pisze:- Nie - odpowiadali instruktorzy - Szczur to nie baba. Nie zauroczysz go!

Po "instruktorzy" kropka.

Stachu pisze:- Szczura można uznać za zdechłego gdy jego łeb znajduje się od reszty ciała w odległości nie mniejszej jak jeden koci skok.

Przecinek przed "gdy".

Stachu pisze:Miały stworzyć u szczurów wrażenie słabości kociej armii, uśpić czujność a niektórym pozapychać pyski, bo tak to już było, że specjalnie głodzone przez dowództwo, gryzonie, nie mogły się opanować i żarły bez opamiętania dopiero co pokonanego przeciwnika.

Bez przecinka po "gryzonie". Za to przecinek przed co.

To co napisali poprzednicy, brak puenty trochę obniża ocenę całego tekstu. Wydaje mi się to fragmentem dłuższego utworu, ale mogę się mylić. Ogólnie to "za mao", mogłeś rozwinąć sam opis bitwy i tego co się po niej wydarzyło.
Co do samego zapisu: używaj pauz (—)w dialogach, zamiast dywiz (-). Mogłeś próbować użyć tu półpauzy (tej Alt+0150), ale BBCode jej nie uznaje i zamienia w dywizę. Zrób wcięcia przed pauzami (te akapitowe).
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Michals
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 12

Bitwa.

Post#5 » 13 lip 2016, o 01:20

Zgodzę się z Kill336, tekst bardzo dynamiczny, fajnie się go czyta, czekam na więcej.

Stachu
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 32

Bitwa.

Post#6 » 14 lip 2016, o 21:56

To co napisali poprzednicy, brak puenty trochę obniża ocenę całego tekstu. Wydaje mi się to fragmentem dłuższego utworu, ale mogę się mylić. Ogólnie to "za mao", mogłeś rozwinąć sam opis bitwy i tego co się po niej wydarzyło.
Co do samego zapisu: używaj pauz (—)w dialogach, zamiast dywiz (-). Mogłeś próbować użyć tu półpauzy (tej Alt+0150), ale BBCode jej nie uznaje i zamienia w dywizę. Zrób wcięcia przed pauzami (te akapitowe).


Kolego DuralT: dziękuję za pochylenie się nad tekstem i wskazanie błędów. To rzeczywiście fragment dłuższego tekstu.
A co ja się nawojowałem z tymi pauzami...
Moja żona mawia, że jestem debilem komputera. Ma rację. Wyklułem się w czasach kamiennych zabawek i tak mi już zostało. Jedni się łatwo aklimatyzują w nowych czasach, drudzy, jak ja, nie bardzo.
—, —,— wykryłem w necie ten kod ( 0150 nie pasował, dopiero 0151 zaskoczył). Po dziesiątkach prób odkryłem, że chodzi o lewy alt.
Czeka mnie teraz kolejne wyzwanie a mianowicie jak pisać większą czcionką a może raczej jak ją utrzymać przy wklejaniu, bo za nic to nie wychodzi. :|

Dziękuję wszystkim komentującym.

Szamanka
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 39

Bitwa.

Post#7 » 14 lip 2016, o 22:35

Witaj!
Twój tekst przykuł moją uwagę. Mimo niezaprzeczalnej powagi, z jaką napisałeś ten tekst, czuć przebrzmiewający w nim humor, coś co jest mi bardzo bliskie. Krótka forma nie pozwoliła na zmęczenie tematu, czytało się bardzo przyjemnie. Sam opis walki może nie idealny, ale oddający przebieg zdarzeń. Podobał mi się motyw walki między zwierzętami. Najbardziej zaś - padlinożercy czekający na koniec ''ze względów zawodowych''.
Podsumowując - gratuluję. Powinieneś być z "Bitwy" dumny.
Pozdrawiam
Szamanka
Wyobraźnia to takie drzwi w rzeczywistości, pozwalające bawić się dobrze nawet podczas robienia kardio.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1733

Bitwa.

Post#8 » 14 lip 2016, o 22:59

Stachu pisze: Czeka mnie teraz kolejne wyzwanie a mianowicie jak pisać większą czcionką a może raczej jak ją utrzymać przy wklejaniu, bo za nic to nie wychodzi. :|

Dziękuję wszystkim komentującym.

BBcode eliminuje ci wielkość czcionki z Worda, musisz ją podać w procentach od domyślnej:
np. Chciałem to napisać małą czcionką (85)
To piszę dużą czcionką (150)
Komendami do tego jest [size=x] i zamknięcie [/size]
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Barbara Kirszniok
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 22

Bitwa.

Post#9 » 5 wrz 2016, o 19:21

Plusy:

Pomysł.

Pierwsze zdanie zaciekawia.

Za pomysłowość kotów: „Koty szlifowały pazury, dla uzyskania lepszej odporności kapały się w beczkach olejnych farb i posypywały trutką na szczury.”

„Szczur to nie baba. Nie zauroczysz go!”

Podoba mi się:
„Publiczność szalała z zachwytu.
Woń krwi powodowała, że ślina lała się strumieniami z drapieżczych pysków i dziobów.
- Mniam... - wyrwało się temu i owemu.”

Minusy:

„Szopy pracze zacierały z podniecenia łapki a nieuważne wróble padały ofiarami wron i kruków, które bezczelnie łamały niepisaną zasadę paktu o nieagresji obowiązującego w trakcie rozgrywek.” - Po „łapki” przecinek.

Drobnostka: powinny być długie myślniki a nie krótkie.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1733

Bitwa.

Post#10 » 5 wrz 2016, o 19:35

Barbara Kirszniok pisze:Drobnostka: powinny być długie myślniki a nie krótkie.


U nas działają tylko półpauzy (jeśli są w wordzie stworzone jako pauzy), więc za bardzo nie ma szans na "długie myślniki". Już wcześniej zwróciłem uwagę autorowi za zapis dywiz zamiast półpauz.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości