Witamy na Artefaktach! Każdy twórca poszukuje miejsca, w którym mógłby nie tylko opublikować swoje opowiadania i wiersze, ale przede wszystkim spotkać się z szerokim gronem czytelników i zyskać odzew - w tym celu powstały Artefakty.

Jako użytkownik Artefaktów zyskasz możliwość publikowania oraz komentowania. Zajmuje to mniej niż 30 sekund!

Zarejestruj się lub Zaloguj się
Zakładki - jak działa forumowa opcja dodawania zakładek. Zapisz tekst na liście i przeczytaj później!

42- Wydarzyło się nocą

Teksty mające wiele lat, wycofane z forum, porzucone, niepoprawione bądź z innych powodów przeniesione do Szuflady. Część z nich, ze względu na publikację lata wcześniej, nie jest otagowana lub dodana zgodnie z aktualnie obowiązującymi zasadami publikacji.
Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1799
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#1 » 24 lis 2016, o 16:04

Hej!
Jest to okrojona, ale znacznie poprawiona wersja. Krótsza, jednak lepsza jakościowo. Myślałem o wysłaniu jej na konkurs (http://silmaris.pl/konkurs/), oczywiście dodając zmienioną nazwę. Ze względu na to, że w regulaminie brak informacji o zakazie publikacji, jak na razie tu powisi ;)
Stara wersja

[center]42 - Wydarzyło się nocą[/center]

Podeszłam najciszej, jak mogłam. Już z oddali słyszałam jego chrapanie. Bardzo nie lubiłam, gdy ktoś mnie oglądał. Nie wynikało to z miernej oceny własnego wyglądu, lecz z doświadczenia. Zawsze każdy starał się ze mną rozmawiać lub negocjować.
Zerknęłam w kartkę, którą wzięłam ze sobą. Nie musiałam zapalać światła, by widzieć litery. Cóż, bardzo przydatna umiejętność, musicie przyznać. Imię, nazwisko, data urodzenia — chłopak ma około dwudziestu lat, naprawdę rzadko mi się tacy trafiają. Przyjrzałam mu się uważniej, nawet ładny chłopaczek, może gdyby miał blond włosy, to mogłabym się w nim zakochać.
No cóż, służba nie drużba, skarciłam się w myślach i jeszcze raz spojrzałam w kartkę. Upewniłam się, czy dobrze zapamiętałam, tak, dzisiejsza data pod datą urodzenia. Jeszcze tylko porównać ze zdjęciem. Zgadza się, to nasz klient, czas czynić swoją powinność. Pochyliłam się nad nim i poczułam jego oddech; w dobie komputerów znowu zanika dbałość o higienę. Mógłby chociaż żuć od czasu do czasu gumę, skoro nie chciał myć zębów.
Taki ładny chłopak, a tak się zaniedbuje — nie żebym wolała metroseksualnych chłopaczków w rurkach, co to, to nie. Po prostu facet powinien mieć pewien styl, nie lubię ledwo wyrośniętych gnojków, którzy z fajką bez filtra próbują podrywać dziewczyny na swój skuter Yamachy. Przyjrzałam się plakatom nad łóżkiem, jakieś dziewczyny w bikini, a ja, jako zadeklarowana biseksualistka, oceniłam je fachowym okiem, ujdą w tłoku, tylko szkoda mi takich paniczyków jak ten przede mną, którzy wierzą w to, że po wyjściu z wody makijaż dalej podkreśla urodę. No, ale cóż można wymagać od płci, która nie rozróżnia spódnicy od sukienki. Koniec guzdrania się, czas do roboty.
Dałam mu łagodny pocałunek w usta, a po oderwaniu się od siebie usłyszałam ciche westchnienie. To właśnie lubiłam najbardziej w tej robocie, traktowałam to jak oklaski. Dobra, teraz tylko wpisać do zeszyciku, spojrzałam mimowolnie na zegarek, chociaż godzinę znałam już wcześniej.
Ładnym kaligraficznym pismem napisałam: Czas zgonu godzina 22:11. Przyczyna: przedawkowanie środków nasennych...

Kocham kretynów, po prostu nie dość, że są śmieszni, to jeszcze mają większą fantazję niż ja. Najczęstszymi zdaniami, które wypowiadają przed śmiercią, są: „Stary, patrz na to!” oraz „Potrzymaj piwo”. Następnie robią rzeczy, które nawet mi by nie wpadłyby do głowy.
Szczególną grupą są studenci, ci to dopiero mają problemy z głową. Zwłaszcza po sesji dzieje się wiele ciekawych akcji. Raz musiałam pocałować półgłówka, który wkręcił sobie, że zatrzyma pędzący pociąg przy pomocy swoich nadludzkich mocy. Na szczęście twarz nie była tak zmasakrowana jak reszta ciała, ale mimo to skończyłam, wymiotując w krzakach.
Tym razem trafił mi się zwykły student, który samodzielnie wyprodukował środek odurzający, dający bardzo ciekawe wizje. Na tyle ciekawe, że pod wpływem tego środka imprezowicze wybudowali „wieżę Babel” z mebli wyniesionych z lokum gospodarza. Początkową koncepcją było, aby sięgała nieba, lecz nie starczył im mebli, stanęło więc na tym, że stała się stosem ofiarnym dla Bachusa. Po chwili zaczęli się kłócić na temat, który z obecnych ma ją podpalić. Krótko mówiąc, licytację wygrał niefortunny twórca narkotyku, obiecując wszystkim kolejną działkę i kilka litrów benzyny na rozpałkę.
Troszkę się pośpieszyłam i na miejscu tragedii pojawiłam się w momencie licytacji, ale nie uważam tego to stracony czas, naprawdę miałam ubaw po pachy. Najciekawszym momentem było polewanie stosu ofiarnego złożonego z mebli oraz sprzętu RTV i AGD, albowiem każdy chciał oblać obiekty benzyną, a nie każdy w niego trafiał. Mój cel, umoczony w paliwie, postanowił podpalić stos.
Przebrana za nastolatkę wkroczyłam w tłum, wszyscy już byli w takim stanie, że nie zadawali pytań, kim jestem. To znaczy do momentu, gdy pocałowałam ofiarę i jego dziewczyna nie rzuciła się na mnie z pazurami. Mało kto się jednak tym przejął, bo przeznaczenie się wypełniło, podpalacz zapłonął ze swoim stosem i w tej chwili znów ujawniła się nietrzeźwość studentów, ponieważ próbowano go ugasić za pomocą wszystkich dostępnych płynów, głównie wysokoprocentowych. Wymknęłam się niezauważona, bo każdy chciał być jak najbliżej centrum wydarzeń.
Czas śmierci: 01:02, przyczyna: Samopodpalenie się.

To zlecenie było dość ciekawe i mogłam je rozegrać na wiele sposobów. Czterdziestosześcioletni alkoholik i zatrucie metanolem. Teraz imprezował z kolegami, bo żona z dziećmi po kłótni wyniosła się do matki. Czyli mamy tutaj klasyczny przykład dupka, lejącego dzieciaki pasem i wyzywającym żonę od kurw. Czemu opieka policja go jeszcze nie zgarnęła? Aha, jest jej komendantem w tym mieście. Dobra, czas na wkroczenie samozwańczej bogini sprawiedliwości, czyli mnie. Miło zapamięta swoje ostatnie chwile, nim przekroczy bramy piekła.
Przebrałam się za prostytutkę, biust mam nawet nawet, ale gorzej z talią. Koloru włosów nie zmieniałam, rudy pasuje do kobiet lekkich obyczajów, zresztą jak każdy. Trochę kosmetyków, no dobra, specjalnie przesadziłam, muszę zaproponować taką cenę, by ten się zgodził. Gdybym wyglądała olśniewająco i podała niską cenę, przypuszczalnie zacząłby coś podejrzewać. Więc do roboty! Poświecę cyckami w oczy i wykonam plan.
Otworzył mi, chwiejąc się, i bardzo się zdziwił, gdy powiedziałam mu, kim jestem, a po zapytaniu się kolegów, czy mnie zamawiali całkiem, zbaraniał. No, ale cóż, był już w takim stanie, że jak większość szlachty przez XVII wiek, zrealizował hasło „Postaw się, a zastaw się”. W każdym razie mądrością nie grzeszył. Gdy mnie zaprosił mnie do stołu, zaproponowałam, że, zrobię mu drinka, wykorzystałam sytuację i wyeksponowałam pokaźny biust przed jego oczami w momencie, gdy się pochylałam. Podmieniłam butelki. Czyż mężczyźni to nie proste istoty?
Impreza skończyła się tak szybko, jak nigdy wcześniej, tyle że zamiast jednej ofiary było pięć. No, ale wszystko zależy tylko od mojego pocałunku, czworo jego kumpli trafi do szpitala i stracą wzrok, ale, cóż, to będzie dla nich kara za to, że nie powstrzymali tego skurwiela, kiedy katował żonę.
Zadzwoniłam po karetkę, podając się za sąsiadkę, i wymyśliłam jakiś powód interwencji. Zostało mi tylko pocałować moją ofiarę i wycofać się z mieszkania. Zaledwie musnęłam jego woniejące na kilometr gorzałką usta, ale to wystarczyło. Trup.
Wyszłam może minutę przed przyjazdem karetki. Zauważyłam ją, kiedy wpisywałam czas zgonu, pędzili na sygnale, widać przejęli się zgłoszeniem. Trochę mi ich szkoda, no ale cóż praca jest praca. Dlaczego oni zarabiają minimalną krajową?
Zgon nastąpił o godzinie 04:55, Przyczyna: Zatrucie metanolem.

Gdy przeczytałam następną kartkę, moje serce zatrzymało się na moment. Jak ci na górze mogli być tak bezwzględni? Muszę wreszcie zacząć czytać pakiet zgonów, zanim go wybiorę, a nie tylko patrzeć na pierwszą stronę. Właśnie z powodu takich zleceń myślę o przebranżowieniu się. Z trudem, powlekłam się przed siebie. Czułam do siebie samej wstręt, no, ale cóż, obowiązki wzywają...
Stanęłam przed bramą sierocińca. Zmieniłam swój strój na bardziej taktowny, brązowy sweter, jeansy, zwykłe trampki, a nie szpilki. Starałam się upodobnić do matki chłopca, który na mnie czekał. Zmieniłam kolor włosów i byłam teraz szatynką. Nałożyłam osłonę niewidzialności sprawiającą, że widziała mnie tylko umierająca osoba. Teraz mogłam nawet przenikać przez ściany, co w mojej sytuacji było bardzo pomocne.
Wślizgnęłam się do pokoju małego chłopczyka. Był ciężko chory, jego matka odeszła do Pana, gdy miał trzylatka, a ojciec popełnił z tego powodu samobójstwo. Dziadkowie ze strony matki nie mogli przygarnąć chłopca, ponieważ babcia była ciężko chora i nie mieli nawet pieniędzy na jej leki. Natomiast dziadkowie ze strony ojca zmarli jeszcze przed ślubem jego rodziców. Innej rodziny brak, został więc odesłany do domu dziecka. Po roku przebywania w nim stwierdzono u niego raka pnia mózgowego i teraz powoli umierał przykuty do łóżka.
Podeszłam do niego i obudziłam pocałunkiem w policzek. Nie był on śmiertelnym pocałunkiem, bo taki daję tylko w usta, ale miał on na celu pokazanie uczuć, których nie czuł on od tak dawna. Po prostu zrobiło mi się żal tego małego stworzenia, więc chciałam mu zapewnić jak najlepsze ostatnie wspomnienia. Otworzył swoje słodkie oczęta i gdy tylko mnie ujrzał, zapłakał, a ja wiedziałam, że są to łzy radości.
— Mamusiu. Przyszłaś wreszcie po mnie. Czekałem na ciebie tak długo — powiedział swoim słodkim głosikiem.
— Tak. — Łzy mimowolnie pojawiły się w moich oczach. — Przyszłam do ciebie.
— Czy teraz już wszystko będzie dobrze?
— Oczywiście, przecież zawsze byłam przy tobie, starałam się ciebie wspierać, kiedy ty mnie nie widziałeś i nie czułeś.
— Ale teraz ciebie widzę. — Dziecko swą naiwnością wzbudzało u mnie współczucie.
— A ja teraz mogę cię dotknąć. Czujesz, jaką mam ciepłą dłoń?
— Tak, mamusiu, tak za tobą tęskniłem.
— Ja za tobą też.
— Czy będziesz teraz przy mnie?
— Przecież mówię, że zawsze byłam przy tobie. A teraz śpij. Dokończ swój miły sen. Zaśpiewać ci kołysankę?
Zasnął u mnie na kolanach, kiedy nuciłam mu kołysankę jedyną, jaką znałam. Zasnął łagodnie, w pełni mi ufając. Gdy już spokojnie spał, ułożyłam go w przymałym łóżku i przykryłam kocykiem. Być może na tamtym świecie spotka swoich rodziców? Może tam zazna szczęścia, jakiego nie zaznał na Ziemi?
Czas zgonu: 05:55 Przyczyna: RAK. To też było w potrzebne w waszych planach?

Wróciłam do kwatery głównej i zdałam raporty, ale nie mogłam się skupić, gdy księgowy coś do mnie mówił. Byłam zbyt przejęta tym małym chłopczykiem. Miałam dość udawania chłodnego profesjonalizmu. Grupa Ponurych Żniwiarzy, takie nam dano miano, ale czy było ono właściwe? Poczułam wyrzuty sumienia związane z komentarzem do ostatniego raportu. Zachowałam się irracjonalnie, najwyraźniej zmęczenie dało o sobie znać. Zdecydowałam, że biorę urlop i wypłaczę się za chwilę w poduszkę...
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5378
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#2 » 24 lis 2016, o 19:33

W sumie całkiem niezła miniaturka, gdyby poprawić błędy interpunkcyjne i dziwności. Myślę, że uchyliłbyś się przed brzytwą Lema, tak odnośnie konkursu. Nie jestem pewna, czy to organizatorzy mieli na myśli, rzucając temat "Wydarzyło się nocą", ale pamiętnik śmierci pisany z sarkastycznym zacięciem to ciekawa myśl.
Puenta melancholijna, dobrze, że wyróżnia się nastrojem od całości, ale jednak nieco oklepana. Te wyrzuty do "skurwieli z góry" średnio przypadły mu do gustu, trochę banalne w swojej wymowie. Ginie też w wymowie całego tekstu, która raczej wykpiwa ludzi i porządek świata niż rozważa jego sprawiedliwość.
Czytałam już kilka twoich tekstów i widzę, że ta lekka ironia w stylu to ich cecha wspólna, taka twoja sygnatura. Lubię takie zacięcie, choć nie do wszystkich tekstów mi ono pasuje. Tutaj - trudno powiedzieć. Twoja śmierć jest tylko jedną z wielu, więc teoretycznie mogłaby być dokładnie taka, ironizująca i nieco narwana.
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1799
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#3 » 24 lis 2016, o 19:43

Pomyślę nad zmianą końcówki.
.
.
.
Dalej jest pełno błędów interpunkcyjnych? A tak się starałem... :(
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Camenne
crazy plant lady
crazy plant lady
Posty: 5378
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#4 » 24 lis 2016, o 19:53

Pozwolę sobie wysłać ci korektę interpunkcyjną i inszą na pw :)
Czytaj, a będziesz czytany! Komentuj, a będziesz komentowany!

Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywizJak wstawić wcięcia akapitowe

Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2405
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#5 » 24 lis 2016, o 19:53

Terry Pratchett nie był by zachwycony ;))

Dobrze się czytało, pomysł przedni i tak jak lubię, smutek zanurzony w lekkiej ironii.

Trochę błędów, trochę uwag:

twarz niebyła tak zmasakrowana
nie była

Samo podpalenie się.
Samopodpalenie chyba razem

bo żona z dziećmi po małżeńskiej kłótni wyniosła się do matki.
"małżeńskiej" wyrzuciłbym.

Dobra czas na wkroczenie wcielenia sprawiedliwości i równości, czyli mnie.
Po "dobra" przecinek, ale i tak zmieniłbym to zdanie.

Może tam zazna szczęścia, jakiego nie zaznał na ziemi? Mam nadzieję, że będzie szczęśliwy.
Powtarza się "szczęście - szczęśliwy".

Wszystkiego rzecz jasna nie wypunktowałem. Popraw jak najszybciej. Mam nadzieję, że ten tekst natrafi na rasowego korektora, bo warty.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1799
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#6 » 24 lis 2016, o 20:34

Poprawione!
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2405
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#7 » 25 lis 2016, o 09:30

RAK. To też było w potrzebne w waszych planach?
Nie sugeruj się moją opinią, ale poprzednia wersja - ton ostry, wręcz wulgarny - bardziej mi przypadła do gustu.

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1799
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#8 » 25 lis 2016, o 09:48

Mi samemu też to bardziej odpowiadało, jednak została mi zwrócona uwaga na jedną rzecz: Praca konkursowa, więc powinienem odpuścić sobie wulgaryzmy.
Może jednak wrócę do ostrzejszego tonu, ale wciąż bez użycia nie przyzwoitych słów.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

szczepantrzeszcz
Komentator Miesiąca
Komentator Miesiąca
Posty: 2405
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#9 » 25 lis 2016, o 09:59

Kolejny przykład tego, jak konkursy zabijają tworzenie. Czasem się zastanawiam, czy słowa "pismak" lub "wierszokleta" powinny się odnosić do tych, którzy kiepsko piszą, czy do tych, którzy spowadzają sztukę na poziom rywalizacji.

Dural, nie daj się.

PS.
Naniosłeś poprawki Cam? Bo miałbym jeszcze kilka uwag.

Piotr
użytkownik nieaktywny
Posty: 28
Zobacz teksty użytkownika:

42- Wydarzyło się nocą

Post#10 » 25 lis 2016, o 10:00

Cześć.
Gdzieś koło połowy odpadłem.
Było: przewidywalnie i odtwórczo. A więc nudno.
1. W piątym zdaniu zdradzasz, kim jest główna bohaterka. I nici z ewentualnego zaskoczenia.
2. Niestety również nici z oryginalności. Nie podam tytułów, ale książek, opowiadań, anime i innych, gdzie główną rolę odgrywa Śmierć, poznałem kilkadziesiąt. Fani anime pewnie znają ich jeszcze więcej.
3. Po "chłopaczku" przestałem zwracać uwagę na powtórzenia.
4. Opis pierwszej ofiary to takie długie flaki z olejem. Jakaś historia życia kogoś, kto nie żyje. Po co? Ani ciekawa, ani zaskakująca. Za to zbędna.
5. Podobnie z drugim opisem. Wygląda jak wyciągnięty z "basha": każdy zna kogoś, kto tak studiował, choć sam tego nie widział i nie słyszał. Być może zabawny dla kogoś, kto nie zna studenckich mitów. Niemniej obiektywnie zbędny.
6. Śliznąłem się tylko "po" dziecku z rakiem. To motyw tak wyeksploatowany, że w moim prywatnym rankingu byłby na pewno w pierwszej dziesiątce oklepanych motywów. Standard w tekstach pseudoreligijnych, obyczajowych i w grach fabularnych z udziałem wampirów oraz kapłanów.

Dalej nie miałem już powodów do czytania.
Niestety nic nie oczarowało. Dokładnie wszystko, co przeczytałem, było odtwórcze. Dialog z dzieckiem wygląda bardzo podobnie chyba w każdej tego typu scenie (a, jak pisałem, jest tego mnóstwo). To zwykła i posiadające zwykłe niedoskonałości literatura dla młodzieży gimnazjalnej, może licealnej.

Dla jasności: jeżeli potrzebujesz więcej konkretów, to pisz pw. Wyjaśnię, bo gołosłowność Ci nie pomoże.

Wróć do „Szuflada prozatorska (formy długie)”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość