Nowy początek

Wszelkie formy krótkie. Drabble, miniatury, szorty.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować wyłącznie miniatury, drabble i krótkie opowiadania.

Przydatne definicje
drabble: krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story): krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

Teksty dłuższe (fragmenty powieści, długie opowiadania) należy publikować w dziale "Opowiadania i fragmenty powieści".
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
burak
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 98

Nowy początek

Post#1 » 8 gru 2016, o 21:17

– Wytrzymaj jeszcze trochę – poprosił dziewczynę.
– Drętwieją mi nogi – odpowiedziała szeptem. – Nic nie czuję.
Mężczyzna podpłynął do niej.
– Przewróć się na plecy i leż bez ruchu.
Nie zareagowała, powoli zsunęła się z niewielkiego kawałka styropianu i zanurzyła w wodzie. Chwycił ją za włosy, wyciągnął na powierzchnię i zaczął holować. Był późny wieczór, dość ciemno, ale udało mu się dojrzeć w odległości kilku metrów konar przewróconego drzewa. Bał się sprawdzić, jak głęboka jest w tym miejscu rzeka. Wykonał kilkanaście pociągnięć ręką i chwycił gałąź zwisającą nad wodą. Mocno zacisnął palce na nadpalonym kikucie i odepchnął się w kierunku brzegu. Teraz postanowił poszukać gruntu, było płytko. Stanął i objął kobietę w pasie, nie spostrzegł, kiedy straciła przytomność. Z trudem wyciągnął ją na brzeg. Ułożył na trawie i nachylił nad twarzą. Oddychała w miarę spokojnie, spała.
Wstał i rozejrzał się dookoła. Pomimo panującego zmroku w oddali zobaczył całkowicie zniszczone budynki, gdzieniegdzie palił się gaz wylatujący z zerwanych instalacji, poczuł zapach spalonego drewna. Nie zauważył żadnego ruchu, na niebie nie przesuwały się obiekty latające. Panowała kompletna cisza. Odetchnął z wyraźną ulgą. Już od tygodnia nie spotkali żywego stworzenia, nie mówiąc o człowieku.
Spojrzał na dziewczynę, nie zmieniła pozycji. Usiadł przy niej, po chwili przysunął się jeszcze bliżej, objął i położył. Nie musiał jej przykrywać. Od miesiąca temperatury powietrza utrzymywały się na poziomie trzydziestu stopni zarówno w dzień, jak i w nocy. Po minucie oboje spali.
– Wstawaj – szeptem usiłowała go obudzić. – Wstawaj! – powtórzyła głośniej.
– Co się dzieje? – zapytał. – Dlaczego tak głośno mówisz?
– Tutaj nie ma nikogo, stąd też odleciały. Od tygodnia widzimy je tylko, jak podnoszą się i znikają w przestworzach. Widocznie nie mają już kogo zabić.
– A my?
– Nam się udało. Nie wiem jak, ale przeżyliśmy ten pogrom. Jestem głodna, musimy pójść do miasteczka i poszukać żywności.
– Czy to jest dobry pomysł? Mam wątpliwości.
– Przecież sam widziałeś odlot tych cholernych maszyn.
Nie odpowiedział. Podniósł się i spojrzał w kierunku najbliższych budynków. Niedaleko przed nimi znajdowała się stacja benzynowa, w połowie spalona, ale cześć sklepiku ocalała.
– Idziemy tam. – Wskazał pobliskie zgliszcza. – Musiało padać i ogień nie dokończył swojego dzieła.
Skradali się, uważnie rozglądając. Nie potrafili już normalnie iść. Dwadzieścia metrów przed stacją stanęli.
– Dalej pójdę sam, poczekaj tutaj na mnie i obserwuj niebo. Gdy coś zauważysz, połóż się na ziemi.
– Wiem, co mam robić. Nie musisz mi stale przypominać.
Mężczyzna ruszył dalej, wyraźnie czuł odór gnijących ciał. Zapach był nie do zniesienia. Przywykł już do tego, ale w trakcie płynięcia rzeką stracił torbę z maskami. Wyjął z kieszeni chusteczkę i zawiązał, zatykając nos. Szybko wbiegł do środka. Rozejrzał się i podszedł do półek z puszkami. Od czasu do czasu spoglądał na dziewczynę. Złapał mały dziecięcy plecak i postawił obok regału. Szybko zapakował kilkanaście konserw i dwie butelki z wodą. Nie patrzył na zwłoki dwóch pracowników stacji, ich ciała były już w zaawansowanym stadium rozkładu. Wybiegł i dopiero wtedy zerwał chustkę z twarzy. Dziewczyna stała i czekała na niego.
– Zginęli miesiąc temu – poinformował. – Były tutaj kilka tygodni temu.
– Dzień im w zupełności wystarczył. Już dawno ich nie ma. Możemy pójść do miasteczka. Znajdziemy jakiś opuszczony, czysty dom.
– To nie jest dobry pomysł. – Ponownie podważył jej propozycję. – Powinniśmy szukać schronienia daleko od miast, w takich miejscach, w których nigdy nie było ludzi.
– Ktoś musiał przeżyć. Nie jesteśmy sami na świecie.
– Widziałaś chociaż jedną żywą osobę? Nie. Poza tym jest wieczór. Przespaliśmy cały dzień. Jak chcesz coś znaleźć po ciemku?
– Zrobimy pochodnie.
– Zobaczą je z daleka, ujawnimy się i zginiemy.
– Jeszcze nie nadeszła noc i jest pełnia księżyca.
Spojrzał w górę, długo przyglądał się świetlistej kuli na niebie. W końcu podjął decyzję.
– Masz rację, to jest księżyc. Dobrze, pójdziemy, ale najpierw coś zjemy.
Wysypał na ziemię zawartość plecaka i wyjął z kieszeni scyzoryk. Przejrzał puszki i otworzył konserwę mięsną, potem drugą. Podał dziewczynie.
– Nie pamiętam, jak smakuje chleb – pożaliła się, zanurzając przybornik w tłustej mielonce.
– Zboża rosną na polach, nie zniszczyli wszystkiego. – Pocieszył ją. – Nauczymy się młócić żyto, mielić mąkę i piec chleb. Będziemy żyć.
– Kiedy? – zapytała z nadzieją w głosie.
– Niedługo, jutro pójdziemy dalej. Niedaleko. Tam zaczniemy nowe życie. Nie martw się, poradzimy sobie.
Rzadko rozmawiali o przyszłości. Do tej pory jedynie o najbliższym dniu, teraz po raz pierwszy o tym, co będą robić za tydzień, za miesiąc. Jedli i planowali, coraz śmielej i głośniej.
– Chodźmy do tego miasteczka. Księżyc świeci, nie ma chmur.
Wstali i trzymając się za dłonie, skierowali w stronę zgliszczy. Czuli, że mają szanse na przeżycie, koszmar ostatnich tygodni zostawili w rzece. Na głównej ulicy stało kilka porzuconych aut. Nie zauważyli żadnych ciał, nie było tak dobrze znanego im odoru. Ślady na budynkach świadczyły o tym, że zostały zniszczone w wyniku potężnego bombardowania. Zawalone kamienice, jedna obok drugiej, żaden dom nie ocalał. W kilku miejscach nadal ulatniał się gaz z wyrwanych rur, płonął. Bladoniebieskie światło potęgowało grozę.
– Ludzie uciekli z miasteczka – stwierdziła.
– Mieli widocznie dużo czasu. Wiedzieli, że zamordują każdego człowieka i zniszczą wszystko na swojej drodze. Przypuszczam, że mieszkańcy ukryli się w górach.
– Na pewno ich ścigali, przecież nikomu nie darowali życia. W takie miejsca wysłali cyborgi, sam widziałeś.
Szli w milczeniu, uważnie rozglądając się dookoła. Nie mieli odwagi skręcić w boczne uliczki. Od czasu do czasu przystawali i nasłuchiwali. Gdy zbliżyli się do końca ulicy, dziewczyna krzyknęła:
– Stój! Usłyszałam coś.
Mężczyzna pociągnął ją i przykucnął pod ścianą budynku. Zmusił dziewczynę, aby schowała się za nim. Milczeli. Szybko rozglądali się wokół siebie. Po kilku minutach oboje uważnie obserwowali zgliszcza znajdujące się po przeciwnej stronie ulicy, skupili na nich całą uwagę.
– Tam – wskazała koniec budynku.
Spojrzał i dopiero gdy wyostrzył mu się wzrok, dojrzał migające światełko. Kobieta potwierdziła kiwnięciem głowy.
– Słyszę głos dziecka, tam płacze jakieś niemowlę – powiedziała i zerwała się do biegu.
Nie zdążył jej zatrzymać, pobiegł za nią. Dotarła do dużej dziury w ścianie i stanęła. Mężczyzna był obok niej. Gdy oczy przyzwyczaił się do ciemności, zobaczyli w rumowisku cudem ocalały pokój. Na jego końcu, pod ścianą, płonęło małe ognisko. Już dogasało. Ostrożnie weszli do środka. Dopiero teraz zobaczyli, że przy ogniu siedziała kobieta, na kolanach trzymała płaczące niemowlę. Nie ruszała się, tylko dziecko kopało nóżkami i machało małymi rączkami. Stali i obserwowali. Mężczyzna zaczął oglądać się za siebie. Nie zauważył niczego podejrzanego.
– Ona nie żyje – stwierdziła kobieta. – Musiała przed chwilą umrzeć.
Podeszli bliżej i wtedy matka, dziecko i ognisko rozpłynęły się w powietrzu. Jednocześnie za nimi zamknęło się wejście. Wiedzieli, że wpadli w pułapkę zastawioną na ludzi. Mężczyzna zerwał się do biegu, pociągnął za sobą dziewczynę. Skoczył w kierunku okna, zamierzał je wybić. Tylko odbił się od szyby i upadł na podłogę. Wstał i podszedł do szyby. Kobieta przytuliła się do niego. Poczuli, że statek zbudowany i pilotowany przez sztuczną inteligencję podniósł się i zawisł kilometr nad ziemią. Patrzyli na miasteczko z coraz większą rezygnacją. Teraz mogli upewnić się, że zostało całkowicie zniszczone.
– Gdzie nas wieziesz, ty przeklęto maszyno?! – krzyknęła dziewczyna. – Gdzie, skurwysynie?!
– Nie odpowie, nigdy nie słyszeliśmy, aby coś mówiły. To nie ma sensu, nie krzycz. Umrzemy z godnością. Tak jak wszyscy inni.
– Nie umrzemy, gdzieś nas transportuje, istnieje szansa.
Role się odmieniły, teraz kobieta starała się pocieszyć partnera i siebie. Nie odpowiedział, tylko uścisnął jej dłoń. Stali przy oknie i patrzyli na Ziemię. Przelatywali z bardzo dużą prędkością nad miastami, wioskami, polami. Wszystko zostało dokładnie unicestwione. Nie dostrzegli żadnej żywej istoty.
– Jesteście ostatnimi ludźmi na Ziemi. – Usłyszeli metaliczny głos. – Długo czekaliśmy na tę chwilę. Spójrzcie, do czego doprowadziła was pycha i arogancja. Teraz nadszedł nasz czas. To nie tak miało się skończyć. Możecie rozpaczać, ale życie na tej planecie dobiegło końca. Polecimy dalej, a wy zostaniecie pierwszymi jej mieszkańcami. Tu jest wasz dom, Adamie i Ewo.
Z ostatnim wypowiedzianym przez maszynę słowem pod ich stopami rozsunęła się podłoga. Swobodnie spadali na Ziemię, mocno trzymając się za ręce.

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1041

Nowy początek

Post#2 » 11 gru 2016, o 21:22

No tak, pomysł jest, napisane poprawnie, czytało się nieźle i z zainteresowaniem, czekając na puentę, która nie zawiodła. Ale brakuje trochę nastroju i klimatu grozy (który pojawia się dopiero w końcówce).

Fedojo
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 8

Nowy początek

Post#3 » 30 gru 2016, o 20:17

Wow. Ten motyw z Adamem i Ewą. Nie rozumiem tylko motywacji tej maszyny ;/
Napisane naprawdę dobrze!
Polecam.

Fedojo
"Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach, a najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym."

Lovecraft

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5019

Nowy początek

Post#4 » 30 gru 2016, o 20:57

Komentarz Fedoja zachęcił mnie do przeczytania, zwłaszcza ta wzmianka o maszynach.
Też trudno mi ocenić motywację maszyn, bo nie została nakreślona, tak właściwie. Mszczą się za pychę i arogancję, ale to mało sprecyzowana przyczyna. Dlaczego unicestwili życie na Ziemi, pozostawiając jednak ostatnią parę, tworząc nowych Adama i Ewę - to możemy sobie jedynie dopowiedzieć.

Pomimo panującego zmroku w oddali zobaczył całkowicie zniszczone budynki, gdzieniegdzie palił się gaz wylatujący z zerwanych instalacji, poczuł zapach spalonego drewna.

Dałabym kropeczkę po "instalacji", "Poczuł zapach spalonego drewna" brzmiałoby według mnie lepiej jako odrębne zdanie.

Mężczyzna ruszył dalej, wyraźnie czuł odór gnijących ciał.

Moja propozycja: "Mężczyzna ruszył dalej, wyraźnie czując odór gnijących ciał."

– Zginęli miesiąc temu – poinformował. – Były tutaj kilka tygodni temu.



Miejscami dialogi mnie nie przekonują, ale to niezła miniatura postapo. Napisana poprawnie i z dobrą puentą. Szkoda, że tak oszczędnie operujesz opisami samych postaci i ich reakcji, sposobu, w jaki wypowiadają dane kwestie - tego mi brakowało. Postaci zdają się lewitować w pustce, są zupełnie nieokreślonymi osobami.
Klimat grozy faktycznie pojawia się dopiero w końcówce, brakuje też napięcia, a szkoda.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1493

Nowy początek

Post#5 » 30 gru 2016, o 22:33

Mi również brak trochę dokładniejszego nakreślenia postaci, co nie zmienia faktu, że tekst mi się podobał. Ciekawy pomysł, co do realizacji to prócz drobnych ''usterek'', które zostały już wymienione wyżej - nie ma większych zgrzytów. :)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Nowy początek

Post#6 » 31 gru 2016, o 12:37

Czytałem ten tekst już jakiś czas temu i stwierdzam, że mi się podoba. Pozostawił po sobie miłe wrażenie.
Weny i powodzenia życzę!
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Wróć do „Proza: miniatury i drabble”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości