[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Deneve

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#11 » 1 year temu (9 gru 2016, o 20:17)

Natychmiast ujął twarz nimfy w dłonie, odwzajemniając podniebienną pieszczotę.

Słodki Jezu w morelach.
Za co.

Tagi:

AnnKate
Użytkownik zbanowany
Posty: 227

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#12 » 1 year temu (9 gru 2016, o 20:38)

Nie podoba się "podniebienna pieszczota"?

"wpiła się w jego usta w desperackim, pełnym namiętności pocałunku. Zaszumiało mu w głowie. Może nieco zbyt pośpiesznie ujął jej twarz w dłonie, pogłębiając pocałunek."

Może nieco? - jakbyś sama nie była pewna.
To tekst licealistki, a nawet...gimnazjalistki.
Masz nagormadzenie "ust" i "pocałunków". Jest to gołe i niewyszukane.

Ale jak bardzo Ci nie pasuje możesz napisać:
Natychmiast ujął twarz nimfy, gwałtownie potęgując/nagradzając/kontynuując jej śmiałość/zachłanność.
"Rozebrany cały świat,
A ja chcę patrzeć.
A ja popatrzeć chcę.
Wszystkim piątej klepki brak..."

AnnKate
Użytkownik zbanowany
Posty: 227

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#13 » 1 year temu (10 gru 2016, o 04:32)

Przecież tego nie napiszę za ciebie.
Do roboty. Popraw całość tej scenki erotycznej, to jeszcze raz się odniosę.
Ma być spójna, nierwana, niedopowiadana. Mają być nieoklepane frazy, unikaj anatomicznych zwrotów.
I powtórzeń... unikaj.
I nadmiaru zaimków osobowych.
Heh.


Ale jak bardzo Ci nie pasuje możesz napisać:


Odmawiała go teraz z dziką czcią. Najgorętszą i najszczerszą modlitwę. Po krótkim oszołomieniu, (nawiedziło niczym huragan i niemal pozbawiło oddechu), ujął twarz nimfy, gwałtownie odwzajemnił lubieżną i zarazem bosko uświęcającą bryzę.

Teraz chyba podłubałam i jest jeszcze lepiej

Pisanie tych erotyków to jak rzeźbienie w marmurku, uff, ( wole utwory sensacyjne, zdecydowanie) ale jednego jestem pewna, że dopowiedzenia, nadmiar słów, i zbyt sztampowe frazy są najgorszym rozwiązaniem. Także słówek typu: /które/ jaki/potem/ący-aąca/ nie może być w nadmiarze, a nawet trzeba by unikać. Tu się liczy sprytny minimalizm i umiejętna, zaskakująca metaforyka.
Teksty erotyczne są szczególnie wymagjące, szczególnie muszą mieć przysłowiowe ręcę i nogi.

Ja nie jestem specem od erotyków. Można sobie przy tym tak dłubać. I coś się wydłubie. No to na przód, koleżanko.
"Rozebrany cały świat,
A ja chcę patrzeć.
A ja popatrzeć chcę.
Wszystkim piątej klepki brak..."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#14 » 1 year temu (10 gru 2016, o 22:44)

Niechcący strąciła naczynie ze żrącą cieczą na podłogę. Rzuciła się ku niemu, wiedząc, że i tak nie zdąży go złapać, ale templariusz był szybszy. Nie miała pojęcia, jakim cudem udało mu się do niej wcześniej podejść, pozostając niezauważonym, bo przecież nie zdążyłby pokonać odpowiedniego dystansu w tak krótkim czasie.

Zaimki plus powtórzenie.

Cuchnął złowrogą magią, z jego pyska ciekł lepki śluz a rybie, bezrozumne ślepia, szukały najbliższej ofiary.

Przecinek po "śluz".

Brakuje wcięć akapitowych w paru miejscach.

A tu rzecz z innej beczki:
Nadal tkwiła w powietrzu, jeden z nich trzymał ją w niepewnych objęciach. Spojrzała na niego, choć i jego twarz skrywał hełm. W wąskiej szczelinie widziała jego oczy. Miodowe niczym jej Opiekunki, jednak zupełnie inne, pełne niepewności i strachu... a jednocześnie zapewnienia, że będzie dobrze.

Niespodziewanie czyjaś dłoń opadła na jej ramię i po chwili zacisnęła się lekko. Vahriel napięła mięśnie, odwracając szybko twarz w poszukiwaniu tego, kto ją naszedł. Wciągnęła szybko powietrze. Doskonale wiedziała, że stał przy niej templariusz, który ją tu przyniósł. Nie miał teraz hełmu, ale od razu rozpoznała jego oczy i iskrzące się w nich zaciekawienie oraz współczucie.

(...)
Tamtego dnia templariusz uratował jej życie. Ten sam, który niósł ją wtedy, nad rzeką. Nie widziała co prawda wtedy jego twarzy, ale te oczy poznałaby wszędzie.

Templariusz, który uratował jej życie, oddychał ciężko, odganiając z siebie resztki bitewnego rauszu.


W pewnym momencie rzuciła mi się w oczy pewna, hm, dziwność w określaniu Cullena - która zmyliła mnie z początku, choć wiedziałam, że w każdym akapicie chodzi o tego samego tempariusza. Na przykład - w momencie, gdy Vahriel już zauważyła, że w jakiś sposób się nią interesuje, nagłe określenie go jako "tego, który niósł ją nad rzeką", sprawiło, że wolałam się cofnąć i upewnić, czy jednak wcześniej nie było mówione o kimś innym. Cullen jest właściwie jedynym templariuszem, jakiego Vahriel zauważa i który towarzyszy jej w różnych sytuacjach, więc trochę dziwne wydało mi się to, jak określany jest w narracji. Trudno mi to określić, ale wydaje mi się, że może być mylące dla większej liczby osób.
Poza tym Vahriel znała jego nazwisko, bo padło przy pierwszym ich spotkaniu, więc mogłabyś właściwie je używać w narracji.

Dalej:
Masz sporą zaimkozę w tekście - widać to zwłaszcza w momentach, gdy Vahriel ma kontakt z Cullenem. W opisie seksu najwięcej i, nie powiem, miejscami wyraźnie to zgrzyta.
Na przykład:
Już chciał do niej wrócić, kiedy niespodziewanie skróciła dzielący ich dystans. Stanęła na palcach i już po chwili wpiła się w jego usta w desperackim, pełnym namiętności pocałunku. Zaszumiało mu w głowie. Może nieco zbyt pośpiesznie ujął jej twarz w dłonie, pogłębiając pocałunek. Najpierw oparła dłonie o jego napierśnik, zaraz potem naparła na jego ciało. Uczucie dziwnej ulgi i spokoju zalało jego ciało, gdy przygryzła lekko jego wargę. Z jego piersi wyrwał się stłumiony jęk.


Spojrzał w jej oczy, szukając [s]w nich[/s] zgody.


Zmrużył oczy, ale nie stłumił głębokiego westchnienia, gdy smukłe palce oplotły ostrożnie jego członka.

Ten "członek" w jakiś sposób zgrzyta. Nie mam pomysłu na lepsze określenie, bo właściwie w języku polskim brakuje dobrze brzmiących nazw genitaliów.

Generalnie - dość obrazowy opis seksu. Właściwie nie w moim guście, bo wolę te bardziej subtelne, ale trudno mi powiedzieć, jak bym to zmieniła - bo sama bym zrezygnowała z paru bardziej dosadnych zdań, pozostawiając całość opisu stosunku bardziej oszczędną. Nie wydaje mi się, że poetyzowanie i ukwiecanie opisu byłoby tu dobrym wyjściem, bo stylistyka wyróżniałaby się od reszty teksty. Prawdopodobnie byłoby to bardziej zwracające uwagę i odstające od całości niż postawienie na dosadność - bo to, jakkolwiek nie w moim guście i nie do końca uniwersalne, jednak wpasowuje się w styl. Przy tym, mimo wszystko, jak na tak konkretne opisy, to nie są wulgarne. Nie ma niesmacznego epatowania, udało ci się uniknąć przesady.

Bardzo subtelnie budowanie emocji. Na tyle stopniowo, a przy tym jednak zauważalnie, że nie dziwi ich wzajemna ciekawość rosnąca z każdym kolejnym zajściem. Zgrabnie i naturalnie to wyszło, również ta "konsekwencja" emocji narastających długi czas i wreszcie mogących mieć ujście.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#15 » 1 year temu (11 gru 2016, o 04:05)

Ach, Dragon Age! Jak ja dawno nie czytałam niczego z DA!

Z jakiegoś powodu ją porzucili.
Jej rodzina, klan, bracia i siostry. Zostawili ją samą, zagubioną i przestraszoną. Cóż takiego uczyniła, że nie chcieli jej dłużej widzieć? Nie rozumiała tego. Nie potrafiła. Palące uczucie niezrozumienia rozlewało się po jej ciele, starając się zmusić ją do myślenia nad tym, co mogła zrobić źle, nawet gdy niemal konała z głodu.

A ja bym chciała wiedzieć, dlaczego. Bo Dalijczycy chyba ot, tak nie porzucali swoich, nawet magów (wiem, że DA3 zgodnie z tradycją Bioware postanowiło retconować wszystko w biegu, ale nawet tam twierdzili, że magów "przekazuje się do innych klanów", czy tym podobny nonsens, ale nie zostawia na poboczu), bo zwyczajnie było ich mało. Więc musiała zrobić coś naprawdę poważnego. Wszyscy wiemy, za co wyleciała Merrill, więc jeśli Vahriel zrobiła coś podobnego kalibru, to raczej by to pamiętała.

Zatrzymał się, z przestrachem odciśniętym na twarzy wzywając swoją boginię.

To brzmi trochę, jakby ten przestrach przysunął w mordę i już tam został.

Zamachnęła związanymi rękami, nim zrozumiała, że spada w przepaść.

"Zamachała" albo "machnęła"

Rozrywająca świadomość powracała do każdego fragmentu jej ciała

"Rozrywająca świadomość" - to brzmi jak skrót myślowy. Czytelnik wie, co masz na myśli, ale jest to ujęte w taki nieporadny sposób, jakbyś skracała sobie opis. Plus, brzmi zwyczajnie brzydko.

Templariusze, pomyślała, choć nigdy nie widziała żadnego na oczy.

nigdy wcześniej

Nadal tkwiła w powietrzu, jeden z nich trzymał ją w niepewnych objęciach.

To "nadal tkwiła w powietrzu" można wyrzucić.

Miodowe niczym jej Opiekunki, jednak zupełnie inne, pełne niepewności i strachu... a jednocześnie zapewnienia, że będzie dobrze.

Bohaterki i bohaterowie fanfików nigdy nie przestaną mnie zadziwiać zdolnością do wyczytania w oczach miliarda emocji, nawet jeśli te przysłonięte są hełmem będącym ekwiwalentem wiadra z wąskim otworem.

zapytał właściciel ochrypłego głosu, nie ten, który ją niósł.

Kolejna rzecz, której polecam unikać. Nie można być "właścicielem" jakiejś cechy, która go opisuje. Bohater jej nie kupił ani nie nabył w żaden inny sposób, po prostu je ma. Jeśli nie jesteś pewna, pomyśl, jak to brzmi, jeśli mowa o części ciała. "Miała długie nogi" , a "była właścicielką długich nóg" robi znaczną różnicę ;)

Siwe włosy targane wiatrem, już po chwili przykleiły się do jego twarzy

"już po chwili" można wyrzucić

Vahriel napięła mięśnie, odwracając szybko twarz w poszukiwaniu tego, kto ją naszedł.

Nachodzić można kogoś w domu bez zapowiedzi. Cullen mógł co najwyżej do niej podejść.

Chyba powinna podziękować, ale potrafiła tylko wpatrywać się w niego bezrozumnie – on jeden, templariusz, o którym słyszała tyle złego

To zdanie sugeruje, że słyszała wiele złego o samym Cullenie. Za parę lat byłoby to zrozumiałe, ale na tym etapie chyba jeszcze aż tak sobie nie nagrabił, żeby mówiono o nim po wsiach i lasach ;)

Nie chciała wierzyć w to, że miała urojenia, bo jeszcze do końca dnia czuła w tym miejscu przyjemne mrowienie

do końca dnia, jeszcze późnym wieczorem

Podał jej zakorkowaną fiolkę bez słowa

Bez słowa podał jej zakorkowaną fiolkę

Serce podeszło jej do gardła, oddech urwał się, pod wpływem jego spojrzenia.

Pod wpływem jego spojrzenia jej oddech urwał się, a serce podeszło do gardła - czy jakoś tak; w każdym razie, znowu do poprzestawiania

Musiała tak stać, wgapiając się w niego mało inteligentnie z lekko rozchylonymi, drżącymi z fascynacji ustami.

i...? Miała tu być jakaś uwaga co do tego, jak długo tak stała, czy coś? Zdanie wydaje się urwane.

Ale nie mogła narzekać. Nie była traktowana jakoś specjalnie ze względu na swoje pochodzenie. W wieży mieszkało wiele elfów, choć żaden nie miał na twarzy swojego vallaslin.

Wydaje mi się, że Dalijczycy byli na tyle odizolowani od zewnętrznego świata, że Dalijka w Kręgu stanowiłaby niemałą sensację. Plus, Opiekunowie zdawali się inaczej radzić sobie z magią, więc stanowiłaby dla nich spore źródło wiedzy. Teoretycznie. Bo bohaterka... hm, cóż, do tego przejdę później.

Nie potrafiła powiedzieć, kiedy oparła się o ścianę i osunęła po niej, kuląc się w sobie i zakrywając uszy, gdy głowę wcisnęła w podciągnięte wysoko kolana.

To zdanie brzmi tak, jakby nagle tą głowę wsadziła między kolana, i nawet nie zorientowała się, kiedy osunęła się pod ścianę. Z tą głową między kolanami.

— Jest czysta — przemówił wreszcie, odetchnąwszy spokojniej.
Usłyszała go wtedy pierwszy raz.

Trochę nie chce mi się wierzyć, że przez cały ten czas nikt w jej obecności nie zamienił z Cullenem ani słowa. Ani żaden z templariuszy, ani żaden mag, szczególnie biorąc pod uwagę, że Cullen wtedy był nowy w Kręgu w Fereldenie.

Testowali ją, sprawdzając jej wytrzymałość. Wiedziała to. Wiedziała też, że w takim razie zbliżała się jej Katorga, ale jak mogła się do tego przygotować? Z każdym dniem uczucie paniki targało nią coraz silniej. Momentami miała wrażenie, że jeszcze chwila i straci zmysły. Odetchnęła ciężko, czując wszechogarniające ją zmęczenie. Jeszcze jeden czar, ognista bariera, którą miała utrzymać odpowiednio długo. Musiała pokazać, że to potrafi.

Czegoś tutaj nie rozumiem. Vallasin dostaje się, kiedy wchodzi się w dorosłość. Zdolności magiczne przejawiają się we wczesnej młodości. To skoro tak, Vahriel powinna być pod opieką Opiekunki (uch) już od jakiegoś czasu. Więc samo wejście do Pustki i spotkanie z demonem nie powinno jakoś specjalnie jej stresować, bo już powinna być wyszkolona. Oczywiście, nie mówię, że nie ma się czego bać, bo a nóż widelec templariusz stwierdzi, że nie opierała się zbyt przekonująco, ale panika w jej wypadku jest trochę nie na miejscu.

Słuchała właśnie, jak dowódca templariuszy informował ich o konieczności wyciszenia jednego z jej znajomych.

Dalej mówimy o "wynikach" Katorgi? Bo jeśli tak, to o Wyciszenie można było poprosić przez rytuałem, żeby w ogóle do niego nie podchodzić, nie po. Z samej Katorgii były tylko dwa wyjścia. No chyba, że tu już chodzi o jakiegoś uciekiniera-który-nie-był-Andersem, to wtedy zwracam honor ;)

Niebieskie tęczówki elfich, nienaturalnie dużych oczu błyszczały lekko w świetle dopalających się świec.

"nienaturalnie dużych" - dlaczego nienaturalnie? skoro elfie, jak u innych elfów, to naturalne

W jej, dużych, hipnotyzujących i ciemnych z pożądania, widział rosnący głód oraz ekscytację.

W jej dużych czym?

Pocałował dziewczynę ponownie, jedną dłonią przesuwając po nagiej skórze jej uda coraz wyżej i wyżej. Zatrzymał się na moment, ale, nie napotkawszy oporu, dotknął ostrożnie jej łechtaczki.

I teraz będę się zastanawiać, czy Cullen jest naturalnym talentem, czy może dużo czyta, bo bądź co bądź robi to po raz pierwszy w życiu.

Powiedzenie, że stracił wiarę, było znacznym niedopowiedzeniem.

Powiedzenie było niedopowiedzeniem?

Szary Strażnik pokonał Uldreda, nie zabił jednak pierwszego zaklinacza Irvinga oraz reszty ocalałych magów. Cullen nie potrafił tego zrozumieć. Przecież mu kazał!

Aw, ktoś się przyzwyczaił do miłych, potulnych Dalijczyków.


Tekst mnie nie porwał. Poprzednie komentarze skupiły się na scenie erotycznej, więc zostawmy ją w spokoju. Nie jest może najlepszym, co czytałam, ale bywało gorzej. Mimo słownictwa uważam, że bliżej mu do erotyki niż porno, ale to kwestia gustu. Zresztą, można pisać i jedno i drugie, ja tam na pewno nikomu nie będę wyrzucać.
Wróćmy do reszty. Przede wszystkim nie wiem, co myśleć o Twojej bohaterce. Od samego początku wydaje się trochę, hm, niedookreślona. Jest dorosłą Dalijką, która po odrzuceniu przez klan z jakichś niejasnych powodów, szuka pomocy wśród ludzkich siedzib, zamiast najzwyczajniej w świecie dalej siedzieć w lesie. Biorąc pod uwagę, że mieszkała w lesie całe swoje życie, miała tam większe szanse na przeżycie niż poza nim. Zagadką jest jej zachowanie w Kręgu, do którego powinna wchodzić jako doświadczony mag, a nie ktoś, kto dopiero się uczy. Wydaje się taka dziecięco naiwna, z samych opisów trochę przypomina takie dziecko wyciągnięte z buszu, wychowane przez dzikie zwierzęta.
Cullen jest... um, niepokojący. Creep factor jest u niego dość wysoki, prawie na poziomie, jaki osiągnął w Kirkwall. Chodzi za nią bez słowa, gapi się na nią całymi dniami, ona przy tym zachowuje się jak taka zahukana sarenka, trochę to wszystko wygląda niezbyt. Zawsze myślałam, że Cullen w Fereldenie, będąc jeszcze świeżym templariuszem, w zasadzie był nieśmiały, łatwo się czerwienił, ale tak poza tym jeszcze dało się go znieść. Tutaj, no nie do końca. Wiem, że stanowił dla niej taką cichą podporę, ale w zasadzie nie rozumiem, dlaczego nie zamienili ze sobą ani słowa, dlaczego nie było między nimi ani kawałka dialogu. To nie tak, że Vahriel stroniła od rozmów, tak samo kanoniczny Cullen, a i Krąg w Fereldenie nie był tak restrykcyjnym miejscem, żeby ktoś ich za to pogonił.
Podsumowując, mam wrażenie, że chciałaś stworzyć rozwijający się intymnie romans, chciałaś główną parę oddzielić od całej reszty, zamknąć ich w taką "bańkę" oddzielającą ich od reszty, w ich własnym świecie. I nie powiem, częściowo Ci się to udało, ale równocześnie tak bardzo ograniczyłaś interakcje między nimi, a także interakcje między nimi a innymi osobami, że balansuje to na granicy zwykłego creeperstwa ze strony Cullena i niezdrowej naiwności Vahriel.
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Lira
Wójt gminy Artefakty
Wójt gminy Artefakty
Posty: 1339

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#16 » 1 year temu (11 gru 2016, o 10:54)

Trochę unikałam komentowania tego tekstu z kilku powodów, między innymi moich mieszanych uczuć co do Cullena, którego z jednej strony lubię, a z drugiej uważam za hipokrytę i generalnie trzymam kciuki, żeby ktoś mu wytknął wszystko, co sobie przez 3 części nagrabił. To będzie bardziej lista luźnych spostrzeżeń niż porządny komentarz. :P

Ale, zacznijmy od początku. Lai wspomniała o tym, że wyrzucanie z klanu magów kłóci się z kanonem DAO, ale rzeczywiście potem zostało to zretconowane w DAI (a co nie zostało zretconowane w DAI?). Nie pisałabym więc, że Twoja bohaterka została porzucona bez powodu, raczej sięgnęłabym właśnie po ten kanoniczny powód, że klany decydowały się mieć tylko maksymalnie dwóch dorosłych magów w klanie, żeby nie przyciągać zbytniej uwagi Chantry/demonów. Miałoby wtedy sens, że wyrzucili ją już jako dorosłą, chociaż podobnie jak przy Minaeve gdy się temu bliżej przyjrzeć to niespecjalnie się to trzyma kupy. Dalijczycy z DAO mieli celebrować magów i uważać ich, całkiem zresztą słusznie, za jedyne połączenie z ich korzeniami. Dlaczego mieliby pozbywać się dodatkowych?

Początek, jakkolwiek dramatyczny, nie do końca mi się podoba, głownie dlatego, że według mnie nawet dziecko dalijczyków wiedziałoby jak powinno się zachować w takiej sytuacji, a skoro bohaterka ma vallaslin to dzieckiem już nie jest. Jeżeli już, mogłaby się ujawnić przez przypadek, takie całkowicie nierozsądne wpadnięcie w pułapkę kreuje trochę zły obraz bohaterki, który mógłby poprawić np. bardzo młody wiek. Dramatyzm jest tutaj, przynajmniej dla mnie, największym problemem, bo zamiast pokazać jak naprawdę tragiczna jest sytuacja bohaterki, powtarzasz to tylko, niwelując cały efekt. Wszystko tutaj się rozrywa, rozlewa, upada, wyrywa się. W tego typu opisach przydałoby się trochę więcej równowagi, a mniej patosu – Krąg czy obcowisko, a nawet lincz przez tłum wieśniaków to bardzo realne zagrożenia. Nie jest tutaj potrzebne ubarwianie ich aż tak bardzo.

Całkowicie kosmetycznie, wątpię też, że templariusze wzywaliby Andrastę przy czymś takim, prędzej powołaliby się na Zakon – najświętsza też tutaj brzmi zbyt chrześcijańsko, może prędzej w imię prorokini Andrasty?

Swoją drogą, Vahriel miała strasznego pecha, że trafiła akurat na Greagoira, który pewnie prawie nigdy się z wieży nie ruszał. Personalny headcanon: wpadła na nich przypadkiem, bo akurat gonili kolejny raz za uciekającym Andersem i Greagoir postanowił personalnie dopilnować złapania go. :D

Ten zerkał na nią co jakiś czas, marszcząc brwi, ale nadal nie zapadła decyzja co do tego, co planowali z nią zrobić.

Hmmm. Mogę się mylić, ale raczej organizacja taka jak Krąg miałaby od dawna ustalone procedury co do każdego przypadku. Nawet gdyby Vahriel była pierwszą dalijką, jaką złapali… Jej wcielenie do Kręgu nie różniłoby się zbytnio od innych.
Fakt, że Cullen absolutnie nic nie mówi jest odrobinę przerażający.
Chyba powinna podziękować, ale potrafiła tylko wpatrywać się w niego bezrozumnie – on jeden, templariusz, o którym słyszała tyle złego, okazał jej więcej miłosierdzia niż cały jej klan razem wzięty.

I tutaj właśnie przydałoby się wiedzieć za co tak naprawdę ją wyrzucili, bo, bądźmy szczerzy, bez powodu się to nie stało. Może za niewdzięczność, skoro jej klan ją karmił, ubierał i wychowywał przez lata, a ona bardziej docenia płaszcz, który zaraz jej ktoś zabierze?
Skinął ku niej głową i odszedł, nie przerywając milczenia.

Ja wiem, że Cullen to sierota, ale on ma raczej generalnie tendencję do paplania bez sensu, a nie milczenia, co w tym wypadku naprawdę NIE BRZMI DOBRZE.
Nie była pewna, czy może podświadomie szukała go gdzieś na korytarzach, czy nad wyraz często na siebie wpadali. Mijała go często, zwykle o tych samych porach w tych samych miejscach, jakby na nią czekał.

A może… po prostu miał bardzo rutynowe obowiązki (jak to mają w zwyczaju strażnicy więzienni) i dodatkowo oboje mieszkali na stosunkowo małej powierzchni??? Tzn. możemy dyskutować jak wielka była Wieża Kręgu, ale jednak unikanie kogoś byłoby tam zupełnie niemożliwe. Jestem pewna, że na Irvinga nasza bohaterka wpadałaby równie często, bo po prostu w Kręgu wszyscy się chcąc nie chcąc znają przynajmniej z widzenia. (Co czyni intro z DAO, gdzie poznajemy ludzi bardzo nielogicznym, ale welp, nie pierwszy to błąd Bioware, nie ostatni.) A tak pomijając nielogiczność, jeżeli naprawdę tak robił – CREEPY.
Wiedziała, że mogła doprowadzić do małej katastrofy w laboratorium; spokój był tu wskazany, ale po tak dużej ilości porażek nie była w stanie odpowiednio się skupić.
Niechcący strąciła naczynie ze żrącą cieczą na podłogę.

:torba:
Swoją drogą, czy Cullen postanowił łapać w powietrzu przewracające się naczynie z kwasem? Ok.
Krąg Maginów nie był właściwie taki zły.

Hmh, to jakoś całkowicie zabija moją wiarę w tekst, bo chociaż nasza bohaterka mogłaby tam liczyć na jedzenie, ciepło i ubranie, to jednak Krąg nadal jest więzieniem i jak potrafię zrozumieć przyzwyczajenie do tego dzieci, które zwyczajnie nie potrafią się obronić przed indoktrynacją, tak w przypadku dorosłych szczerze wątpię, naprawdę.
Swoją drogą, piszesz, że nie była traktowana inaczej, po czym wyliczasz momenty w których jej pochodzenie (i vallaslin) robiły jednak różnicę.
Wiedziała doskonale, że templariuszom zabraniano... spoufalania się z magami, ale nic nie stało na przeszkodzie, by wymieniać między sobą proste uprzejmości.
Oni jednak nie rozmawiali wcale.

To naprawdę nie jest ani zdrowe, ani zbytnio… logiczne. Jeżeli chodził za nią krok w krok w końcu musiał nadejść moment, kiedy same jego obowiązki nakazałyby spytać co robi/gdzie idzie. Albo chociaż kazać jej się odsunąć. Albo wracać do kwater sypialnych… Cokolwiek!
Słuchała właśnie, jak dowódca templariuszy informował ich o konieczności wyciszenia jednego z jej znajomych. Poczuła ukłucie smutku, ale nie zamierzała kwestionować tej decyzji. Opuściła wzrok, wzdychając ciężko. Prawie krzyknęła, czując lekki dotyk czyichś palców przesuwających się po jej własnych, niepewnie, powoli.

Czemu Cullen zawsze pojawia się absolutnie znikąd najwyraźniej zaskakując dalijkę w swojej ciężkiej, dzwoniącej zbroi i zawsze postanawia ją niespodziewanie dotknąć? Swoją drogą, to chyba zła definicja przyjaźni, jeżeli ktoś robi komuś aż taką krzywdę, a ty czujesz jedynie ukłucie smutku.
Ale nie, co tam przyjaźń i bardzo martwiąca perspektywa Wyciszenia, Cullen!
Poza nią nie było tam żadnego maga, za to roiło się od templariuszy.

Każdą Katorgę w fereldeńskiej Wieży musiał nadzorować Irving, więc z magów był tam przynajmniej on.
Niebieskie tęczówki elfich, nienaturalnie dużych oczu błyszczały lekko w świetle dopalających się świec.

Albo też w samej ciemności, bo w Thedas elfom błyszczą oczy w mroku. :>
Może mogli... pomilczeć, tak po prostu?

Zaczynam podejrzewać, że Vahriel po prostu woli jak faceci nic nie mówią, to wiele upraszcza.

Co do samej sceny erotycznej... Wydaje mi się, że brakło tutaj decyzji, co ta scena ma tak naprawdę osiągnąć, bo ani nie jest specjalnie pobudzająca wyobraźnię, ani nie jest na tyle poetycka, żeby docenić samą formę zamiast treści. W rezultacie jest tak bardzo pomiędzy, że nie wywołuje żadnych uczuć, prawdopodobnie nawet u bohaterów, których ta scena też za bardzo nie rozwija. Jeżeli celowałaś w romantyczną scenę, to fakt, że pomiędzy bohaterami nie zostało wymienione ani jedno słowo trochę to zabija, natomiast wszystko jest zbyt ckliwe jak na jednonocną przygodę. Nawet sam fakt, że relacje między nimi są zakazane jest tylko wspomniany, ale brakuje przekonania, że mogą zostać złapani i będzie to miało realne konsekwencje. Brakuje tutaj czegoś, czy to chemii pomiędzy bohaterami, czy bardziej lotności w opisach.

Hmm, zakończenie mnie odrobinę zaskoczyło, bo czytałam w przekonaniem, że zrobisz z Vahriel Suranę. Przede wszystkim brakowało tutaj perspektywy bohaterki - cała pierwsza połowa tekstu jest pisana z jej punktu widzenia, tutaj mogłoby to dać nową perspektywę na Cullena, którego myśli wszyscy grający w DAO dobrze znają. Jej reakcja na byłego kochanka, który wręcz błaga o zabicie jej mogłaby być interesująca.

Generalnie czyta się nieźle, aczkolwiek unikałabym na przyszłość przesadnego dramatyzmu. Pozwól samym zdarzeniom mówić za siebie i nie używaj nacechowanych emocjonalnie słów w absolutnie każdym zdaniu. I pisz dalej! :D Ten fandom drastycznie potrzebuje dobrych fików po polsku. :)
Hell hath no limits, nor is circumscrib'd in one self place; but where we are is hell,
And where hell is, there must we ever be.

Deneve

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#17 » 1 year temu (12 gru 2016, o 15:48)

Ojej! Już odpowiadam! (nie miałam czasu się za to zabrać, ostatnio żyję, piszę, śpię i jem w biegu ._.).
(jeśli się do czegoś nie odnoszę w ogóle, to znaczy, że dziękuję bardzo i przyjęłam do wiadomości, nie dlatego, że udaję, że tego nie ma, czy coś!)

@AnnKate - wybacz, wiem, że moje opisy pozostawiają wiele do życzenia, ale to, co ty napisałaś, to nie dość, że klisza, sztampa, to jeszcze chyba szczyt niezręczności i żenady. Widziałam w przelocie edycje twojego posta, te wcześniejsze. Przez moment opis pocałunku wyglądał jak opis seksu oralnego...

@Camenne
Borze, dzięki Ci ogromne za wytknięcie wszystkiego. Mam świadomość swojej nadzaimkozy, bardzo staram się z nią walczyć, niestety wychodzi... no, nie wychodzi. ;-; Błędy ogarnę sobie najpierw na pliku, z czasem zmiany naniosę tu (z oczywistych powodów jest to trudniejsze :v jak mam się znowu przebijać przez te wszystkie akapity, to mój rak trochę dostaje raka, ale wiem, że na tego typu forach trudno o inną metodę stosowania akapitów xD).
W pewnym momencie rzuciła mi się w oczy pewna, hm, dziwność w określaniu Cullena

Też zwróciłam na to uwagę (niestety mocno po czasie), ale zorientowałam się, z czego to wynikło. Zmieniłam trochę kolejność akapitów i nie pomyślałam, żeby przejrzeć pod tym kątem tekst. Ot, poprzestawiałam je i byłam zadowolona z siebie. Tu wychodzi moja retardacja. ._. Dzięki za zwrócenie uwagi, zanotowałam sobie.

Ten "członek" w jakiś sposób zgrzyta. Nie mam pomysłu na lepsze określenie, bo właściwie w języku polskim brakuje dobrze brzmiących nazw genitaliów.

Zgadzam się w stu procentach. Nawet dwustu. Tak samo wiem, że sam opis jest mocno do poprawki (huh, jak mnie najdzie na to siła, to coś z tym zrobię, na razie nie mam pomysłu :|).

Zgadzam się też, że poetyzowanie tekstu na siłę, kiedy reszta taka nie jest, tylko by to wszystko pogorszyło. Nie chcę się tu zasłaniać tym, że pisałam na próbę, bo mnie to nie usprawiedliwia. Zdaję sobie też sprawę z tego, jaki drewniany mam styl po tym, jak dawno nie pisałam niczego, więc to kwestia przepisania tego jeszcze raz, może nawet dwa od nowa.
Bardzo dziękuję za uwagi i czas poświęcony na przeczytanie! <3

@Lailerosse
Dopiero teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak niezręcznie to brzmi. Tzn. podejrzewam, że to wina mojego skrótu myślowego, bo właśnie myślałam o tym, jak to w DAI stwierdzili, że w klanie nie może być zbyt wielu magów. I fakt, oddawali ich do innych klanów, ale co, jeśli we wszystkich klanach mieli aktualnie komplet? :P (poprawię, dzięki za zwrócenie uwagi). Chyba nawet pomyślę nad jakimś konkretniejszym powodem wydalenia jej z klanu, bo mimo wszystko ten nadmiar wydaje mi się teraz też mocno naciągany (to pokazuje tylko, że nawet jeśli moje teksty leżą kilka dni, to muszą odleżeć chyba kilka więcej, żebym się umiała zdystansować do swoich "genialnych" pomysłów...).
"Zamachała" albo "machnęła"

Dlaczego nie "zamachnąć"? Pytam z czystej ciekawości, nie wiedziałam, że to błąd.

Bohaterki i bohaterowie fanficków

Aaaa! Fanficów albo Fanfików! :P Ale tak, zgadzam się z resztą zdania. Poleciałam w kliszę i sztampę, mocno za mocno. Notuję, że do wyrzucenia.

Nie można być "właścicielem" jakiejś cechy, która go opisuje.

Zgadzam się, niby mam tego świadomość, ale zawsze mam z tym problem. Tak samo jak wiem, że ubierać można siebie lub kogoś, ale uparcie piszę UBRAŁAM SWETER. </3

To zdanie sugeruje, że słyszała wiele złego o samym Cullenie.

...Podmioty. Wiem, o co ci chodzi. (do dziś pamiętam, jak napisałam gdzieś w swoim opku cudowną konstrukcję, gdzie płaszcz łopotał na wietrze, przyglądając się komuś złowrogo xD). Dzięki za zwrócenie uwagi.

[widzę przytyki do inwersji, moja beta ciągle mnie za to leje po dupie, a ja ciągle przyrzekam poprawę i ciągle się nie poprawiam ;-; mimo że bardzo chcę!]

Więc samo wejście do Pustki i spotkanie z demonem nie powinno jakoś specjalnie jej stresować, bo już powinna być wyszkolona. Oczywiście, nie mówię, że nie ma się czego bać, bo a nóż widelec templariusz stwierdzi, że nie opierała się zbyt przekonująco, ale panika w jej wypadku jest trochę nie na miejscu.

Inna sprawa, że bohaterka sama z siebie mogłaby być strachliwą bułą. :D Oczywiście nie chcę jej tu w żaden sposób bronić, bo ta bohaterka jest tak bardzo do przerobienia, jak tylko się da, bo mentalnie jest przesadnie oheblowaną deską... (to chyba kwestia tego, że tworzyłam ją "na już", bez koniecznego przemyślenia całej jej istoty - mój błąd)

Dalej mówimy o "wynikach" Katorgi?

Ach, nie! Tutaj zawinił skrót myślowy i moje niedopatrzenie.

"nienaturalnie dużych" - dlaczego nienaturalnie? skoro elfie, jak u innych elfów, to naturalne

Dla ludzi mogły już wydawać się nienaturalne.

I teraz będę się zastanawiać, czy Cullen jest naturalnym talentem, czy może dużo czyta, bo bądź co bądź robi to po raz pierwszy w życiu.

Both of it! Nie no, jak tak pomyślę, to fakt. Może powinno być w tym więcej niezręczności.

Powiedzenie było niedopowiedzeniem?

...stwierdzenie, ofc.

Zgadzam się co do tego, że bohaterka jest do ogarnięcia i to w pierwszej kolejności nawet. Dużym problemem u mnie jest to, że nie potrafię zawrzeć odpowiedniej ilości informacji w krótkim tekście (dlatego raczej ich nie piszę, ale chciałam spróbować i się nauczyć - widać do nauki jeszcze sporo). Ostatecznie wyszło na to, że potraktowałam ją mocno po macoszemu i chyba bardziej przypomina jakąś nieogarniętą postać drugoplanową wciśniętą na szybko, niż konkretnego bohatera. Huh.
Aye, Cullen był nieśmiały, chyba po prostu mocno się stresował. Źle to rozegrałam, faktycznie. To z tym nieodzywaniem się do siebie miało być takie trÓ i w ogóle (ale oczywiście wyszło poniżej linii OPKO ALERT). Nad creeperstwem Cullena oczywiście popracuję, Vahriel miała być naiwna z wyboru, ale źle to rozrysowałam, więc też do poprawki (JAK I CAŁA ONA :v).
Dziękuję za poświęcony czas i komentarz! <3

@Lira
No sporo rzeczy zostało naprostowanych (heh) w DAI, z drugiej strony poniekąd rozumiem BioWare, bo ich świat momentami był zbyt czarno-biały i trochę nierealny. Elfy były wcześniej biedne i uciśnione i co to nie one, teraz się okazuje, że takie nie są. Problemem BW jet to, że przedstawiają takie informacje po dwóch częściach gry z gracją rzuconej w okno cegły.
O, koncept ujawnienia się przez przypadek brzmi super (zawsze mam w takich momentach takie "BORZE, DLACZEGO JA NA TO NIE WPADŁAM" ;-;). I popracuję nad show, don't tell przy tym dramatyzmie, zamiast tylko o nim powtarzać, obiecuję!

Z Zakonem w sumie racja, dzięki!

...umarłam z tego headcanonu (w pozytywnym sensie). Mogło być też tak, że na wieść, że najprawdopodobniej dalijski mag gdzieś tam się błąka przy wsiach, wylazł z wieży z ciekawości, bo to jakaś nowość? :D (dobra, za bardzo już naginam).

Nawet gdyby Vahriel była pierwszą dalijką, jaką złapali…

Mogę już nie pamiętać tego za dobrze, ale wydaje mi się, że templariusze mieli jakąś niepisaną zasadę co do tego, by przesadnie nie mieszać się do spraw dalijczyków, więc to mimo wszystko mogło być problemem. Bo z jednej strony nie odstawią jej przecież do klanu, co do obecnego położenia którego nie mają żadnych pomysłów (zakładając, że bohaterka też tego nie wie), ale nie mają też pewności, że może zgubiła się przypadkiem (naciągam, wiem) i klan mógłby walnąć focha (jakby mogli cokolwiek templariuszom zrobić xD) o mieszanie się w ich sprawy, z drugiej to nadal apostata błąkający się gdzieś po lesie, co do którego zamiarów nie mogą być pewni, nawet jeśli powie, że nie chciał zrobić nic złego.

A może… po prostu miał bardzo rutynowe obowiązki (jak to mają w zwyczaju strażnicy więzienni) i dodatkowo oboje mieszkali na stosunkowo małej powierzchni??? Tzn. możemy dyskutować jak wielka była Wieża Kręgu, ale jednak unikanie kogoś byłoby tam zupełnie niemożliwe. Jestem pewna, że na Irvinga nasza bohaterka wpadałaby równie często, bo po prostu w Kręgu wszyscy się chcąc nie chcąc znają przynajmniej z widzenia.

Niefortunnie to opisałam, ale chodziło mi o takie zjawisko... nie wiem, czy odpowiednio ubiorę to teraz w słowa, chodzi o coś takiego, że czasem masz wrażenie, że ciągle na kogoś wpadasz, bo akurat na tę osobę zwracasz uwagę. Możesz wpadać też ciągle na inną osobę, ale nie zwracasz na to takiej uwagi, bo to tej pierwszej osoby szukasz podświadomie wzrokiem. Coś jak z kupnem nowego samochodu - kupujesz model X i choć wcześniej wydawało ci się, że na ulicach twojego miasta nie było w ogóle takich samochodów, nagle masz wrażenie, że teraz co trzecie auto jest identyczne jak twoje.

Swoją drogą, czy Cullen postanowił łapać w powietrzu przewracające się naczynie z kwasem? Ok.

Było zakorkowane? Problem by był, jakby się stłukło, to by był problem? :P

Czemu Cullen zawsze pojawia się absolutnie znikąd najwyraźniej zaskakując dalijkę w swojej ciężkiej, dzwoniącej zbroi i zawsze postanawia ją niespodziewanie dotknąć?

No tu nie mam nic innego do powiedzenia, jak przyznanie się, że imperatyw opkowy. ;-;

Co do Irvinga: jestem retardem, całkiem o tym zapomniałam. :|

bardziej lotności w opisach.

Niestety muszę się z tym zgodzić. ;-;
Dzięki wielkie za czas poświęcony na czytanie i komentarz! <3

Piszę obecnie coś dłuższego i wrzucam na wattpada (komcie faneczek xD zawsze robią dzień, chociaż brak możliwości justowania i akapitów daje mi raka za każdym razem, jak coś tam czytam). Na fejsie prowadzę też grupę (HEHE, autoreklama!): Dragon Age: strefa fanfiction (jest kilka w miarę spoko do poczytania tekstów, ale są też rakowe, ostrzegam - bardzo fajny tekst pisze jedna dziewczyna o Loghainie w formie fika epistolarnego!). Generalnie przy fikach staram się rozpisać i poćwiczyć, bo nie pisałam od wieków i sama widzę sporo błędów, powtórzeń, potrzaskanych zaimków itp. (i w ogóle mój styl zmienił się w straszne drewno po prostu). Co do samego wattpada, to robię tam też mały eksperyment, bo wrzucam dwa opka. Jedno jest totalnym rakiem (piszę trochę byle jak i w zasadzie robię rozbój na kanonie), przy drugim się staram (jest trochę błędów, ale generalnie zawsze robię research i staram się tak w ogólnym tego słowa znaczeniu)... i lepsze komcie zbiera to rakowe. WTF!
Jeszcze raz dzięki za opinie! :)

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1703

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#18 » 1 year temu (12 gru 2016, o 17:09)

Sążne, miodne i zacne ;)
Spomowy krótki komentarz został dany :kuku:

Dodano po 5 minutach 30 sekundach:
Buuuuuuuu!
Nie zaakceptowało spamowego komentarza.
Utwór jest dobrze napisany, jeśli miałbym określić go jakimiś przymiotnikami to jest on: sążny, miodny i zacny.
Komentarz został dany, caujta stopy miedzi.
Nie grałem w Dragon Age'a, ale z tego co zrozumiałem to jest to prequel do gry, w której występuje małomówny templariusz. Elfka również odgrywa rolę w grze?
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Lailerosse
Ukryta Opcja Imperialna
Posty: 1997

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#19 » 1 year temu (12 gru 2016, o 18:40)

Dlaczego nie "zamachnąć"? Pytam z czystej ciekawości, nie wiedziałam, że to błąd.

Bo można zamachnąć się ;)

No sporo rzeczy zostało naprostowanych (heh) w DAI, z drugiej strony poniekąd rozumiem BioWare, bo ich świat momentami był zbyt czarno-biały i trochę nierealny. Elfy były wcześniej biedne i uciśnione i co to nie one, teraz się okazuje, że takie nie są. Problemem BW jet to, że przedstawiają takie informacje po dwóch częściach gry z gracją rzuconej w okno cegły.

Bio powinno mieć już zakaz tworzenia serii. Mass Effect cierpiał na to samo, choć nie aż tak natarczywie. Choć to i tak nic w porównaniu w SWTOR, gdzie wszyscy dostają nagłej amnezji i np. zapominają, że Twoja postać jest wysoko postawionym Lordem Sithów. A kiedy mówię "wszyscy" mam na myśli łączne z Twoją postacią :S

...umarłam z tego headcanonu (w pozytywnym sensie). Mogło być też tak, że na wieść, że najprawdopodobniej dalijski mag gdzieś tam się błąka przy wsiach, wylazł z wieży z ciekawości, bo to jakaś nowość? :D (dobra, za bardzo już naginam).

Ja założyłam, że Anders musiał być AWOL w twoim fiku, bo spójrzmy prawdzie w oczy, inaczej cały Krąg by zaraz wiedział o tym, że Cullen podkochuje się w Dalijce i "intymną" atmosferę psułyby im śmieszki z każdego kąta :P Ewentualnie Anders oferowałby szkolenie z zakresu "jak rozmawiać z kobietami" (punkt 1: rozmawiać) albo proponowałby, żeby Cullen na chwilę go wypuścił z Wieży, to kupi Vahriel coś ładnego i, tak oczywiście, że wróci :>
"I'm not evil, I'm just differently moral."

"Life's a bitch, now so am I."

“To be a Sith is to taste freedom and to know victory."

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 4829

[Dragon Age: Origins] Bezgłos

Post#20 » 1 year temu (12 gru 2016, o 20:39)

Nie ma za co :D

Deneve pisze:
W pewnym momencie rzuciła mi się w oczy pewna, hm, dziwność w określaniu Cullena

Też zwróciłam na to uwagę (niestety mocno po czasie), ale zorientowałam się, z czego to wynikło. Zmieniłam trochę kolejność akapitów i nie pomyślałam, żeby przejrzeć pod tym kątem tekst. Ot, poprzestawiałam je i byłam zadowolona z siebie. Tu wychodzi moja retardacja. ._. Dzięki za zwrócenie uwagi, zanotowałam sobie.

Tak właśnie myślałam, że albo dopisałaś którąś scenę po fakcie, albo poprzestawiałaś ich kolejność. Nietrudno zapomnieć, że czasem po takiej prostej zmianie trzeba zweryfikować, czy przypadkiem coś nie traci jednocześnie sensu.

Lailerosse pisze:Ja założyłam, że Anders musiał być AWOL w twoim fiku, bo spójrzmy prawdzie w oczy, inaczej cały Krąg by zaraz wiedział o tym, że Cullen podkochuje się w Dalijce i "intymną" atmosferę psułyby im śmieszki z każdego kąta :P Ewentualnie Anders oferowałby szkolenie z zakresu "jak rozmawiać z kobietami" (punkt 1: rozmawiać) albo proponowałby, żeby Cullen na chwilę go wypuścił z Wieży, to kupi Vahriel coś ładnego i, tak oczywiście, że wróci :>

A to jest w sumie fajny pomysł na fika :D
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość