"Bartek i jego przyjaciele"

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
galeczka
zaczarowane ostrze
zaczarowane ostrze
Posty: 181

"Bartek i jego przyjaciele"

Post#1 » 9 gru 2016, o 18:14

A ja tak dla odmiany wstawię dwa fragmenciki baśni (chyba, że znów będą zakwestionowane jako nie baśń)

[float=left][ (...) Dni upływały Bartkowi na ciężkiej pracy. Po przygarnięciu do siebie starego Bednarza, przybyły mu nowe obowiązki. Musiał wykonywać pracę dla króla - kuł mu szable i miecze, musiał utrzymywać Bednarza, nosić mu jedzenie, wodę, prać jego rzeczy. Nie zaniedbywał przy tym uratowanego jelonka, który wydobrzał już na tyle, że sam chodził paść się. Wracał tylko przed nocą do swojej kryjówki, aby przenocować
Któregoś dnia Bartek został wezwany do pałacu, gdzie miał stawić się przed oblicze króla. Próżno jednak rozmyślał o przyczynie tego nagłego wezwania. Strażnik królewski, który przyniósł mu tę wiadomość, nie wiedział i Bartek mu uwierzył. Nie wiedziały nic gołębie, mimo iż zawsze, każdego dnia były w pałacu. Przestraszony wyszedł wcześnie rano, aby móc nazajutrz o świcie stawić się w zamku. Czekała go długa droga i noc. Dobrze, że było jeszcze ciepło, więc mógł przenocować w lesie, na nocleg w karczmie nie miał pieniędzy. Nie martwił się tym, był przyzwyczajony do takich niewygód.
Przed nastaniem nocy, będąc niedaleko pałacu rozłożył swój prymitywny obóz, pod rozłożystym jesionem. Nie mógł jednak zasnąć. Drzewo to upodobały sobie wrony, jako noclegownię i hałaśliwie zajmowały swoje miejsca. Gwar powoli cichł, wrony już nie skrzeczały przerażliwie, ale rozmawiały cicho między sobą.
- Widzisz tego człowieka pod nami - spytała jedna wrona drugą, obie siedziały na gałęzi niedaleko naszego wędrowca - dlaczego tu śpi?
- Nie wiem, ale chyba idzie do zamku - odpowiedziała druga - wiesz przecież, że król wezwał do siebie jakiegoś kowala. On mi na takiego wygląda.
- Hm! Trudno to powiedzieć - zaskrzeczała pierwsza, niecierpliwie kręcąc się na gałęzi - jeżeli tak to narobi się chłopina. Oj, narobi się - dodała rozpościerając skrzydła. Nie zauważyła, że z jej skrzydła wypadło jedno piórko i lekko kołysząc się upadło na pierś leżącego Bartka, który wziął delikatnie piórko i schował do swojej podróżnej torby.
- A co on takiego ma robić - dopytywała się druga.
- Ma podkuć czternaście królewskich koni.
- Aż tyle? - zdziwiła się - dlaczego akurat czternaście?
- Tyle potrzeba, aby mogły uciągnąć karetę, którą król będzie przewoził złoto. Nie pytaj gdzie, bo nie wiem - dodała szybko, chcąc uprzedzić następne pytanie. Nastała krótka chwila milczenia.
Bartek zdumiał się opowieścią wrony. Gdzie on wywozi to złoto - myślał - bo skąd je ma, to wiedział. To dlatego tak król ich okradał, dlatego ich tak gnębił. Wszystko dla pieniędzy i złota.
- A co z jego żoną? - dopytywała się znów druga wrona - podobno jest nieuleczalnie chora.
- Phi! - zaśmiała się pierwsza - to tylko tak myśli król i jego medycy. My wrony wiemy lepiej od tych zarozumiałych ludzi, co może ją wyleczyć.
- To, ty to wiesz? - zdziwiła się.
- Oczywiście, wystarczy położyć pod prześcieradło jedno nasze piórko i choroba ustępuje... cha, cha, cha, - śmiała się teraz głośno. Inne wrony zawtórowały jej, po czym nastała głucha cisza. Wszystkie usnęły, usnął też i Bartek Kowal.
Obudził się dość wcześnie, spojrzał na drzewo gdzie wczoraj siedziały wrony, ale nie ujrzał żadnej. Odleciały skoro świt. Rozejrzał się wokół drzewa, może znajdzie jakieś ich piórko. Niestety. Nic nie znalazł. Otworzył swoją torbę aby sprawdzić czy jego piórko tam jest . Było!
Przyjrzał mu się uważnie, raz, póżniej drugi - piórko miało jakiś dziwny kolor, jakby świeciło jaskrawym światłem. A przecież wrony mają czarne upierzenie. Zadumał się, by po chwili ruszyć w stronę zamku, do króla. (...)
(...) Kiedy król wyjechał, postanowił zakraść się do komnaty, w której leżała królowa i podłożyć piórko. Okazja szybko się nadarzyła, bo akurat tego wieczoru królowa poszła brać kąpiel. Szybko podłożył piórko pod prześcieradło i po wieczerzy poszedł na nocleg pod znajomy jesion. Służba przekonywała go aby nocował w zamku, ale on trwał przy swoim. Woli spać pod drzewem na świeżym powietrzu, wziął ze sobą tylko gruby koc i poszedł pod jesion, pod którym spał ubiegłej nocy. Może znów usłyszy coś ciekawego od wron?
Nie mylił się. Nad głową, opodal posłania Bartka znów siedziały dwie wrony, rozmawiały ze sobą. Bartek gotowy był przysiąc, że to te same ptaki co poprzednio.
- Jutro znów będzie wielka rozpacz - powiedziała jedna z nich - bardzo mi szkoda tego pawia. Taki ładny, szlachetny i dobry, czym zawinił temu smokowi, że go tak prześladuje?
- Niczym nie zawinił - odezwała się druga - on potrzebuje jego jajka. Paw jutro zniesie jajko, a smok je porwie i zje. Tak jest już od kilkunastu lat. Paw nie może doczekać się potomstwa, bo nie ma jajka!
- A na co smokowi jajko? - dopytywała się.
- Gdy zje to jajko, to póżniej nie musi nic jeść przez cały rok. Dlatego, mu kradnie!
- Nie ma na to rady? - nie dawała za wygraną druga wrona - a gdzie to jest? Może my mogłybyśmy pomoc?
- Coś ty! - ofuknęła ją pierwsza - my nie damy rady, wprawdzie to niedaleko, tam gdzie wypływa ten strumyk co płynie koło zamku. Musi to być ktoś większy od nas, dużo większy...
Ucichły. Bartek zamyślił się.
"Trzeba pomóc temu pawiowi, taki szlachetny ptak. Szkoda aby przez jakiegoś tam smoka nie miał własnego potomstwa. Smok niech gdzie indziej szuka sobie jedzenia. Muszę mu pomóc."
Jak pomyślał, tak i zrobił.
Rano, brzegiem strumyka dotarł do jego żródełka. Napił się jego wody i zaczaił się w pobliskich zaroślach. Ogarniała go senność po trudach wędrówki, gdy na raz usłyszał głośny szum. Na polanę przyleciał paw. Zagulgotał. Napuszył się rozpościerając swój ogromny ogon. Przed oczyma Bartka zamigotało na raz tysiące malutkich światełek, wydawało się, że to właśnie ogon pawia tak świeci.
Nie mylił się, z wrażenia przecierał zdumione oczy. Jeszcze nigdy takiego czegoś nie widział. Tymczasem ptak zrobił gniazdo i usiadł w nim. Po chwili zniósł jajko.
Bartek szybko podbiegł do gniazda i wziął jeszcze ciepłe, dość duże jajko. Uczynił to dosłownie w ostatniej chwili, gdyż obok niego usiadł na polanie skrzydlaty smok. Był przerażający, jego przednie łapy zakończone były potężnymi pazurami, którymi mógł rozszarpać każdego i każde zwierzę. Paszczę miał ogromną, a w niej wielkie białe zęby.
Przestraszył się Bartek, ale jajka nie wypuścił z dłoni. Paw zwinął swój piękny ogon i cichutko siedział w zrobionym niedawno gnieżdzie. Był bardzo przestraszony.
- Dlaczego zabrałeś mi jajko - wykrzyknął grożnie smok.
- Przecież to nie twoje - odpowiedział Bartek cicho. Powoli opuszczał go strach.
- Ale, ono jest mi potrzebne! - prawie, że zawył smok. Jego mina stała się grożna - bez niego, nie mogę żyć!
- A tu cię mam - pomyślał Bartek - nie chce ci się szukać jedzenia? - powiedział na głos - wolisz kraść jajka, a przez to paw nie może mieć potomstwa. Taki z ciebie leniuch?
- No, nie - złagodniał smok - ale po co mam uganiać się za innymi zwierzętami, skoro to jedno jajko starcza mi na cały rok.
No tak. Smok ma rację. Zje jedno jajko i spokój ma na cały rok, dużo zwierząt zachowa swoje życie, ale przecież paw też chce mieć potomstwo. Zasępił się Bartek. Jak wybrnąć z tej sytuacji. I smok ma rację i paw ma rację. Musi być jednak jakieś wyjście. Musi! (...)
(I jeszcze uwaga. Komputer nie wybija mi kreseczki nad literką "z". Wybija tylko "ż")

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

"Bartek i jego przyjaciele"

Post#2 » 14 gru 2016, o 22:57

Czasem ucieka ci podmiot i powtórzenia (np. "rozłożył" i "rozłożysty", "wrony" w tym samym akapicie). Interpunkcja też problematyczna, tak samo zapis dialogów (polecam: http://artefakty.pl/jak-poprawnie-zapis ... owiadaniu/). Miejscami styl zauważalnie zgrzyta.

Widzę tag baśń i może faktycznie zdałoby się to na opowieść dla dzieci. Trudno ocenić, bo to tylko fragmenty, ale myślę, że motyw wron mógłby spodobać się kilkulatkom, jest najciekawszy.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

"Bartek i jego przyjaciele"

Post#3 » 30 gru 2016, o 13:11

Mnie się podobało. I faktycznie zakwalifikowałbym Twój tekst do baśni.
Zgadzam się z Cam co do zapisu dialogów. :) Ale sama historia ciekawa.
Pozdrawiam serdecznie i życzę weny.
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość