Van Graaf

Teksty niespełniające wymogów regulaminu.
Scarecrow
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 5

Van Graaf

Post#1 » 30 gru 2016, o 11:59

W korytarzu było czuć wilgoć i zapach stęchlizny. Po kamiennej śliskiej ścianie toczyła się kropla wody. Rosły mężczyzna w długim czarnym płaszczu kroczył przed siebie za osobnikiem w brązowym habicie. Mnich dzierżył w dłoni płonącą pochodnię, bacznie oświetlając kamienną posadzkę.
Skręcili w pierwszą odnogę po lewej stronie. Kierowali się do głównego pomieszczenia zamku Artax.
Tropiciela wezwała do siebie Lady Bellock, chcąc złapać złodziejkę, która wykradła ze skarbca najcenniejszą i unikatową złotą strzałę Margardu. Strzała posiada magiczną moc, która pozwala jej właścicielowi dzielnie kroczyć przez świat demonów i czarownic.
Obaj mężczyźni dotarli wreszcie do sali audiencyjnej. Strażnicy chwycili za obręcze u wrót i mocno pociągnęli je do siebie. Drewniane masywne wrota uchyliły się przy akompaniamencie okropnego skrzypienia. Padło na nich ostre białe światło. Przymknęli oczy, biel była zbyt uporczywa dla przyzwyczajonych do ciemności korytarza źrenic.
Mnich cofnął się a tropiciel pewnie wkroczył do ogromnej komnaty. Wspaniale rzeźbione kielichy i czerwone dywany świadczyły o bogactwie i klasie ich właścicielki. Na ścianach wisiały piękne obrazy najznamienitszych mistrzów. Mężczyzna oglądał je pełen podziwu.
Nagle w ścianie, tuż obok złotego tronu, otworzyły się niewielkie drzwi i do środka weszła średniego wzrostu kobieta z długimi kruczoczarnymi włosami. Jej czerwona suknia wyszywana diamentami ciągnęła się jakiś metr za nią. Strój idealnie ukazywał jej zgrabną sylwetkę. Niestety kompletu dopełniała jej blada cera, która trochę niweczyła pozostałe zalety.
Kobieta usiadła na tronie i skinęła głową w stronę przybysza. Mężczyzna niepewnie podszedł do niej i schylił się, wbijając wzrok w białą posadzkę.
- Witaj, Van Graaf - zaczęła kobieta. - Musiałam się nieźle natrudzić, aby cię znaleźć.
- Pani, w mojej profesji liczy się przede wszystkim to, że ciężko mnie namierzyć - odparł tropiciel.
- Nie wezwałam cię jednak bez potrzeby. - Lady poruszyła się na tronie poprawiając suknię. - Skradziono mi bardzo cenny przedmiot przez jedną z moich służących. Musisz ją odnaleźć i zwrócić mi złotą strzałę. Rozpoczęłam już śledztwo, za chwilę pierwsza z dziewczyn zostanie wzięta na przesłuchanie. Możemy zobaczyć, co ma do powiedzenia. Później będziesz działać już na własną rękę. I jeszcze jedno, chcę tę złodziejkę dostać żywą! Musi ponieść karę za swoje zuchwalstwo!
- Oczywiście, Pani. - Tropiciel podrapał się po brodzie. - A co z wynagrodzeniem?
- Cena nie gra roli - kobieta odpowiedziała podniesionym głosem. - Ta strzała jest bezcenna.
Lady Bellock wstała z tronu i podeszła do mężczyzny. Na jej czerwonych ustach pojawił się nikły uśmiech.
- Chodźmy. - Chwyciła tropiciela za rękę. - Zobaczymy, co pierwsza z moich podwładnych ma nam ciekawego do powiedzenia.


.....

Zamek Artax wzniesiono w niedostępnym terenie, na rozległej równinie Margard. Otoczony ze wszystkich stron mokradłami i bagnami skutecznie utrudniał podejście pod zamek albo odwiedziny nieproszonych gości. Kolczaste, ogołocone z liści drzewa, wyrastały z mokradeł a na ich gałęziach kolonię sprawiły sobie ogromne kruki. Całość spowita gęstą mgłą powodowała odpychające wrażenie. Z pomiędzy mgły wybijały w górę dwie strzeliste wieże zamku. Cała masywna sylwetka budowli, wykonana z brunatnego kamienia, gdzieniegdzie zaczęła się kruszyć pod wpływem wilgoci. Obecnie więźniowie pod nadzorem żołnierzy prowadzili roboty remontowe. W ciężkich warunkach, panujących na równinie, część robotników ginęła z wycieńczenia. Oprócz bagien, zamek otaczała głęboka fosa, wypełniona gęstym i stęchłym mułem, który wciągał każdego wrzuconego do fosy. Wokół zamku mieściły się podupadłe chaty wieśniaków, służących swojej pani na wszelkie możliwe sposoby. Znali jej nastroje i wiedzieli, czym się może skończyć niepodporządkowanie się jej woli. Młodzi nieraz byli brani na długotrwałe badania, podczas których rzucali oskarżenia na innych mieszkańców wioski. Lady Bellock zwłaszcza lubiła oglądać przesłuchania młodych dziewcząt, słuchać ich pisków, krzyków i śmiechu. Jej sadystyczne skłonności wzięły się z dzieciństwa, kiedy to na dworze króla Gerarda niejednokrotnie za liche wybryki brano ją do lochu i torturowano dla uradowania władcy.

.....

Tropiciel wraz z Lady Bellock zmierzali do najniższych i najmroczniejszych kondygnacji zamku. Krętymi schodami, prowadzeni przez przewodnika z pochodnią, udawali się do obszernych i przepastnych lochów. Kroczyli długim korytarzem, po bokach którego mieściły się cele dla więźniów. Na końcu korytarza znajdowała się sala przesłuchań. Właśnie z jej głębi wydobywały się krzyki i błagania jakiegoś mężczyzny.
Strażnik otworzył wrota. Lady i tropiciel weszli do środka.
Na środku izby, podwieszony za wyciągnięte nad głowę ręce, stał młody i goły mężczyzna. Jego stan co prawda ciężko było nazwać staniem, raczej wisiał na swoich rękach. Na jego plecach widniały krwawe i sine pręgi od bata. Obok niego stała oprawczyni w czarnym kombinezonie. W ręku trzymała długi i ostry bat. Właśnie padło kolejne uderzenie. Chłopak jęknął bezgłośnie.
- Starczy! - rozkazała Bellock. - Odetnijcie go!
Oprawczyni odłożyła bat i jednym ciosem miecza przecięła sznur. Mężczyzna upadł na kamienną posadzkę.
- Zabierzcie to ścierwo! - Padł kolejny rozkaz.
Przyszło dwóch strażników. Chwycili chłopaka za ręce i nogi i wynieśli go z sali tortur.
- Kto to? - spytał tropiciel.
- Jeden z więźniów, który nie stosował się do moich poleceń - powiedziała Lady. - Ale nie po to tu przyszliśmy, aby debatować o zarazie, jaka tutaj panuje i nad którą muszę panować. Pora porozmawiać z jedną z moich służących.
Lady Bellock usiadła na bogato zdobionym tronie, usytuowanym na wprost łoża do rozciągania. Van Graaf stanął obok niej, czekając na początek badania.
- Przyprowadźcie Jennet! - Bellock zwróciła się do swoich strażników. - Ona pójdzie na pierwszy ogień!
"Jestem aniołem wśród demonów..."

Tagi:

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Van Graaf

Post#2 » 30 gru 2016, o 12:41

Po kamiennej śliskiej ścianie toczyła się kropla wody.

Tylko jedna? ;)

Rosły mężczyzna w długim czarnym płaszczu kroczył przed siebie za osobnikiem w brązowym habicie.

W ten sposób zmieściłeś w jednym zdaniu kilka opisów, jednak - tak zwrócę już uwagę - nie zawsze to dobre rozwiązanie, bo łatwo przeciążyć nadmiarem informacji w krótkiej ilości tekstu.

Wspaniale rzeźbione kielichy i czerwone dywany świadczyły o bogactwie i klasie ich właścicielki.

Te kielichy tak leżały na posadzce/dywanach? Może były w galbotach...? Trochę to lichy opis komnaty, w której, jak się potem dowiadujemy, jest też miejsce na tron.

Niestety kompletu dopełniała jej blada cera, która trochę niweczyła pozostałe zalety.

Kompletu? Trudno mi powiedzieć, czy można czarne włosy, czerwoną suknię i bladą cerę nazwać kompletem.

Kolczaste, ogołocone z liści drzewa, wyrastały z mokradeł a na ich gałęziach kolonię sprawiły sobie ogromne kruki.

Kruki tak naprawdę nie są tak łatwymi do spotkania zwierzętami. Stronią od terenów zamieszkałych przez ludzi, wybierają duże obszary leśne, wyżyny; nie wydaje mi się też, że mokradła to ich biotop, zwłaszcza jeżeli rosnące tam drzewa z opisu bardziej pasują na krzewy.
Plus żyją raczej w parach lub niewielkich rodzinnych grupach.
Gawrony byłyby wystarczająco okej.

I jeszcze trochę. Generalnie masz dość dużo niezręczności, zwłaszcza w pierwszym fragmencie. Przydałoby się trochę to ogładzić.

Pierwszy fragment zapowiada się jak fantasy w klimacie mmorpg i wyprawy, trochę z tej konwencji wytrąca ciąg dalszy. Fragmenty wydają się nierówne pod względem nie tylko klimatu, ale i dopracowania. Generalnie miałabym zastrzeżenia, ale dalsze fragmenty prezentują się lepiej.
Twoja narracja jest urwana - czasem jedno zdanie ma się nijak do następnego, co brzmi nieporęcznie. Dodatkowo powinieneś rozważyć wprowadzanie opisu zamku (i innych podobnych) do narracji, zamiast tworzyć oderwany akapit na pół strony i oddzielać go od reszty gwiazdkami.

Twoja Lady Bellock przez swoje upodobania skojarzyła mi się nieco z Elżbietą Batory. Ciekawa jestem przesłuchania Jennet.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Scarecrow
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 5

Van Graaf

Post#3 » 18 sty 2017, o 11:32

Dzięki za obszerny i konstruktywny komentarz. Dopiero raczkuję jeśli chodzi o pisanie opowiadań, więc na pewno jakieś błędy się pojawią. Byłem po prostu ciekaw opinii bardziej zaawansowanych pisarzy.
"Jestem aniołem wśród demonów..."

Awatar użytkownika
Karen
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Mistrzyni tortur narzędziami dentystycznymi
Posty: 1512

Van Graaf

Post#4 » 21 sty 2017, o 11:30

Mnie też te kielichy zmyliły - jeszcze przez kilka następnych zdań miałam gdzieś z tyłu głowy "ale gdzie one są?" ;)
W sumie, to zgadzam się z komentarzem Cam, więc powielać nie będę. :) Prócz tego zwróciło moją uwagę skomentowanie bladej cery kobiety jako negatywu - w takiej epoce to właśnie ciemniejsza karnacja i opalenizna były niepożądane i powszechnie uważane za cechę biedoty, ludzi pracujących na roli. Z kolei blada, wręcz porcelanowa cera charakteryzowała szlachtę, ludzi zamożnych i dobrze urodzonych.
Co do opisu zamku - totalnie mu tutaj nie pasuje tak jak Cam. Nie powinieneś tworzyć na to odrębnego akapitu. Opisy postaci, miejsc powinny być wplecione w fabułę. :)
Pisz śmiało dalej, bo praktyka czyni mistrza. :)
Jeśli nie wiesz, co masz dalej zrobić, to zrób sobie kawę.

Scarecrow
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 5

Van Graaf

Post#5 » 27 sty 2017, o 11:28

Tutaj obecnie jest możliwość zapoznać się z drugą częścią opowiadania:

viewtopic.php?f=100&t=4045
"Jestem aniołem wśród demonów..."

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1743

Van Graaf

Post#6 » 27 sty 2017, o 13:14

Scarecrow, jak na razie masz drugą część w dziale: nieregulaminowe publikacje. By to zmienić i umożliwić powrót do właściwego działu, musisz skomentować trzy teksty innych użytkowników.
Proszę więc, o nie umieszczanie linku do drugiej części, bo użytkownicy i tak jej nie skomentują. Nawiasem dodam, że lepsze są tak zwane "buttony" by przenosić się pomiędzy poszczególnymi tematami z fragmentem tekstu.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Nidabe
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 24

Van Graaf

Post#7 » 31 sty 2017, o 13:35

Troszkę ciężko czytało mi się en tekst. Brakowało mi atmosfery. Opowiadanie, wydaje mi się, miało być nieco mroczne i przesiąknięte zamczyskiem podczas gdy jest takie... Bez uczuć. Suche. W opowiadaniach umieszczanych w takich realiach najbardziej chyba przyciąga właśnie klimat, a tutaj go zabrakło.

Znalazłam też jeszcze kilka bardzo niewygodnych sformułowań. Chociaż właściwie każda wypowiedź Lady Ballock wydawała mi się bardzo mało przekonująca.

Skradziono mi bardzo cenny przedmiot przez jedną z moich służących.

Nie wiem dlaczego nie można było napisać po prostu:
a. Jedna z moich służących skradła mi bardzo cenny przedmiot.
b.Bardzo cenny przedmiot został skradziony przez jedną z moich służących.
Brzmiałoby to o wiele lepiej i byłoby przyjemniejsze w odbiorze. Przy Twoim zdaniu musiałam się zatrzymać, żeby je dobrze zrozumieć. Możesz też po prostu zrezygnować z tego "przez jedną z moich służących". To jakoś tak psuje wydźwięk oskarżenia i bohaterka brzmi trochę komicznie, a zakładam, że to nie było Twoim zamiarem ;)

Zamek Artax wzniesiono w niedostępnym terenie,


Na niedostępnym terenie.


Jej sadystyczne skłonności wzięły się z dzieciństwa, kiedy to na dworze króla Gerarda niejednokrotnie za liche wybryki brano ją do lochu i torturowano dla uradowania władcy.


Ok, w tym zdaniu może nie dostrzegłam konkretnego błędu, ale początek jest niesforny. Jej sadystyczne skłonności powstały ? Nie wiem, ale na Twoim miejscu bym ten fragment przeredagowała.

Na środku izby, podwieszony za wyciągnięte nad głowę ręce, stał młody i goły mężczyzna.

Jeżeli dobrze kombinuję, to jeżeli jest podwieszony, to nie stoi, prawda?

Wróć do „Publikacje nieregulaminowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości