Ćma

Długa proza: fragmenty powieści, długie opowiadania i tasiemce innej maści.
Regulamin forum
W tym dziale należy publikować opowiadania, powieści oraz inne długie formy prozatorskie. Utwory krótkie (drabble, miniatury, krótkie opowiadania) publikujemy w dziale "Miniatury i drabble".

Przydatne definicje
drabble – krótka forma literacka licząca dokładnie sto słów

miniatura literacka (short story) – krótki utwór składający się z mniej niż 7 500 słów

opowiadanie – krótki utwór epicki o prostej akcji, niewielkich rozmiarach, najczęściej jednowątkowej fabule, pisany prozą

powieść – długi utwór narracyjny opisujący rozbudowany ciąg zdarzeń

Jeżeli twój tekst jest dłuższy niż 25000 tysięcy znaków ze spacjami, należy go podzielić na części. Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie i nie przekraczać ww. objętości.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. Dodatkowo, dla tekstów wieloczęściowych, w tytule należy podać numer części, na przykład "Tytuł - część 1". W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu. Listę tagów oraz ich podział można znaleźć na podstronie. Dla publikacji wieloczęściowych funkcjonuje dodatkowy tag tekst wieloczęściowy, a dla fanfiction fandomowe (np. fanfiction-harry-potter).
Dafewf
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 1

Ćma

Post#1 » 7 sty 2017, o 21:02

Ćma zbliżyła się niebezpiecznie blisko lampki owadobójczej. Cierpliwie czekająca Zosia nagle poczuła zastrzyk adrenaliny. Owad już od jakiegoś czasu latał dookoła lampy, lecz dopiero teraz postanowił zbadać ją z bliższej odległości.
- Ciągle patrzysz na to ustrojstwo? - Usłyszała dziewczynka. Głos należał do jej matki. Oderwała wzrok od światła i spojrzała w jej stronę. Mama zajęta była podlewaniem żywopłotu otaczającego działkę. Nie było to nic nowego, każdego roku pierwszy dzień spędzony w domku letniskowym wyglądał tak samo - sprzątanie, sprzątanie i jeszcze raz sprzątanie. A wszystko to, by przywrócić staremu budynkowi zdatność do codziennego użytku. Część z tych prac obie miały już z głowy, więc teraz zajęte były luźniejszymi czynnościami. Lub, jak w przypadku Zosi, leniuchowaniem.
- Jak będziesz tak patrzeć na tę lampę, to rozbolą cię oczy!
Zosia westchnęła i zaczęła szukać wyłącznika. Już miała go kliknąć, gdy stało się coś, co zupełnie zmieniło jej plan. Ćma przybliżyła się na tyle, że dało się słyszeć skwierczenie, a w następnej chwili przykleiła się do powierzchni lampy znajdującej się pod napięciem i w akompaniamencie kilku iskier wyzionęła ducha.
Przez ciemny las przemknął mocny powiew wiatru, przypominający ponure westchnienie.
- Czemu to cię tak interesuje? - Spytała matka, wchodząc po stopniach tarasu. Zafascynowana Zosia spojrzała na mamę.
- Dlaczego one to robią? Dlaczego ćmy lecą do światła, skoro wiedzą, że to je zabije?
- One tego nie wiedzą, to tylko głupie robaki. Nie wiem, dlaczego to robią. Może czują się zagubione, a światło oznacza dla nich ratunek. Wiesz, jak takie światełko w tunelu. A może one po prostu je lubią? Kto tam może wiedzieć...
- Głupie stworzenia!
- Dokładnie, dziecko, dokładnie.
Niebo pociemniało. Słońce kilkanaście minut temu schowało się już za pasmem drzew. Dookoła dało się słyszeć leśny koncert wygrywany przez świerszcze i cykady, zwiastujący zapadnięcie nocy.
- Chodź do środka, bo komary nas pogryzą! - Rozkazała matka. Zosia skinęła głową i ruszyła przez taras. Nienawidziła tych małych krwiopijców. Nagle coś przykuło jej uwagę.
- Mamo spójrz! To jelonek! - Wyciągnęła rękę przed siebie i wskazała na jakiś punkt w lesie. Matka podążyła wzrokiem w kierunku wskazanym przez córkę, lecz niczego nie dostrzegła. - Idzie tutaj! - Zawołała radośnie Zosia i podbiegła do zejścia z tarasu. Pokonała schodki w kilka sekund i zaczęła biec do furtki. Matka, kierowana matczynym instynktem, ruszyła za nią. Dopadła do bramki akurat by zobaczyć, jak jej dziecina znika w krzakach.
- Mamo! On ucieka!
- Zosia! Wracaj tu!
- On ucieka! Gońmy go!
Kobieta ruszyła z miejsca. Wpadła w gąszcz krzewów i zaczęła szukać córki. Biegła przed siebie kierowana odgłosami łamanych gałęzi i szeleszczących liści.
- Zosia! Wracaj!
Zanurzała się coraz głębiej w odmętach lasu, rozglądając się dziko na boki. Nie mogła zgubić córki. Nie w tak wielkim lesie. Mijała brzozy, świerki, sosny i niezliczone mrowiska. Z minuty na minutę robiło się coraz ciemniej, a żadna z nich nie miała latarki.
- Zosia! - Wykrzyknęła w las. Była jednocześnie zła, zdenerwowana i przerażona. Odpowiedział jej cichy szloch. - Zosia! - Zawyła tak głośno, że poczuła zdzieranie się jej gardła.
- Mama? - Usłyszała nikły głosik dochodzący z oddali. Ruszyła w stronę, z której dobiegał. Biegła przed siebie, a niewidoczne w mroku gałęzie raniły ją po twarzy. Wpadła prosto w pajęczynę jakiegoś pechowego pająka, lecz nawet się tym nie przejęła.
Zobaczyła ją. Siedziała na mchu i szlochała. Zaraz przypadła do niej i przytuliła ją.
- Mamo, on uciekł! Był piękny, ale uciekł!
- Ćśś, juz dobrze. Już dobrze - uciszała ją matka, tuląc do serca.
Cały las pogrążył się w mroku. Nie były w stanie już nawet dostrzec siebie wzajemnie. Po chwili wstały z ziemi i rozejrzały się dookoła. Mrok spowijał wszystko. Ledwo wyróżniały z niego pnie pobliskich drzew.
Coś przemknęło po ich lewej stronie. Nie widziały tego, raczej wyczuły lub dosłyszały jakiś odgłos. W następnej sekundzie coś poruszyło się naprzeciwko ich. Obie spojrzały w to miejsce, lecz nie były w stanie nic dostrzec.
Do ich nozdrzy wdarł się nieprzyjemny smród rozkładu zmieszany ze swądem trującej paprotki. Kombinacja drażniła układ oddechowy i wywoływała łzy w kącikach oczu.
Gdzieś z tyłu trzasnęła pojedyncza gałąź.
Gdzieś z boku kilka zeschłych liści opadło nagle na ziemię.
Gdzieś dalej zaskrzypiała kora.
Pomimo zapadnięcia nocy, las żył. Tętnił pełnią życia, przerażając tym samym obie kobiety. Zosia wtuliła się mocniej w mamę, zaczęła łkać. Jej rodzicielka przycisnęła ją do siebie i uspokajająco głaskała po głowie.
Kolejna trzaskająca gałąź. Jakieś dziwne stuknięcia. Ciche, zbliżające się, miarowe warczenie. Potępieńcze wycie gdzieś w oddali.
Coś, lub nawet kilka cosiów, zbliżało się do nich pod osłoną mroku. Im bliżej podchodziło, tym robiło się ciemniej, chociaż zdawać by się mogło, że już ciemniej być nie może. To, co nadchodziło, było mroczniejsze niż mrok. Ciemniejsze, niż ciemność. Podchodząc wysysało resztki światła z otoczenia, pozostawiając je bez realnego koloru, jakby zupełnie ich nie było, jakby ich materia zanikała wraz z pojawieniem się Złego.
Matka zaczęła szlochać. Nie wiedziała, co robić. Chciała znaleźć się gdzieś indziej i nigdy nie wracać do tego miejsca. Jednak nie widziała drogi ratunku. Zasłaniał ją mrok.
Potępieńcze wycia i warknięcia odzywały się tuż koło nich, kiedy gdzieś po boku rozbłysło światło. Oślepiło ono kobiety, lecz nie pokonało nadciągającego mroku. Ten przypominał nieprzebytą tkaninę utkaną przez cienie.
- Biegnij Zosiu! Biegnij do światła! - Krzyknęła matka, ruszając z miejsca i ciągnąc za sobą córkę. Czuła, że to ich jedyna droga ratunku.
Słyszały kroki za swoimi plecami. Coś biegło tuż za nimi, lecz gdy Zosia odwróciła się, by sprawdzić, co to było, dostrzegła tylko czarną pustkę. Źródło światła było coraz bliżej. Przypominało ogromny reflektor skierowany prosto na nie.
- Biegnij, dziecko! Biegnij!
Wypadły spomiędzy drzew na małą, wypłowiałą polankę oświetloną przez białą kulę żywego ognia, lewitującą kilka metrów nad ziemią. Żadna z nich nie przejęła się tym, od razu obejrzały się za siebie, czy mrok dalej je goni. Ten jednak rozlał się na wszelkie strony, nie mogąc wejść do środka.
Dopiero po chwili zwróciły uwagę na źródło światła, które je tu przyciągnęło.
Jednak było już za późno. Kula światła eksplodowała białym ogniem, spopielając wszystko, co znajdywało się na polance.
- Dlaczego one to robią? Dlaczego ludzie gnają do światła, skoro wiedzą, że to ich zabije? - Spytało młode drzewko topoli, przyglądające się całemu zajściu z fascynacją.
- Oni tego nie wiedzą, to tylko głupie kreatury. Nie wiem, dlaczego to robią. Może czują się zagubieni, a światło oznacza dla nich ratunek? Wiesz, jak taki wschód słońca. A może oni po prostu to lubią? Kto tam może wiedzieć... - Odpowiedział stary, sędziwy jesion.
- Głupie stworzenia!
- Dokładnie, dziecko, dokładnie!

Tagi:

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Zdobywca Artefaktu 2014 i Autor Lata 2018
Posty: 1042

Ćma

Post#2 » 8 sty 2017, o 14:42

Niezłe opowiadanko, choć zakończenie przewidywalne, ale ładnie napisane. Zapis dialogów szwankuje.

Awatar użytkownika
Camenne
Jawna opcja Mandaloriańska
Jawna opcja Mandaloriańska
Posty: 5024

Ćma

Post#3 » 11 sty 2017, o 21:04

No, niezła miniaturka i ciekawy pomysł. Na mój gust mógłby być lepiej ujęty. Szkoda mi na przykład, że z początku klimat jest zupełnie zwyczajny, niezdradzający, że tekst jest fantastyką - bo zaczyna się jak zupełnie zwyczajna scenka obyczajowa, a myślę, że gdyby już z początku treść miała w sobie coś niepokojącego, całość robiłaby większe wrażenie.
Szkoda też, że tak naprawdę ta zagadkowa siła pozostaje dla nas - właśnie - zagadką. Bo sam fakt pojawienia się Złego, które nie jest bliżej określone, jest nieco kiepskim elementem całości. Motyw ćmy i analogicznej rozmowy jest bardzo fajnie ujęty.
Po-ta-toes! Boil them, mash them, stick them in a stew. Lovely big golden chips with a nice piece of fried fish.


Skróty: Jak poprawnie zapisywać dialogiMyślnik, półpauza i dywiz (łącznik) – jak je poprawnie stosowaćJak wstawić wcięcia akapitowe:piorko: Piórko

Fedojo
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 8

Ćma

Post#4 » 11 sty 2017, o 21:30

Wow. Mi się naprawdę podobało.
Wiem co chciałeś/chciałaś (wybacz, nie orientuje się hah) przez to przekazać.
Można to różnie odebrać i interpretować, jednak dla mnie przekaz jest następujący:
Zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy od nas, lepszy i silniejszy. Taka dygresja: wielcy mistrzowie wybranych sportów często bardzo szybko odchodzą na emeryturę. Dlaczego? Ponieważ chcą odejść w chwale i jako ci niepokonani. Wiedzą, że prędzej czy później znajdzie się ktoś od nich lepszy. Był taki jeden bokser.. z Ukrainy. Zapomniałem jak się nazywał hah wybacz.
Poza tym poruszasz też temat ludzkiej głupoty, naiwności, arogancji i hipokryzji. Nie chce mi się pisać takiej obszernej interpretacji xd Jednak to krótkie opowiadanko naprawdę mi się podobało. Przyjemnie się ciebie czyta.
Tutaj znalazłem taki mały błąd:

"Tętnił pełnią życia, przerażając tym samym obie kobiety." - ta mała dziewczyna raczej nie jest kobietą ^^ tzn zależy jak postrzegasz definicje tego słowa, jednak "kobieta" wielu kojarzy się z osobą w dojrzałym wieku.

Życzę dalszej weny!
Miłego dnia!
"Najstarszym i najsilniejszym uczuciem znanym ludzkości jest strach, a najstarszym i najsilniejszym rodzajem strachu jest strach przed nieznanym."

Lovecraft

Jo

Ćma

Post#5 » 7 lut 2017, o 17:11

Trochę dziwne, że kiedy zapada ciemność nie ma nic o reakcji matki, jej odczuciach, przerażeniu, zdziwieniu, zdezorientowaniu nagłą sytuacją. Potem dopiero zaczęła szlochać... Dziecko też nie specjalnie się przeraziło, potem dopiero płakało i się tuliło.
Nagle nastała ciemność, nagle nic nie widziały, nagle wstały i zaczęły się rozglądać.. Brakuje mi w tym wszystkim jakiegoś strachu, uczuć, zdziwienia. Po prostu zaniemówiły, ale to też nie jest napisane.
No i dialogi ogólnie trochę kuleją.
Ale oprócz tego całkiem fajne opowiadanie :)

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 501

Ćma

Post#6 » 7 lut 2017, o 18:00

"... przykleiła się do powierzchni lampy znajdującej się pod napięciem i w akompaniamencie kilku iskier wyzionęła ducha."
Zwrot "znajdującej się pod napięciem" wydaje mi się zbędny.

"Wpadła prosto w pajęczynę jakiegoś pechowego pająka, lecz nawet się tym nie przejęła."
"Pechowy pająk" to trochę przekombinowane.

"- Ćśś, juz dobrze. Już dobrze - uciszała ją matka, tuląc do serca."
juz dobrze - drobna literówka

"Gdzieś z tyłu trzasnęła pojedyncza gałąź."
Słowo "pojedyncza" jest zbędne.

To wszystko są tylko maleńkie błędy, które nie obniżają jakości tekstu.
W sumie jest on bardzo fajny i podobał mi się.
Pozdrawiam.

Rejfi
scyzoryk
scyzoryk
Posty: 17

Ćma

Post#7 » 25 lut 2017, o 23:09

Spodobało mi się strasznie zakończenie. Ta ironia.
- Głupie stworzenia!
- Dokładnie, dziecko, dokładnie!


Jak zobaczyłem drugi raz ten dialog to na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Lubię opowiadania, które dają nam troszeczkę do myślenia.

Ewelina

Ćma

Post#8 » 26 lut 2017, o 15:29

Miało być filozoficznie, ale wyszło dość niedopracowanie.
Co to za biała kula światła? Nie wiadomo. Wygląda, jak nachalnie stworzona jedynie na potrzeby przesłania, a więc dość sztucznie. Nazwa działu nie może być tutaj usprawiedliwieniem. Tekst jest niedopracowany, ale koncept był dobry. Aczkolwiek za szybko dążyłaś do finału. Jeśli dołożysz kilka zdań wyjaśniających tekst będzie wyglądał lepiej, a więc - mniej sztucznie.

Pozdr.

Awatar użytkownika
Grafoman
Użytkownik zbanowany
Posty: 874

Ćma

Post#9 » 26 lut 2017, o 16:08

Zauważyłem parę błędów w zapisie dialogów, ale pozwól, że skupię się na treści.
Tekst czytało się płynnie, zaintrygował mnie początek. Zaczęło się zwyczajnie, jakby obyczajowo, a tu nagle wyskakuje motyw fantastyczny... Ciekawe. Czułem, że z tą ćmą będzie coś nie tak. :)
Ćma zbliżyła się niebezpiecznie blisko lampki owadobójczej.
dodałbym w tym zdaniu "do", ponieważ raczej zbliżamy się do czegoś.
Dobrze ujęta atmostera nudy, w jakiej tkwi Zosia. Że też obserwowanie ciem było jedyną jej rozrywką? Trochę przerażające. ;)
Pozdrawiam,
Graf
"Jeśli chcesz się po­wiesić, po­wieś się na wy­sokim drzewie. "

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1742

Ćma

Post#10 » 26 lut 2017, o 16:30

Mi także zabrakło tutaj opisów, jeśli chodzi o końcową część. Akcja rozwiązuje się zbyt szybko, a mamy za mało wyjaśnień, jej dotyczących. Zgadzam się z przedmówcami, gdyby tekst był odrobinę dłuższy i posiadał w sobie, od samego początku, nutę przestrachu i niepokoju, to mógłby być o wiele lepszy.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Wróć do „Proza: opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości