Legenda o bohaterskiej Karolinie

Okiem wyobraźni. Proza spod znaku fantastyki: fantasy, science fiction oraz horror.
Regulamin forum
Przypomnienie:
Maksymalna objętość tekstu, jaką można umieścić w jednym temacie, to 10 stron znormalizowanego maszynopisu. Teksty przekraczające tę objętość (fragmenty powieści, długie opowiadania), należy publikować w częściach w dziale "Teksty wieloczęściowe". Każda część musi znaleźć się w osobnym temacie.
Nazwa tematu powinna składać się z tytułu tekstu. W przypadku publikowania fanfiction, należy podać źródło w nawiasie kwadratowym, przykładowo: "[Harry Potter] Tytuł opowiadania".
Każdy tekst należy odpowiednio otagować. Tagi wybieramy z pola pod tytułem tematu.
Nefariel
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85

Legenda o bohaterskiej Karolinie

Post#1 » 7 lut 2017, o 14:22

Tak naprawdę nie miałam zamiaru pokazywać tego tekstu szerszej publiczności, napisałam go bardziej dla oczyszczenia. Jednak niedługo do kin wejdzie pewien film, prawdopodobnie bardzo obrzydliwy, w kontekście którego takie oczyszczenie może przydać się też innym.
Legenda napisana na potrzeby autorskiego uniwersum.
TW: przemoc seksualna.


Legenda o bohaterskiej Karolinie
Księga Hawy
Piąta rzecz w Księdze Dzieweczki

Dawno, dawno temu, zanim ktokolwiek nazywał ją bohaterską, Karolina była dobrą córką, pomocną wnuczką i zawsze opiekuńczą siostrą. Miała rumiane policzki i jasny warkoczyk, a wieczorami, kiedy już wyręczyła matkę staruszkę i ojca kalekę w pracach przy obejściu, lubiła usiąść z innymi dzieweczkami i tkać kolorowe krajki.
Niedługo po tym, jak zaczął się jej siedemnasty rok, straszne nieszczęście spadło na kraj – nieprzyjaciel ze wschodu naruszył granice i wkroczył w głąb ojczyzny. Zdawało się, że wojna ominie spokojną wioskę, i tak, prawie się udało – weszli do niej tylko trzej zabłąkani żołnierze.
Karolina walczyła jak mogła, ale przyłożyli jej szablę do szyi i krzywdzili po kolei. Do rana i do wieczora leżała jak martwa pod lasem, gdzie zostawili ją na śmierć, ale w końcu wstała.
Brudna i przemarznięta, w zakrwawionej sukience, zaszła do stodółki, w której posnęli żołnierze. Zakradła się i po cichu, tak że nikt nie usłyszał, porozbijała im głowy ostrym kamieniem. Nim przekroczyła wrota, usłyszała, jak jeden z nich, ten najgorszy, cały czerwony i cuchnący gorzałą, jęczy jeszcze boleśnie. Zlękła się zbytnio, by wrócić i go dobić. Miast tego cisnęła smolne łuczywo na stryszek z sianem i żołnierzy wziął czerwony kur.
Z rana chciała wrócić do domu, ale dom jej nie przyjął. Nikt nie uwierzył, że żołnierze położyli jej szablę na gardle i nawet rodzina oskarżyła nieszczęsną, że sama oddała się wrogom za wschodnie błyskotki albo dla samej zgoła przyjemności. Nikt już nie pamiętał, jaka była dobra, pomocna i opiekuńcza, nikt już nie chciał tkać z nią krajek. Przegnali dzieweczkę w trzy wiatry, a ona wybaczyła im szlachetnie.
Błąkała się tak dniami i nocami, coraz bardziej słaba i wycieńczona. Weszła w głęboki las, łudząc się nadzieją, że znajdzie jakichś grzybów czy jagódek, ale zabłądziła w ciemnym gąszczu. Słyszała ciągle szum potoku, choć gdzie by nie poszła, gdzie by nie stanęła, tam szum oddalał się tylko zamiast przybliżać. Omdlała w końcu z głodu i pragnienia.
Z rana odnalazła ją starucha-szeptucha, szukająca ziół w prastarym gaju. Starucha była mała i pokrzywiona, z żabim homunkulusem siedzącym na ramieniu. Z nadzwyczajną siłą podniosła Karolinę, przewiesiła sobie przez ramię i zaniosła do maleńkiej chatki, gdzie dała jej ciepłą wełnianą sukienkę, solidną miskę zupy z kluseczkami i kąt do spania na zapiecku.
A na drugi dzień dała jej jeszcze napar, który miał pozbawić ją koszmaru zostawionego przez żołnierza.
Karolina cierpiała i krwawiła od rana do południa, a po południu wyszło z niej wreszcie to, co zostawił żołnierz. Spodziewała się, że zobaczy małego człowieka, ale zobaczyła tylko żabkę.
Ujęła więc żabkę w dłonie, zadumała się nad pociesznym stworzeniem. Zawołała zaraz, że skoro starucha-szeptucha ma swojego żabiego homunkulusa, to ona pragnie mieć swojego i o, zaraz nawet może go sporządzić z tej żołnierskiej żabuchny. Starucha-szeptucha zbeształa ją jednak i wyzwała. Krzyknęła, że napar dała jej po to, by raz na zawsze mogła pozbyć się części żołnierza ze swojego życia i nakazała wyprawić żabce pogrzeb.
Dlatego Karolina posłusznie zakopała żabkę pod omszałym płotem, w trumience z pudełka po zapałkach wysłanego biała chusteczką.
Karolina zamieszkała u staruchy-szeptuchy na długie miesiące. Dłonie jej stwardniały, a ramiona wzmocniły się niezwykle od codziennej ciężkiej pracy, bo starucha nie chciała, żeby jej wyplatać krajki – chciała żeby miał jej kto nanieść węgla, narąbać drewna, opielić ogródek z cuchnącym magicznym zielskiem i pożywną marchewką, wreszcie żeby miał kto pojechać na jabłkowitej kobyłce do wsi i nawieźć soli i herbaty.
W końcu jednak nadszedł dzień, w którym starucha-szeptucha umarła. Karolina nie mogła dłużej zostać w chatce, bo chatka jej nie wpuściła – na zawsze miała należeć tylko do szeptuch, a starucha, jako karę za chęć przemienienia w homunkulusa ludzkiej żabki, nie przyuczyła Karoliny na swoją dziewuszkę-szeptuszkę.
Karolina wsiadła na jabłkowitą klacz i odjechała w dal. Najpierw zajechała do miasta, potem do kolejnego, aż w końcu do garnizonu, gdzie dostała ostrą szabelkę i siwy kabacik z wyłogami.
Walczyła dzielnie ze wschodnim nieprzyjacielem, póki kula nie zabiła pod nią jabłkowitej kobyłki, a jej nie zmiażdżyła prawej nogi. Zanieśli ją wtedy do ojca, do matki, jak prawdziwą bohaterkę. Matka błagała Karolinę o przebaczenie – Karolina uśmiechnęła się tylko łagodnie i szepnęła słabo, że już dawno jej wybaczyła. Gdyby czuła do niej żal, rozbiłaby olejną lampę na progu domu.
Nigdy więcej jej nie zobaczyła. Gdy tylko wydobrzała po odjęciu nogi, wystrugała sobie nową, drewnianą, i odjechała hen, w dal, ku morzu. Gdzie dalej walczyła dzielnie.
W trzydziestym roku życia była już kapitanową niszczyciela, a wschodni marynarze spluwali przez ramię i czynili znak śmierci na piersi przy samym brzmieniu jej imienia. Urodziła w sumie czworo dzieci swoim dwóm mężom, a każde z nich kochała jednako i jeszcze z nawiązką, za żabkę owiniętą w białą chustkę i zakopaną pod płotem.
Zginęła w roku życia sześćdziesiątym drugim, w obcym kraju, na obcej wojnie. Gdy jej niszczyciel dostał się w zasadzkę, z której nie widziała wyjścia, podpaliła ładownię.
W ładowni wiozła proch. I to właśnie dlatego marynarze nie nazywają bohaterskiej Karoliny inaczej, niż bohaterską Karoliną od Płonącej Wody.

Tagi:

Awatar użytkownika
DuralT
USS Gerald R. Ford
USS Gerald R. Ford
Posty: 1696

Legenda o bohaterskiej Karolinie

Post#2 » 7 lut 2017, o 16:40

Miło się czytało, nie jest to na pewno bajka dla najmłodszych,na dobranoc, ale przypomniała mi dzieciństwo. Bardzo lubiłem takie przesycone tragizmem i okruchami życia historie (prawnuk,który najbardziej lubił słuchać od pradziadka opowieści o katordze syberyjsko-uralskiej) i ta mi je przypomniała. Ma szczęśliwe zakończenie, co jest dla mnie plusem. Z chęcią opowiedziałbym ją odrobinę starszym dzieciom.
— No to płyńmy dalej, marynarzu, bo?
— Navigare necesse est, vivere non est necesse.
Andrzej Ziemiański – Pomnik Cesarzowej Achai - Tom V

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 467

Legenda o bohaterskiej Karolinie

Post#3 » 7 lut 2017, o 18:16

"nieprzyjaciel ze wschodu naruszył granice i wkroczył w głąb ojcowizny" - chyba raczej ojczyzny.
"że znajdzie jakichś grzybów czy jagódek" - raczej "że znajdzie jakieś grzyby czy jagódki".

To są takie drobne błędy nie obniżające jakości tekstu.
Opowiadanko mi się podobało, choć jest raczej tylko dla dorosłych.

Nefariel
lekki sztylet
lekki sztylet
Posty: 85

Legenda o bohaterskiej Karolinie

Post#4 » 12 lut 2017, o 01:42

Dziękuję za komentarze.

Marian - drugie zdanie to świadoma stylizacja, pierwsze - faktycznie debilny błąd, dzięki, poprawię. Odbiorcą docelowym nie są dorośli, raczej młodzież gimnazjalno-licealna.

Awatar użytkownika
Marian
runiczny rapier
runiczny rapier
Posty: 467

Legenda o bohaterskiej Karolinie

Post#5 » 12 lut 2017, o 10:05

Nafariel, jeśli świadoma stylizacja to OK. Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Głodzia
zaklęty miecz
zaklęty miecz
Posty: 332

Legenda o bohaterskiej Karolinie

Post#6 » 18 lut 2017, o 13:32

Opowiadanie jest dobre, ale przeznaczone właśnie dla trochę starszych.
Z opowiadania zrozumiałam, że wzięli ją (z domu, sprzed domu, skądkolwiek) do lasu i gwałcili. Rodziny ani nikogo przy tym nie było. Niezrozumiałe jest natomiast dla mnie, że gdy wróciła do domu, nie uwierzyli jej. Była w opłakanym stanie, wcześniej była dobrą córką, nic w tekście nie wskazuje też na to, aby kiedykolwiek dawała rodzinie powody, by mogli pomyśleć, że jest zdolna polecieć na bogactwo, a co gorsza szukać przyjemności. Myślę, że kochający rodzice, wdzięczni za pomoc i doceniający poświęcenie, nie pomyśleliby tak o własnym dziecku. Może gdyby byli bardzo biedni, a ona by narzekała lub oni na tę trudną sytuację, może przeszłoby im przez myśl, że mogła to zrobić dla pieniędzy, ale raczej by zapytali, zatroskani i z niedowierzaniem, a nie od razu oskarżali i wyrzucali z domu. Poza tym ci żołnierze to byli nieprzyjaciele, ja na miejscu jej rodziny podejrzewałabym ich, a nie ją.
Niebo nad jej głową było tak nieprzeniknione, tak niewyobrażalnie głębokie i bezkresne, że poczuła się malutka i nic nieznacząca.
______________________________
Enya <3
Leo Rojas <3

Wróć do „Proza: fantastyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości